DZIŚ JEST:   02   KWIETNIA   2020 r.

Św. Franciszka z Pauli
Św. Marii Egipcjanki
 
 
 
 

Ania z tęczowego wzgórza czyli lewicowy jak Netflix

Ania z tęczowego wzgórza czyli lewicowy jak Netflix

Ponad 100 milionów subskrybentów, w tym blisko 400 tys. w Polsce – osiągnięcia platformy telewizyjnej Netflix robią wrażenie. W dodatku serwis nieustannie się rozwija, wydając krocie na pozyskiwanie kolejnych widzów. A przy tym sączy w ich umysły postępową propagandę.  

 

Netflix zrewolucjonizował rynek telewizyjny. Postanowił bowiem zrobić to, o czym marzyło wielu bawiących się internetowymi formatami wideo – spersonalizował treści, do jakich dociera widz. Jeśli lubisz filmy sensacyjne – Netflix prędko ci podpowie, jakie tytuły mogą cię zainteresować; jeśli komedie – również nie ma problemu. Wszystko to bez długoterminowych umów i bez namawiania do wykupienia ogromnych pakietów telewizyjnych. Widz płaci za to, co chce oglądać. I w dodatku ogląda, gdzie chce – na telewizorze, laptopie, tablecie czy smartfonie.

 

W dodatku wiele produkcji Netflixa prezentuje niezwykle wysoki poziom. Seriale dorównują wysokobudżetowym produkcjom filmowym, zaś filmy – tak, tak Netflix zajmuje się produkcją także większych formatów – potrafią swoim rozmachem wcisnąć w fotel. Wszystko dopasowane do gustów i guścików człowieka z pilotem w dłoni lub palcem trzymanym na smartfonie. Platforma bowiem bada dokładnie, jakie produkcje najczęściej wybieramy, w którym momencie kończymy je oglądać i przestajemy wracać do kolejnych odcinków ulubionego dotąd serialu.

 

Wszystko brzmi bajecznie, niemal jak ze snów sfrustrowanego gigantycznymi pakietami telewizyjnymi widza, gdyby nie fakt, że Netflix w swoich wysmakowanych produkcjach proponuje nam zalew propagandy. Próżno szukać tam wzorów do naśladowania, chyba że za takie mieliby uchodzić walczący o swoje „prawa” homoseksualiści lub zapici wódą policjanci.

 

Ania i homopropaganda

 

Jednym ze sztandarowych seriali Netflixa jest adaptacja „Ani z Zielonego Wzgórza”, odczytana oczywiście zgodnie ze wzorem współczesnych kryteriów. Twórcy serialu przedstawili historię tej sympatycznej dziewczynki, opierając się na genderowych nowinkach. Roi się tam więc od „prześladowanych” (nie wiadomo przez kogo właściwie, ale jednak zaszczutych) homoseksualistów, dziewczynek przebierających się za chłopców, chłopców „lubiących inaczej” innych chłopców, a nawet przebierającego się za kobietę pastora. Innymi słowy: cały skomplikowany labirynt przełamywania tzw. kulturowych stereotypów, stanowiących – jak uczą lewaccy ideolodzy – ciasny gorset społecznej opresji.  Jeśli zatem ktoś planował obejrzeć serial z dziećmi, łudząc się, iż zapozna pociechy z barwną opowieścią o Ani Shirley, ten się srodze zawiedzie.

 

Jednak obok natrętnej genderpropagandy, Netflix funduje nam inne produkcje, ukazujące świat pełen zła, mroku, pozbawiony nadziei. Wystarczy sięgnąć po serial „Narcos”, by zobaczyć, jak wygląda obraz totalnej moralnej zgnilizny. Serial opowiada historię pościgu za jednym z największych handlarzy narkotyków w historii świata. Pablo Escobar ścigany jest zatem przez, powiedzmy, „dobrych” policjantów. Jak łatwo się jednak domyślić czarny charakter niewiele różni się od swoich tropicieli. Lub – należałoby raczej napisać – oni sami niewiele różnią się od narkotywego bossa. Jeden jest erotomanem, drugi zaś pełnym obsesji alkoholikiem. Jak wiadomo bowiem, dobrzy ludzie wyginęli, a „przyjaciół to ja mam na Powązkach”. W takim świecie nie jest trudno stracić resztki wiary w to, że dobro może zwyciężyć. Liczy się wszak cwaniactwo i brudne metody. Kto ostrzej sfauluje – ten wygrywa. Taka logika zaczyna stopniowo ujmować widza, wszak wiadomo, że zasady są po to, by je łamać.

 

Obraz ten przypomina ponure sceny ze słynnego „House of Cards”, gdzie nieustannie dominowało zło i okrucieństwo. Całość sączyła w umysły widzów poczucie dekadencji, niemocy wobec wszechpotężnych polityków, wykoślawiając kategorie dobra i zła. Dobrym nie jest ten, kto postępuje w zgodzie z moralnym kodeksem, lecz ten, kto osiąga zamierzone cele. Czyni to z jednej strony dla własnej korzyści, z drugiej okazuje się przy okazji twardym przywódcą, reprezentującym godnie interesy swojego państwa.

 

Królewski oldschool i uśmiech rednecka

 

Jeśli Netflix pokazuje cokolwiek tradycyjnego, to jest to monarchia – ale ukazana oczywiście w taki sposób, w jaki pragnie ją widzieć wielu współczesnych – zdegenerowaną, zmurszałą, nie przystającą do współczesnych realiów, a wszelkie zasady przyzwoitości traktującą wyłącznie jako fasadę, niezbędną dla podtrzymania nieproduktywnej instytucji. Taki obraz przynajmniej wyłania się z serialu „The Crown”, ukazującego brytyjską monarchię w okresie upadku imperium, nad którym nie zachodziło słońce.

 

Powyższe przykłady można by jeszcze uzupełnić o rozmaite seriale dokumentalne, jednak szkoda czasu i miejsca, by opisywać tutaj całą zwartość Netflixa i analizować pod kątem natężenia lewackiej propagandy. Dość powiedzieć, że platforma znakomicie wpasowała się w obrany target – wielkomiejskiego odbiorcę, zachwyconego nowinkarstwem, tęczową awangardą, święcie przekonanego, że oto żyjemy w czasach absolutnego wyzwolenia spod tyranii chrześcijaństwa, dominacji płci męskiej, heteroseksualistów czy oderwanych do rzeczywistości monarchów. Słowem najpopularniejszy serwis internetowy video wzmacnia pseudintelektualne spojrzenie na współczesne nam czasy i historię.

 

Można w Netflixie znaleźć oczywiście pewne nieśmiałe próby nawiązywanie do konserwatyzmu „zdroworozsądkowego”, rodem z południa Ameryki. Jak słusznie zauważył nie tak dawno na łamach PCh24 Jerzy Wolak, właśnie w filmach klasy B możemy odnaleźć jeszcze okruchy normalności. Netflix również proponuje takie seriale, jak choćby „Strzelec” czy „Designated survivor”. Nietrudno się jednak domyślić, iż przez każdego ceniącego się „oglądacza” Netflixa są one traktowane jako klasyczne „odmóżdżacze”. Ani nie podbijają sieci, ani nikt się ich oglądaniem specjalnie nie chwali na Facebooku czy Instagramie. Próżno też szukać reklam takich produkcji – nie są to bowiem dla Netlflixa sztandarowe produkcje, porównywalne z tymi, opisywanymi powyżej.  Sztuka przecież – nawet ta Netflixowa – dzieli się na ekskluzywną i inkluzywną. Pierwszą „wypada” konsumować, by mieć o czym pogadać na Zbawiksie czy Zabłociu, zaś drugą można połknąć w trymiga a potem zapomnieć. Nawet jeśli po cichu ta druga oferta bardziej do widza przemówi.

 

„Netflix” swoim zasięgiem kształtuje trendy i popyt na określone treści. Włos się jeży na głowie, gdy przychodzi zastanowić się, jak mogą wyglądać produkcje tej platformy za kilka lat…

 

Tomasz Figura


DATA: 2018-08-24 14:25
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
20
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Ania w książce była feministką - poszła na studia zamiast wyjść za mąż w wieku 18 lat jak Diana.
ponad 1 rok temu / ala wilk
 
@sally - przecież Ania w książce nie była pięknością (W przeciwieństwie do Diany). Ania przypominała dzisiejsze modelki - chuda, koścista, itd.
ponad 1 rok temu / kasai
 
Zgadzam się w pełnej rozciągłości, seriale na jedno kopyto, w większości dołujące, pokazujące przyszłość w czarnych barwach.
ponad 1 rok temu / wasyl
 
Zielone w Tęczowe! - oto cała metoda, a efekt porażający! Ból bólów kiedy czytam te , no na pewno z troską pisane słowa, a tak dalekie od rozpoznania wroga!
ponad 1 rok temu / Andrzej BR
 
"Czarny charakter niewiele różni się od swoich tropicieli." - albo oglądaliśmy różne filmy, albo autor ma ładnie poprzestawiane
ponad 1 rok temu / bvr
 
Z trudem obejrzałam 3 odcinki "Ani". Oczywiście, musi być ona koszmarnie brzydka, jako mała feministka.Poza tym jest głupia, więc w niczym nie przypomina pierwowzoru.
ponad 1 rok temu / Sally
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.