DZIŚ JEST:   01   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

Św. Teresy od Dzieciątka Jezus - Doktora Kościoła
Św. Remigiusza, biskupa
 
 
 
 

Kultura strachu. Jedyna kultura pandemii XXI wieku

Kultura strachu. Jedyna kultura pandemii XXI wieku
źródło: pixabay.com

Większość z nas spotkała się zapewne w ostatnim czasie z ostracyzmem spowodowanym brakiem maseczki; domorośli policjanci z niespotykaną dotychczas gorliwością przypominają (lub czasem wręcz rozkazują!) osobom, które – z przeróżnych powodów – znajdując się w ich pobliżu nie zakryli ust i nosa. Jak to się stało, że kawałek szmaty urósł do rangi symbolu bezpieczeństwa, który jest w stanie zapewnić spokój psychiczny i ukoić stargane nerwy? Maseczkowe szaleństwo to jednak tylko jedna z wielu emanacji ogarniającego społeczeństwa zachodu problemu. Od wielu lat i ze wszystkich stron osacza nas – powoli, acz nieustępliwie – kultura strachu.

 

Strach stał się głównym i niemal jedynym motorem napędowym naszych działań. Na bok zeszła moralność (ha! - spróbuj dzisiaj użyć takiego argumentu w dyskusji! – powiedzieć, że coś jest niemoralne), religijność i wynikające z niej zasady powoli odchodzą do lamusa, już nawet hedonizm i utylitaryzm stają się koncepcjami ze skansenu. Działamy bo się boimy – o nasze życie (dzisiaj już nawet o zachowanie go na pewnym poziomie), życie naszych najbliższych, zdrowie, spokój psychiczny. Można powiedzieć timeo ergo sum! Boję się, więc jestem.

 

Absurdy większego celu

Safety first to dzisiaj chyba jedno z najpopularniejszych haseł na świecie. O matkach, które najchętniej pozamykałyby swoje dzieci w szklanej bańce krążą już memy, naszą codzienność obudowują setki przepisów bezpieczeństwa, popularnością cieszą się wszechobecne kursy BHP, a zdrowie, bezpieczeństwo i lęk przed ich utratą prowadzi do coraz bardziej absurdalnych pomysłów. Pod tym względem wyróżnia się Wielka Brytania, gdzie do niedawna pracownicy biurowi mieli zakaz wieszania ozdób bożonarodzeniowych, dzieci nie mogły jeść waty cukrowej bo „można nabić się na kijek i zginąć”, zakazano popularnej zabawy pin-the-tail-on-the-donkey, polegającej na przypinaniu osiołkowi ogona, a za zagrożenie dla zdrowia i życia pracownika uznano noszenie japonek.  

 

Jednak dopiero pandemia koronawirusa ukazała stopień przewrażliwienia społeczeństwa na punkcie bezpieczeństwa, ze sportem jako koronnym przykładem na czele. Angielska ekstraklasa zatrudniła specjalnych komisarzy sprawdzających, czy podczas treningów zachowywany jest dystans społeczny. Szarpiący się i walczący o piłkę zawodnicy mieli zakaz zbliżania się do siebie podczas „cieszynek”, a zawodnicy z ławki rezerwowych siedzieli rozsadzeni, mimo że później wszyscy razem spotykali się w szatni i autobusie. Wprowadzono nawet specjalny przepis nakazujący sędziemu ukarać czerwoną kartką piłkarza, który mógł celowo kaszlnąć w przeciwnika. Tak jakby dyszący ze zmęczenia sportowcy do tej pory na siebie nie chuchali.

 

Dzisiaj już nawet skejci – stanowiący symbol nieustraszonego przekraczania granic poprzez lądowanie coraz bardziej skomplikowanych i niebezpiecznych ewolucji na deskorolce – jak jeden mąż powtarzają „pamiętaj aby zawsze nosić kask, ochraniacze na kolana i łokcie”. Osoby ryzykujące poważne złamania, jeżdżą po „spotach” w chirurgicznych maseczkach.

 

Skąd to się bierze? Dlaczego w imię komfortu psychicznego, bo przecież nie realnego zabezpieczenia przez niebezpieczeństwem większości z nas często po prostu odbiera rozum?

 

Odpowiedzi na to pytanie udziela prof. Frank Furedi, brytyjski socjolog węgierskiego pochodzenia, autor książki „How Fear Works?” (ang. Jak działa strach?). - Dużo więcej mówi się o strachu, i w wskazuje się nam o wiele więcej rzeczy, których powinniśmy się bać, niż kiedykolwiek wcześniej. Jedną z konsekwencji tej kultury jest to, że zinternalizowaliśmy strach jako formę normalnego zachowania – stwierdza. - Strach nabrał samodzielnego charakteru. Nie jest to już strach przed czymś konkretnym, ale rodzaj bierności, niezdolności do radzenia sobie z niepewnością. I ta niezdolność bardzo mocno wpływa na to, jak przeżywamy życie – dodaje.

 

Czy to globalne ocieplenie, koronawirus, III wojna światowa, kryzys gospodarczy, terroryzm, czy jakiekolwiek inne zagrożenie, człowiek XXI w. codziennie kładzie się spać z jakąś obawą z tyłu głowy. - Ostrożność staje się naszym sposobem postępowania – wskazuje Furedi. - Staliśmy się bardzo niechętni do ryzyka, do podejmowania wyzwań, niechętnie eksperymentujemy. To bardzo zaskakujące w tym hipertechnologicznym, pozornie innowacyjnym świecie.

 

Wychowanie płatków śniegu

Kultura strachu to nie wynalazek XXI w. Podczas gdy w PRL–u, oswajane z rzeczywistością tajnej policji i wszędobylskimi szpiclami społeczeństwo biło się z komuną, na Zachodnie rosło pokolenie znające wojnę jedynie z opowiadań rodziców. Dzieci, których przyszłość została zapewniona ciężką pracą rodziców, wychowane w złotej erze rock’n’rolla i festiwalu Woodstock doszły do przekonania, że ich rzeczywistość powinna stać się obowiązującym na całym świecie standardem. Powojenny dobrobyt doprowadził do kontestacji rzekomo niepotrzebnych zasad moralnych, a przez to utracenia zdolności osądzania według jasno określonych zasad oraz braku odpowiedzi na pytania o sens życia. Ideałem stało się zachowanie zdrowia i dobrobytu pozwalającego na kontynuowanie życia w obecnej formie – bezpieczeństwo stało się wartością nadrzędną.

 

I tacy ludzie zaczęli w podobnym duchu wychowywać kolejne pokolenia. Zrewolucjonizowano edukację. Zaczęto poszukiwać u dzieci wszelkich dysleksji, depresji, dysortografii, dyskalkulii – wszystko w celu wyrównywania szans i zapobiegania wykluczeniu. Nie chciano by dzieci wyrosły na nieszczęśliwe, aby uchronić społeczeństwo od cierpień psychicznych. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.

 

- Po 50 latach interwencji w zakresie zdrowia psychicznego w szkołach sytuacja nie poprawia się. Ludzie nie mają mniej problemów ze zdrowiem psychicznym, ale z każdym rokiem rozmiary tych problemów i liczba dotkniętych nimi osób – rosną - stwierdza prof. Furedi. Podobnie na Uniwersytetach. W Wielkiej Brytanii 40 proc. żaków domaga się specjalnych zwolnień i ulg z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. Niemal na każdym kampusie uniwersyteckim w USA obecna jest „comfort zone” czyli strefa bezpieczeństwa, na terenie której – paradoksalnie – władze uczelni zakazały akademickich debat.

 

Narzędziem do wykształcenia nowego pokolenia jest promowany w edukacji i życiu społecznym zakaz osądzania, przejawiający się głównie w sferze języka. Popularne w USA i Wielkiej Brytanii powiedzenie You’re so judgemental (judgy) – polski odpowiednik nie znasz, nie oceniaj – ­stało się mantrą pokolenia millenialsów. Takie wychowanie to prosta droga do katastrofy, gdyż – jak twierdzi brytyjski socjolog - „bez zdolności sądzenia nie istnieje żaden język ani system wartości, który mógłby pomóc w radzeniu sobie z zagrożeniami, i dzięki któremu można byłoby te zagrożenia zrozumieć. Bo tylko kiedy zrozumiemy zagrożenie, możemy sobie z nim poradzić”.

 

Na naszych oczach rośnie pokolenie bojące się własnego cienia. Strach pomyśleć co by było, gdyby śmiertelność COVID-19 dorównywała Czarnej Śmierci czy grypie Hiszpance.

 

Strach – najpotężniejsze narzędzie kontroli

Dzisiaj bezpieczeństwo to nie roztropny sposób zachowywania się w społeczeństwie, ale wartość sama w sobie. Stąd takie zaskoczenie brytyjskich, czy austriackich władz, które zobaczyły, że nawet podczas rozluźniania zasad ludzie nadal niechętnie wychodzili z domu i woleli kontynuować życie jak podczas ścisłego lockdownu. Zaskakuje też bezprecedensowa zgoda większości społeczeństw na dobrowolne i szybkie dostosowanie się do wszystkich, nawet najgłupszych zaleceń. Dopiero z czasem zaczęła odzywać się u części społeczeństwa zdrowa reakcja na wytyczne sanitarnej dyktatury. W Niemczech trwają protesty przeciw skutkom lockdownu, krewcy mieszkańcy Bałkanów – Serbii i Bułgarii – z tego samego powodu regularnie biją się z policją.

 

Przez brak umiejętności zdiagnozowania prawdziwego zagrożenia strzelamy dookoła na ślepo. Wystarczyły dwa komunikaty medialne o dobowym rekordzie zakażeń, a już ulice polskich miast ogarnęła psychoza strachu. Zupełnie inaczej jak miesiąc temu, a przecież podczas kampanii wyborczej koronawirus nadal się rozprzestrzeniał. Człowiek bez maseczki w sklepie, kościele czy komunikacji to znów wróg numer jeden. Na „jedynki” portali wróciły liczniki zakażonych i informacje o szykowaniu nowych obostrzeń. Wystarczyło postraszyć danymi, którym już dawno udowodniono miarodajność na poziomie zera, by jak za dotknięciem magicznej różdżki wywołać zmiany w całym społeczeństwie.

 

To tylko pokazuje skuteczność narzędzia jakim jest umiejętne zarządzanie strachem. Wiemy, że niektóre zarządzenia nie mają sensu, ale i tak się im poddajemy. I chwała, kiedy jest to jedynie wyraz solidarności, troski o spokój osób postronnych – zwłaszcza starszych, czy po prostu chęć uniknięcia mandatu. Dużo gorzej jeśli uwierzymy, że kawałek materiału stanowi mur oddzielający życie od śmierci.

 

Piotr Relich


DATA: 2020-08-06 08:15
AUTOR: PIOTR RELICH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
29
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

W punkt, dwa plusy z tej pandemii to że ludzie zaczną dbać o higiene i podczas lockdownu mogli spędzić czas z rodziną, dziećmi bo niektorzy zapomnieli o nich. A propo higieny, dezynfekcji, trzymania dystansu, ktoś się zastanawiam może czemu np w takich Indiach, gdzie dzieci i dorośli umierają z głodu, braku dostępu do wody pitnej, nie wspomnę o plynach do dezynfekcji nie umarło 40-50 a nawet 20% z powodu covida a przecież liczba ich mieszkańców to ponad 1,3 miliarda! Dodam że Indiach w sumie umierają co roku 2 miliony dzieci poniżej piątego roku życia, głównie z powodu biegunki, zapalenia płuc, malarii czy HIV. 28 proc. dzieci umiera z powodu złych warunków sanitarnych i złej jakości wody pitnej.
26 dni temu / Startthink
 
Brawo dla autora! Celne spostrzeżenia. A czemu się wszystkiego boimy? Bo nasza wiara jest płytka. I nawet tu na prawicowym portalu po komentarzach to widać...
1 miesiąc temu / katolik
 
maseczki noszą Japończycy od dekad z powodu smogu i podczas kataru z kultury i odpowiedzialności za innych ,higiena tez nikomu nie zaszkodziła
1 miesiąc temu / ale
 
" Podsumowując na obecny stan, wystarczą klasyczne środki higieny, dobre odżywianie i dbanie o siebie" ja dodatkowo stosuję społeczną izolację. Gadka typu zostań w domu to głupota. Nie wiem jak maseczki szkodzą skoro chirurdzy noszą je przez kilka godzin w czasie operacji. Poza tym swoim zachowaniem można komuś zaszkodzić. Dobrze ufać Bogu ale nie należy też Boga wystawiać na próbę. Czy to, że nosi się kask na budowie to jest przejawem braku zaufania do Boga?
1 miesiąc temu / trooper
 
Panie Piotrze, samochodem też Pan jeździ bez pasów, bo to propaganda i zarządzanie strachem? xd przecież nie za każdym razem ma Pan wypadek samochodowy!
1 miesiąc temu / Pjoter
 
?Strach pomyśleć co by było, gdyby śmiertelność COVID-19 dorównywała Czarnej Śmierci czy grypie Hiszpance.? Może nie dorównuje jej właśnie dlatego, że Ci straszni, strachliwi millenialsii próbują się przed tym uchronić m.in. przy użyciu maseczek, zachowania odstępów czy pozostawania w domu? Myślę, że po to dano nam rozum , by z niego korzystać, stąd dobrze jest opierać się również na doniesieniach naukowych. A że zdecydowana większość społeczeństwa tego nie zrobi z własnej woli, niestety odgórne ograniczenia muszą być wprowadzane. Może czas myśleć odpowiedzialnie i patrzeć poza czubek własnego nosa, nie sprowadzając wszystkich spraw do kwestii wiary.
1 miesiąc temu / ...
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.