DZIŚ JEST:   25   WRZEŚNIA   2018 r.

Św. Kleofasa
Bł. Ładysława z Gielniowa
 
 
 
 

Cios w plecy - bunt mniejszości na Kresach

Cios w plecy - bunt mniejszości na Kresach
Fot. Krzysztof Wojciewski/FORUM

We wrześniu 1939 roku, kiedy państwo polskie chwiało się pod ciosami agresorów, na wschodnich rubieżach kraju zapłonęły nowe ognie. Oto ujawnił się wewnętrzny wróg.

 

Rebelia OUN

Pierwsi chwycili za broń aktywiści Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

Mieli oni dobre relacje z niemieckimi służbami specjalnymi – wszak u boku Wehrmachtu maszerowały na Polskę dwa kurenie (bataliony) ounowskiego Legionu Ukraińskiego, utworzonego z rusińskich obywateli Niemiec, byłej Czechosłowacji i… Polski. „Legioniści” starali się nie wystawiać nosa na pierwszą linię frontu, za to namiętnie agitowali za III Rzeszą w zajętych przez Niemców miejscowościach Polski południowo-wschodniej.

 

Bardziej chętni do powąchania prochu byli bojówkarze OUN z oddziałów dywersyjnych działających na polskim zapleczu. W nocy z 12 na 13 września potężny, szacowany na 700 ludzi oddział rebeliantów uderzył na Stryj. Napastnicy chcieli wyzyskać fakt ewakuowania garnizonu z tego miasta, wszakże przeliczyli się srogo. Błyskawiczna akcja ze strony przebywającego w pobliżu batalionu 49. Pułku Piechoty uratowała miasto. Większość hajdamaków uciekła, 40 złapanych zakończyło żywot przed plutonem egzekucyjnym.

 

W wielu innych miejscowościach Małopolski Wschodniej i Wołynia również bywało gorąco. I tak we wsi Nadiatycze (woj. stanisławowskie) duża bojówka OUN musiała ustąpić pola przybyłej kompanii policji – w trakcie wymiany ognia padło 12 policjantów oraz 15 terrorystów. Pod Bolechowem (pow. Stryj) odparto atak na tabory wojskowe…

 

Mimo wszystko rozmiary antypolskiego „powstania” OUN nie spełniły oczekiwań jego autorów. W szeregi rebeliantów (wedle ich własnych danych) miało zgłosić się wszystkiego 7729 „striłców”, z których 160 padło w walce. Dla porównania ponad 100 000 obywateli narodowości ukraińskiej wypełniło swój obowiązek walcząc w szeregach Wojska Polskiego, a 7800 z nich oddało życie za Rzeczpospolitą.

 

Pierwsza rzeź wołyńsko-małopolska

Ponieważ otwarta walka z uzbrojonym przeciwnikiem wychodziła ounowcom nieszczególnie, rychło skierowali oni swą aktywność na napady na małe grupki żołnierzy, a przede wszystkim na mordowanie ludności cywilnej.

Owa taktyka objawiła się m.in. we wsi Sławentyn (pow. Podhajce), gdzie rezuni używając broni palnej, siekier, wideł i noży zmasakrowali 85 cywilów, nie szczędząc kobiet ani dzieci, wiele ofiar torturując z wyszukanym okrucieństwem. Zbrodnie przybrały największe rozmiary w powiatach brzeżańskim i podhajeckim (woj. tarnopolskie), łuckim i lubomelskim (woj. wołyńskie) oraz drohobyckim (woj. lwowskie). Dotychczasowe ustalenia dokumentują śmierć blisko 3300 Polaków zamordowanych przez bojówkarzy ukraińskich (zapewne ofiar było znacznie więcej). Dla terrorystów OUN stanowiło to solidną zaprawę przed masowym ludobójstwem, zrealizowanym w następnych latach.

 

Niemieccy mocodawcy wspierali ruchawkę OUN we własnym interesie. Przed 17 września, nie mając pewności, czy Stalin wywiąże się ze swych sojuszniczych zobowiązań, rozważali nawet możliwość powołania marionetkowego państwa ukraińskiego w Małopolsce Wschodniej, na wzór Słowacji. Jednak taki scenariusz stał się nieaktualny po włączeniu się Sowietów do antypolskiej agresji. Stalin jako koalicjant oferował bez porównania więcej niż banda bojówkarzy, którym najlepiej wychodziło terroryzowanie bezbronnych cywilów.

 

 Piąta kolumna Stalina

Po 17 września miał miejsce szereg wystąpień bojówek komunistycznych rekrutujących swych członków przede wszystkim spośród mniejszości narodowych – Żydów, Białorusinów i Ukraińców.

Dywersanci mordowali urzędników, oficerów wojska, policjantów i duchownych. Odnotowano wiele przypadków ostrzeliwania przemieszczających się kolumn wojskowych. Były i ambitniejsze akcje – bojówkarzom niekiedy udawało się zająć i utrzymać stacje kolejowe lub ważne mosty. Podjęto nawet próby opanowania miast.

 

W Grodnie rewolta miejscowych komunistów (głównie Żydów) została zdławiona przez żołnierzy, policjantów i cywilnych ochotników. W Skidlu, Jeziorach i Stepaniu tubylczy rewolucjoniści zrazu odnieśli sukces, opanowując te miejscowości i zaprowadzając w nich swe porządki. Szybko jednak nastąpiła kontrakcja polskich sił wojskowych, zakończona każdorazowo pogromem dywersantów.

 

Członkowie czerwonych bojówek dopuszczali się okrutnych zbrodni na jeńcach oraz osobach cywilnych uznanych za reakcjonistów. Po ustanowieniu sowieckiej władzy ze zdwojoną energią przyłączali się do antypolskich represji. Jak grzyby po deszczu wyrastały ochotnicze  „czerwone milicje”, „milicje ludowe”, „grupy samoobrony” i „gwardie robotnicze”, które nieraz potrafiły swym okrucieństwem przyćmić zbrodnie dokonywane przez regularne wojska okupanta. W Mokranach ukraińscy „opaskowcy” (zwani tak od czerwonych opasek noszonych na rękawach) rozstrzelali 18 marynarzy Flotylli Pińskiej, przekazanych im pod straż przez czerwonoarmistów. W zdobytym przez Sowietów Grodnie aktywiści żydowscy i białoruscy współdziałali z okupantem w aresztowaniach i brutalnych egzekucjach, podpalali domy, denuncjowali polskich sąsiadów. W osadach wojskowych w Budowli i Lerypolu z wyszukanym okrucieństwem zgładzono 22 osoby. W Brzostowicy Małej dokonano odrażającej masakry około 50 osób, którym najpierw wlewano do ust rozrobione z wodą wapno, a następnie pogrzebano je żywcem. W Bojarach ofiary ukamienowano. W Snitowie ukrzyżowano duchownego prawosławnego sprzyjającemu Polakom, zaś funkcjonariuszowi policji wypruto wnętrzności…

 

Bramy triumfalne

Kolaboracja z sowieckim najeźdźcą miała zaskakująco szeroki zasięg.

Z całą pewnością część oddziałów dywersyjnych działała w ścisłej łączności z sowieckimi służbami specjalnymi. Inne grupy powstawały samorzutnie, a deklarowana przez ich aktywistów miłość do „dyktatury proletariatu” jako ustroju sprawiedliwości społecznej szła w zawody z całkiem przyziemną chęcią grabieży. Nie sposób zaprzeczyć, że w zajścia włączył się z ochotą element przestępczy.

 

Tym niemniej byłoby błędem szukać winy jedynie wśród agentów sowieckich i kryminalistów. Wkraczające wojska czerwonego agresora były oklaskiwane przez tłumy Żydów, Białorusinów i Ukraińców, którzy z entuzjazmem świętowali upadek państwa polskiego. Sowietów witały bramy triumfalne, transparenty i kwiaty. Odnotowano przypadki dziękczynnego całowania pancerzy czołgów, a nawet butów (!) zdobywców przez ogarniętych ekstazą entuzjastów nowego porządku. Wśród witających byli nie tylko komuniści czy sympatycy komunizmu – również członkowie elit politycznych i finansowych, przedstawiciele samorządów lokalnych, działacze Bundu, organizacji związkowych i społecznych…

 

Na gruzach idei

W tych dniach legła w gruzach idea wielonarodowego państwa obywatelskiego – wspólnego domu dla przedstawicieli wszystkich nacji, kultur i religii.

Szukanie przyczyn tego faktu w rzekomym ucisku narodowościowym w okresie dwudziestolecia międzywojennego prowadzi donikąd. Jakiekolwiek błędy popełnione przez państwo polskie, jakiekolwiek zatargi etniczne w województwach wschodnich nie usprawiedliwiają tak wielkiej fali rzezi, pogromów, dewastacji i rabunków, tak masowo i ostentacyjnie deklarowanej zdrady.

 

Współcześnie niektórzy historycy żydowscy występują z twierdzeniem, że Żydzi radośnie powitali Sowietów, ponieważ ci ostatni ocalili ich przed Hitlerem. Twierdzenie to ściśle współgra z tezą propagandy sowieckiej o Ukraińcach i Białorusinach „wziętych w opiekę” przez Armię Czerwoną. Jak jednak usprawiedliwić dość masowy akces przedstawicieli mniejszości narodowych do oddziałów dywersyjnych, które – zarówno ounowskie, jak i komunistyczne - w kampanii wrześniowej wystąpiły w roli sojuszników III Rzeszy? Jak wyjaśnić sytuację w Lubomli (woj. wołyńskie), zajętej przez wojska Wehrmachtu, z którym lojalnie współpracował miejscowy żydowsko-ukraiński komitet rewolucyjny? Albo też wypadki z Kobrynia, gdzie żydowscy komuniści zostali uzbrojeni przez… Niemców?


Wszakże trzeba tu zaznaczyć, że nie wszyscy przedstawiciele mniejszości poszli drogą zdrady. Wielu z nich dochowało wierności Rzeczypospolitej. Kiedy dziś zawodowi kłamcy próbują przedstawić stłumienie komunistycznej rewolty w Grodnie jako „pogrom ludności żydowskiej”, warto przypomnieć żydowskich obrońców tego miasta (a zatem współsprawców rzekomego „pogromu”!), takich jak Boruch Kierszenbejm (potem uwięziony przez Sowietów), czy gimnazjalista Chaim Margolis (poległy śmiercią bohatera). Postaci takie winny stanowić wyrzut sumienia dla klakierów wiwatujących na cześć Stalina. Kierszenbejm i Margolis udowodnili, że można było zachować się inaczej.

 

Andrzej Solak

 



DATA: 2015-09-20 07:37
AUTOR: ANDRZEJ SOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@Kamil: Amen
ponad 3 lata temu / voxclamantis
 
Tak się zakończył mit jagielloński Czy podobnie zakończy się mit europejski?
ponad 3 lata temu / Rys
 
@voxclamantis na gloryfikowanie wspólnych zwycięstw przyjedzie czas, kiedy Ukraina zacznie czcić te 100 000 jako bohaterów walki z komunizmem, w postaci nazizmu i bolszewizmu, i dodatkowo zacznie piętnować banderę, OUN, UPA jako wrogów wolnych narodów i współwinnych w ludobójstwie II WŚ. W dniu kiedy Ukraińcy przestaną mieć kompleksy względem Polaków i pozwolą im czcić pamięć o przodkach w lwowskim, stanisławowskim, wołyńskim i tarnopolskim.
ponad 3 lata temu / Kamil
 
Tak, ten akapit jest wybitny. Raz jeszcze zwracam honor autorowi. Należy, moim zdaniem, rozwijać raczej ten temat, że więcej było tych, co dochowali wierności i nawet życie oddali od tych, którzy zbrukali się krwią brata swego. Prawa jednak propagandy każą ustawiać na miejscu widocznym tylko to zło, które zaistniało. A szkoda. Kiedy nauczymy się budować relacje w oparciu o wspólne zwycięstwa?...
ponad 3 lata temu / voxclamantis
 
@kow-tom1977: tak, przyznaję, nie doczytałem do tego momentu, gdyż rozwścieczył mnie już sam tytuł. Od pewnego czasu zauważam tendencję PCh do akcentowania akurat tej strony wspólnej polsko-ukraińskiej historii.
ponad 3 lata temu / voxclamantis
 
..do vox...naucz sie czytac ze zrozumieniem"100 000-brałoudziałw walkacz Wojska Polskiego....
ponad 3 lata temu / kow-tom1977
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.