DZIŚ JEST:   25   WRZEŚNIA   2018 r.

Św. Kleofasa
Bł. Ładysława z Gielniowa
 
 
 
 

Sielski pejzaż zamieniony w zakrwawione zgliszcza. Wołyń w pamięci pani Alfredy

Sielski pejzaż zamieniony w zakrwawione zgliszcza. Wołyń w pamięci pani Alfredy

Nacjonaliści ukraińscy z OUN i UPA od lutego 1943 roku, do wiosny 1945 roku dokonali masowych mordów na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej, a także części Lubelszczyzny i Polesia. Historycy szacują, że w wyniku tego zaplanowanego i konsekwentnie prowadzonego ludobójstwa zginęło około 100 tys. Polaków. Rocznica zbrodni wołyńskiej obchodzona jest 11 lipca, bowiem tego dnia 1943 roku oddziały UPA dokonały zmasowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Zamordowano 8 tys. osób, jedynie za to że byli Polakami.

 

Nasi rodacy ginęli w straszny sposób, nie tylko od kul ale też od siekier, pił, wideł, noży. Oprawcy z UPA nierzadko dokonywali mordów w kościołach podczas Mszy św. Nie oszczędzali dzieci, niemowląt, kobiet w ciąży i ludzi w podeszłym wieku. Ci, którzy ocaleli, do końca życia będą pamiętać. Jedną z nich jest  93-letnia, Alfreda Kołodzińska, która obecnie mieszka we wsi Hermanówka niedaleko Białegostoku

 

Pani Alfreda urodziła się w roku 1925 we wsi Osiecznik koło Kowla na Wołyniu. Jej ojciec, Józef Sapieja, był rolnikiem. W Osieczniku Sapiejowie posiadali gospodarstwo, na którym wychowywali pokaźną grupkę dzieci. Stanowili szczęśliwą, kochającą się rodzinę. Większość mieszkańców Osiecznika, tak jak Sapiejowie, było Polakami. Wołyńską ziemię, krainę dzieciństwa, pani Alfreda wspomina w wierszu swojego autorstwa pt. „Mój Wołyń”:

 

Tęsknię za Wołyniem dniami i nocami

Za wołyńską ziemią, za jej urokami

Kto raz ujrzał Wołyń, już go nie zapomni

Jego lasów, kwiatów, sadów i ich cudnej woni

 

Ukraińcy i Polacy żyli na Wołyniu w zgodzie, wśród pięknej przyrody tej krainy. Wojna wszystko zmieniła. Pod okupacją sowiecką nacjonalizm ukraiński, nie mógł się rozwinąć, bo był z całą brutalnością zwalczany przez NKWD, jako nurt wrogi Związkowi Sowieckiemu. Zupełnie inaczej odniósł się do niego okupant niemiecki, który latem 1941 roku zajął Ukrainę. Pani Alfreda Kołodzińska, była tego świadkiem.

 

 – Jak Niemcy wkroczyli na Wołyń, zaczęli  podburzać Ukraińców przeciw Polakom. Wtedy zaczął formować się OUN, którego członkowie uznali, że warunkiem uzyskania niepodległości przez Ukrainę jest wymordowanie wszystkich Polaków – mówi pani Alfreda Kołodzińska. – My Polacy znaleźliśmy się nagle w sytuacji bez wyjścia. Bronić się nie było czym. Stanowiliśmy mniejszość w porównaniu z dużą liczbą Ukraińców. Wieści o likwidacji całych polskich osiedli, dochodziły do nas coraz częściej – wspomina Wołyniaczka.

 

Niemcy rozpoczęli okupację Ukrainy od eksterminacji Żydów. W tym celu wykorzystali nienawiść jaką wielu Ukraińców żywiło do wyznawców judaizmu. - Niemcy i oddziały Ukraińców zaczęli masowo mordować Żydów od lipca 1941 do zimy a potem trwało to do wiosny 1943 roku. Wszyscy Żydzi szukali ratunku. Polacy ich ratowali. U nas w gospodarstwie przechowywał się Żyd o nazwisku Wolf – mówi pani Alfreda.

 

W jej w pamięci pozostała straszna scena mordu jakiego dopuszczono się na Żydach w Kowlu.

- Niemcy z Ukraińcami zgotowali Żydom rzeź w Kowlu.  Policjantów ukraińskich było stu, a Niemców dowodzących akcją dziesięciu. Do Żydów strzelali Ukraińcy. Niemcy zamknęli w oddzielnych budynkach dorosłych Żydów i ich dzieci. Dzieci tak płakały, że serce pękało z żalu. Nawet niemiecki oficer, który dowodził akcją, zaczął wymiotować i powiedział, że nie da rady już zabijać. Zabrano go do szpitala polowego, ale z Żydów, nikogo nie oszczędzono – wspomina pani Alfreda, na której twarzy, gdy o tym mówi, widać cierpienie.

 

Pani Alfreda do dziś pamięta słowa wypowiedziane wówczas przez jednego z Ukraińców: „Jak skończymy z Żydami, to potem to samo zrobimy z Polakami”. - I dotrzymali słowa – mówi Alfreda Kołodzińska. 

 

Według jej relacji, wiosną 1943 siepacze z UPA napadali na jej rodzinną wieś Osiecznik. Ojciec pani Alfredy, wraz z innymi polskimi gospodarzami byli na to przygotowani, dlatego odparli ten atak, jednak podczas walk zginęło dziesięciu mężczyzn z Osiecznika. Pozostali przy życiu, wiedząc że Ukraińcy wrócą, zabrali swoje rodziny i schronili się w nieodległej, większej miejscowości Zasmyki. – Tam, w Zasmykach, zgromadziło się kilka tysięcy Polaków. Wieś była strzeżona przez AK. UPA kilka razy próbowało zdobyć  Zasmyki, ale oddziały AK były tak sprawne, że banderowcy za każdym razem ponosili klęskę, choć liczebnie było ich o wiele więcej – mówi pani Alfreda.

 

Rodzina pani Alfredy ocalała, jednak ją samą Niemcy wywieźli, wraz z innymi dziewczętami ze wsi, na przymusowe roboty do Rzeszy. To co działo się później na Wołyniu, zna ona z opowiadań bliskich oraz znajomych. Na robotach przymusowych w Niemczech młoda Alfreda poznała Polaka, tak jak ona - Wołyniaka, a do tego żołnierza AK. Pobrali się. Po wojnie wrócili do Polski i osiedli we wsi Hermanówka położonej blisko Białegostoku. Życie płynęło do przodu, ale ciemne wspomnienia z Wołynia zostały w pamięci. – Mój mąż, który już nie żyje, służył w AK na Wołyniu. Widział tam straszne rzeczy. Opowiadał mi, że raz weszli do stodoły, w której banderowcy mordowali Polaków. Wszystkim  obcięli głowy. Z jednej strony leżał stos ludzkich ciał bez głów, a głowy leżały na drugim stosie. Choć znam to tylko z opowieści męża, śni mi się ten koszmar po nocach – mówi pani Alferda Kołodzińska - Nic nie znaczyła dobroć i serdeczność a nawet powinowactwo. Wystarczyło, że jest się Polakiem, to był dostateczny powód wydania przez banderowców wyroku śmierci, nawet na niemowlęta czy niedołężnych starców – wspomina Wołyniaczka.

 

Pani Alfreda Kołodzińska po wojnie tylko raz, w roku 1998, odwiedziła Wołyń, w tym swój rodzinny Osiecznik. – Ciężko mi było patrzeć na to co tam zastałam. Tylko ruiny i totalna dewastacja. Wszędzie groby rodaków. Całą noc spać nie mogłam. Więcej już tam nie pojadę, bo ciężko to przeżywam – wyznaje pani Alfreda. Po powrocie z wyprawy na Wołyń znów napisała wiersz:

 

Wciąż wracają wołyńskie wspomnienia

Szumią wołyńskie cierniem

Porośnięte gaje i szumią

Łzami napełnione ruczaje

 

 

Adam Białous


DATA: 2018-07-12 10:29
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
11
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Kto tylko chce zaistnieć,to rozprawia o Wołyniu.Tymi wspomnieniami nie wróci się życia pomordowanym.Co chce się uzyskać ciągłym poruszaniem tego tematu?Ile takich zdarzeń w historii ludzkości już było, a ile jeszcze będzie nit nie przewidzi.Świat się nie zatrzyma dręczeniem sumień tych którzy istnieją obecnie.A tych,którzy mordowali też już ciała próchnieją.Sąd ostateczny,Sąd Boży,jeśli istnieje,to będzie im dawał wyroki.
2 miesiące temu / nn
 
zawsze trzeba miec bron, bezpowrotnie utracone dziedzictwo
2 miesiące temu / lwowiak
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.