DZIŚ JEST:   19   SIERPNIA   2019 r.


Św. Jana Eudesa
Św. Sykstusa III, papieża
 
 
 
 

Ekoreligia – ponure wypaczenie chrześcijaństwa

Ekoreligia – ponure wypaczenie chrześcijaństwa
#EKOLOGIZM    #EKOLOGIA    #RELIGIA    #KULT    #ZIEMIA    #PRZYRODA

O ile ekologia to neutralna nauka przyrodnicza, o tyle ekologizm stanowi już ideologię, obejmującą także kwestie polityczne i ekonomiczne. W przypadku radykalnej, głębokiej ekologii należałoby jednak mówić raczej o ekoreligii.

 

Ekoreligia posiada wiele elementów charakterystycznych dla chrześcijaństwa, takich jak raj, grzech, pokuta i apokalipsa. Co więcej, jego narracja to opowieść o walce dobra ze złem, a by zrealizować dobro, trzeba przestrzegać swoistych przykazań. Ekologiści oczywiście te elementy wypaczają, dopasowując je do swoich wierzeń.

 

Raj i upadek

Zacznijmy od koncepcji raju. Jego odpowiednikiem u ekologistów jest okres przed pojawieniem się człowieka, a w każdym razie wkroczeniem homo sapiens w okres cywilizacji. Wielkie miasta, organizacje państwowe, pismo, obrzędy religijne, a przede wszystkim rolnictwo stanowią bowiem zerwanie z beztroskim czasem harmonii człowieka z naturą. Oto swego rodzaju grzech pierworodny wobec Ziemi nazywanej przez nich „Matką”.

 

Grzechem pierworodnym dla ekologistów jest więc to, co chrześcijanie uznają za spełnienie Bożego błogosławieństwa: rozwój ludności i mądre opanowanie natury. W Księdze Rodzaju czytamy „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.

 

Zwolennikom ekoreligii można zaś przypisać inne przykazanie: „bądźcie niepłodni, nie rozmnażajcie się i nie panujcie nad zwierzętami i roślinami”. Naruszanie tego niepisanego nakazu staje się swego rodzaju grzechem.

 

Największy „grzech” – rozmnażanie się

Czyny zakazanych przez ekoreligię są rozmaite. Najcięższym chyba jest posiadanie dzieci, gdyż prowadzi do zwiększenia populacji istot emitujących CO2 i przyczyniających się do ocieplenia klimatu. „Grzechami” mniejszej rangi są latanie samolotem czy jedzenie mięsa, a także brak segregowania odpadów.

 

Ilustrują to słowa Vereny Brunschweiger byłej poseł SPD, a obecnie nauczycielki. Twierdzi ona, że „dzieci to najgorsza rzecz, jaką można zrobić dla środowiska”. Przekonuje, że recykling zmniejsza emisję tego gazu o 0,2 tony, rezygnacja z posiadania samochodu oznacza zmniejszenie emisji CO2 (o tony 1,4 tony). Pozwala zaś na wstrzymanie się od emisji 58,6 ton CO2 rocznie – podała „Niezależna”.

 

Z kolei cytowana przez „Daily Times” [27.12.2018] Sarah Harper z Uniwersytetu w Oxfordzie stwierdziła również, że posiadanie mniejszej liczby dzieci to korzyść dla środowiska. Jedno dziecko mniej ogranicza wszak „ślad węglowy”, powstały wskutek działań rodzica, o 58 ton CO2 rocznie. Jej zdaniem kurcząca się populacja nie stanowi także problemu dla sił zbrojnych.

 

Tego typu absurdalne poglądy głoszono już w „Programie Ekologii Głębokiej” Arne Naessa i George’a Sessionsa z 1984 roku. Czytamy w nim, że „rozwój ludzkiego życia je zgodny z substancjalnym obniżeniem ludzkiej populacji. Rozwój nieludzkiej populacji wymaga takiego obniżenia. Polityka musi zostać zmieniona. Zmiany te obejmą podstawowe ekonomiczne, technologiczne i ideologiczne struktury. Rezultat będzie głęboko odmienny od obecnego” [pracownia.org.pl]. Czyli kolejne nowe, moralnie czyste i rajskie społeczeństwo. Choć raczej dla zwierząt i roślin niż ludzi.

 

Natomiast w czerwcu 2012 Ted Turner wezwał do ograniczenia liczby ludności do 100 milionów. Zapowiedział jednocześnie wprowadzenie polityki jednego dziecka na okres 100 lat – podał portal Life Site News.

 

Antyludzki klimat widzimy też u Paul Ehrlicha. Podkreślił on, że „Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek”. Ów guru ekologistów mówił również o zagrożeniu „bombą P” – a więc populacyjną. Pomyślmy co stałoby się, gdyby mianem raka określić jakąś grupę ludności – na przykład jakiś naród. Oburzeniu nie byłoby końca i słusznie. Tu jednak mamy do czynienia z czymś jeszcze gorszym!

 

Stawianie zwierząt ponad ludzi a w każdym razie ich zrównywanie ze sobą nie jest nieszkodliwym problemem. Prowadzić może do ofiar śmiertelnych. Ba, takie ofiary już się pojawiają. Chodzi bowiem o nienarodzone dzieci, zmarłe wskutek aborcji.

 

Jak bowiem zauważył wybitny francuski historyk Alain Besancon w książce „Świadek wieku” „dwie wielkie ideologie XX wieku stawiały sobie cele eksterminacyjne: nazizm dążył do zniszczenia narodu żydowskiego, a następnie Słowian, natomiast komunizm – tych, których posiadł duch kapitalizmu, a to mogli być dokładnie wszyscy. Myśl o masowym ograniczeniu liczby ludności nie była od razu oczywista. Wynikało to raczej logicznie z rozwoju tych ideologii. Tymczasem skrajni Zieloni, owi wyznawcy głębokiej ekologii mówią po prostu, iż skoro Ziemię zamieszkuje sześć miliardów ludzi, to jest ich zdecydowanie za dużo. Powinno bowiem być 600 mln. Oznacza to, że należałoby zabić 90 proc. Ludzkości lub pozwolić im umrzeć. Aby, rzecz jasna oswobodzić Ziemię”.

 

Dążenie do tak radykalnego ograniczenia populacji jest nieracjonalne i sprzeczne nawet ze zdroworozsądkowym interesem własnym ludzi. Można to wytłumaczyć jedynie irracjonalnymi wierzeniami o charakterze sekciarskim.

 

Inne ekogrzechy i ekoasceza

Powstrzymanie się od grzechów wymaga wstrzemięźliwości, walki z samym sobą. Życie ekologisty obfituje w konflikty moralne, także w bardziej banalnych sprawach niż prokreacja. Przyznajmy, nie jest ono łatwe. Prościej jest zjeść mięso, ale to „grzech”. Prościej nie segregować odpadów, ale to „grzech”. Et cetera. Osoby wykraczające ponad miarę w tym to asceci eko-religii. Żyją na przykład w „kamperach”, dobrowolnie rezygnują z poruszania się samochodem et cetera. Niekiedy uzyskują wręcz status świeckich świętych niczym szwedzka Greta.

 

Idée fixe Grety to podróże samolotem. Uznaje je za niekorzystne dla środowiska. Dziewczyna jechała ze Szwecji na forum ekonomiczne w Davos przez 65 godzin, gdyż nie chciała lecieć samolotem – czytamy w rp.pl. Postawa dziewczyny przyczyniła się także do wypromowania terminu „flygskam” oznaczającego wstyd przed lotami samolotowymi wynikający z ich szkodliwości dla środowiska naturalnego. Kandydatką na polską Gretę jest 13-letnia Inga, prowadząca „Wakacyjny strajk klimatyczny”.

 

Niektórzy jednak decydują się na bardziej radykalne rozwiązania. Na przykład Gurgin Bakircioglu – cytowany przez „Rzeczpospolitą” szwedzki dziennikarz z armeńsko-kurdyjskimi korzeniami wysterylizował się, aby nie mieć dzieci. Przyjął też weganizm i zamieszkał w kamperze. Podkreśla, że decyzja ta nie wynika z jego uprzedzeń do najmłodszych, lecz ma wymiar polityczny. Czy jednak nie jest to wręcz quasi-religia? Jej ascetyczne wymagania są przynajmniej porównywalne do tych obecnych w innych religiach. Ekologizm nie daje jednak nadziei na wieczną nagrodę ani na zbliżenie się do miłosiernego Boga już w tym życiu. W najlepszym razie „nagrodą” za ekoascetyzm jest samozadowolenie i pogarda dla innych, mniej „ascetycznych”.

 

Mroczna wizja apokalipsy

Ekoreligia byłaby jednak niepełna, gdyby nie zawierała oprócz wizji raju, upadku, grzech i walki z nim („ascezy”) również wizji apokalipsy. Ta zaś czeka świat, gdy nie będzie się stosować do ekologicznych zaleceń. Kasandryczne przepowiednie znajdziemy między innymi w przepowiedniach Klubu Rzymskiego, a także w innych ponurych opowieściach o konsekwencjach zmian klimatu. Ekologiści przedstawiają zatem alternatywę: albo ludzkość i ekologiczny kataklizm, albo dobre życie natury. Z tym że już bez ludzkości.

 

Światopogląd radykalnych ekologistów jest zatem ponury. Niewiele w nim miejsca na nadzieję. Niewykluczone, że właśnie w tym punkcie ekologizm najbardziej odbiega od chrześcijaństwa. Wszak to drugie jest religią nadziei. Tymczasem w ekologizmie mamy w gruncie rzeczy do czynienia z tragicznym (w rozumieniu tragedii greckiej) wyborem między „dwoma złami”: ekologiczną katastrofą albo jej uniknięciem poprzez ograniczenie populacji ludzkiej. Unicestwiając się człowiek może osiągnąć najwięcej „dobra” ¬– twierdzą ekologiści.

 

Pod tym względem ekologiści przypominają arcyherezję manichejską. Jak przypomina portal Naukaireligia.pl twórca manicheizmu – Mani – określany także jako Manes lub Manicheusz, urodzony na początku II w. n. e w Persji twierdził, że przeżył dwa objawienia: w wieku 12 i 24 lat. Wychowany wśród gnostyków stworzył nową odmianę tej herezji – określanej od jego imienia mianem manicheizmu. Mani i jego epigoni głosił, jakoby na świecie panował konflikt między dwoma boskimi siłami o podobnej potędze. Ta dobra odpowiadała za świat ducha, a zła – za świat materii. Wskutek tej wizji manichejczycy sprzeciwiali się sakramentom, a nawet prokreacji. Ta ostatnia prowadziła bowiem do przedłużania istnienia „złej” materii. Echa tej idei odnajdziemy w „ascetyzmie” ekologistów i w jego dążeniach do zakończenia prokreacji.

 

Choć nie wszyscy „zieloni” podzielają całość założeń ekoreligii, to jako system nie jest ona nauką, ani nawet zwykłą polityczną ideologią, lecz religią. Stanowiąc w znacznej mierze radykalne wypaczenie chrześcijaństwa,  przedstawia swoją wizję upadku, grzechu, ascezy, walki dobra ze złem i „Armagedonu”. Wbrew miłym dla ucha frazom jest to religia nienawiści – do bytu, dobra i człowieka – stworzonemu na obraz i podobieństwo Boga.

 

Marcin Jendrzejczak


DATA: 2019-07-29 07:21
AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
17
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Lucyferianie, choć nie znam nikogo kto by się tak nazywał to jest jednak bardzo dobre określenie.
16 dni temu / Do Zoltar
 
Nie ma ekologistów. Są tylko lucyferianie. Ich przykazania są czystym zaprzeczeniem Bożych praw. Praktycznie każdy postulat lewicy jest realizacją postulatów lucyferian. Nazywanie ich ekologistami, socjalistami, marksistami czy innymi -ami nie ma sensu. Wszyscy są częścią planu lucyferian. Żyjemy tuż przed powtórnym przyjściem Chrystusa, stąd wszytko tak się dzieje.
19 dni temu / Zoltar
 
Artykuł tworzy piękną i spójną historię, jednak zastanówmy się czy wiarygodną. Przytoczone historie wydają się być bardzo ekstremalne i nie wydaje mi się aby właściwe było ich przytaczanie tak samo jak niewłaściwe byłoby przytaczanie tylko historii ekstremalnie radykalnych chrześcijan w dyskusji na temat religii. Możemy tylko wyobrazić sobie jak wyglądałaby taka opowieść i bynajmniej nie byłaby ona dla chrześcijaństwa korzystna. Niestety autor nie stworzył tu historii opartej o rzetelne informacje odzwierciedlające średnią postawę grupy, ale wybrał pasujące do jego spójnej opowieści ekstremalnie negatywne postawy i odrzucił wszelkie pozostałe. Pochwalić należy jednak treść pierwszej części pierwszego zdania w ostatnim akapicie, chociaż wskazana byłaby tu mała modyfikacja: "Choć tylko nieliczni "zieloni" podzielają te najbardziej ekstremalne założenia ekoreligii, to..." Wydaje mi się, że ta zmiana dodałaby odrobinę wiarygodności. Zachęcam do refleksji
19 dni temu / Patryk
 
Ekoterroryści nie zauważają że państwa które są przeludnione bądź zaraz takimi będą typu Chiny,Indie czy Egipt maja gdzies ich przemyslenia. Co z tego że my byśmy się przestali rozmnazac skoro w ich kulturze szczególnie w krajach muzułmańskich im większa ilość dzieci tym większe poważanie w społeczeństwie.
20 dni temu / 98
 
Czy to gnostycyzm, czy to ekologizm materialistów czy ich komunizm, wszystkie mają jeden wspólny cel, który zdradza ich ojca, od początku będącego kłamcą i zabójcą: wymazać w jak największym stopniu ludzkość z powierzchni ziemi.
20 dni temu / sp
 
Ppppp, to smutne, że tak łatwo ludziom wmówić byle bzdurę. Zaludniona jest, ale wcale nie jest przeludniona. Ostatnio przejechałam około 400 km i widziałam, dziesiątki czy setki kilometrów kwadratowych niezamieszkałego terenu. Przeludnione są wielkie aglomeracje i tylko niektóre obszary planety, większość terenów świeci pustkami, jeśli chodzi o ludzi. Tak jest i każdy może to potwierdzić. Wystarczy ruszyć się gdziekolwiek, a nie tylko patrzeć w telewizor. Rudy, wiesz, jak się pisze, a nie wiesz, co to jest. Smuga kondensacyjna na początku wygląda podobnie, ale nie rozszerza się, formując w jakby chmury, lecz znika. Po deszczu z takich chemicznych chmur z dnia na dzień część liści co wrażliwszych roślin ma czarne lub brązowe plamy, a nawet dziury, a reszta liścia żółknie. Obserwuję to zjawisko ze trzy czy cztery lata. Zresztą nie ja jedna. Oczywiście napiszesz, że to choroba, ale choroba nie niszczy części rośliny w kilka godzin, nie rozprzestrzeniając się na resztę.
20 dni temu / :(
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.