DZIŚ JEST:   14   LISTOPADA   2019 r.

Św. Józefa Pignatellego
Św. Hipacego, biskupa
 
 
 
 

Dziwna niechęć do dobrych i nowych wiadomości

Dziwna niechęć do dobrych i nowych wiadomości
fot. Giuseppe Ciccia/Pacific Press via ZUMA Wire/FORUM

Ostatecznie chodzi o rozbicie chrześcijaństwa na dwa rodzaje. Jedno dla nielicznych „rygorystów” i drugie dla „średniaków”, które utrzymuje, że Boża łaska nie jest w stanie trwale przemienić ludzkiego życia.

 

Jak to się stało, że chrześcijaństwo w końcu podbiło Imperium Romanum, że w stolicy cezarów zasiedli jako Namiestnicy Chrystusa kolejni Następcy św. Piotra? I znowu człowiek łapie się na zawstydzającej myśli, że trzeba tłumaczyć „rzeczy oczywiste”. No, ale taka specyfika czasów, w których żyjemy, czyli epoki „duchowego zamętu i chaosu” – jak nazwał naszą rzeczywistość św. Jan Paweł II w 1997 roku (przemówienie do przedstawicieli zgromadzeń zakonnych w Częstochowie).

 

Co więc sprawiło, że tysiące ludzi ze śpiewem i modlitwą na ustach szli na okrutną śmierć w rzymskich amfiteatrach, w których raczej nie zasiadał życzliwy tłum z rodzaju powieściowej zgrai domagającej się łaski dla Ligii i Winicjusza? Czy zadecydował o tym zespół przemian społeczno – gospodarczych we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, które zachodziły od momentu wstąpienia na tron cesarzy z dynastii juliańsko-klaudyjskiej – jak możemy przeczytać w „uczonych” opracowaniach dziejów cesarstwa rzymskiego pierwszych wiekó? Jak to się stało, że Kościół rozszerzył się tak szybko od Judei i Samarii po Galię i Brytanię? Czy sprawiły to solidne, rzymskie drogi albo sieć diaspory żydowskiej rozsianej we wszystkich prowincjach imperium?

 

Odważmy się jednak na zawstydzająco prostą odpowiedź, że podobnie jak tym, co zadecydowało o powodzeniu pierwszej wyprawy krzyżowej pod koniec jedenastego wieku i o trwaniu ruchu krucjatowego przez kolejnych dwieście lat, tak i tym, co zadecydowało o zwycięstwie chrześcijaństwa w i nad Imperium Romanum była żywa wiara (wiara na serio) tysięcy i tysięcy ludzi wszelkich stanów, wiara w Dobrą Nowinę.

 

Gilbert Chesterton trafnie – jak to on – zauważył kiedyś, że „problem z Ewangelią (Dobrą Nowiną) dzisiaj jest taki, że dla wielu ludzi nie jest ona ani dobra, ani nie jest nowiną”. Wielki Anglik pisał te słowa na początku dwudziestego wieku. Od tego czasu minęło niemal sto lat, a problem opisany przez autora „Ortodoksji” tylko się nasilił. Warto więc spojrzeć na pierwszych chrześcijan, na ich zwycięstwo contra mundum, by starać się zrozumieć ten niezwykły smak Dobrej Nowiny.

 

Dobra i nowa wiadomość polegała na tym, że śmierć jest tylko stanem przejściowym i powrócimy do życia w całości. Także w swoim ciele, które nie będzie wirtualne, ale całkiem w „realu”. Na podobieństwo zmartwychwstałego Zbawiciela, który razem z Apostołami jadł śniadanie, by przekonać ich, że nie jest duchem. Miliony ludzi spoczywający na cmentarzach całego świata powinni więc mieć na swoich grobach napis: „Tu tymczasowo spoczywa…”.

 

Kolejna dobra i nowa wiadomość polegała na tym, że stanie się tak dzięki odkupieniu nas przez Krew Chrystusa przelaną na Krzyżu. Odkupienie stało się faktem, a przed nami dzieło zbawienia, naszego zbawienia, które jest w zasięgu naszej ręki – o ile będziemy na serio tego chcieli, podążając drogą Bożych przykazań.

 

Na tym nie kończyły się jednak dobre i nowe wiadomości. Kolejna z nich głosiła bowiem, że Bóg dał ludziom nieomylny „kierunkowskaz” ku zbawieniu w postaci swojego Kościoła, w którym (sakramenty) nieustannie płynie Boża łaska, z którą współpracując osiągniemy zbawienie; nieodwołalną możliwość stworzoną przez Odkupienie, ale do zrealizowania – przez wszystkich, bez różnicy pochodzenia społecznego, miejsca zamieszkania, płci, etc. - na drodze wiary bogatej w uczynki, bo bez nich wiara jest martwa.

 

No, ale co wtedy, gdy powinie się noga, gdy także po chrzcie popadniemy w grzechy? Kolejna dobra i nowa wiadomość mówiła, że podejmując w swoim sumieniu otwartym na nauczanie Kościoła szczerą intencję nawrócenia, wyznając swoje grzechy w sakramentalnej spowiedzi i podejmując pokutę – dzięki Bożemu miłosierdziu, możemy ponownie stanąć na nogi. Człowiek jest istotą o zranionej naturze (grzech pierworodny), ale nie jest zepsuty całkowicie. Ma środki ratunkowe w postaci sakramentów.

 

Wszak kolejna dobra i nowa wiadomość, absolutny „headline news”, głosił, że Zbawiciel nie jest daleko, nie jest obecny z nami tylko duchem, wspierając nas moralnie z wysokości Bożej chwały. Nie. Absolutny "hit news” dla chrześcijan podbijających imperium w jego amfiteatrach, było to, że Pan jest z nami całkiem fizycznie, w swoim Ciele i w swojej Krwi. W „realu”. Tak, jak realnie (a nie symbolicznie), namacalnie (a nie duchowo) był obecny po Zmartwychwstaniu, tak też realnie, namacalnie jest obecny w Sakramencie Ołtarza. Jako dar, wspaniały królewski dar, a nie jako nasza zasługa, czy jako coś, co nam się należy.

 

Z tych najważniejszych dobrych i nowych wiadomości płynął katalog kolejnych, które zbiorczo nazywamy cywilizacją chrześcijaństwa (christianitas).

 

To, że – jak pisał Chesterton na początku dwudziestego wieku, a w naszych czasach jest tylko gorzej – dla wielu ludzi Ewangelia (Dobra Nowina) nie jest ani czymś nowym, ani czymś dobrym, to „zasługa” tych, którym po prostu na jakimś etapie toczonej przez nich walki duchowej (a każdy z nas ma ją w swoim życiu) zagubili wiarę, że to wszystko jest prawdą, że to wszystko jest możliwe. W naszych czasach jest ich cały legion.

 

Symptomy tego odwracania się od dobrych i nowych wiadomości syntetycznie opisał niedawno na łamach „National Review” Michael B. Dougherty („The case against Pope Francis”, NR, 11. 10. 2018). Krytycznie analizując obecny pontyfikat zauważył on, że „papież [Franciszek] wraz z biskupami [na synodzie o rodzinie – G.K.] zmienili nazwę cudzołożnych drugich małżeństw na „nieregularne związki”, jak gdyby cała sprawa polegała na jakiejś pracy papierkowej, a nie na sakramentalnej rzeczywistości. I zamiast „życia w grzechu”, ludzie żyjący w nowych związkach żyją „według ideału nie w pełni obiektywnego. […] Dodatkowo papież zaproponował, by osądzać tego rodzaju przypadki nie w kategoriach wiary chrześcijańskiej, ale według norm cywilnych. […] Zamiast szukać oznak pokuty, umartwienia i chęci poprawy swojego życia, duszpasterze mają szukać [wedle „Amoris laetitia” – G.K.] oznak „trwałości” w życiu tych, którzy nie są w idealnym stanie”.

 

Jak zauważa amerykański dziennikarz: „Pod rządami Franciszka Kościół naucza teraz, że Boże przykazania czasami są niemożliwe do wypełnienia i że nawet byłoby czymś okrutnym wzywanie kogoś do ich przestrzegania”. Traktowanie przykazań jako ideałów niemożliwych do spełnienia prowadzi – zauważa Dougherty – do „traktowania naszych grzechów jako niby – cnót”. Stąd biorą się na przykład takie pomysły, jak niedawny kanadyjskich biskupów, udzielania sakramentu Ostatniego Namaszczenia i Wiatyku dla osób świadomie decydujących się na eutanazję.

 

Współpracownik NR pisze, że „ostatecznie wizja promowana przez Franciszka przedstawia Boga, który nie jest miłosierny, ale pobłażliwy, a nawet leniwy i obojętny. To jest Bóg na podobieństwo rodzica z okresu amerykańskiego baby – boom [lata 50-te XX wieku – G.K.] – mało oczekuje od ciebie i ty niewiele oczekuj od Niego”. Co ważniejsze, „w tej nowej religii zmienia się również pojęcie odkupienia. Zamiast daru od Boga, staje się ono czymś nam należnym”. Nie dokonało się ono jako wyraz Bożej miłości do nas, ale „Chrystus umarł na krzyżu z powodu naszej ludzkiej godności objawionej w naszych niby-cnotach [grzechach], która to godność obliguje Go do tego”. Z takiej mentalności rodzi się traktowanie „komunii świętej jako pucharu uczestnictwa”, należnego każdemu.

 

Ostatecznie chodzi więc o rozbicie chrześcijaństwa na dwa rodzaje. Jedno dla nielicznych „rygorystów” i drugie dla „średniaków”, które utrzymuje, że Boża łaska nie jest w stanie trwale przemienić ludzkiego życia, nie jest w stanie przezwyciężyć małżeńskich kryzysów, nie jest w stanie pomóc w walce z namiętnościami i pożądliwościami, od których nie uwalnia sakramentalne małżeństwo. Słowem chrześcijaństwo, które nie przyjmuje Dobrej Nowiny, która mówi, że to wszystko jest możliwe, bo ON „zwyciężył świat”. Chrześcijaństwo dla wszystkich, przyjęte na serio przez tych, którzy podbili niegdyś Imperium Romanum.

 

 

Grzegorz Kucharczyk.


DATA: 2018-10-21 21:33
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
33
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Przywołanie słów J.P.II opisujących naszą epokę / rzeczywistość jako duchowy zamęt i chaos ? odbija się dysonasem co do rzeczywistości jaką współtworzył J.P.II w trakcie i po II S.W. Troska J.P.II o świat i człowieka zastąpiła najważniejszą TROSKĘ o wiernych Świętego Kościoła Katolickiego i ICH ZBAWIENIE.
ponad 1 rok temu / iskierka
 
@bvr Według polskiej wikipedii "Cesarstwo upadło w roku 476. Ostatni cesarz Romulus Augustulus został obalony przez germańskiego wodza Odoakra. Rok ten jest jedną z kilku propozycji umownej granicy między starożytnością i średniowieczem." Wskazywałoby ,że uzbrojeni pogańscy migranci po prostu przejeli władzę siłą ,a później zostali schrystianizowani , więc chyba ten fragment artykułu jest OK .
ponad 1 rok temu / mk
 
Chwila = "kubeł zimnej wody" = zobaczcie jakie mamy czasy, że nawet to dawne stare przysłowie, kojarzy się wielu z rytuałem okultystycznym = "Niedawno dowiedziałam się o wyzwaniu polegającym na wylaniu na siebie wiadra zimnej wody z lodem i naprawdę nie zwracałam na to uwagi, aż mój przyjaciel ex-satanista powiedział, że to jest ten sam rytuał który robił, gdy był satanistą i symbolizowało to zawarcie przymierza z Lucyferem." ze strony wolnapolska Także nasz bojkot błędów poznawczych neokościoła z pewnością nie może przypominać kubła zimnej wody z lodem...
ponad 1 rok temu / Irena
 
@do Irena, Tytuł: "W Kościele szukamy oparcia o zysk, o pieniądz" na deonie w zakładce: Religia, Duchowość. Choć nie wiem skąd zostały wzięte te słowa abp Grzegorza Rysia, bo gdy dziś rano oglądałam filmik z modlitwy, to nie znalazłam tam w całości takich zdań, jak zostało to w artykule zacytowane...Nie chodzi mi o to aby potępiać jakiekolwiek osoby = wiadomo mi, że kto potępia będzie potępiony...Chodzi mi o potępienie grzechów i błędnej, a nawet bluźnierczej nauki = przeciwko temu musimy protestować, zwłaszcza jeśli tę naukę głoszą osoby, które dla wielu są autorytetami = więc mogą wielu utwierdzić w błędzie, a nawet w grzechu. Na takie bluźnierstwa musimy reagować = zwłaszcza jeśli pamiętamy nasze bierzmowanie: Pragniemy aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do MĘŻNEGO WYZNAWANIA WIARY i do postępowania według jej zasad. Nasza reakcja i protest ma być jak kubeł zimnej wody = aby się zastanowili nad tym, co mówią i na ile jest to prawdą, co głoszą!
ponad 1 rok temu / Irena
 
Grubo. Jaki jest tytuł tego artykułu, bo nie moge znaleźć?
ponad 1 rok temu / do Irena
 
"Chrześcijaństwo przyjęte przez tych, którzy podbili niegdyś Imperium Romanum". O co chodzi? Zachodniego Rzymu nikt nie podbił, państwo samo upadło. Natomiast Rzym Wschodni (Bizancjum) faktycznie został podbity, tyle że przez Turków Osmańskich, którzy nigdy żadnego chrześcijaństwa nie przyjęli.
ponad 1 rok temu / bvr
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.