DZIŚ JEST:   19   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP z La Salette
Św. Januarego, męczennika
Św. Alfonsa de Orozco
 
 
 
 

Zrównoważony rozwój – „walka z rakiem”, którym jest... człowiek

Zrównoważony rozwój – „walka z rakiem”, którym jest... człowiek

Słyszymy i czytamy o nim często. Zajmują się nim najważniejsi przywódcy polityczni świata. Mówią o nim duchowni, a nawet papież Franciszek. Jednak dziwi fakt, że mało kto rozumie jego naturę. Tymczasem – jak się wyraził jeden z polskich uczonych – jest to koncepcja „prawdopodobnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie poprzednie aberracje intelektualne ludzkości”. Skąd się wzięła? Kto był na tyle szalony by ja sformułować i dość silny by skutecznie forsować?


Określenie zapisane także w polskiej konstytucji z 1997 r. (art. 5) zrobiło błyskotliwą karierę na arenie międzynarodowej od momentu oficjalnego pojawienia się w dokumentach w latach 80. Warto wspomnieć, że kwestia wejścia Polski na tzw. ścieżkę zrównoważonego rozwoju była konsultowana już podczas obrad „okrągłego stołu”. Nic dziwnego, bo to nowa metamorfoza socjalizmu. Źródeł tej doktryny należy szukać w myśli neomarksistów.

 

„Zrównoważony rozwój” to doktryna ekonomiczna zakładająca, że wszelkie aspekty działalności człowieka nie tylko powinny, ale nawet muszą być podporządkowane „warunkom środowiska”, by nie szkodzić planecie i nie umniejszać szans przyszłych pokoleń na zaspokojenie ich potrzeb.

 

Niektórzy koncepcję tę wywodzą od idei zrównoważonej gospodarki leśnej, które powstały w Europie w XVII i XVIII wieku. Faktem jednak jest, że dopiero w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia upowszechnił ją ruch ekologiczny. W 1962 r. Rachel Carson opublikowała pracę „Silent Spring” [„cicha wiosna”] zwracając uwagę na związek między wzrostem gospodarczym a rozwojem i równoczesną degradacją środowiska.

 

Jednak przełomowy okazał się esej Kennetha E. Bouldinga z 1966 roku, pt. „The Economics of the Coming Spaceship Earth”. Autor pisał o potrzebie stworzenia nowego sytemu ekonomicznego, uwzględniającego ograniczone zasoby Ziemi. Boulding był radykalnym strukturalistą, zafascynowanym socjalizmem. Wielu ekonomistów opowiadających się za interwencjonizmem państwa w gospodarce, w swoich pracach często powołuje się na idee Bouldinga, wykształconego w Oksfordzie, a potem przez długie lata związanego z amerykańskim uniwersytetem w Kolorado.

 

Boulding – przeświadczony o szybko kurczących się zasobach i szkodliwości rzekomego przeludnienia – zaproponował wprowadzenie „licencji na posiadanie dziecka”. Miałaby je otrzymywać każda kobieta, która mogłaby mieć jedno lub co najwyżej dwoje dzieci. Licencje miały stanowić „dodatkowe źródło dochodów” dla kobiet biednych. Pozwoleniami tymi można by było handlować, jak dziś handluje się pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla. W rezultacie, jak tłumaczył ekonomista, wyrównałyby się nierówności społeczne, ponieważ (przynajmniej tak zakładał) kobiety zamożne chętnie kupowałyby te pozwolenia od biednych, te zaś chętnie by je zbywały. Boulding mówił wprost, że opłaty byłyby „dodatkowym źródłem bogactwa ubogich”, co pozwoliłoby skutecznie walczyć z ekonomicznym niedostatkiem. „Prawo do posiadania dzieci – tłumaczył – powinno być towarem rynkowym, kupowane i sprzedawane przez osoby fizyczne, ale całkowicie regulowane przez państwo”.

 

O pomysłach Bouldinga można by pisać wiele. W licznych jego publikacjach stale przewijają się wątki eugeniczne. Ów innowator społeczny postulował m. in. wynalezienie szczepionek sterylizacyjnych

 

Maurice Strong – człowiek od zadań specjalnych światowej Rewolucji

Historię dochodzenia do etapu, w którym obecnie jesteśmy i niezwykłej determinacji polityków z wielu państw (nie zabrakło pośród nich urzędników Watykanu) w realizacji celów „zrównoważonego rozwoju”, doskonale obrazuje przemówienie Maurice’a Stronga wygłoszone w Senacie USA w 2002 roku.  na temat szczegółowo zaplanowanej globalnej transformacji społecznej, ekonomicznej i kulturalnej.

 

Idee te przedstawił założyciel m. in. New Age Manitou Centre w Kolorado, które stało się mekką wielbicieli ideologii New Age, mającej jednoczyć ludzi wszystkich religii w Ameryce Północnej. Projekt – jak podkreśliła jego druga „żona” – „miał łączyć ludzki duch, świadomość i zrównoważony rozwój”.

 

Tuż po śmierci Stronga w 2015 r. brytyjski „The Guardian” napisał, że był on jedyną osobą, która w latach 80. potrafiła wyjaśnić, co należy rozumieć pod pojęciem „zrównoważonego rozwoju”. Fakt ten nie dziwi, bo Kanadyjczyk wymyślił ekologizm. Lansował również wszelkie związane z nim teorie rzekomego globalnego ocieplenia, a także feminizm i eugenikę, pełniąc najwyższe funkcje w rządzie kanadyjskim, a potem w wielu organizacjach międzynarodowych, głównie jednak w ONZ.

Profesor Zbigniew Jaworowski – nieżyjący już ceniony radiolog, który walczył z fałszerstwem na temat rzekomego ocieplenia klimatu – napisał o ideologii Stronga, twórcy m. in. traktatu z Kioto, sekretarzu generalnym Konferencji Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r.: „Ideologia prezentowana przez Stronga, przedstawiciela najwyższych władz ONZ, jest prawdopodobnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie poprzednie aberracje intelektualne ludzkości”.

 

Prof. Jaworowski wskazał, że źródła tej ideologii należy szukać w opracowaniu 15 naukowców z 1967 roku, zawartych w „Raporcie z Żelaznej Góry”, w którym „dyskutowano długoterminowe perspektywy nadchodzącego kresu wojen i konieczności wprowadzenia ich substytutów, celem uniknięcia zagrożeń wynikających z pokoju”. Profesor podkreśla, że „raport proponował m.in. utworzenie globalnych sił policyjnych, wprowadzenie współczesnego niewolnictwa, eugeniki, nowych quasi-religijnych mitów o planetarnych zagrożeniach oraz wyolbrzymioną ochronę środowiska”.

 

Myśli zawarte w tym opracowaniu, odzwierciedlające ówczesne opinie elit USA, stały się zalążkiem zdarzeń prowadzących do gwałtownego rozwoju ruchów ekologicznych i obecnej histerii klimatycznej. Raport początkowo utajniony przez prezydenta Johnsona, opublikowany jednak po kilku latach jako „przeciek”, stał się bestsellerem. Zalecał, by „substytutem wojen” stało się jakieś „śmiertelne zagrożenie dla planety”. Raport wzywał do zaakceptowania „rządu światowego” i skoncentrowania uwagi społeczeństwa na zagrożeniu dla planety oraz „fikcyjnych globalnych wrogach”.

 

Zadanie to – jak zauważa profesor – zrealizował Klub Rzymski w swoim, wydanym w 1972 roku raporcie zatytułowanym „Granice Wzrostu”. Straszono w nim „przeludnieniem” i domagano się natychmiastowego wdrożenia polityki, ograniczającej przyrost naturalny. Autorzy opracowania – grupa naukowców kierowanych przez Dennisa i Donellę Meadows z Massachusetts Institute of Technology – opisywała pożądany „stan globalnej równowagi”: „Poszukujemy takiego modelu produkcji, który byłby trwały i nie groził nagłym, niekontrolowanym upadkiem; systemu światowego zdolnego do zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych wszystkich ludzi” – czytamy w raporcie. Dalej naukowcy przekonywali, iż „jeśli obecne trendy wzrostowe światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i zużycia zasobów zostaną utrzymane, to w ciągu najbliższych stu lat osiągnięte zostaną granice wzrostu tej planety”.

 

Autorzy przyjęli, że możliwe jest zbudowanie „modelu zrównoważonego” jeśli zostaną spełnione następujące warunki: populacja uzyska dostęp do stuprocentowo skutecznych metod kontroli urodzin, średni pożądany rozmiar rodziny to dwójka dzieci, zaś system ekonomiczny utrzyma średnią produkcję przemysłową per capita na poziomie z 1972 roku.

 

„Świat ma raka, a tym rakiem jest człowiek”

W 1976 r. opublikowano drugie wydanie tego opracowania pod zmienionym tytułem „Ludzkość w punkcie zwrotnym” z groźnym mottem: „Świat ma raka, a tym rakiem jest człowiek” (raport jest dostępny w postaci książki: Mihajlo Mesarovic and Eduard Pestel, Mankind at the Turning Point: The Second Report to The Club of Rome, 1974).

 

Pismo „Nature” uznało opracowanie za „niedorzeczne”. Wszystkie przewidywania o katastroficznych skutkach skażeń i niedoborów okazały się fałszywe. „W latach osiemdziesiątych, po trzech dekadach spadku temperatury przy ciągle wzrastającej emisji dwutlenku węgla, zaczęło robić się cieplej. To stało się pretekstem do przemianowania dwutlenku węgla, „gazu życia”, z którego zbudowane jest wszystko, co żyje na Ziemi, na najgorsze skażenie powodowane przez człowieka, rzekomo zagrażające planecie” – pisze Jaworowski.

 

Stworzony więc został „fikcyjny wróg globalny”. W celu „prowadzenia walki z nim” odwołano się do altruistycznych instynktów ludzi dobrej woli, czym można tłumaczyć popularność owej ideologii. „Mamy niebezpiecznego wroga planety, ludzki dwutlenek węgla, dla którego zwalczenia gotowi jesteśmy poświęcić swój dobrobyt i rozwój” – komentuje radiolog, wskazując, że obniżenie o połowę emisji dwutlenku węgla do roku 2050 będzie kosztować świat 45 bilionów dolarów, czyli corocznie 1,1 proc. światowego PKB!

 

Zrównoważony rozwój – nowa twarz „cywilizacji śmierci”

Na początku lat. 80. – jak wspomniał przed komisją senacką Maurice Strong – zapał do realizacji „celów środowiskowych” znacznie przygasł, dlatego „Zgromadzenie Ogólne ONZ podjęło decyzję o utworzeniu Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju pod przewodnictwem byłej premier Norwegii Gro Harlem Brundtland”. W 1987 roku Komisja, której członkiem był też Strong, przedstawiła raport, pt. „Nasza wspólna przyszłość”. Tłumaczono w nim, dlaczego świat musi wkroczyć na ścieżkę „zrównoważonego rozwoju jako jedynego bezpiecznego i trwałego szlaku dla przyszłości ludzkiej wspólnoty”. Dodajmy, że pani Brundtland doradzała polskiemu rządowi w latach 1990-1991 w ekokonwersji zadłużenia wobec Klubu Paryskiego.

Dzięki impetowi politycznemu wytworzonemu przez komisję Brundtland, Zgromadzenie Ogólne ONZ postanowiło zwołać w 1992 roku Konferencję na temat Środowiska i Rozwoju w Rio de Janeiro.

 

Wróćmy jednak do opracowania powszechnie znanego jako „Raport Brundtland”, od nazwiska przewodniczącej grupy roboczej. Zdefiniowano w nim pojęcie „zrównoważonego rozwoju” i stwierdzono, że utrzymanie wolnorynkowej gospodarki nie jest już możliwe.

 

Wnioski zawarte w tym opracowaniu stanowią kamień węgielny realizowanej obecnie polityki „zrównoważonego rozwoju”, która przerzuca niejako odpowiedzialność za skutki neokolonializmu z korporacji międzynarodowych na całą ludzkość.


Socjoekonomiczny program transformacji zarysowany w raporcie wymaga radykalnego upolitycznienia ekonomii. Widoczny w nim determinizm (nieuchronna katastrofa zagrażająca ludzkości z powodu zanieczyszczenia środowiska, przeludnienia planety itp.), kosmopolityzm, humanizm, nowe formy autokratycznego zarządzania pozapaństwowego, zniszczenie klasy średniej, tolerancja dla wszystkich, budowa „otwartego społeczeństwa”, upowszechnienie wszelkich technik zabijania dzieci poczętych, to tylko cześć fundamentów niezwykle pojemnej ideologii „zrównoważonego rozwoju” powszechnie wdrażanej na świecie.

 

Raport przyrównał rzekome zmiany klimatyczne do „zagrożenia jądrowego” i postulował podporządkowanie wszelkich działań ludzkich potrzebom ochrony klimatu. Stał się ważną agendą polityczną biurokratów ONZ i UE oraz wszystkich ministerstw środowiska na świecie.

 

 

 

Agnieszka Stelmach




Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj:


Nowa religia, nowe przykazania. Ideologia „zrównoważonego rozwoju” dzisiaj



 


DATA: 2016-11-25 09:14
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Re JT - to nie ideologia zrównoważonego rozwoju odwraca się przeciwko człowiekowi, to cwaniacy globaliści postanowili tą ideologię racjonalizmu "gatunkowego" (brzydko brzmi, ale jest prawdziwe), ludzkiego przkształcić wrewolucję globalną dla wprowadzenia NWO.tylko od świadomości wszystkich ludzi zależy, czy tą niecną zasadzkę na ludzkość zauważą.NWO celowo deprecjonują rozwój zrównoważony, żeby grabić, zabijać, depopulować przy "akceptacji społecznej". Do takiej akceptacji prowadzą artykuły Pani Stelmach. Jeśli odwrócimy się od ścieżki racjonalego,świadomego,antykonsumpcyjnego modelu życia, bo z tym właśnie mamy walczyć odrzucając ideologię - NIE MYLIĆ Z RELIGIĄ! - rozwoju zrównoważonego, to globaliści zatrą ręce i wyniszczą społeczności narodowe, jako nacjonalistyczno - rosistowskie.Bo to jest ich wariant B.Zrównoważony rozwój nie ma nic do państw narodowych.Każe traktować nas, jako odpowiedzialnego gatunku wśród bardzo wielu na Ziemi za jego istnienie i to ważne.
ponad 2 lata temu / niezrównoważona
 
Myślę, że nie chodzi tu o samą nazwę, ale raczej o to, co się pod nią rozumie, bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Mówi się np. komuś "wolność", a daje się mu zniewolenie - to po prostu fałsz. Rozwój rzeczywiście powinien być w jakimś stopniu zrównoważony, rozsądny. Jednak należy od razu zbadać, czy pod tą nazwą nie kryją się jakieś przekłamania. Jeśli tak, należy taką ideę odrzucić, ale nie odrzucać samej potrzeby rozsądnego działania, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Trzeba po prostu takie pojęcie poprawnie zdefiniować.
ponad 2 lata temu / Ad
 
Kawałek ziemi i najdziksze odmiany zbóż i innych roślin. Ostatecznie doniczka. Beczki z żywnością zakopywane w ziemi. Trzeba się napracować jeżeli się nie chciało czytać "A quo primum" i wiele set takich tam podobnych. Jak nie rozum to mięśnie.
ponad 2 lata temu / Leo
 
@Pejot. Re GMO. Abp Życiński powiedział kiedyś, że są sfery życia ludzi/społeczeństw, do których technologia nie powinna mieć dostępu. On mówił o tym w kontekście reprodukcji. Pytanie, czy dotyczy to także jedzenia. Według Włochów, tak. Według mnie istnieją pewne granice ingerencji technologii w jedzenie. Nie chciałbym zjadać na śniadanie pigułki. Czy GMO jest już za tą granicą? Wg mnie nie, ale zupełnie rozumiem tych, dla których jest to już krok za daleko.
ponad 2 lata temu / Jan Witajewski-Baltvilks
 
@WAZ Re Samarytanin. Każdy ma swoją ulubioną interpretację. Ja słyszałem (w kościele), że Żydów i Samarytan dzieliły nie tylko geny, ale też ostry konflikt. Re wulkany itd. słyszałem o tych obliczeniach, ale nigdy ich nie widziałem. Proszę pamiętać o dynamice: ponieważ światowa gospodarka rośnie eksponencjalnie, za kilkadziesiąt lat będziemy emitować rocznie dużo więcej niż dzisiaj. Do tego, efekt cieplarniany zależy nie od rocznych emisji, tylko od skumulowanych emisji. To tak jakbyśmy podjadali sobie pączki, z każdym rokiem pozwalając sobie na więcej pączków na tydzień. Re częstotliwości: kiedyś klimat i CO2 w atmosferze zmieniały się powoli. Zagrożenie polega na tym, że dzisiaj zmieniają się szybko. Re: moja specjalizacja: należę do rzeszy ludzi, która pracuje nad zminimalizowaniem kosztów polityki klimatycznej. W pracy staramy się kierować tylko jednym: matematyką.
ponad 2 lata temu / Jan Witajewski-Baltvilks
 
Szanowni dyskutanci. Tak Środowisko jest zanieczyszczone. Mam wrażenie, że w przeciętnym bochenku chleba jest coś więcej niż mąka, sól i woda. etc. Ale! Tak właśnie robi się rewolucje. Bierze się jakiś prawdziwy problem, jak np. Luter który wskazywał na zepsucie duchowieństwa 1. poł. XVI wieku czy Marks z Engelsem, którzy analizowali ewidentne nadużycia w przemyśle poł. XIX w. Niestety lekarstwo Rewolucji zawsze gorsze jest od choroby. Zamiast fabryk rodem z Ziemi Obiecanej Reymonta mieliśmy kilkadziesiąt lat później łagry i lagry. Ideologia zrównoważonego rozwoju popełnia ten sam błąd. Obraca się przeciw człowiekowi. Chce człowieka unicestwiać, a to jest chęć wprost lucyferyczna. O TYM PAMIĘTAJMY!
ponad 2 lata temu / JT
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.