DZIŚ JEST:   23   SIERPNIA   2019 r.

Św. Róży z Limy
Bł. Władysława Findysza
 
 
 
 

Religia pokoju, ale nie dla każdego

Religia pokoju, ale nie dla każdego
fot.©2005 TopFoto / Houghton/FORUM

PRZYPOMINAMY TEKST Z 2015 R. Sri Lanka, na której przebywał niedawno papież Franciszek to kolejny - obok Bhutanu i Birmy - kraj buddyzmu, gdzie prawa mniejszości religijnych, w tym przede wszystkim chrześcijan są bezwzględnie łamane, lekceważone i deptane.

 

Na łamach portalu PCh24.pl pisałem swego czasu o buddyzmie jako fałszywej „religii pokoju” w kontekście prześladowań wyznawców Chrystusa w Królestwie Smoka, Bhutanie. Sri Lanka to inna odsłona tego samego ponurego zjawiska. Dochodzi w jej przypadku jednak jeszcze jeden istotny faktor, o którym nie można w żadnym wypadku zapomnieć, a mianowicie, zakończona w maju 2009 roku krwawa wojna domowa - dekady bezlitosnego zabijania w imię religii. Prawa silniejszego dotknęły zwłaszcza chrześcijan, bezbronnej mniejszości, która znalazła się nagle pomiędzy młotem a kowadłem.

 

Przypomnę, że konflikt wzniecili hinduistyczni separatyści. Oddziały Tamilskich Tygrysów LTTE - Tygrysy Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu - walczyły o niepodległość swojego regionu (a także o swoją godność, bo Tamilowie byli właściwie poza prawem) z buddyjską armią rządową. Chociaż separatyści nie mieli szans i ostatecznie przegrali tę wyniszczającą wojnę, wykazali się długą determinacją w prowadzeniu akcji zbrojnych, w tym terrorystycznych. Wojna trwała od 1983 roku i przyniosła żniwo śmierci w postaci stu tysięcy ofiar śmiertelnych, zwłaszcza pod koniec działań militarnych. Ginęli głównie cywile. Syngalezi, którzy stanowią 70 proc. populacji na Sri Lance, ciężkim ostrzałem artyleryjskim niszczyli całe wsie i miasteczka opornych hinduistów, z kolei w odwecie Tamilowie uderzali w cywilów reprezentujących buddyjską większość. Chrześcijanie zaś to zarówno Tamilowie, jak i Syngalezi, a zatem wojna uderzała w nich podwójnie. Zabijanie, gwałty, wysiedlanie, tajemnicze zaginięcia trwały tak przez niemal 30 lat.

 

Kościół katolicki a wojna domowa

Sri Lanka to kraj wielu religii. Ponad 70 proc. społeczeństwa, jak wspomniałem, stanowią buddyści, 13 proc. hinduiści, 10 proc. muzułmanie, a 7 proc. to chrześcijanie, głównie katolicy. I chociaż Kościół jest reprezentantem najmniejszej grupy religijnej w państwie, to jednocześnie stanowi wielką siłę zaangażowaną w budowanie pokoju i porozumienia między wszystkimi obywatelami Sri Lanki. W czasie trwania konfliktu to właśnie Kościół katolicki z głównym ośrodkiem decyzyjnym w dawnej stolicy kraju, Kolombo robił wszystko, co w jego mocy, aby nie będąc stroną, próbować ratować, a potem budować pokój oraz naciskać na skonfliktowanych ze sobą buddystów i hinduistów w kierunku pojednania i zakopania topora wojennego. Katolicy płacili za swe starania wysoką cenę, bo otrzymywali w odwecie ciosy z dwóch stron.

 

Po wojnie

Sri Lanka to oficjalnie państwo świeckie. Konstytucja w pierwszych zdaniach głosi, iż kraj jest demokratyczny i socjalistyczny (jakkolwiek absurdalnie to brzmi). W artykule 10 czytamy, że „każda osoba ma prawo do wolności myśli, przekonań, religii, w tym do wolności w praktykowaniu swojej religii i wiary”. Jednak jest pewne „ale”. Tuż przedtem znajduje się bowiem zapis, który burzy tę deklaratywną sielankę. Artykuł 9. Ustawy zasadniczej mówi o tym, że buddyzm jest religią państwową, zajmuje miejsce numer jeden w społeczeństwie.

 

W Sri Lance funkcjonuje tzw. Ministerstwo ds. Buddyzmu Sasana i innych religii, z odrębnymi resortami dla hinduizmu, buddyzmu, chrześcijaństwa oraz islamu. Resort ma oficjalnie troszczyć się o pokój, ład, harmonię międzyreligijną, lecz w konsekwencji służy do szpiegowania i kontrolowania (oczywiście, dla ich dobra!) Kościoła, wspólnot, meczetów, grup modlitewnych. Rząd zaprzepaścił zatem swoją szansę. Władze, które zwyciężyły hinduistycznych rebeliantów, miast rzeczywiście tworzyć modele koegzystencji etnicznej czy religijnej wielu wspólnot i plemion, zaczęły grać resentymentami i nacjonalistyczną kartą z domieszką ideologii religijnej i kierować państwo w stronę dyktatury buddyjskiej. Prawa „antynawróceniowe” to bowiem nie tylko wymysł faszystów hinduistycznych działających formalnie jako urzędnicy w ośmiu stanach Indii, ale także element polityki byłego już prezydenta Sri Lanki Mahinda Rajapaksa oraz jego najbliższych współpracowników. To oni zdecydowali, że buddyzm Sasana stał się systemem totalnym, tym samym mnisi buddyjscy otrzymali władzę totalną.

 

Niezależnie od dyktatorskiej paranoi władz, czas powojennej odbudowy kraju sprzyjał także dochodzeniu do głosu radykalnych nurtów nacjonalistycznych i fanatycznych wśród społeczeństwa buddyjskiego. Wojna i niesprawiedliwe prawo, dyskryminujące mniejszości etniczne i religijne otworzyły drogę do powstania ruchów ekstremistycznych, przede wszystkim Bodu Bala Sena (BBS) - Buddyjska Władza i Siła.

 

Fanatycy z BBS

Przed wizytą Ojca Świętego Franciszka przywódcy religijni z tzw. Kongresu Buddystów Całego Cejlonu zażądali, aby Papież przeprosił cały naród Sri Lanki za rzekome zbrodnie chrześcijan wobec ich wiary. Fanatycy potrafiący tylko kontestować i niszczyć świadomie zapominają także, że rozwój swojego kraju zawdzięczają, m.in. Kościołowi katolickiemu, a sami są odpowiedzialni raczej za regres wyspiarskiego państwa.

 

Owszem, dla dobra własnych struktur buddyjscy nacjonaliści potrafią być niezwykle skuteczni. Nie tylko tworzą sprawną i operacyjną sieć na Sri Lance, ale utrzymują kontakty z ugrupowaniami sojuszniczymi za granicą, przede wszystkim w Birmie (Ruch 969). W ten sposób w XXI wieku, zupełnie niezauważona pojawiła się buddyjska międzynarodówka o charakterze terrorystycznym. Jej liderzy nazywają się, pół żartem pół serio buddyjskimi bin Ladenami. Prześladowanym mniejszościom, głównie chrześcijanom i muzułmanom, nie jest jednak wcale do śmiechu, gdy tłum zorganizowanych fanatyków dokonuje pogromów w wioskach i miasteczkach, plądrując i paląc domy „niewiernych”, wypędzając mieszkańców i wymazując ich z przestrzeni społecznej, żądając wyburzenia wszelkich świątyń zagrażającym jednej religii (buddyzmowi), jednej kulturze (syngaleskiej) jednemu językowi (indoaryjskiemu). Skąd my to znamy?

 

Fanatycy buddyjscy nie ograniczają się do atakowania wspólnot innych religii na peryferiach, ale dopuszczają się napaści także w dużych ośrodkach kraju. To tworzy nastrój niepewności - terror napędza strach i burzy ład w społeczeństwie oddając pole nieufności i wzajemnej nienawiści. Niezależnie od pozorów, jakie tworzy mający swą siedzibę w Sri Dźajawardanapura Kotte reżim, który powołuje co rusz jakąś kolejną komisję ministerialną do opanowania napięcia na tle religijnym, siły opozycji, partie demokratyczne oraz organizacje społeczne oskarżają wprost władze, że te grają kartą religijną do realizacji swoich politycznych celów (utrzymania się przy władzy), a także iż są zakładnikami faszystów buddyjskich, działając na ich korzyść kosztem realnie zagrożonych mniejszości.

 

Według danych raportu międzynarodowego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wspólnoty protestanckie na przestrzeni tylko 9 miesięcy w 2013 roku odnotowały 64 ataki na chrześcijan i ich świątynie (dla porównania, w 2012 roku było ich 52).

 

Na koniec artykułu chciałbym podkreślić trzy rzeczy. Po pierwsze, islam akurat w tej części świata jest nastawiony pokojowo, muzułmanie są tu umiarkowanymi wyznawcami Allaha. Szczególna przyjaźń łączy ich z chrześcijanami, przede wszystkim z katolikami, z którymi dzielą los uciskanych poddanych buddyjskim panom (czytaj: mnichom). Po drugie, muzułmanie, podobnie jak chrześcijanie nie chwytają za broń dysząc żądzą odwetu na buddystach zsyłających na nich niesprawiedliwość, wyzysk, przemoc i terror. Po trzecie, pierwszym poruszycielem działań agresywnych są zazwyczaj buddyści, głównie mnisi. Wszystko razem może rzeczywiście burzyć nasze - ludzi Zachodu - wyobrażenia, zarówno o islamie, jak i o buddyzmie.

 

 

Tomasz M. Korczyński

 

 


DATA: 2019-04-22 08:47
AUTOR: TOMASZ M. KORCZYŃSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
15
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"Sri Lanka to oficjalnie państwo świeckie. Konstytucja w pierwszych zdaniach głosi, iż kraj jest demokratyczny i socjalistyczny jakkolwiek absurdalnie to brzmi. W artykule 10 czytamy, że ?każda osoba ma prawo do wolności myśli, przekonań, religii, w tym do wolności w praktykowaniu swojej religii i wiary?. Jednak jest pewne ?ale?. Tuż przedtem znajduje się bowiem zapis, który burzy tę deklaratywną sielankę. Artykuł 9. Ustawy zasadniczej mówi o tym, że buddyzm jest religią państwową, zajmuje miejsce numer jeden w społeczeństwie." Demonkracja to rodzaj socjalizmu, w państwie wyznaniowym może być wolność wyznania.
2 miesiące temu / Monarchista
 
@Akwin. A niby dlaczego nazwanie religią poglądu postulującego zjawiska nadprzyrodzone byłoby rzekomo błędem? I jeszcze to "oczywiście" - jakby był to jakiś dogmat.
3 miesiące temu / błędy precz
 
Do artykułu - po czwarte, każdy kto pisze lub mówi o Islamie w jakikolwiek pozytywny sposób, de facto broni religii wymyślonej przez Synagogę, dla zniszczenia Chrześcijaństwa. Islam jest religią szatana, która powstała dla zniszczenia Chrześcijaństwa i wymordowania Chrześcijan. Sporadyczny czas pozornego spokoju ze strony fałszywych religii względem Chrześcijan, przeminął bezpowrotnie i nie należy chwalić zasłony dymnej, która jest częścią strategii wroga, ponieważ każda spośród wszystkich religii świata powstała z natchnienia i z inspiracji złego ducha. A on zawsze ma w nienawiści wyznawców prawdziwego Boga. Teraz masoneria rozpętała kolejną wojnę, która jest dziełem masonów i jest to wojna światowa o Zbawienie. Ta wojna toczy się na bardzo wielu frontach, a Zbawienie jest tylko w Chrześcijaństwie, Zbawieniem jest Jezus Chrystus. Króluj nam Chryste!
3 miesiące temu / ry.janszarmach3
 
@błędy precz - w takim razie neoplatonizm też należałoby nazwać religią ponieważ postuluje nadprzyrodzone zjawiska emanacja pra-jedni. Co oczywiście byłoby zwyczajnym błędem. Co do samego tekstu, to pada w nim takie zdanie: "kraj jest demokratyczny i socjalistyczny jakkolwiek absurdalnie to brzmi" - nie ma tutaj żadnego absurdu i aż dziwne, że autor piszący na katolickim portalu tego nie wie. Demokracja i socjalizm jak najbardziej idą w parze. Co więcej - demokracja jako rządy większości, która to większość nie ma pojęcia o polityce i woli brać niż dawać, z konieczności musi zmieniać dany kraj na modłę socjalistyczną. Rozdawnictwem kupuje się głosy o czym doskonale wie np. PiS. Bodaj cała konserwatywna krytyka demokracji podkreśla ten aspekt zresztą nie tylko konserwatywna - Hoppe również.
3 miesiące temu / Akwin
 
"Religia pokoju, ale nie dla każdego" - wyjątkowo trafny i godny podziwu artykuł. Promotorami agresji w tamtym rejonie są zazwyczaj buddyści. Rzecznik prasowy lankijskiego rządu Rajitha Senaratne przyznał w poniedziałek, że wywiad Sri Lanki ostrzegał przed możliwością ataków terrorystycznych w czasie Świąt. Co ciekawe, także minister telekomunikacji Sri Lanki Harin Fernando w jednym ze swoich tweetów skierowanych do szefa policji ostrzegał przed możliwością ataków. Kiedy rzecznik lankijskiego rządu wskazał odpowiedzialnych rzezi ? National Thowheed Jamath ? świat wciąż tkwił w zdumieniu, w jaki sposób tak mała i nikomu nie znana organizacja mogła dokonać takich zamachów.
3 miesiące temu / Ryś
 
Ten człowiek niesie ze sobą śmierć dla Chrześcijan - podziemny Kościół w Chinach
4 miesiące temu / Airam
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.