M. Przeworska (Instytut Gospodarki Rolnej): dzisiaj widać jak ważna jest suwerenność żywnościowa

„Widzimy to naprawdę doskonale w przypadku Polski, jak ważna jest suwerenność żywnościowa (…) Jesteśmy jednym z czołowych producentów żywności w Polsce jak i w Europie, w związku z czym jesteśmy bezpieczni, a nie wszystkie państwa europejskie są w tak komfortowej sytuacji” – mówiła w programie „Wieś to też Polska” na antenie Telewizji TRWAM Monika Przeworska z Instytutu Gospodarki Rolnej.
W dobie powszechnej globalizacji, pandemia koronawirusa przyczyniła się do postawienia zasadnych pytań dotyczących korzyści płynących z zachowania suwerenności w niektórych strategicznych dziedzinach gospodarki, takich jak rolnictwo. Monika Przeworska, zastępca dyrektora Instytutu Gospodarki Rolnej przekonuje, że dzięki suwerennemu charakterowi polskiego rolnictwa, nasz kraj nie musi obawiać się zagrożenia związanego z zachwianiem stabilności żywnościowej kraju.
„Ta pandemia pokazuje, że ludzie zupełnie inaczej zaczynają podchodzić do rolników, zaczynają zwracać uwagę, że to dzięki nam rolnikom, nie jesteśmy narażeni na głód. Wiemy także i widzimy to naprawdę doskonale w przypadku Polski, jak ważna jest suwerenność żywnościowa. Faktycznie jako kraj jesteśmy w bardzo dobrym położeniu jeżeli chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe, ponieważ produkujemy tej żywności bardzo dużo” – zauważa.
Nie obyło się oczywiście bez zawirowań. „Sytuacja ta bardzo dobitnie pokazała nasze słabe strony, nasze jako polskiego rolnictwa. Ceny żywności niestety poszły bardzo w górę, co widzieliśmy wszyscy, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich. (…) Na szczęście nie wszędzie tak się stało. Nie mniej jednak takich przykładów windowania cen żywności było naprawdę dużo i trzeba zwrócić uwagę na to, że to pokazało po raz kolejny, jak słaba jest pozycja polskiego producenta żywności w całym łańcuchu dostaw i jak nierówna jest dystrybucja środków i zysków w ramach takiego łańcucha” – podkreśla. Za podniesienie cen odpowiadało także drastyczne ograniczenie eksportu związanego z sytuacją z koronawirusem.
„Pandemia pokazała jak niestabilny jest rynek rolny. To co obserwujemy np. w Chinach sprawia, że ceny mleka mogą zacząć drastycznie spadać, ponieważ linie oceaniczne niestety bardzo łatwo wykorzystują te sytuację, narzucając dużo wyższą cenę za transport morski” – przekonuje.
Jednocześnie zaznacza, że postulowane przez środowiska lewicowe ograniczenie rolnictwa, przejście na tryb ekstensywny i indywidualny w przypadku kryzysu nas nie zabezpieczy.
„W związku z tym liczę na to, że po tej pandemii dojdziemy do takich dwóch podstawowych konkluzji, po pierwsze – docenimy rolnika, docenimy to, że ta praca którą on wykonuje jest nam niezbędna i że będziemy bezpieczni jako kraj tylko i wyłącznie wtedy, kiedy polscy rolnicy nadal będą mogli się rozwijać i to zarówno rolnicy mali jak i ci, którzy produkują, dużo (…)Druga konkluzja to ta, że nie możemy wszystkiego zrzucać na barki rolników. Rolnictwo powinno się rozwijać, a nie zwijać, do czego niestety po części zmierza polityka UE przy wprowadzeniu Nowego Zielonego Ładu” – konkluduje.
Źródło: wsensie.pl
PR






