DZIŚ JEST:   16   LIPCA   2019 r.

NMP Szkaplerznej z Góry Karmel
Św. Marii Magdaleny Postel
 
 
 
 

Nadchodzi nowy – zielony - komunizm

Nadchodzi nowy – zielony - komunizm

Jeżeli nastroje społeczne nie ulegną nagłej zmianie, to już za dwa lata w Niemczech może rozpocząć się wielka neokomunistyczna rewolucja. Po władzę chcą sięgnąć Zieloni i opierając się na postkomunistach i socjaldemokratach planują całkowicie przebudować Niemcy. Oprócz zaprowadzania cywilizacji śmierci i totalnej cenzury planują też zamach na własność prywatną.

 

Pod sztandarem Lenina

 

Gdyby wybory do Bundestagu odbywały się w czerwcu, to z dużym prawdopodobieństwem wygraliby je Zieloni. Aktualne sondaże dają im od 26 do 27 proc. poparcia – tyle samo lub nieco więcej niż drugiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). To oznacza, że w Niemczech mógłby powstać skrajnie lewicowy rząd: Zielonych, socjaldemokratycznej SPD i postkomunistycznej Lewicy. Program tych ugrupowań w sprawach życia, rodziny i wolności słowa jest doskonale znany – to budowa cywilizacji śmierci, całkowite niszczenie małżeństwa i totalna cenzura. Do tego dochodzi forsowanie bardzo szerokiego otwarcia granic na islamskich imigrantów; przybysze to bowiem dodatkowa pomoc w usuwaniu wiary chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej w imię tolerancji i multikulturalizmu. Niemiecka lewica chce jednak jeszcze więcej. Ich program oznacza też dokonanie zamachu na własność prywatną. Tak jak ich komunistyczni poprzednicy, dzisiejsi lewacy, zwłaszcza Zieloni, nie mają zamiaru szanować świętego prawa do posiadania. Już dziś próbują wywłaszczyć firmy w Berlinie z nieruchomości, a wszystkim Niemcom odebrać prawo użytkowania samochodów.

 

Problem rosnących czynszów

 

Na początku tego roku za Odrą ruszyła wielka debata o… wywłaszczeniach najbogatszych Niemców. Pomysł ma swoje źródło w problemie rosnących czynszów w niemieckich metropoliach, zwłaszcza w samej stolicy. Ceny rzeczywiście od kilku lat rosną. W samym tylko roku 2017 poszły w górę o 10 procent. Nie tylko w Polsce trwa „ucieczka” z prowincji do wielkich miast; dotyczy to także Niemiec. Do Berlina każdego roku sprowadza się nawet 50 tysięcy ludzi – a nowych mieszkań powstaje niewiele. Do wolnych lokali ustawiają się nierzadko kolejki. Popyt jest duży, podaż mała, więc ceny rosną. Tymczasem w Berlinie przez wiele lat utrzymywano sztucznie niskie czynsze i – co oczywiste – mieszkańcy zdążyli się do tego przyzwyczaić.

 

W Niemczech, inaczej niż w Polsce, mieszkania kupuje się rzadko - aż 57 proc. gospodarstw domowych to właśnie lokale na wynajem. Wynajmem trudnią się zarówno samorządy, jak i właściciele prywatni. Co ciekawe, w porównaniu z sytuacją w Polsce ceny w Niemczech są śmiesznie niskie – i to nawet po ostatnich wzrostach cen. W Berlinie to obecnie około 11 euro za m2 u prywatnego przedsiębiorcy, a nieco mniej w spółdzielniach komunalnych; 60-metrowe mieszkanie kosztuje więc najemcę średnio 660 euro miesięcznie. W porównaniu z rokiem 2010 to dużo – wówczas czynsz był o ponad 200 euro niższy. Mimo wszystko Berlińczycy i tak nie powinni narzekać. Najniższa pensja w Niemczech to 1500 euro przy pełnym etacie. Warszawiacy przykładowo mogą tylko pomarzyć o wynajmie mieszkania za niespełna połowę najniższej krajowej. W Berlinie jedyną autentycznie zagrożoną grupą mogą być samotni emeryci. Część z nich otrzymuje emeryturę w wysokości zaledwie 800 euro; bywa więc, że przestaje być ich stać na wynajem i muszą wynosić się poza miasto. Zwykli Berlińczycy wszakże wciąż sobie radzą, ale… protestują, bo przyzwyczaili się do czegoś innego.

 

Lewica postanowiła wykorzystać złość wielu mieszkańców stolicy – i zaproponowała przymusowe wywłaszczenia największych posiadaczy nieruchomości. W kwietniu ruszyło zbieranie podpisów pod inicjatywą, która może skończyć się albo wydaniem przez berliński Senat odpowiedniej ustawy, albo – referendum. W praktyce chodzi o przymusowe pozbawienie własności firm posiadających więcej niż 3000 lokali; przede wszystkim zaś chodzi o uderzenie w firmę „Deutsche Wohnen”. Zdaniem promotorów wywłaszczeń przejęcie przez miasto łącznie około 20 tysięcy lokali pozwoliłoby zatrzymać dalszy wzrost czynszów. Rzecz miałaby mieć zresztą uzasadnienie w niemieckiej konstytucji, która przewiduje „uspołecznienie” nieruchomości lub całych gałęzi przemysłu, jeżeli byłoby to uzasadnione dobrem wspólnym.

 

Inicjatywa wywłaszczeń jest jednak od strony praktycznej zupełnie absurdalna. Po pierwsze, Berlin musiałby wypłacić wywłaszczonym firmom wielomiliardowe odszkodowanie za pozyskane nieruchomości. Po drugie, nie powstałyby w ten sposób żadne nowe mieszkania, a ceny rosną właśnie ze względu na ich zbyt niską podaż; po trzecie, miasto zablokowałoby własne możliwości rozwojowe, w tym możliwość budowy mieszkań komunalnych, bo musiałoby wydać prawdziwą fortunę na już istniejące lokale. Po czwarte wreszcie; niepewna sytuacja odstraszyłaby potencjalnych inwestorów, co w perspektywie długoterminowej doprowadziłoby do prawdziwego paraliżu mieszkaniowego i tylko pogłębiło trudności. Mówiąc krótko, rzecz nie ma żadnego sensu, ale… zyskała sobie poklask wpływowych polityków ze wszystkich trzech rządzących stolicą ugrupowań.

 

Zielono-czerwono-czerwona koalicja będzie „za”

 

Wywłaszczenia oczywiście popierają Zieloni. Za takim krokiem opowiedział się jeden z dwóch przewodniczących partii, Robert Habeck. „Za” jest również postkomunistyczna Lewica. Podziały widać za to w SPD, do której należy burmistrz Berlina, Michael Müller. Polityk zaapelował o porzucenie koncepcji wywłaszczeń. Müller to jednak przeszłość. SPD traci w sondażach z miesiąc na miesiąc i przeżywa wewnętrzne trzęsienie ziemi. Partia straciła niedawno szefową, Andreę Nahles; teraz jednym z kandydatów do objęcia władzy jest dotychczasowy szef młodzieżówki socjaldemokratów, Kevin Kühnert. To radykał, któremu bliżej jest do Zielonych i wywłaszczenia oczywiście poparł. Zresztą gdyby wybory w Berlinie odbywały się dzisiaj, to warunki dyktowaliby właśnie Zieloni i postkomuniści – SPD byłaby dopiero trzecią siłą. Opór „umiarkowanych” lewaków wobec wywłaszczeń nie będzie więc mieć znaczenia. Większość zrobi co chce – tym bardziej, że odbieranie mieszkań największym firmom popiera według sondażu z kwietnia aż 55 proc. Berlińczyków!

 

Nie można przy tym uniknąć postawienia następującego pytania: jeżeli pomysł wywłaszczeń nie ma żadnego sensu praktycznego i nie rozwiąże problemu berlińskich czynszów, to dlaczego tak właściwie ma poparcie partii politycznych? Czy chodzi tylko o podążanie za „gniewem ludu”? Wydaje się, że prawdziwe przyczyny tkwią znacznie głębiej.

 

Po pierwsze, lewicowcy nigdy nie proponują właściwych dróg przezwyciężania trudności, bo nie wychodzą od pytania, jaka jest rzeczywistość; pytają raczej, jaka być powinna zgodnie z marksistowskimi założeniami – i nie bacząc na skutki, prą do celu. Miliony ofiar komunizmu są tego żywym przykładem.

 

Po drugie, chodzi o zamach na wartości. Nadrzędnym celem socjalistów jest wszak obalenie tradycyjnego porządku, a prawo własności jest funamentem naszej cywilizacji. W nowym świecie nie może być dla niej miejsca!

 

Po trzecie wreszcie, Berlin to miasto naprawdę specyficzne i nawet jak na niemieckie warunki wyjątkowo lewackie, zamieszkałe w dużym stopniu przez „kosmopolitów” bez ojczyzny i korzeni, zawsze sprzyjających przekraczaniu kolejnych granic, sympatyzujących z elementem wywrotowym i anarchistycznym. W przeszłości nawet chadeckie władze Berlina nie miały odwagi rozprawić się choćby z lewackimi terrorystami zajmującymi nielegalnie budynki blisko centrum miasta i atakującymi policjantów oraz urzędników. Stąd sprzeciwianie się wywłaszczeniom byłoby ze strony lewackich partii po prostu mało rozsądne politycznie.

 

Zakazać samochodów

 

Gra idzie wszakże nie tylko o mieszkania i własność dużych firm. Lewica chce też odebrać zwykłym Niemcom prawo użytkowania własnych samochodów. W wielu niemieckich miastach już zresztą do tego doszło: zakazano posiadaczom aut z silnikiem Diesla swobodnego poruszania się po ulicach. Niby nikt tu niczego nie odbiera, ale w praktyce to także forma wywłaszczania – i to bez żadnych odszkodowań! Dieslem nie można już dziś jeździć spokojnie po Berlinie, Darmstadt, Essen, Gelsenkirchen, Hamburgu i Stutgarcie; zakazy są rozważane jeszcze w Akwizgranie, Bonn, Frankfurcie nad Menem, Kolonii i Moguncji. Co ciekawe, obostrzenia uderzają głównie… w uboższych Niemców. To oni jeżdżą starymi Dieslami; bogatych stać na zakup najnowszych BMW, które spełniają najbardziej nawet wyśrubowane standardy emisji spalin.

 

Ale i ich pojazdy nie są bezpieczne, bo Zieloni chcą… zakazać wszystkich samochodów oprócz elektrycznych. Były szef tej partii, Cem Özdermir, zaproponował wprowadzenie zakazu jazdy Dieslem w całym kraju. To tylko krok przejściowy. Claudia Roth, która razem z Özdemirem przez lata kierowała Zielonymi, chciałaby po Dieslach objąć całkowitym zakazem jazdy także silniki benzynowe. Niedawno wyłożył to jasno Michael Kellner, wpływowy Zielony młodszego pokolenia.  - Obojętnie czy chodzi o skuter, motor, samochód czy ciężarówkę - kopalne paliwa muszą w roku 2025 zniknąć z niemieckich ulic. W sercu Europy nie może być miejsca dla tych zabójców klimatu – powiedział, dodając, że Zieloni zakazem planują objąć też obcokrajowców wjeżdżających do Niemiec. Kellner dodał, że dzięki temu jego partia chciałaby… zmusić całą Europę do pozbycia się samochodów innych niż elektryczne.

 

Złudne nadzieje na normalizację

 

W tej kadencji Bundestagu bez wątpienia nie dojdzie do realizacji zaprezentowanych wyżej chorych rojeń nowych komunistów. Za wyjątkiem wojny wytaczanej silnikom Diesla – ona bowiem toczy się już teraz. Pomysły odbierania ludziom ich własności mogą jednak przestać być blokowane przez rząd federalny już w 2021 roku. Jeżeli trendy się nie odwrócą i CDU/CSU nie będzie w stanie po nowych wyborach zbudować większościowej koalicji, to Niemcy mogą zostać gruntownie przeorane przez neomarksistowską rewolucję.

 

Póki co Zielonym udało się porwać miliony Niemców wizją narzucenia Europie i światu nowego, ekologicznego porządku i budowy wspaniałego równościowego świata pod nadzorem Berlina. Czy w ciągu dwóch lat owe miliony przestaną w tę opowieść wierzyć? Wielu umiarkowanych komentatorów liczy na to, że po ewentualnym zwycięstwie Zieloni odłożą na bok swoją radykalną retorykę i staną się bardziej centrowi. Historia niemieckiej demokracji uczy jednak, że mogą to być nadzieje złudne. 

 

 

Paweł Chmielewski


DATA: 2019-06-19 08:05
AUTOR: PAWEŁ CHMIELEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
14
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Super aby tak dalej.
24 dni temu / Marco
 
Dodam, ze turecki "polityk" Oesdemir, ktory nalezy do zielonych, chce isc jeszcze dalej. Chcialby on wyprowadzic prawo legalizujace nabywanie narkotykow. W prasie niemieckiej pisano o jego pomysle. Podobno on sam zazywa narkotyki. Ponadto proponowal wprowadzic prawo legalizujace zwiazki pozamalzenskie. Ot poprostu zalegalizowac poligamie w Niemczech. Jeszcze troche jego pomyslow, a nim sie obejrzymy, bedziemy miec prawo islamskie w Niemczech.
26 dni temu / CH
 
@ mike Nie musi to być prawdą. Zaraza od sąsiada łatwo może się przedostać.
26 dni temu / Ryś
 
Lekarstwem na korki są nie-państwowe ulice oraz zmniejszenie roli urzędów. To urzędy przyciągają biznes jak magnes, nie dlatego że są atrakcyjne dla biznesu, ale dlatego, że sa wymagane przez prawo oraz dlatego, że im bliżej, tym więcej da się "załatwić". Dodatkowo reżymowe uczelnie też są lokowane na siłe w wielkich molochach, co pogłębia ciasnotę. Libertarianizacja społeczeństwa spowoduje odpływ ludzi z wielkich molochów, albowiem są najzwyczajniej w świecie nieopłacalne.
26 dni temu / aaa
 
rządy lewactwa z natury to rządy terroru,ale ogłupiali ludzie to ignorują.
26 dni temu / marek
 
Kułak ma więcej niż dwa mieszkania.
27 dni temu / @as
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.