DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 01 MAJA
Św. Józefa Rzemieślnika
Św. Zygmunta, króla
Św. Józefa Rzemieślnika
Św. Zygmunta, króla
Św. Józefa Rzemieślnika
Imieniny obchodzą:
Aniela, Filip, Maja
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Janusz Waluś. Śladem Wyklętych

Data publikacji: 2017-04-10 06:00
Data aktualizacji: 2017-04-13 07:35:00
Janusz Waluś. Śladem Wyklętych
fot.REUTERS/Files/FORUM

10 kwietnia 1993 roku padły strzały na przedmieściach Boksburga (Republika Południowej Afryki). Zginął Chris Hani, przywódca Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej oraz terrorystycznej organizacji Umkhonto we Sizwe (Włócznia Narodu). Hani poniósł śmierć z ręki polskiego emigranta, Janusza Walusia.






 

Kraj apartheidu

Niewiele lat wcześniej RPA była prawdziwym mocarstwem regionalnym. Potęga kraju została zbudowana dzięki pracowitości białych osadników – Burów i Brytyjczyków.


Tymczasem w XX stuleciu szybko zwiększał się odsetek ludności kolorowej (w 1990 roku szacowano, że czarnoskórzy stanowili już 75 proc. obywateli, biali około 14 proc, reszta zaś była pochodzenia azjatyckiego bądź wywodziła się z rodzin mieszanych rasowo).


Sprawujący rządy biali długo nie mieli pomysłu, jak sobie poradzić z czarną większością, w dodatku podzieloną na wiele skłóconych plemion. Rozwiązaniem miał być wprowadzony w 1948 r. system apartheidu. Wedle jego założeń odmienne rasowo ludy winny żyć odrębnie, we własnych środowiskach kulturowych, pilnując swej tożsamości. Rosnące ambicje polityczne czarnych elit zaspokoić miało utworzenie bantustanów – małych państewek plemiennych.


Idea życia w separacji nie przypadła do gustu wielu liderom murzyńskim. Ich poczucie krzywdy pogłębiał fakt, że granica między separacją a dyskryminacją rasową bywała dość płynna. Niezadowoleni powołali Afrykański Kongres Narodowy (ANC), który postulował obalenie rządów białej mniejszości wszelkimi dostępnymi środkami, również na drodze walki zbrojnej. Założona w 1961 roku Włócznia Narodu rozpoczęła kampanię terrorystyczną wymierzoną zarówno w białych, jak i czarnoskórych, którzy nie podzielali wizji ANC. Krajem wstrząsnęły krwawe zamieszki.


Upiór rewolucji

Nieszczęściem było, że zmagania rasowe w RPA zbiegły się z czasem Zimnej Wojny.


Blok sowiecki intensywnie wspierał ANC. Południowoafrykańscy komuniści weszli w sojusz z Kongresem, a z czasem zdominowali jego kierownictwo. Pierwszym przywódcą Włóczni Narodu był Nelson Mandela, członek kierownictwa partii komunistycznej (czego się wypierał, co wszakże zostało potwierdzone po jego śmierci). W 1962 r. został skazany za zorganizowanie licznych aktów sabotażu; następnych 27 lat spędził w więzieniu. Spośród jego następców z czasem wybił się na czoło Chris Hani, wyszkolony w obozach dla terrorystów w ZSRS i NRD.


Chris Hani był bezlitosnym mordercą. Usprawiedliwiał najbardziej barbarzyńskie akty przemocy wojujących „antyrasistów”, w tym palenie ludzi żywcem. Niesławne „naszyjniki” z płonących opon zarzucane na szyje nieszczęsnych ofiar nazywał „tradycyjną formą sprawiedliwości” oraz „bronią uciskanych, pragnących usunąć nowotwór z naszego społeczeństwa”.


Tymczasem Zachód długo przymykał oczy na istnienie apartheidu, uznając ów system za mniejsze zło w obliczu ekspansji komunizmu. Zmieniło się to pod koniec lat 80., gdy imperium sowieckie wycofało się z wyścigu o supremację światową. Naciski międzynarodowe sprawiły, że władze RPA oraz kierownictwo ANC zasiedli do rozmów pokojowych.  Wydawało się, że sytuacja zmierza ku normalizacji. Jednak w miarę wycofywania się białych z ich pozycji, przemoc eksplodowała ze zwielokrotnioną siłą.


Jeden kraj, wiele wojen

Nikt nie zaprzeczy, że w czasach apartheidu padło wiele ofiar. Uczestnicy zamieszek wielokrotnie dopuszczali się bestialskich czynów, zaś policjantów oskarżano o zbyt łatwe pociąganie za spust.


Przykładem mogą być tu tragiczne zajścia w 1960 roku. Najpierw w Cato Manor tłum Murzynów zlinczował 9 policjantów (5 czarnych i 4 białych) i okaleczył ich zwłoki. Dwa miesiące później, podczas zamieszek w Sharpeville, grupa funkcjonariuszy policji wpadła w panikę i otworzyła ogień do czarnych demonstrantów, kładąc trupem 69 z nich. Zdarzały się również masowe pogromy, jak w Durbanie w 1949 roku, gdy tłum czarnych zaatakował dzielnice hinduskie (zginęły 142 osoby); również zamachy terrorystyczne, jak w 1983 roku w Pretorii, kiedy bomba ANC uśmierciła 19 ludzi.


Ogółem polityczna przemoc w czasach rządów białej mniejszości (1948-1989) pochłonęła około 7000 ofiar śmiertelnych. Jednak potem było zdecydowanie gorzej. W pierwszym pięcioleciu „przemian demokratycznych i pokojowych” (1990-1994) naliczono aż 14 000 zabitych. Co więcej, około 90 proc. politycznych zabójstw okresu transformacji wynikało z porachunków wewnątrz murzyńskiej społeczności!


Ówczesna sytuacja była bowiem o wiele bardziej skomplikowana niż serwowany przez światowe media obraz zmagań „szlachetnych czarnoskórych bojowników” z reżimem „zbrodniczych białych rasistów”. W szeregach „rasistowskiego” wojska i policji służyły tysiące Murzynów, uznających RPA za swój kraj. To czarni żołnierze bantustanu Ciskei, nie chcąc dopuścić do aneksji ich małej ojczyzny, strzelali w tłum zwolenników ANC. Wreszcie to wojownicy zuluscy z Partii Wolności Inkatha toczyli najkrwawsze walki z komunistami i ANC.


Czas radykałów

Janusz Waluś, rodem z Zakopanego, przybył do RPA w 1981 roku. W Polsce zdążył poznać „dobrodziejstwa” czerwonej władzy i chciał zaoszczędzić tego losu krajowi, który go przygarnął.


Przybysz z Polski wstąpił do Partii Konserwatywnej sprzeciwiającej się dialogowi z ANC. Miał również epizod członkostwa w Afrykanerskim Ruchu Oporu (AWB). Szczególnie ta druga organizacja wzbudza wiele kontrowersji. Jej przywódca, Eugene Terre-Blanche, był posądzany o sympatie neonazistowskie, a jego postać wywoływała ostre spory również w szeregach prawicy. Tym niemniej do AWB wstąpiło aż 70 000 osób. Łatwo je dzisiaj potępiać, jednak ci ludzie, żyjący w poczuciu narastającego zagrożenia, potrzebowali mocnego punktu oparcia, a AWB swą radykalną retoryką wydawał się oferować receptę na potężniejący kryzys.


Na początku lat 90. terrorysta Chris Hani przepoczwarzył się w szacownego polityka. Przywdział elegancki garnitur, ale jego bojówki nadal siały śmierć. Ogarnięte amokiem tłumy skandowały: „Zabij Bura!”. Ulice miast spływały krwią, każdego dnia media serwowały obrazy nowych rzezi, publikowały makabryczne zdjęcia ofiar – zastrzelonych, poćwiartowanych, spalonych żywcem. Bez tej wiedzy nie sposób pojąć motywacji Janusza Walusia. Polski emigrant, oddając strzały do lidera komunistów, widział w nim człowieka, który podpalił kraj.


Sprawiedliwość

Pomysłodawcą zamachu na Haniego był Clive Derby-Lewis, polityk Partii Konserwatywnej i przyjaciel Walusia.


Media spekulowały o możliwości istnienia rozgałęzionego spisku, jednak śledztwo prowadzone z pomocą policji brytyjskiej i niemieckiej nie potwierdziło tych rewelacji. Waluś i Derby-Lewis stanęli przed sądem. Zostali skazani na karę śmierci. Po roku oczekiwania na egzekucję, wyroki zamieniono na kary dożywotniego więzienia.


Sąd uznał, że zamiarem obu skazanych była chęć powstrzymania komunistów przed objęciem władzy. Ale w czynie Walusia było coś więcej.


Zamach na Haniego był zarazem wołaniem o sprawiedliwość. Waluś upomniał się o ofiary - o białych rozerwanych wybuchami bomb i o czarnych wciskanych w płonące „naszyjniki”. Patrząc szerzej – Polak upomniał się o prawie sto milionów ofiar komunizmu wdeptanych w krwawe błoto, od Albanii po Koreę, od Polski po Mozambik, od Kuby po Kambodżę. O sto milionów ludzi, których oprawcy w ogromnej większości pozostali bezkarni. Dzięki Walusiowi przynajmniej jeden czerwony „człowiek honoru” nie doczekał sutej emerytury.


W 1995 roku w RPA rozpoczęła pracę Komisja Prawdy i Pojednania. Miała ona zbadać okoliczności zbrodni, do jakich doszło w okresie apartheidu i transformacji ustrojowej. W zamian za ujawnienie informacji, sprawców kuszono całkowitym darowaniem kary. Wkrótce posypały się rozdawane szczodrze akty łaski. Amnestionowano terrorystów oraz członków policyjnych szwadronów śmierci. Puszczano w niepamięć winy bojówkarzom ANC i Inkathy. Obdarowano wolnością sprawców pojedynczych mordów i zbiorowych masakr, tych co torturowali i strzelali na oślep do cywilów, podkładali bomby na ruchliwych ulicach i w budynkach pełnych ludzi... Jednak nie było litości dla dwu likwidatorów szefa Włóczni Narodu.


Dopiero w 2015 roku schorowany Derby-Lewis został umieszczony w areszcie domowym. W następnym roku zmarł. W marcu 2016 roku sąd nakazał uwolnienie Janusza Walusia w terminie 14 dni, jednak do chwili, w której piszę te słowa, owo postanowienie nie zostało wykonane.


Kraj wyzwolony?

Po śmierci Haniego ANC wygrał wybory i objął władzę. Urząd prezydenta kraju piastował Nelson Mandela.


Niegdysiejszy pierwszy szef Umkhonto we Sizwe konsekwentnie dbał o swój imidż tolerancyjnego i dobrotliwego ojca „tęczowego narodu”. O skuteczności przyjętej taktyki świadczyła przyznana mu Pokojowa Nagroda Nobla. Jako wyjątkową zasługę poczytywano Mandeli, że nie urządził białym krwawej łaźni, choć mógł to uczynić. Tym niemniej pokojowy noblista odpowiadał za śmierć setek tysięcy ludzi.


W 1997 roku Mandela zatwierdził legalizację aborcji na żądanie. O ile wcześniej w RPA notowano rocznie od 300 do 1600 aborcyjnych dzieciobójstw, w roku 1997 ich liczba wzrosła dramatycznie do 26 519. W następnych 20 latach zamordowano ponad milion dzieci nienarodzonych.


Mandela słynął jako orędownik swobód tzw. mniejszości seksualnych. Po latach uderzył się w piersi za swe zaniedbania w profilaktyce AIDS. Rzeczywiście, choroba rozprzestrzeniała się jak pożar. Gdy w 1999 r. Mandela ustępował z urzędu, co dziesiąty obywatel kraju był nosicielem wirusa HIV (dekadę wcześniej poniżej 1 proc.).


Pod rządami ANC nastąpiła erupcja przemocy kryminalnej. Liberalizacja prawa i usunięcie dawnych „niesłusznych” policjantów z czasów apartheidu zaowocowały falą zbrodni. Nawet oficjalne, zaniżone dane mówiły, że w okresie pierwszych ośmiu lat rządów ANC zabijano każdego roku przeciętnie 24206 ludzi (wg Interpolu i organizacji humanitarnych dwakroć więcej – 47882), podczas gdy średnia roczna z okresu rządów białej mniejszości wyniosła 7036 zabójstw.


Miał miejsce rozkwit „kultury gwałtu”. Oficjalne statystyki podają, że w RPA rok w rok dochodzi do około 50 000 napaści seksualnych. Wedle organizacji niezależnych liczba ta sięga 500 000 rocznie, a gwałtu doświadczyło dotąd ponad 40% kobiet; ponadto ofiarą gwałtów homoseksualnych padło 3,5 proc. mężczyzn. Gwałcone są nawet niemowlęta, bo wedle tamtejszych guślarzy, seks z osobą czystą ma moc wyleczenia AIDS. Ogromna większość sprawców pozostaje bezkarna.


Ową mroczną wyliczankę można kontynuować jeszcze długo. Jednak nawet ta garść faktów pomaga lepiej ocenić, przed czym chciał obronić Południową Afrykę Janusz Waluś.


Sam przeciw wszystkim

Choć wielu po cichu uznało Walusia za bohatera, powszechnie odcinano się od zamachowca. Tak było również w Polsce.


Kiedy Waluś przebywał w celi śmierci, zbierałem wraz z kolegami podpisy pod petycją do ówczesnego prezydenta Frederika de Klerka z żądaniem ułaskawienia naszego rodaka. Jeden z tygodników prawicowych nazwał naszą akcję „wzruszającą”, tym niemniej uderzało powszechne niezrozumienie dla czynu człowieka, który nie chciał obojętnie obserwować marszu morderców po władzę. Wszak w owym czasie w kraju nad Wisłą coraz popularniejszym hasłem stawało się „Komuno wróć!”. Miliony Polaków, bez żadnego przymusu, było gotowych głosować na spadkobierców zbrodniarzy.


Również dzisiejsi polscy politycy (z nielicznymi chlubnymi wyjątkami) nie palą się do udzielenia pomocy Walusiowi. Wygodniej im wygłaszać wzniosłe i bezkompromisowe mowy o poświęceniu Żołnierzy Wyklętych. Łatwiej i bezpieczniej czcić bohaterów sprzed 60 czy 70 lat, niż upomnieć się o rodaka dzisiaj gnijącego w więziennej celi.

*    *    *

Janusz Waluś nie musiał strzelać do lidera komunistów. Mógł patrzeć bezczynnie, jak jego przybrana ojczyzna stacza się w objęcia wroga. Mógł zająć się biznesem, albo wyjechać, szukać szczęścia w innym kraju. Zamiast tego stanął samotnie, próbując zatrzymać walec Historii miażdżący nieubłaganie to, co było dlań najdroższe.


W 1793 roku Karol Melchior de Bonchamps, wódz powstańców wandejskich, umierając z odniesionych ran rzekł na łożu śmierci:


- Jeśli nie zdołałem przywrócić ołtarzy i tronu, to ich przynajmniej broniłem.


Niecałe dwa stulecia później pisarz Frederick Forsyth, zaangażowany osobiście w pomoc dla mordowanych chrześcijan Biafry oraz w próbę obalenia lewicowej dyktatury w Gwinei Równikowej, i w związku z tym oskarżany o konszachty z najemnikami, stwierdził krótko:


- Myśmy przynajmniej próbowali.



Andrzej Solak




 

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
Szadrach
Chwat!!!,zuch,...niech mu Dobry Bóg wybaczy,komunistów-morderców powinno się wieszać publicznie przed małymi dziewczynkami.Daliśmy piękny przykład w przeszłości np Kostki -Napieralskiego,zniszczenia ponad 150 cerkwi i wiele wiele innych Oi jacy oni są na-prawdę
Czytelnik
Primo. Szkoda mi tego człowieka bo ta jego ofiara to zwykły zbrodniarz, ale mam wrażenie, że został wykorzystany do brudnej roboty i siedzi teraz w miejscu w którym nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Zadajcie sobie fundamentalne pytanie. Czy jego czyn był DOBRY czy ZŁY. Jeśli DOBRY to piszcie do Episkopatu, Papieża. UCZYŃCIE z niego MĘCZENNIKA. I nie jest to kpina. Jeśli jest współczesnym WYKLĘTYM to do prezydenta DUDY o międzynarodową interwencję. Jest niesamowita okazja aby dać PRZYKŁAD że te uroczystości o żołnierzach wyklętych to nie tylko takie picu picu. No ale jeśli jego czyn był jednak ZŁY...to tylko należy przestrzegać przed takim zachowaniem i chronić przed naśladowaniem zachowań żołnierzy WYKLĘTYCH. Dzięki temu w ciepłych kapciach można zjeść sernika świątecznego bez stresu.
Piotr K.
@wmo To prawda, że obaj nie byliśmy ani w Ogrojcu, ani na Wołyniu podczas w rzezi. Ale i Ty, i ja możemy nagle znaleźć się w sytuacji, gdy trzeba zastosować przemoc. W słusznej sprawie, żeby nie dopuścić do czegoś gorszego. Ktos Cie napadnie, więc musisz się bronic. Albo np jak zobaczysz zboczeńca atakującego dziecko to chyba pospieszysz mu z pomocą, nawet jak trzeba użyć przemocy. Chyba nie powiesz, że w takiej sytuacji wystarczyłoby stać z boku i pomodlić się za dziecko? Myślisz że wtedy Jezus by Cię pochwalił? Albo jeśli wybuchnie wojna, ktoś napadnie nasz kraj, to nie możesz powiedzieć, że Cię to nie obchodzi, że niech inni walczą, a ty chcesz mieć czyste ręce. Twoim obowiązkiem (i moim, i każdego z nas) jest obrona wspólnoty. Popatrz, policjant ma przy boku pistolet. To jest narzędzie do zabijania. Zabrałbyś mu go, gdybyś mógł, żeby pozostał bezbronny wobec bandytów? A czy nasze wojsko byś rozbroił, żeby agresor miał łatwiej? Świat stałby się przez to lepszy?
r
@wmo: z całym szacunkiem, ale uwidocznił się właśnie Twój brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Sformułowanie "temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i UTOPIĆ GO w głębi morza" jednoznacznie wskazuje że NIE SAM ma się utopić, lecz ma BYĆ UTOPIONYM. Gdyby intencja Pana Jezusa byłaby taka jak głosisz, Pan Jezus powiedziałby inaczej, np. tak: "lepiej byłoby dla niego gdyby kamień młyński ZAWIESIŁ u szyi i utopił SIĘ w głębi morza". Dlatego to co powtarzasz wynika wyłącznie z tego że za wszelką cenę wolisz tkwić w swoim prywatnym wizerunku Pana Jezusa, zamiast uwierzyć w Jego prawdziwy przekaz. A co do Jego słów o zakazie zabójstwa, dotyczą one niesprawiedliwego pozbawiania życia, dokonywanego w gniewie. Natomiast pozbawienie życia gorszyciela jest sprawiedliwym, gdyż ma na celu dobro bliźnich - ochronę "maluczkich" przed zgorszeniem. I takie pozbawianie życia nie jest skutkiem gniewu. Pozdrawiam wzajemnie.
wmo
@r - z całym szacunkiem, ale tu uwidocznił się Twój brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Tekst "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza", nie znaczy, że ktoś postronny miałby dokonać egzekucji na gorszycielu. Tylko, że lepiej byłoby dla owego gorszyciela, gdyby własnie on zamiast siać zgorszenie, sam utopił kamień młyński w morzu, zawiesiwszy go uprzednio u swojej szyi. Powtarzam - Jezus nigdy i nigdzie nie zachęcał do zabijania oraz nie usprawiedliwiał zabijania. Jezus zawsze był posłuszny woli Boga Ojca. Poszedł nawet dalej: 'Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi'. Pozdrawiam.
Adsuus
Wie ktoś, czy pan Waluś ma dostep do internetu? Pewnie przydałoby się mu chociaż wsparcie mailowe.
r
@wmo: Bez nawiązania do sprawy p. Walusia, odpowiem na pytanie "Gdzie w Ewangelii Jezus mówi o usprawiedliwionym zabijaniu z powodu jakiejkolwiek motywacji?" Otóż tutaj: "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt18,6).
wmo
@Piotr K - odpowiem dokładnie tak jak Ty. Czy Jezus powinien skorzystać z prawa i możliwości bronienia się przed niesprawiedliwym atakiem ze strony Żydowskich strażników? I sprawić, by jego obrona obejmowała ataki wyprzedzające? Tylko proszę, nie uciekaj teraz do własnych interpretacji historii z Wołynia. Proszę o odpowiedź - "tak" lub "nie". Każdy z nas odpowie za swoje czyny. Ani ja nie byłem na Wołyniu, ani Ty nie byłeś w Ogrodzie Oliwnym. Żaden z nas nie wie, jak by się zachował. Mamy tylko jakieś wyobrażenia, jak ktoś powinien się był zachować. Nie ma poprawnej odpowiedzi na tak stawiane pytania. Są tylko niepowtarzalne fakty w postaci zachowań konkretnych ludzi w konkretnych sytuacjach. Nie jest to uciekanie od odpowiedzi, bo taka po prostu nie istnieje. Pytanie jest źle postawione. Tak jak w dziecinnej zgadywance: czy wszechmogący Bóg może stworzyć kamień, którego nie udźwignie? Każda ludzka odpowiedź będzie błędna. Z całym szacunkiem dla ludzi.
Piotr K
@wmo Czyli jeśli dobrze rozumiem - uważasz że Polacy na Wołyniu powinni byli pozwolić UPA, żeby ich wyrżnęła? Tamtejsi mężczyźni, nawet jeśli mieli możliwość obrony (jak w Hucie Stepańskiej), zamiast walczyć z bronią w ręku powinni byli pozwolić banderowcom, żeby ci pozabijali ich żony i dzieci? Tylko proszę, nie uciekaj teraz do własnych interpretacji Ewangelii. Proszę o odpowiedź - "tak" lub "nie".
wmo
@Waz - dziwne. Jaka to uproszczona interpretacja nakazów ewangelicznych? Gdzie w Ewangelii Jezus mówi o usprawiedliwionym zabijaniu z powodu jakiejkolwiek motywacji? Jezus przyszedł wypełnić prawo, a nie zmieniać i pokrętnie interpretować. Proste 'Nie będziesz zabijał' nie dopuszcza żadnych wyjątków i interpretacji. Każde zabijanie jest zabijaniem. A nawet więcej: 'Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi'. Na koniec warto pamiętać dwie wskazówki: 'Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni'. Interpretacja jest prosta: 'Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi'.
wmo
@Piotr K - odpowiem może niezbyt elegancko, bo pytaniem na pytanie: Czy niewinny Jezus nie miał prawa i możliwości bronić się przed niesprawiedliwym atakiem ze strony Żydowskich strażników? A co zrobił? Czy jego obrona obejmowała ataki wyprzedzające? Dlatego przemoc rodzi nadal przemoc. Tak będzie aż wszyscy ludzie nie posłuchają Chrystusa. Jeżeli nie posłuchają, to pozabijają się nawzajem.
Piotr K
@wmo Piszesz: "Nikt nie chce uwierzyć, że każda przemoc jest złem!" Czy Polacy na Wołyniu mieli prawo bronić się przed UPA? (ich obrona czasem obejmowała również ataki wyprzedzające) Mieli prawo czy nie?
jj
"A co Ty myślisz, że Polak nie może się wybić na świecie? A Waluś, a Unabomber?" Promocja już była i to dobra ;)
Masud
@"Ulice miast spływały krwią, każdego dnia media serwowały obrazy nowych rzezi, publikowały makabryczne zdjęcia ofiar ? zastrzelonych, poćwiartowanych, spalonych żywcem. Bez tej wiedzy nie sposób pojąć motywacji Janusza Walusia. Polski emigrant, oddając strzały do lidera komunistów, widział w nim człowieka, który podpalił kraj." I to właśnie jest klucz do zrozumienia Walusia. W RPA zginęło wtedy kilkanaście tysięcy ludzi (dużo więcej niż w ostatniej wojnie na Ukrainie). Waluś mieszkał w tym kraju i miał prawo czuć się zagrożony. Jeśli Waluś był mordercą, to byłby nim każdy polski partyzant. A gadanie, że zamiast strzelać mógł się modlić to jest mieszanie różnych porządków. Czy Łupaszka też miał się tylko modlić, podczas obu okupacji? Modlitwa nie może być pretekstem i alibi dla własnej bezczynności.
Waz
@wmo Ostroznie z uproszczona interpretacja nakazow ewangelicznych. Gdzie mamy do czynienia z wielkim, zorganizowanym zlem jakim jest komunizm takie czyny jak akcja Walusia mozna uznac za obrone konieczna. Sadze, ze dobry chrzescijanin moze z czystym sumieniem uznac czyn Walusia za staniecie w obronie zagrozonych. Czy jest cokolwiek w jego zyciorysie co wskazywaloby na inne motywacje?
wmo
Dziwni są ludzie na tym świecie. Morderstwo ma być lekiem na morderstwo. Przemoc jednych jest zła, ale przemoc ze strony innych jest dobra. Nikt nie chce uwierzyć, że każda przemoc jest złem! A Jezus przecież wyraźnie powiedział w Ogrodzie Oliwnym: "...wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów?". Brak wiary u ludzi powoduje, że nie przyjmują cierpienia, jako jedynego możliwego sposobu zatrzymania przemocy przed przekazywaniem z pokolenia na pokolenie i ciągłym jej powracaniem. To wykracza daleko poza obszar zdolności do pojmowania i czynienia podobnie do zachowania Jezusa. Czy Chrystus powróciwszy na Ziemię przy końcu czasów zastanie jeszcze wiarę?
trooper
Szkoda, że nie wspomnicie, że Waluś poparł AWS. To naprawdę fajne. Niektórzy zarzucają Walusiowi, że był rasistą. Wg mnie zastrzeliłby Haniego nawet jeśli ten byłby biały albo niebieski MORD to mord. Czyżby usprawiedliwienie mordu? Obrońcy życia. Brońcie życia od poczęcia, przed narodzeniem i po narodzeniu.
Bartek
Sprawa naszego rodaka nalezy sie powaznie zajac tak aby doprowadzic do jego uwolnienia. Koniecznie trzeba opublikowac i rozglosnic ten temat, nastepnie poprzez blog na internet nalezy zbierac podpisy pod petycja na rzecz uwolnienia rodaka. Zarowno Pan Prezydent jak i Minister spraw zagranicznych, oraz Pani Premier powinni sie sprawa zajac i doprowadzic do pomyslnego stanu. Pan Walus z cala pewnoscia bedzie ucieszony powrotem do Ojczyzny, takich ludzi Polska obecnie potrzebuje.
Bartek
Sprawe Pana Walus, naszego rodaka nalezy odpowiednio rozglosnic, wyjasnic spoleczenstwu, a nastepnie poprzez blog na internet zglosic wpis pod petycja do Pana Prezydenta oraz rzadu RP.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.