DZIŚ JEST:   06   KWIETNIA   2020 r.

Św. Piotra z Werony
Św. Wilhelma z Eskill
 
 
 
 

Nic się nie stało, katolicy, nic się nie stało?

Nic się nie stało, katolicy, nic się nie stało?
fot. Forum

Katolicka opinia publiczna od dwóch lat żyje interpretacjami adhortacji Amoris laetitia. Ale nie w Polsce. W naszym kraju wydanie przez biskupów wytycznych do papieskiego dokumentu w większości mediów zostało całkowicie zbagatelizowane.

 

Czy Kościół w Polsce ulega rewolucji seksualnej? Czy Kościół powszechny zmienia się dla poklasku świata i sentymentalnej wizji religijności? Czy słowa Zbawiciela na temat nierozerwalności małżeństwa wciąż obowiązują? Czy Kościół cieplej patrzy dziś na rozwodników, a może nawet „zalegalizuje” rozwody? Czy Komunia święta to tylko symbol, którego częścią może stać się każdy, bez względu na to jak żyje i w co wierzy? – na te pytania od kilkudziesięciu miesięcy próbują odpowiedzieć komentatorzy życia kościelnego na całym świecie. Dyskusja rozpętana podczas synodu trwa również po wydaniu mało precyzyjnego papieskiego dokumentu – ale nie wszędzie.

 

Choć polski Kościół wciąż wyróżnia się na duchowej mapie Europy, choć wpatrzeni weń jak w obrazek wierni katolicy z wielu miejsc na świecie wielokrotnie prosili polskich pasterzy, by stali się liderami naszego kontynentu, polskie media w wielu wypadkach przyjęły strategię nieinformowania o tym, co biskupi sądzą na temat najważniejszego sporu ostatnich lat. Sporu o Komunię Świętą dla rozwodników żyjących w związkach cywilnych.

 

Spór gorący, zdawkowe informacje

Przypomnijmy – polscy biskupi po długich miesiącach prac opublikowali wytyczne do implementowania w Polsce Amoris laetitia. Proces tworzenia tego dokumentu trwał bardzo długo i wzbudzał wiele emocji. Świadczyć o tym może kilka czynników:

 

- po pierwsze, biskupi już jesienią zeszłego roku przygotowali dokument , oparty głównie o nauczanie Jana Pawła II, ale nie został on opublikowany (pisaliśmy o tym szerzej TUTAJ)

 

- po drugie, w łonie samego Episkopatu istniały głębokie różnice co do rozumienia nierozerwalności małżeństwa, skoro biskup Andrzej Czaja, przedstawiając opublikowany już dokument stwierdził, iż biskupi przebyli długą drogę: „Na początku byliśmy, można tak powiedzieć, w punkcie trzymajmy się przede wszystkim Familiaris consortio. Sytuacja jednak pokazuje nam, że po pierwsze Amoris laetitia w żaden sposób nie narusza ani doktryny, ani Kodeksu Prawa Kanonicznego, natomiast wskazuje piękną drogę wyjścia i udrażniania duszpasterstwa małżeństw i rodzin” – mówił.

 

- po trzecie, wiele osób świeckich zaangażowało się w akcje obrony Chrystusowej nauki o małżeństwie, takie jak Polonia Semper Fidelis czy List Wątpliwości Rodzin.

 

O tych akcjach zresztą media katolickie też nie chciały pisać. Mimo masowego zaangażowania się 150 tys. wiernych – bez pomocy wielkich mediów i wsparcia ze strony kościelnej hierarchii!

 

W końcu jednak dokument polskich biskupów powstał. Szeroko omówił go na naszych łamach (najszerzej w Polsce), Roman Motoła. Program na ten temat w TVP zrealizował Jan Pospieszalski, i… koniec. Najważniejszy od lat, najdłużej oczekiwany dokument polskich biskupów, nie doczekał się poważnego komentarza w znacznej części polskich mediów katolickich! A już o jakiejkolwiek dyskusji w ogóle mowy być nie może.

 

I tak na przykład, otwierając najbardziej poczytne pismo katolickie w Polsce, „Gościa Niedzielnego”, dowiemy się z jednozdaniowej informacji, że biskupi przyjęli wytyczne. Ale co w nich jest? Tego już nikt nie opisał.

 

Podobnie postąpiła redakcja „Idziemy”, więcej miejsca niż wytycznym poświęcając nawet udziałowi biskupów w mszy dziękczynnej z okazji dwusetlecia diecezji siedleckiej. Ale w dwóch kolejnych numerach o „Wytycznych” wspominał jedynie we wstępniaku redaktor naczelny pisma, ks. Henryk Zieliński, przekonując, że problem wokół AL wynikał wyłącznie z kontekstu w którym była przyjmowana (a więc z presji progresywnych Niemców), oraz, że dokument polskiego Kościoła stanowić będzie punkt odniesienia dla wielu katolików także spoza Polski.

 

Cały akapit poświęciła przyjęciu dokumentu „Niedziela”. Czytelnicy tego tygodnika mogli zatem przeczytać, że „w dokumencie biskupi podkreślają potrzebę służby narzeczonym, małżonkom i rodzinom oraz osobom żyjącym w związkach nieregularnych według proponowanych przez papieża Franciszka kryteriów duszpasterskich, którymi są: przyjęcie, towarzyszenie, rozeznawanie i integracja. W dokumencie biskupi nie podjęli kwestii Komunii Świętej dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych”. Opisowi temu towarzyszył cytat z biskupa Czai, który powiedział, że „wiele małżeństw i rodzin boryka się z coraz większym kryzysem wiary i miłości”, więc trzeba „podjąć nowe zadania”. Tyle.

 

„Kościół otwarty” zadowolony

Poważniej do sprawy podszedł wydawany w Poznaniu „Przewodnik katolicki”, publikując dwa duże teksty na temat dokumentu polskich hierarchów. W tekście „Ewolucja mentalna”, ksiądz Mirosław Tykfer przypomina skąd wzięło się zamieszanie wokół Amoris laetitia, zauważając, że biskupi podczas prac nad wytycznymi  „pokazali wyraźną zmianę swego nastawienia”. Według redaktora naczelnego „PK” sprawa Komunii świętej dla osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach „nie jest kwestią definitywnie zamkniętą”, choć dokument „nie mówi, że (…) jest jakkolwiek możliwa”. Cóż, może trudno się w tym połapać, ale ta sprzeczność rzeczywiście wynika z dokumentu biskupów.

 

Czytelnicy „Przewodnika” poznają jednak szerszy kontekst sprawy – dowiedzą się zatem o „niejednoznaczności interpretacji” papieskiej adhortacji i o „tworzeniu napięcia między nauczaniem Jana Pawła II a Franciszka”. W tekście znajdziemy też kilka fraz typowych dla apologetów AL, jak choćby ta, że „Franciszek nie zaleca zwykłego zezwolenia na udzielanie Komunii (…) proponuje tylko rozeznanie konkretnych sytuacji”, albo ta, że życie w zgodzie z prawem Bożym jest… heroizmem. Ksiądz Tykfer przyznaje, że po opublikowaniu polskiego dokumentu wszystkie pytania rodzące się ze sporu o AL pozostają nadal otwarte…

 

„Przewodnik katolicki” opublikował również tekst Krzysztofa Jankowiaka, traktujący już o samych „Wytycznych”. Autor cieszy się, że biskupi zmierzyli się z „zagadnieniem budzącym najwięcej emocji i kontrowersji”, ale żałuje, że mniej emocjonujące tematy (jak duszpasterstwo narzeczonych) nie zostały potraktowane równie poważnie. Jankowiak zastanawia się natomiast, o jakiej „odpowiedniej decyzji” zaplanowanej na koniec procesu „rozeznawania” mowa w dokumencie, oraz niepokoi się tym, że biskupi mają wydać jeszcze szczegółowe instrukcje w swoich diecezjach, ale ów niepokój szybko zwalcza z pomocą cytatu z biskupa Czai.

 

Jeszcze bardziej entuzjastycznie do sprawy podchodzą redaktorzy „Tygodnika Powszechnego”. Ksiądz Adam Boniecki przyznaje, że czytając tekst przedwcześnie się rozczarował (oczekiwał on bowiem, że biskupi ogłoszą wskazówki, jak postępować w przypadkach osób rozwiedzionych, żyjących w nowym związku, czyli znajdujących się, patrząc obiektywnie, w sytuacji grzechu). Autor wspomniał o odczuwaniu roli kapłana jako „kontrolera łaski” oraz o „zimnej moralności przy biurku” przeciwstawianych „rozeznaniu duszpasterskiemu” pełnemu „miłości miłosiernej” o „przebaczeniu”, „towarzyszeniu” i „włączeniu”. „W tym kontekście Wytyczne mogłyby zawierać wskazówki w zakresie rozeznania, których nieco zabrakło” – napisał.  

 

Z wielką nadzieją kapłan przyjął jednak zapowiedź opracowania nowego „Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin”, na bazie którego powstać będą mogły diecezjalne instrukcje wykonawcze oraz powoływane będą ośrodki służby małżeństwu i rodzinie. Ks. Bonieckiemu szczególnie spodobało się zdanie biskupów: „potrzebujemy ćwiczyć się w umiejętności słuchania”. Według kapłana „brzmi ono jak wyznanie win”.

 

Temat na łamach „TP” podjął również Artur Sporniak.  Pisze o „zaskoczeniu” i wysoko ocenia dokument Episkopatu, choć uznaje go za nieco spóźniony. Cytuje wypowiedź Adrei Tornellego, watykanisty sprzyjającego linii Franciszka, który pochwalił polskich hierarchów. Jak konkluduje Sporniak, redagowanie Wytycznych, „czyli sztuka w trzech aktach, dokonująca się za zamkniętymi drzwiami Episkopatu, ma optymistyczne zakończenie”.  

 

Warto jednak zauważyć, że ani ksiądz Boniecki, ani Artur Sporniak nie analizują szczegółowo dokumentu, o którym piszą, ciesząc się jedynie że powstał i deklarując, że im się podoba.

 

Głos w sprawie wytycznych zabrali także przedstawiciele innych gałęzi „Kościoła otwartego”. Ojciec Jacek Siepsiak na łamach portalu deon.pl ubolewa, że dokument nie jest jasny i rozwodnicy żyjący w nowych związkach wciąż muszą czekać na instrukcje diecezjalne. Również nie analizuje jego treści, ale sporo pisze o oczekiwaniach ludzi ze „związków nieregularnych”, którzy od lat czują się „drugim sortem” w Kościele.

 

Analizie poddał dokument ks. Alfred Wierzbicki, na internetowej stornie magazynu „Więź”. Kapłan, znany między innymi z gorącego popierania genderowej konwencji Rady Europy (wbrew biskupom), tym razem hierarchów chwali, pisząc iż „Wytyczne” sprawiły mu „prawdziwą radość”. „Wydane przez polskich biskupów wytyczne do adhortacji Amoris laetitia świadczą, że Kościół w Polsce wkracza w nową fazę i coraz śmielej mówi językiem papieża Franciszka” – napisał.

 

I dalej pisze ks. Wierzbicki: „Są w wytycznych kwestie, które mogą stać się przedmiotem dalszej refleksji. Do nich należy dopuszczenie do Eucharystii osób, które znajdując się w sytuacji obiektywnie grzesznej nie ponoszą za nią osobistej odpowiedzialności. Problem obiektywnego i subiektywnego wymiaru moralności czynu nie został podjęty, ale to nie oznacza, że nie trzeba przemyśleć pastoralnego oraz sakramentalnego znaczenia okoliczności łagodzących winę”.

 

Co dalej?

Nie trudno domyślić się, z jakiego powodu najważniejsze katolickie tygodniki – „Gość Niedzielny”,
„Niedziela” i „Idziemy” wstrzymały się od wyraźniejszego zabrania głosu w tej sprawie. Media te wydawane są przez kurie biskupie i recenzowanie własnych przełożonych mogłoby być niezręczne. Ale  to, że w tych pismach zabrakło jakiegokolwiek szerszego omówienia dokumentu – nawet umiarkowanie pochwalnego, jak w „Przewodniku Katolickim” – też zapewne o czymś świadczy.

 

Czy jednak takie potraktowanie czytelników nie zakrawa na zachowanie co najmniej mało zrozumiałe? W ten sposób bowiem niemal całkowicie oddano pole mediom liberalnym, którym dokument polskich biskupów bardzo się spodobał, i którzy wytyczne do adhortacji interpretują po swojemu. Ale czemu się dziwić, skoro żyjemy w czasach, w których biskupi z różnych części świata różnie pojmują zapisy samej adhortacji?

 

Najbardziej jaskrawym punktem całej sprawy pozostanie kompletne milczenie w sprawie tekstu „Wątpliwości wciąż nierozwiane. Co nam mówią „Wytyczne” polskich biskupów?”, autorstwa Romana Motoły, opublikowanego na naszych łamach. Do uwag w nim zawartych nie odniósł się żaden z publicystów mediów „Kościoła otwartego”, żaden kapłan, biskup czy czyjkolwiek rzecznik. Ale czy i to może dziwić, skoro wcześniej w Polsce nie odniesiono się do akcji Polonia Semper Fidelis, Listu Wątpliwości Rodzin, a w Watykanie zupełnie zignorowano „Synowską Prośbę do Ojca Świętego”, list biskupów Kazachstanu, a nawet „Dubia” autorstwa czterech kardynałów?

 

 

Krystian Kratiuk


DATA: 2018-07-05 10:53
AUTOR: KRYSTIAN KRATIUK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
12
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Długo oczekiwany artykuł.Pomyśleć tylko,gdyby zabrakło PCh24 to co byśmy wiedzieli? Media toruńskie słynnego redemptorysty coś mówią nam o tej katastrofie? Kolekcjonują pochwały za milczenie.Cena popularności i poprawności.
ponad 1 rok temu / Leo
 
Przecież sama chwalisz nie-rozwodników, czyli Hitlera :)
ponad 1 rok temu / do ale kwik
 
Pojedynczy biskupi odpowiadali listownie na Polonia Semper Fidelis czy Wątpliwości Rodzin, ale media katolickie zupełnie przemilczały te akcje.
ponad 1 rok temu / Informacja
 
Przecież sami popieracie rozwodnika Trumpa, rozwodnika Putina, rozwódkę Le Pen i kalwinistę Orbana a tu nagle macie problemy z tym że Franciszek chce im dawać komunię?
ponad 1 rok temu / ala wilk
 
@wierny Na pewno, ale trzeba tez miec swiadomosc, ze Maryja wkroczy dopiero, gdy bedzie sie wydawalo, ze wszystko juz jest stracone. Nawet szatan bedzie myslal, ze wygral - z objawien ks. Gobbiego. Gdzie indziej jest napisane: Nawet prorok i kapłan niczego nie pojmując błąkają się po kraju. Tzn. nie ma co liczyc na hierarchie - jak widac zreszta...
ponad 1 rok temu / Kappa
 
nie należy się martwić, trzeba zaufać Chrystusowi i wierzyć, że moce piekielne nie zwyciężą Kościoła Chrystusowego
ponad 1 rok temu / wierny
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.