DZIŚ JEST:   22   LISTOPADA   2019 r.

Św. Cecylii, męczennicy
Św. Sawy
 
 
 
 

Wolność bez odpowiedzialności?
Minister Gowin i gender studies

Wolność bez odpowiedzialności? Minister Gowin i gender studies
Jarosław Gowin. FOT.Piotr Guzik/FORUM

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin na łamach tygodnika „Sieci” niespodziewanie stanął w obronie uczonych-rewolucjonistów. Zapowiedział bowiem, że – niczym Rejtan – sprzeciwi się ewentualnemu ograniczaniu wolności słowa naukowcom popierającym ideologię gender. Podkreślił, że wolno im podejmować badania i prowadzić w tym zakresie zajęcia. Podejście to – na pozór szlachetne – budzi poważne wątpliwości.

 

Niezaznajomiony w sytuacji polskich uczelni czytelnik wywiadu z Jarosławem Gowinem mógłby wręcz odnieść wrażenie, że wykładowcy gender czają się gdzieś po kątach i dopiero bohaterski minister uratuje ich przed prześladowaniami. Tymczasem rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Zresztą sam dr Gowin przyznaje, że na uczelniach dominują osoby o poglądach lewicowo-liberalnych.

 

Genderyzm – pseudonauka

W tym kontekście warto zauważyć, że gender to ideologia. Dlatego też trudno uznać gender studies za dyscyplinę naukową. Zarzut nienaukowości dotyczy też prac podporządkowanych tej ideologii.

Jasno widać to przy porównaniu gender studies z normalną dziedziną nauk społecznych, na przykład ekonomią. Zgodnie z rozpowszechnioną definicją, ta ostatnia oznacza namysł nad gospodarowaniem w warunkach rzadkości dostępnych zasobów. Jej przedmiotem jest zatem pewien aspekt rzeczywistości, a nie określony światopogląd i jego propagowanie.

 

W powyżej definicji nie znajdziemy nic, co świadczyłoby o założeniach ideologicznych czy doktrynie. Nie oznacza to, że poszczególni ekonomiści nie należą do konkretnych szkół. Oczywiście należą – jedni opowiadają się za wolnym rynkiem (szkoła austriacka, chicagowska); inni za większą interwencją państwa (keynsiści). W ramach ekonomii powyższe nurty toczą ze sobą debaty, której cel stanowi dotarcie do prawdy. Takie przynajmniej są założenia.

 

Z gender studies sprawa wygląda zupełnie inaczej. Już sama ich nazwa wskazuje na konkretny światopogląd. Jak bowiem czytamy na stronie Światowej Organizacji Zdrowia „gender odnosi się do społecznie skonstruowanych charakterystyk kobiet i mężczyzn – takich jak normy, role i relacje grupowe i pomiędzy grupami kobiet i mężczyzn”.

 

WHO podkreśla również, że po urodzeniu ludzie uczą się „[…] właściwych dla nich norm i sposobów zachowania […]. Gdy jednostki lub grupy nie pasują do ustanowionych norm genderowych, często muszą mierzyć się ze stygmatami, praktykami o charakterze dyskryminacyjnym lub wykluczeniem społecznym – co negatywnie wpływa na ich zdrowie. Ważna jest zatem wrażliwość na różnorodne tożsamości, niekoniecznie wpasowujące się w binarne męskie lub żeńskie kategorie płciowe” [who.int].

 

Jakież to jednak tożsamości niebinarne? Czy chodzi o coś w rodzaju twierdzenia o istnieniu 56 płci? Cóż to za nowomowa! Widać wyraźnie, że sama definicja gender, w dodatku opublikowana przez poważną globalną instytucję, zawiera niezwykle mocny ładunek doktrynerski.

 

Zresztą sami zwolennicy studiów gender nie ukrywają swego ideologicznego umotywowania. Jak czytamy na stronie podyplomowych Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki IBL PAN [genderstudies.pl] „studia dostarczają interdyscyplinarnej wiedzy w zakresie społeczno-kulturowej tożsamości płci, poddają krytycznej analizie dotychczasowe przekonania o naturze człowieka i zwracają uwagę na to, co przemilczane, wypierane czy usuwane z kultury, nauki, społeczeństwa” [genderstudies.pl]. Na stronie widnieje także cytat z „Drugiej płci” Simone de Beauvoir: „Nie rodzimy się kobietami – stajemy się nimi”.

 

Czy ktoś jeszcze żywi wątpliwości? Ktoś nadal uznaje, że chodzi o dążenie do prawdy? Komuś wciąż wydaje się, że na tego typu studiach dąży się do poznania rzeczywistości? Jeśli tak, to się myli! Tam bowiem nie chodzi zasadniczo o poznanie obiektywnego stanu rzeczy z otwartym umysłem. Chodzi natomiast (acz może istnieją wyjątki) o wtłaczanie do głów studentów szaleńczej ideologii przebranej obłudnie za fakty, uzasadnione naukowo teorie czy coś podobnego. Czy to nie trąci manipulacją?

 

Równie dobrze można by wprowadzić „marxist studies” dostarczające „inderdyscyplinarnej wiedzy w zakresie tożsamości klasowej, poddające krytycznej analizie dotychczasowe przekonania o prawie do własności”, z hasłem „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, jako mottem.

 

Wszak czy ktokolwiek przedstawił dowód na fałszywość „dotychczasowych przekonań o naturze ludzkiej”? Czy ktokolwiek obalił ostatecznie twierdzenia, że odmienność między mężczyznami i kobietami wynika w znacznym stopniu z biologii? Odpowiedź brzmi: nie. W związku z tym nie istnieją naukowe powody uzasadniające wykluczanie zwolenników tradycyjnych poglądów z „gender studies”. A jednak wyklucza się ich, gdyż w owej „dyscyplinie” nie chodzi o obiektywne badania, lecz o indoktrynację.

 

Czemu służy swoboda akademicka?

Patetyczny ton ministra uznającego się za konserwatystę budzi w kwestii gender wątpliwości także z innego powodu. Dr Jarosław Gowin twierdzi bowiem, że nie dopuści do ograniczania „wolności słowa” zwolennikom teorii gender i powołuje się na swobodę akademicką.  

 

Tymczasem tę ostatnią można uzasadniać na (co najmniej) dwa sposoby. Zgodnie z pierwszym, skrajnie liberalnym, swobodna ekspresja to wartość sama w sobie. Nieważne czy kierujemy się regułami logiki, zgodności słów z rzeczywistością i trzymania się faktów – ważne, że wyrażamy siebie. „Mam prawo do swojego zdania, a ty do swojego”. Prawda przy takim podejściu staje się nieistotna, a w każdym razie zepchnięta na dalszy plan.

 

Wolność słowa, szczególnie w nauce, można jednak traktować również jako narzędzie służące dojściu do prawdy. Różnorodność opinii służy temu celowi, jednak nie zawsze. Ochrona swobód badawczych należy się tylko uczonym przestrzegającym (a przynajmniej starający się przestrzegać) pewnych powszechnie obowiązujących reguł logiki, uczciwości akademickiej i etyki. Z drugiej strony plagiat, fałszowanie wyników badań, czy oszczerstwa względem innych naukowców nie zasługują na obronę, lecz na represje. 

 

Co więcej, w patetycznej wypowiedzi Gowina brakuje refleksji nad związkiem wolności z odpowiedzialnością – naukowiec nie działa bowiem w społecznej próżni. Jego działania odbijają się na całym społeczeństwie, a w szczególności na młodych studentach. Wolność akademicka nie stanowi usprawiedliwienia dla ich indoktrynacji czy demoralizacji – podobnie jak swoboda artysty nie usprawiedliwia publicznego siania zgorszenia. Ów społeczny kontekst muszą sobie szczególnie zakarbować naukowcy pracujący w uczelniach publicznych. Czy bowiem podatnicy płacą im za indoktrynację?

 

Zresztą w polskim systemie prawnym wolność słowa nie cieszy się absolutną ochroną – za publiczne oszczerstwa grozi wszak sąd. Ponadto Konstytucja RP zakazuje choćby propagowania narodowego socjalizmu. Ideologia gender zaś pozostaje w pewnym sensie podobnie niebezpieczna, co narodowy socjalizm. Jak bowiem zauważył Benedykt XVI w przemówieniu do Kurii Rzymskiej i Gubernatoratu w grudniu 2012 roku: „tam, gdzie wolność działania staje się wolnością czynienia siebie samego, nieuchronnie dochodzi do zanegowania Stwórcy, a przez to ostatecznie dochodzi także do poniżenia człowieka w samej istocie jego bytu, jako stworzenia Bożego, jako obrazu Boga”. [w2.vatican.va].

Dlaczego zatem patetycznie bronić osób głoszących tezy nienaukowe i nieludzkie? Wolter powiedział wprawdzie „nie zgadzam się z tobą, lecz zginę za to, byś mógł głosić swe poglądy”, czy jednak Wolter to autorytet dla konserwatysty?

 

  

Marcin Jendrzejczak

 

 


DATA: 2019-11-06 08:03
AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
10
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Ja wolałbym żeby minister był chociaż bezstronny i pełnił rolę mediatora w przypadku takich problemów jak ostatnio zwolnienia profesorów. Bo ci profesorowie kładą się teraz Rejtanem. Tego dotyczy w zasadzie to o czym jest mowa. Rozwiązaniem jest przynajmniej wyrównanie różnic między lewicą a prawica i tego bym chciał od prawicy. Niezależnie kto się za nią uważa.
10 dni temu / mb
 
@rndm1234 - tak ale płacą za nie tylko ci, którzy chcą, a nie wszyscy jak leci...w Polsce jesteś zmuszony i płacisz czy chcesz czy nie na zabawę w "naukowca"...to robi różnicę. Ja niech chcę aby, tak jak teraz, moje pieniądze szły na gender, invitro, aborcję...
13 dni temu / pytanie
 
Pana Gowin ma rację,trzeba prowadzić naukowe badania na uczelniach nad rozwojem nowych idei interesujących polskie społeczeństwo.
13 dni temu / nn
 
Ech, nie mogę patrzeć na tego człowieka. Nie wiem, co on robi w PIS i dlaczego Kaczyński go trzyma.
13 dni temu / Marcia
 
@rndm :Dnormalne studia w US of A :D owszem kosztują, lecz papier profesora od gender można mieć korespondencyjnie w kilka tygodni za 500$, mało tego, możesz się nawet w sądzie przedstawić jako profesor i możesz występować jako ekspert:D
14 dni temu / szpulas11
 
Gibała Gowin gender?
14 dni temu / MY
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.