DZIŚ JEST:   19   LIPCA   2019 r.

Św. Symmacha, papieża
Św. Jana Plessingtona
 
 
 
 

Wszystko zostało wyreżyserowane.
Ks. Isakowicz-Zaleski o Okrągłym Stole

Wszystko zostało wyreżyserowane. Ks. Isakowicz-Zaleski o Okrągłym Stole

Dzięki Okrągłemu Stołowi komuniści zachowali na długie lata swój stan posiadania i, co będę cały czas powtarzał, uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Wielu z nich przeszło swoistą „transformację” z kacyków partyjnych w biznesmenów bądź w „autorytety moralne” i to oni do dzisiaj pouczają nas, co mamy robić i jak mamy myśleć – mówi w rozmowie z PCh24.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

 

Jak zapamiętał Ksiądz „wiosnę Solidarności”, jak nazywany jest dzisiaj okres kilku miesięcy poprzedzających zwołanie obrad Okrągłego Stołu?

Na przełomie 1988 i 1989 roku, kiedy następowały zmiany w Polsce wiązano z tym ogromne nadzieje. W kwietniu i maju 1988 roku jako kapelan uczestniczyłem w strajku w Nowej Hucie, który został rozbity przez ZOMO. Takich protestów było jednak wiele. To dzięki nim „Solidarność” odżyła.

 

Podczas „wiosny Solidarności” wyraźnie widać było, że władza ustępuje i schodzi do defensywy. Właśnie dlatego oczekiwania Polaków, zarówno świeckich jak i duchownych, były przeogromne. Wprawdzie prawie nikt nie wierzył, że komuniści całkowicie ustąpią, ponieważ w polskiej pamięci nadal mocno pulsowały wspomnienia związane z tragedią stanu wojennego, ale wierzono, że uda się wyrwać z „czerwonych łap” choć trochę wolności. Chodzi przede wszystkim o przywrócenie do legalnej działalności NSZZ „Solidarność”.

 

Pojawiły się jednak poważne wątpliwości. Już na samym początku obrad Okrągłego Stołu zaczęły docierać informacje, że „nasi”, czyli osoby związane z „Solidarnością”, które biorą udział w rozmowach w Magdalence, są podzieleni w sprawie przyszłości Polski.

 

Jakie podziały ma Ksiądz na myśli?

Chodzi o coraz bardziej pogłębiające się rozbicie na dwa obozy. Pierwszy, to tzw. lewica laicka, czyli grupa opozycjonistów o poglądach lewicowo-liberalnych. Drugi to opozycjoniści, którzy odwoływali się do wartości chrześcijańskich, w tym do katolickiej nauki społecznej. Rozłam ten trwał od co najmniej roku 1986 i nawet Okrągły Stół nie był w stanie go powstrzymać.

 

Jeśli zaś chodzi o sam Okrągły Stół, to uważam, że był to majstersztyk ze strony ówczesnej władzy, w szczególności ekipy towarzysza Czesława Kiszczaka. To on jako szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych miał wtedy decydujący głos i świetnie orientował się, który z działaczy „Solidarności” jest Tajnym Współpracownikiem i jakie ma słabości.

 

To właśnie towarzysz Kiszczak ukuł w czasie obrad Okrągłego Stołu pojęcie „Konstruktywnej opozycji”.

 

Co to oznaczało?

„Konstruktywną opozycję” stanowić mieli działacze „Solidarności” gotowi do rozmów z komunistami. Dano im więc etykietkę ludzi „dobrych”, „inteligentnych”, „gotowych do ratowania Polski”. Ich przeciwieństwem byli opozycjoniści nazywani „oszołomami”, „warchołami” czy też „ludźmi karmiącymi się nienawiścią”, którzy w rzeczywistości prezentowali postawy jednoznacznie sprzeciwiające się jakiemukolwiek „układaniu się” z komunistami.

 

Niestety wielu Polaków ten stworzony przez szefa komunistycznej bezpieki podział nadal uważa za prawdziwy i jedyny.

 

Powiedział Ksiądz, że liczono na ustępstwa władzy i tychże ustępstw dotyczył Okrągły Stół. Dlaczego opozycja walczyła o „ustępstwa”, a nie o „pełną pulę”, czyli zmianę władzy i wyzwolenie Polski z rąk komunistów oraz pełne odzyskanie wolności i suwerenności?

Trzeba pamiętać, że 30 lat temu mało kto przewidywał, że Związek Radziecki rozpadnie się. Uważano to raczej za futurologię i coś nieprawdopodobnego. Mało tego! Propaganda wmawiała społeczeństwu, że ZSRR, Układ Warszawski, RWPG mają się świetnie i w razie potrzeby nie zawahają się interweniować w Polsce. Właśnie dlatego uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie „poluzowanie” władzy komunistycznej poprzez dopuszczenie do współrządzenia „Solidarności”.

 

Powiem więcej: prawie nikt, może z wyjątkiem przedstawicieli „Solidarności Walczącej” czy Konfederacji Polski Niepodległej, nie wierzył, że Polska jest w stanie oderwać się raz na zawsze od ZSRR. Właśnie dlatego liczono, że dojdzie do kompromisu, w związku z czym gra toczyła się o to, jakie ustępstwa uda się wywalczyć.

 

Kiedy ogłoszono, że jednym z ustaleń Okrągłego Stołu będzie powstanie Sejmu Kontraktowego, to powszechnie uważano, że jest to najlepsze rozwiązanie w myśl zasady „lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu”. Dzisiaj, z perspektywy 30 lat widzimy, że wszystko zostało wyreżyserowane, a my wiedzieliśmy o Okrągłym Stole tylko tyle, ile mieliśmy wiedzieć.

 

Czy towarzysz Czesław Kiszczak brał udział w wyborze przedstawicieli opozycji w obradach Okrągłego Stołu?

Oczywiście, że tak. To na jego żądanie wśród „konstruktywnej opozycji” znalazło się kilku ważnych Tajnych Współpracowników SB. Dzięki tej zagrywce Kiszczak uzyskał absolutną bezkarność dla komunistów, co w mojej ocenie jest jego największym życiowym sukcesem. Ani on, ani Jaruzelski, ani Gierek, który zmarł przecież 12 lat po Okrągłym Stole, ani Kania, ani Kociołek, ani Urban, ani nikt inny nie zostali nigdy w III RP pociągnięci do odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

 

Kto w czasie Okrągłego Stołu reprezentował Kościół katolicki?

Polski Episkopat oddelegował na obrady Okrągłego Stołu jako obserwatorów bp. Tadeusza Gocłowskiego – późniejszego arcybiskupa gdańskiego i ks. Alojzego Orszulika, który wtedy był kierownikiem Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski, a później został mianowany biskupem łowickim. Swojego obserwatora w osobie bp. Janusza Narzyńskiego miał również Kościół ewangelicko-augsburski.

 

Kościół uważał, że trzeba rozmawiać. Nie można tego uważać za żadne kunktatorstwo, wręcz przeciwnie! Polscy hierarchowie wierzyli, że każdą szansę na zmianę należy wykorzystać i dlatego podjęto wówczas próby takiej zmiany. Właśnie dlatego najbardziej istotne nie było to, z jakimi postulatami Kościół zasiadł do Okrągłego Stołu, tylko to, że polscy hierarchowie popierali i wspierali najważniejsze postulaty opozycji, czyli przywrócenie „Solidarności”, przeprowadzenie wyborów i rozbicie komunistów.

 

Przypominam również, że Kościół poparł również kandydaturę Tadeusza Mazowieckiego na pierwszego, niekomunistycznego premiera Polski. To, że później, mówiąc najdelikatniej, nie okazał się on politykiem naszych marzeń, to już co innego.

 

Postawa Tadeusza Mazowieckiego to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Dzisiaj możemy chyba powiedzieć, że Okrągły Stół zmienił wszystko, dzięki czemu wszystko pozostało po staremu…

Zgadzam się z Panem, a najlepszym dowodem na to jest wybór towarzysza Jaruzelskiego na pierwszego prezydenta III RP oraz zapewnienie komunistycznym dygnitarzom „miękkiego lądowania”.

 

Dzięki Okrągłemu Stołowi komuniści zachowali na długie lata swój stan posiadania i, co będę cały czas powtarzał, uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Wielu z nich przeszło swoistą „transformację” z kacyków partyjnych w biznesmenów bądź w „autorytety moralne” i to oni do dzisiaj pouczają nas, co mamy robić i jak mamy myśleć. W związku z tym wszystkim muszę z bólem przyznać, że Okrągły Stół był pomieszaniem plusów z minusami.

 

Jak na Okrągły Stół patrzono z Watykanu? Jak do tej inicjatywy podchodził św. Jan Paweł II?

Papież aprobował Okrągły Stół w tym sensie, że nie chciał on, aby w jego ojczyźnie doszło do rozlewu krwi, do czego kilkukrotnie nawiązywał także ówczesny prymas Józef Glemp. Obaj pamiętali bowiem tragedię Powstania Warszawskiego i hektolitry krwi, jakie rozlały się w Polsce po 1945 roku, kiedy instalowano w naszym kraju komunizm. Właśnie dlatego – aby nie polało się więcej polskiej krwi – obaj z nadzieją patrzyli na Okrągły Stół.

 

Pamiętajmy jednak, że ani Jan Paweł II, ani Józef Glemp nie ingerowali w ustalenia Okrągłego Stołu. Patrzyli na to wszystko z zupełnie innego pułapu. Z kolei wielu księży biskupów było krytycznych wobec fraternizacji, do jakiej wtedy doszło pomiędzy ekipami Wałęsy i Kiszczaka.

 

Dlaczego Kościół przez ostatnich 30 lat nie podjął sprawy lustracji?

Odpowiedź jest prosta: ponieważ wielu duchownych miało i nadal ma dużo na sumieniu. Kiedy w 2005 roku otrzymałem swoje akta i podjąłem pracę nad książką „Księża wobec bezpieki” to jedną z osób, z którą rozmawiałem był nieżyjący już abp. Tadeusz Gocłowski, który miał bardzo „chwiejne podejście” do lustracji. Z własnej inicjatywy postanowił on ze mną porozmawiać. Zaprosił mnie do Gdańska i w obecności śp. Irmy Dąbrowskiej-Antkowiak, działaczki środowiska ziemiańskiego, powiedział, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że w 1990 roku Kościół mógł uzyskać wszystkie akta Tajnych Współpracowników.

 

Sprawa trafiła pod głosowanie – czy podjąć się lustracji czy nie. Jak wiemy zdecydowano się tego nie podejmować, co argumentowano w sposób po prostu śmieszny. Po pierwsze uważano, że „nie ma co do tego wracać, bo akta i tak w większości zostały zniszczone”, co było i jest perfidną nieprawdą. Po drugie argumentowano, że ludzie nie interesują się historią i nie ma co wracać do tego, co było. Co ciekawe – zdecydowały wtedy głosy kilku biskupów, którzy mieli uzasadnione powody, żeby nie dopuścić do lustracji.

 

Ten grzech zaniechania miał swoje konsekwencje 15 lat później, kiedy zaczęto ujawniać pierwsze teczki, co rozpoczęło trwający do dzisiaj kryzys w polskim Kościele. Polska i Kościół Katolicki w Polsce potrzebują lustracji. Należy ujawnić wszystkie akta i haki, i przerwać tę spiralę szantażowania i oskarżania. Musimy nazwać zło złem, a dobro dobrem, czyli po prostu żyć w Prawdzie.

 

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek


DATA: 2019-02-06 09:12
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
21
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Jak pamiętam w 1971 r. księży- będących donosicielami do SB było około 2500 osób! To jak na ówczesne czasy stanowi około 9-10 % duchownych. Do Caritasu w 1974r. należało około 3000 duchownych kapłanów!
5 miesięcy temu / [email protected]
 
Po co nam teraz takie opisy zdarzeń,które raczej powinny być umieszczane jako historyczne zdarzenia oraz ich własne ocenianie z poszukiwaniem winnych.To już tylko ślad minionych czasów niezmiennie pozostających w zapisach historycznych.A tu księdzu przypomniało się,aby zaistnieć swoimi rozważaniami w obszarze medialnym.Było minęło i już tak pozostanie,śladem dla potomnych.Czy nie lepiej starać się szukać sposobów na przemianę obecnego trwania na lepsze.Obecnie są potrzebni ludzie, którzy by zamiast wracać do czasów minionych,chcący poprawiać teraźniejszość,ku pożytkowi współobywateli,a nie snuli osobiste rozważania nad czasami minionymi.
5 miesięcy temu / nn
 
Przecież to nie odkrycie Ameryki.0d dawna wiadomo było że to reżyserowane przez komunistów a liderzy opozycji to legendowani współpracownicy.Niestety za tymi działaniami stał też ówczesny episkopat Polski pomoczony w interesy z sb .Szkoda że księdzu Zalewskiemu nie udało się pokazać prawdy w książce
5 miesięcy temu / Lila
 
@ Druh Ryszard Naród zniewolony, ma takich przywódcow, jacy zostali mu narzuceni. Zresztą wynika to z wywiadu ks. Ks. Isakowicza-Zaleskiego.
5 miesięcy temu / Rys
 
"Przypominam również, że Kościół poparł również kandydaturę Tadeusza Mazowieckiego na pierwszego, niekomunistycznego premiera Polski. To, że później, mówiąc najdelikatniej, nie okazał się on politykiem naszych marzeń, to już co innego." Kim był i pozostał T.M. każdy wiedział (wieloletni działacz Paxu, wieloletni poseł na sejm PRL), i nie wiem kto mógł z nim wiązać jakieś marzenia. Przypuszczam, że Kościół polski wiedział, że to jest reżyseria, i że został zmuszony do uznania jej za rzeczywistoć. Świadczy o tym to też co działo się potem: dokument ratyfikacyjny Konkordatu został podpisany dopiero przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, przejazd Kwaśniewskiego samochodem papieskim w roku 1999, gdy Kwaśniewski ubiegał się o reelekcję, poparcie udzielone Kwaśniewskiemu w sprawie wstąpienia Polski do UE.
5 miesięcy temu / Rys
 
Tak było jak ksiądz podaje. Najważniejsze z tego jest to, że w chwili rozpoczęcia rozmów Okrągłego Stołu nikt nie wiedział jak potoczy się historia. ZSRR przecież istniał ( w najlepsze )i ludzie pamiętali, do czego jest zdolny "sojusznik" ze Wschodu. Po prostu bano się przekroczyć linii, która ówczesnym wydawała się nieprzekraczalna. Ludzie nie wyobrażali sobie możliwości odesłania PZPR, Ludowego Wojska Polskiego, Milicji Obywatelskiej, funkcjonariuszy służb tajnych i ich akolitów, na zieloną trawkę bo obawiano się siłowego rozprawienia się z Solidarnością, gdyby żądała natychmiastowego przejęcia całej władzy w Polsce. Największym błędem było to, że nigdy żadne siły polityczne w kraju, gdy rozpadł się ZSRR i blok państw miłujących pokój w Europie Wschodniej, nie próbowały unieważnić ustaleń jawnych i tajnych Okrągłego Stołu. Niestety, wszystko wyjaśnia powiedzenie : naród ma takich przywódców na jakich sobie zasługuje, i tutaj nie ma nic więcej do powiedzenia.
5 miesięcy temu / Druh Ryszard
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.