DZIŚ JEST:   18   STYCZNIA   2018 r.

Św. Małgorzaty Węgierskiej
Bł. Reginy Protmann
 
 
 
 

Rozmowa z księdzem profesorem Józefem Naumowiczem

Nieznana odsłona walki ze świętami! Radykalni protestanci a Boże Narodzenie

Nieznana odsłona walki ze świętami! Radykalni protestanci a Boże Narodzenie
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: unsplash.com

Więzienie dla duchownych nauczających o Bożym Narodzeniu, kary pieniężne za zamknięcie sklepu 25 grudnia oraz za dekorowanie kościoła na święta – tak niektóre odłamy protestantyzmu walczyły z Bożym Narodzeniem! Zakazy obowiązywały w Anglii, Szkocji, a nawet w USA – wynika ze słów księdza profesora Józefa Naumowicza, historyka oraz autora między innymi takich prac jak „Narodziny Bożego Narodzenia” i „Prawdziwe początki Bożego Narodzenia”. Dziś natomiast najmocniej ze świętami walczą Świadkowie Jehowy i Adwentyści Dnia Siódmego. Trzeba uważać na ich publikacje!

 

Dlaczego niektórzy twórcy protestantyzmu uznali obchodzenie Bożego Narodzenia za coś nagannego?

 

Negatywny stosunek części protestantów do Bożego Narodzenia nie pojawił się od razu. Sam Luter głosił, że można obchodzić wszystkie święta, które nie są zakazane w Biblii. Ale z czasem z protestantyzmu wyłoniły się odłamy radykalne. Świętom Bożego Narodzenia sprzeciwiał się między innymi kalwinizm, który radykalnie pojmował główne założenia protestantyzmu, zgodnie z którym tylko i wyłącznie Pismo Święte stanowi autorytet w sprawach wiary, dlatego też należy odrzucić wszelkie tradycje – szczególnie te wyrosłe w świecie katolickim, łacińskim.

 

Z Bożym Narodzeniem walczyły szczególnie dwa odłamy kalwinizmu: purytanizm, który rozwijał się w Anglii oraz prezbiterianizm istotny w Szkocji.

 

Kiedy purytanie w połowie XVII wieku zdominowali angielski parlament, wprowadzili zakaz obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. Podobnie uczynili prezbiterianie, gdy zdominowali życie polityczne Szkocji. Szkocki zakaz funkcjonował przez ponad trzy wieki. 25 grudnia nie było wolno celebrować, a jeśli ktoś wtedy świętował, był karany. To był dzień pracy. Tak było w Szkocji aż do lat 70. XX wieku!

 

W Anglii zakaz funkcjonował przez około 30-40 lat. Po tym czasie, gdy wróciła monarchia i purytanie stracili swoją pozycję, przywrócono Boże Narodzenie. Ale przez tych kilkadziesiąt lat dominowania purytanizmu, duchownym uczącym o Bożym Narodzeniu groziło więzienie i wielu zostało skazanych. Zakrystianie dekorujący świątynie płacili zaś wysokie kary pieniężne, podobnie jak sklepikarze zamykający sklepy 25 grudnia.

 

Jak purytanie i prezbiterianie argumentowali swoją postawę?

 

Głosili, że w Piśmie Świętym nie ma Bożego Narodzenia. Nie ma tam też daty 25 grudnia jako dnia narodzenia Chrystusa. Oczywiście, można też mówić, że w Piśmie Świętym nie ma Wielkanocy, nie ma Zesłania Ducha Świętego, a w zasadzie to nie ma też niedzieli.

 

Niedziela bowiem zrodziła się w chrześcijańskiej tradycji, gdyż Jezus zmartwychwstał pierwszego dnia po szabacie. Pismo Święte nakazuje świętować dzień święty i to odnoszono do szabatu, ale główna teza purytanów i prezbiterian, że należy świętować tylko niedzielę, też nie jest obecna wprost w Piśmie Świętym. To efekt dedukcji, tradycji, która powstała później z Objawienia Bożego. Oczywiście, Pan Bóg nakazuje święcić siódmy dzień, ale nie jest literalnie powiedziane, że to ma być niedziela. Podobnie Pan Jezus nie powiedział: świętujcie Wielkanoc czy zesłanie Ducha Świętego. Święta po prostu w tradycji Kościoła powstają. Tak samo było z Bożym Narodzeniem. Kiedy sytuacja do tego dojrzała, to w IV wieku powstało święto Narodzenia Chrystusa.

 

Natomiast te radykalne odłamy protestanckie głosiły jeszcze inne tezy przeciw Bożemu Narodzeniu. Święta – jak twierdzili – miały być okazją do biesiadowania, ucztowania, zabawy. Chodziło im o cały okres od 25 grudnia do 6 stycznia. Ich zdaniem to zachowanie sprzeczne z  duchem chrześcijańskim.

 

Ponadto mocno podkreślano, że 25 grudnia to data świąt… pogańskich. To teza bardzo naciągana. Przez cały XVI i XVII wiek – a nawet później – powstało wiele pamfletów przeciw Bożemu Narodzeniu, paszkwili, prób ośmieszania świąt, pokazania ich jako pogańskie ucztowanie, biesiadowanie. Wrogowie świąt opierali się jednak na mylnych obliczeniach. Brakowało dobrych badań historycznych. Stąd powstawały uprzedzenia, że 25 grudnia to data świąt pogańskich. Nie chciano brać pod uwagę, że Boże Narodzenie to nie jest świętowanie daty i że data ma wymiar jedynie symboliczny, natomiast jest to świętowanie przyjścia Boga na świat! To co głosiły radykalne odłamy protestantyzmu było błędne i złośliwe. Wymyślano, że święto zostało utworzone przez papistów – czyli przez papieża, przez Rzym – dlatego należy je odrzucić.

 

Ich argumenty są dla nas pewnym ostrzeżeniem, żeby nasze obchodzenie Bożego Narodzenia nie było tylko zewnętrznymi obchodami, celebracją. To jest bowiem święto przede wszystkim religijne. Jednak te wszystkie zarzuty radykalnych odłamów protestanckich – bo tu nie chodzi o cały protestantyzm – były i są bezpodstawne, wynikają z uprzedzeń do wszystkiego, co rzymskie, co papieskie.

 

Walcząc z Bożym Narodzeniem powoływano się na obliczenia XVI- i XVII-wiecznych historyków hugenockich (kalwińskich). Próbowali oni nie tylko udowodnić, że data 25 grudnia nie jest historyczna, ale także, że ma podłoże pogańskie.

 

Oczywiście w tradycji Kościoła katolickiego nie upieramy się, że akurat 25 grudnia Pan Jezus przyszedł na świat, tylko że Kościół ma prawo przyjąć taką symboliczną datę – tak samo jak wyznaczono dzień liturgicznego wspomnienia św. Jana Pawła II nie w dniu jego śmierci 2 kwietnia (co byłoby zgodne z najczęstszą praktyką), a 22 października. Kościół ma prawo wyznaczyć datę. Dlatego też na dzień Bożego Narodzenia wybrano symboliczną datę 25 grudnia. Nie jest to jednak data pogańska.

 

Duchowa głębia obchodów święta zależy od tego jak do niego podchodzimy: czy ograniczamy się do zwyczajów i siedzenia przy stole, czy też przeżywamy je w sposób religijny. Jest to okazja do uczenia przyjścia Boga-Zbawiciela na świat. Bóg staje się Emmanuelem, Bogiem z nami, zamieszkuje wśród nas. To jest istota tego święta. Szkoda, że radykalne odłamy protestanckie tego nie uznają. Odrzucają nie tylko bardzo ważną tradycję, ale także niezwykle istotne przeżycie religijne.

 

A jak wyglądało obchodzenie Bożego Narodzenia w Stanach Zjednoczonych?

 

Wśród Europejczyków osiedlających się w Ameryce Północnej na początku dominowali prezbiterianie i purytanie. Stąd w USA początkowo obowiązywał zakaz świętowania Bożego Narodzenia. Zależało to oczywiście od stanu – tam gdzie żyło więcej anglikanów, świętowano, gdzie zaś dominowali purytanie lub prezbiterianie, tam obowiązywał surowy zakaz obchodów Bożego Narodzenia i kary za świętowanie.

 

Co ciekawe, dopiero w XIX wieku, kiedy do USA zaczęli liczniej napływać katolicy z Polski, Europy Środkowej, Włoch, Portugalii czy Niemiec (zarówno katolicy jak i luteranie) powoli niektóre stany zaczęły wprowadzać Boże Narodzenie. Ale to były wyjątki. Konstytucję USA uchwalono 25 grudnia 1789 roku – był to zwykły dzień pracy, parlament obradował. Święto w całym państwie, święto federalne, wprowadzono dopiero w 1870 roku. W XVIII wieku żaden stan nie świętował, sytuacja zmieniała się powoli w wieku XIX.

 

Do przyjęcia święta Bożego Narodzenia w USA przyczynili się jednak nie tylko katoliccy imigranci z Europy, ale też XIX-wieczny protestancki autor Washington Irving, który napisał kilka opowiadań o Bożym Narodzeniu. Pokazywał wartość święta jako czasu, który ma bardzo istotne znaczenie religijne, ale także kulturowe i rodzinne. Wtedy ten najbardziej zrównoważony, umiarkowany protestantyzm zaczął głosić teorię tzw. religii domowej, zgodnie z którą przeżycia religijne w rodzinie mają istotne znaczenie dla wiary. Boże Narodzenie jest więc takim elementem pobożności domowej, codziennej, który ma wymiar społeczny, bo wtedy wszyscy przebaczają sobie, siadają wspólnie przy stole.

 

Dziś już kraje z większością protestancką obchodzą – przynajmniej w wymiarze komercyjnym – święta. Jak wygląda współczesne podejście do Bożego Narodzenia radykalnych odłamów protestanckich, które niegdyś ze świętami walczyły?

 

Luteranizm od początku akceptował Boże Narodzenie, inaczej niż my, katolicy rozkładając akcenty. Luteranie celebrują święta. Ponadto sam Luter stawiał choinkę, a niektórzy to właśnie jemu przypisywali rozpoczęcie zwyczaju – co jest jednak nieprawdą. Choinka to zwyczaj starszy. Luteranie nie kultywują natomiast tradycji bożonarodzeniowych szopek, bo wiąże się ona z postaciami, a oni odrzucają kult obrazów i wizerunków.

 

Z kolei współcześni purytanie oraz prezbiterianie stracili na znaczeniu poprzez radykalne skurczenie wspólnot – wyznawców tej denominacji jest dziś bardzo niewielu. Być może z tego powodu szkoccy prezbiterianie przestali walczyć z Bożym Narodzeniem. Nie mają narzędzi, żeby narzucić innym swoją wolę. Nie atakują świąt, gdyż ich ataki są śmieszne zarówno z punktu widzenia badań historycznych jak i religijności. Ale też Bożego Narodzenia nie celebrują.

 

 

Dzisiaj największymi wrogami Bożego Narodzenia są Świadkowie Jehowy i Adwentyści Dnia Siódmego, co widać w internecie w ich tekstach o rzekomo pogańskim pochodzeniu świąt. Trzeba bardzo uważać na takie publikacje.

 

Oba ugrupowania to radykalne odłamy wyrosłe z protestantyzmu, które do dziś nie tylko odrzucają Boże Narodzenie, ale też niezmiernie ostro atakują święto. Epitety jakimi obrzucają Boże Narodzenie, są godne pożałowania. Ich zdaniem w tym święcie skupiać ma się suma pogaństwa. To oczywiście fałsz. Trzeba też pamiętać, że Świadkowie Jehowy w ogóle nie uznają Pana Jezusa za Boga i są skrajnie negatywnie nastawieni do Rzymu, do wszystkiego co wiąże się z papiestwem.

 

Wojna z Bożym Narodzeniem – bo te wszystkie zakazy to była wojna – powinna nam uświadomić kilka kwestii. Choć dobrze jest przeżywać święto w sposób rodzinny, to przede wszystkim nie może zatracić ono wymiaru religijnego. To wszak świętowanie narodzin Boga wśród nas, Jego wcielenia. To uczczenie zbawiciela przychodzącego do nas. A zewnętrzna otoczka, choinki i szopki, niech nam tylko pomagają we wspólnym czczeniu Pana Jezusa, świętowaniu Jego narodzin.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Michał Wałach

 

  


DATA: 2017-12-25 18:14
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
7
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Myślę, że w tej wypowiedzi nie chodziło to, że "pierwszą Mszą Świętą" był Wielki Czwartek. Bardziej chodzi o to, że głębia męki Wielkiego Piątku została w Wieczerniku wyjaśniona (chociaż jak widać protestanci tej mowy nie zrozumieli i tutaj upatruję istoty komentarza @Jara), stąd wielkie znaczenie Ostatniej Wieczerzy (nie wspominając już o tym, że słowa Przeistoczenia, te najświętsze słowa skarbca Kościoła pochodzą właśnie z tej sceny). Oczywiście zgadzam się całkowicie, że każda Msza jest bezkrwawym uobecnieniem Wielkiego Piątku, a nie uczty w Wieczerniku. Już na kartach Ewangelii zauważamy antycypację tego, że Obecność Eucharystyczna będzie najczęściej odrzucana przez heretyków. Pewną ironią jest zresztą powoływać się na sola scriptura i nie dostrzec, że "ten fragment to chyba o nas".
22 dni temu / incuss
 
To, co się stało w Wieczerniku, było prefiguracją tej prawdziwej, pierwszej i jedynej Ofiary na Krzyżu.
23 dni temu / @jara
 
Czy Pan Jezus się narodził? Tak. Czy Pan Jezus jest i był Bogiem? Tak. Czyli Bóg się narodził.
23 dni temu / do HEGEL
 
Polecam poczytać wpierw pisma jegomościa, którego nazwiskiem się Pan/Pani posługuje jako nickiem. Bluźnierstwa aż oczy bolą, kompletna satanizacja Boga. Tak więc, nawiązując do tych słów z komentarza- podziwiam ignorancję. @sas pisze bardzo słusznie, gdyż pomijając już kwestie tego, że wszelkiej maści protestanccy badacze Pisma znają z reguły tylko wersety i fragmenty dla siebie wygodne (nie wspominając już o Świadkach Jehowy, którzy usunęli wszelkie ślady na temat Boskości Chrystusa, za to z uporem maniaka kilkaset razy używają imienia Jehowa, które nie pojawia się tam tak naprawdę nigdy, a bo i skąd, skoro imię to nie jest historyczne, staram się czynić rozgraniczenie między Świadkami a protestantami), to niezaprzeczalnym faktem jest to, że protestanci pozbyli się kilku ksiąg ST (polecam poczytać dlaczego, w przypadku Księgi Estery jest nawet zabawnie ;) oraz kilku niewygodnych fragmentów NT, tak więc słowo "wybiórczo" całkowicie uprawnione.
25 dni temu / incuss
 
Teologicznie nazwa "Boże Narodzenie" wskazuje, iż Bóg nie narodził, co jest błędem herezją, bo Bóg nie ma początku ani końca. W języku angielskim jest Christmas - czyli Święto Chrystusa. Również protestanci podkreślają, iż Jezus nie narodził się 25 grudnia, pewne jest, iż data jest asymilacją świąt pogańskich. Obecnie obchodzi się to święto, podkreślając, iż jest pamiątka przyjścia na świat Jezusa Chrystusa. Tego Święta nie obchodzą zbory zielonoświątkowe (panuje tutaj dowolność). Sas pisze o wybiórczym stosowaniu, czytaniu Pisma Św. - podziwiam wybitność wypowiedzi.
25 dni temu / HEGEL
 
Dodam swoje trzy grosze. Kiedys walczono z Bozym Narodzeniem przez promocje Sw. Mikolaja. Potem walczono z Bozym Mikolajem przez promocje renifera, gdyz Mikolaj wciaz kojarzyl sie z postacia katolickiego Swietego. Obecnie walczy sie nawet z reniferem, gdyz za bardzo kojarzy sie ze Sw. Mikolajem, ktory to kojarzy sie z Bozym Narodzeniem. Teraz coraz czesciej pojawia sie po prostu balwan. Pytanie: kiedy zaczna walczyc nawet z balwanem?
25 dni temu / aaa
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.