DZIŚ JEST:   21   WRZEŚNIA   2019 r.

Św. Mateusza Ewangelisty
Bł. Marka z Modeny
 
 
 
 

Kampania wyborcza w społecznościówkach: między propagandą a trollingiem

Kampania wyborcza w społecznościówkach: między propagandą a trollingiem

Skrajnie lewicowe projekty dążące do ograniczenia wolności słowa przy użyciu pejoratywnych pojęć „hejtu” i „mowy nienawiści” nie poprawią jakości debaty publicznej. Przeciwnie, internetowy przemysł dyskredytacji i propagandy świetnie się przy nich rozwija, pogłębiając dewastację kultury politycznej i wyciągając ze świata realnego coraz większą część aktywności społecznej.

 

Polacy nie gęsi, ale czyż nie chcieliby być jak Amerykanie? Hejt to jedno z wielu słów „zaimportowanych” do polszczyzny z języka angielskiego. W prostym tłumaczeniu oznacza „nienawiść”, natomiast w literaturze medioznawczej zdążyło już zapracować sobie na odrębną definicję. Piotr Sztompka w 2016 roku [„Kapitał społeczny. Teoria przestrzeni międzyludzkiej”] pisał o hejcie jako o okazywaniu nienawiści innym, hejterów nazywając „nienawistnikami”. Ale już dalej posuwa się zdeklarowana feministka Paulina Mikuła, która w publikacji „Mówiąc inaczej” stwierdza, że hejt to nie to samo co nienawiść oraz, że może nim być zwykła zaczepka jak np. nazwanie kogoś „wkurzającą ropuchą”.

 

Od wielu lat w krajach zachodu następują procesy instrumentalizacji pojęcia hejtu i ograniczania wolności słowa za pomocą represji prawnych. Pojęcie „mowy nienawiści” najczęściej utożsamia się z hejtem, choć winno się oba terminy odróżniać, nie tylko ze względu na szczególne upolitycznienie tego pierwszego.

 

Granicę między lingwistyką i walką ideologiczną coraz częściej przekraczają lewicowi politycy, manipulując przepisami w taki sposób, by ułatwiały realizację rewolucyjnej agendy społecznej. Marcin Jendrzejczak zauważył na łamach „Polonia Christiana” [„Między bluźnierstwem a mową nienawiści”], iż w szeregu krajów powszechnie uznawanych za liberalne demokracje doszło do usunięcia zapisów kodeksowych pozwalających na karanie za bluźnierstwa i wprowadzono penalizację szeroko rozumianej mowy nienawiści.

 

Oligopol dwóch nazw: Facebook i Google

Póki jednak Polska nie padnie ofiarą tych quasi totalitarnych zabiegów prawnych, póty polski internauta będzie miał w sieci niejedną okazję do obserwacji i uczestnictwa w zdumiewających zjawiskach. Bo choć za „mowę nienawiści” słynny Facebook już od dawna wygraża ograniczeniem aktywności, czasowym banem, czy wręcz usunięciem konta, to jednak nie rodzi to sankcji prawnych w stosunku do tego, kto najczęściej po prostu korzysta ze swobody wypowiedzi. Często też rzekome występki komentujących wirtualną rzeczywistość umykają uwadze moderacji lub też omijają regulaminy tych serwisów.

 

Ano właśnie, Facebook... Oligopol Googla i Facebooka jest faktem, korporacje te zdobyły miażdżącą przewagę w sieci, nie tylko dzięki pozyskiwaniu internautów „nowym, wspaniałym światem” mediów społecznościowych i aplikacji mobilnych, ale także działaniami uderzającymi w swobodę konkurencji. Wystarczy wspomnieć o przejęciu przez Facebooka komunikatora WhatsApp, czy też o wchodzeniu produktów Google do systemów operacyjnych urządzeń mobilnych.

 

W konsekwencji mamy do czynienia z sytuacją, w której – jak podaje Gemius Megapanel – Google wraz z YouTube notuje ponad 19 mln wejść dziennie, natomiast Facebook – niemal 8 mln. Dla porównania, cała grupa portali należących do Wirtualnej Polski notuje 6,9 mln wejść, grupa Onet-RAS – 6 mln, natomiast grupa serwisów Interii – 4,3 mln. Nie może zatem dziwić, że kampanie wyborcze, które coraz szerzej i zasobniej realizuje się w internecie, rozgrywają się głównie na Facebooku, YouTubie i Twitterze.

 

Internet pełnoletnim bratem telewizji, czyli kampania wyborcza na całego

Prosta kampania polityczna, polegająca na prezentacji własnych programów, postulatów, haseł wyborczych to już wspomnienie XX wieku. Teraz jest szybciej, relacyjniej, ostrzej, agresywniej i bardziej podstępnie. Polityczna rywalizacja w sieci staje się swoistą sztuką, za którą stoją nie tylko partyjni sztabowcy, ale także mniej lub bardziej zorganizowani zwolennicy.

 

Kiedy wiosną 2015 roku kandydat Prawa i Sprawiedliwości na Prezydenta RP Andrzej Duda zyskiwał w sondażach poparcia kosztem walczącego o reelekcję Bronisława Komorowskiego, nie tylko objeżdżał Polskę, zaliczając płomienne przemowy kończone zawołaniami w stylu „przyszłość ma na imię Polska!”. Był wtedy także silnie obecny w sieci - pod postacią newsów, plotek, memów, demotywatorów, „masakrujących” ripost w krótkich klipach wideo oraz dwuznacznych gifów. Wszystkie one punktowały, głównie poprzez kontrast z wizerunkiem zaliczającego kolejne wpadki urzędującego prezydenta.

 

Co z tego, że Adam Jarubas też wyglądał na „fajnego gościa”, skoro praktycznie nie istniał na Wykopie, Facebooku i Twitterze? Czy ktoś zestawiał na jednej grafice jego żonę z panią Komorowską? Czy ktoś porównywał go do Francisa J. Underwooda z bijącej rekordy popularności serii House of Cards? To pytania równie brutalne i wątpliwe etycznie, co realistyczne.

 

W tym szerszym kontekście można odczytywać ujawnioną przez portal Onet akcję dyskredytowania sędziów w mediach społecznościowych. Jeśli w ogóle doszło do opisywanych działań, w ramach których wiceminister Łukasz Piebiak oraz sędzia Jakub Iwaniec zlecali pojedynczej osobie na Twitterze prowadzenie działań kompromitujących sędziów otwarcie krytykujących PiS, warto zadać pytanie o wiarygodność oraz instrumentalnie rozumianą wartość takich działań. Działanie w pojedynkę (?) i chaotyczne rozsyłanie korespondencji nie przypomina bowiem typowych działań propagandowych, pojawiających się od kilku lat w mediach społecznościowych. Obserwując polskie „społecznościówki”, można takie sprofilowane działania zidentyfikować i opisać. Oto kilka z wielu stosowanych metod.

 

Funkcja grup w kampaniach dyskredytujących

Wybuch popularności grup społecznościowych zaowocował mnogością inicjatyw i profesjonalizacją wypływającego z nich przekazu. Na Facebooku powstały nie tylko całe rodziny ideowe, grupujące niezwiązanych ze sobą prywatnie ludzi, ale także społeczności skupione wokół postulatów ideologicznych i haseł programowych. Tym samym można odnaleźć wolnościowców popierających Janusza Korwin-Mikkego, jak i jemu przeciwnych, można trafić do grupy radykalnych ekologów lokalnych, jak i podobnej grupy o profilu ogólnopolskim. Można dołączyć do licznej społeczności katolików liberalnych, bardziej umiarkowanej skupionej wokół ojca Szustaka, czy też typowej konserwatywno-katolickej grupy. To z tych właśnie mikro środowisk wypływa silnie wartościujący przekaz polityczny, to one także poprzez ekspozycję w przestrzeni otwartej Facebooka oraz kooptację znajomych, rekrutują kolejnych członków.

 

Grupy o charakterze zamkniętym, posiadające odpowiednio wysoką liczbę moderatorów, służą typowaniu obiektów ataku, czasowej i terminowej koordynacji działań, ustalaniu ram treści propagandowych, czy też udzielaniu sobie wsparcia przy kontratakach drugiej strony. Na grupie można też bez otwierania wyszukiwarki internetowej uzyskać cenne informacje, porady, a nawet pomoc prawną.

 

Specyfiką Facebooka stało się także powoływanie i używanie do kontrataków grup przypominających pierwotne inicjatywy. Stworzona od podstaw przez zwolenników PiS grupa „Komitet Obrony Demokracji” przez rok przyciągała fanów „totalnej opozycji”, kanalizując ich aktywność i zniechęcając do działania. Trollerską robotę podsycano dyskusjami do złudzenia przypominającymi rozmowy internautów zatroskanych o łamanie konstytucji i niszczenie niezależności sądownictwa.

 

Halo, policja? Proszę przyjechać na Fejsbuka!

Jeśli byk ma w sobie za dużo energii, to może tak chwycić go za rogi? Metoda masowego wysyłania różnorodnych skarg do administracji Facebooka (skuteczna także na Twitterze) stała się szczególnie popularna wśród lewicowych grup trolli. Wykorzystują one nieformalne dyrektywy oraz lewicowe skłonności interpretacyjne moderatorów Facebooka, którzy przy zwiększonej presji zobrazowanej kilkuset zgłoszeniami (cóż to jest przy skali działalności serwisu?!) skłonni są wskazaną stronę lub grupę należącą do przeciwników usunąć bądź rozdać w niej indywidualne kary.

 

Słynne „standardy społeczności Facebooka”, czyli konglomerat ogólnych wytycznych, z którymi moderatorzy mogą obchodzić się w niemal dowolny sposób, najczęściej stwarzają problemy prawicowym aktywistom, ale i to nie jest też żelazną regułą. Jeśli bowiem zakonspirowana podgrupa trolli bez ostentacji zacznie odwiedzać strony przeciwników, używając do imitowanego poparcia ichniejszej linii politycznej „niepoprawnych politycznie” sformułowań, a druga podgrupa skupi się na zgłaszaniu moderacji tych właśnie treści jako niezgodnych ze standardami (najwięcej przypadków można podciągnąć pod zarzut personalnego ataku bądź ataku na określoną grupę tożsamościową), wówczas w kłopotach mogą znaleźć się przeciwnicy polityczni zawiadujący stroną.

 

Ataki hybrydowe na podstawie obserwacji

Serwisy społecznościowe, szczególnie Facebook i Instagram, pozwalają śledzić aktywność określonych stron i uzyskiwać powiadomienia, gdy na tychże stronach pojawiają się nowe wpisy. Ta funkcjonalność również wykorzystywana jest w kampaniach dyskredytacji lub wpływu.

 

Otrzymawszy powiadomienie o nowym poście na Facebooku, obserwator sprawdza jego treść i jeśli zapada decyzja o podjęciu akcji, szybko zawiadamia grupę. Aktywność zainspirowana na grupie nakierowana jest wówczas na komentarze pod postem. Pierwszy troll dla uśpienia moderacji strony komentuje w sposób opozycyjny, choć umiarkowany. Każdy kolejny trollerski komentarz jest już coraz radykalniejszy. Najlepszy z komentarzy – najczęściej prześmiewczy tekstowy lub graficzny (gif, mem, znaki specjalne) - uzyskuje lajki od komentujących oraz oczekujących trolli. Wszystko to, rozłożone w czasie kilkudziesięciu pierwszych minut od publikacji posta, pozwala zwiększyć zasięg posta, ale prezentowanego już z najlepiej punktującym i tym samym wyróżnionym komentarzem.

 

Efekty? Degeneracja przestrzeni publicznej

Powyższe szkice są jedynie fragmentem opisu tej części przestrzeni publicznej, którą widzimy na ekranach smartfonów i laptopów. Procesy rewolucyjne zachodzące w masowej kulturze nałożyły się na rozwój technologiczny sieci oraz przeniknęły karłowaty etycznie i niestabilny ekonomicznie system liberalnej demokracji. Oligopoliczny charakter mediów społecznościowych wraz z ich liberalno-lewicową nadbudową ideologiczną, skłaniają partie polityczne i ich żelazne elektoraty do wpasowania się w ramy prostackiego, krzykliwego dyskursu politycznego. To jedna z głównych przyczyn, przez które przestrzeń internetowa coraz częściej wypełniana jest bezwartościowymi treściami, a w konsekwencji żywi się aberracjami i permanentną pogonią za nowością.

 

Kampanie wyborcze w sieci nie staną się wartościowe dzięki penalizacji mowy nienawiści. Ideologiczna struktura tego postulatu może jedynie wykluczyć z kampanii część jej uczestników i przyspieszyć rewolucyjne przeobrażenia mediów społecznościowych. Naiwnym byłoby uznać, iż te zmiany kulturowe nie znajdują odbicia w rzeczywistości społecznej. Znajdują, z opłakanym skutkiem dla przyszłych pokoleń.

 

Dr Paweł Momro


DATA: 2019-09-03 13:27
AUTOR: PAWEŁ MOMRO
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
9
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

5. potyczka z obłudną cenzurą Zgadza się. Czasem to jedyny sposób na zamieszczenie krytyki, gdy jakiś Portal słynie z Cenzorskiej Hipokryzji.
15 dni temu / @Jot
 
@lustro. Głosowanie na mniejsze zło to poważny błąd. Argumentacja taka powoduje, że nie wygrywa większe dobro. #Konfederacja
16 dni temu / Kazimierz S
 
@Lustro, Jeszcze bardziej nie przystoi, co więcej zakazane, jest katolikowi nie kraść i nie pożądać żadnej rzeczy bliźniego twego ktróra jego jest. Partia którą wyznajesz robi to nagminnie do współki z wyznaniem PO KE przykrywając się fałszywym dobrem państwa czy też europy czy tam jeszcze czegoś innego. Do tego okłamuje już i tak otumaniony i uciemiężony lud że ich uszczęśliwi rozdając im pieniądze nie swoje lecz zapożyczone a które zpłacać będą przyszłe pokolenia tegoż ludu. Nie można okradać w imię socjalu i przyjmować komunii w dodatku na rękę która bliźniego okrada. Tak, tak popatrz w lustro i przyjżyj się mu.
17 dni temu / Krzysiek
 
Lustro ogarnij sie! PiS i PO to jedna wielka okrągłostolowa rodzina, grająca do jednej bramki.Mimo szumnych zapowiedzi kto z PO-wskich zlodzieji siedzi?? NIKT To za "dobrej zmiany" dewianci zaczeli sie panoszyc na dobre.Co w tej kwestii robi PiS?? NIC.
17 dni temu / tyle w temacie
 
Kamil- nie głosujac na PIS stajesz sie ofpowiedzialny za POwrot do władzy parti złodziei i dewiantow...marzenia o " egzotycznym" Korwinie i Konfederacji to wiara w czary- mary. ..A to katolików i nie przystoi
17 dni temu / Lustro
 
@Edu Ilu katolików da się po raz kolejny oszukać PiSowi, który mając większość w sejmie, senacie i prezydenta ze swojej opcji nie robi nic, by chronić nienarodzone dzieci.Glosując na PiS stajesz się współodpowiedzialny zabijaniu dzieci.
18 dni temu / Kamil
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.