DZIŚ JEST:   19   LISTOPADA   2017 r.

XXXIII Niedziela zwykła
Św. Mechtyldy z Helfty
Bł. Salomei, księżnej
 
 
 
 

„Banuj tradycjonalistę, banuj”, czyli kilka słów o dialogu

„Banuj tradycjonalistę, banuj”, czyli kilka słów o dialogu
fot. YouTube / Grzegorz Kramer, Mocni w Duchu - Jezuici TV

Dialog – zdawać by się mogło, że dołączył do panteonu świętych. Odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Zalecany jako remedium na wszystkie bolączki świata: od społecznych, przez polityczne, aż po teologiczne. Bolączki z dialogiem są natomiast dwie – rozumiany jest opacznie, a ci którzy, najchętniej się na niego powołują, najczęściej też roszczą sobie prawo do decydowania, kto jest go godny.


Za sprawą mediów społecznościowych dwóch popularnych polskich jezuitów obwieściło, że mimo całej otwartości, jaką deklarują i prezentują wobec różnych grup i środowisk, nie każdy zasługuje na to, by stać się ich partnerem do rozmów.


Ojciec Grzegorz Kramer, bloger, autor książek oraz przełożony jezuickiej wspólnoty i proboszcz opolskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa oznajmił niedawno na Facebooku, że fakt usuwania komentarzy – popularnej na profilu ojca Kramera praktyki, która urosła już do rangi internetowego mema – nie jest niczym złym. „Małe przypomnienie. Usuwając Twój komentarz lub blokując Ci dostęp do tego konta, nie zabieram Ci możliwości wypowiedzi. Ja Ci ograniczam możliwość wypowiedzi w mojej przestrzeni. Dalej jesteś wolnym człowiekiem, który może mówić, co i jak chce w swojej przestrzeni” – napisał jezuita. 


Niecałą dobę po oświadczeniu ojca Kramera, inny jezuita, ojciec Remigiusz Recław, na łamach portalu Deon.pl, zamieścił wideo, w którym wyjaśnił, iż nie rozmawia z tradycjonalistami i wszystkich zachęca do tego samego. Mało tego: łódzki duszpasterz i ewangelizator wprost namawia do blokowania tradycjonalistów (chyba tylko dla własnej wygody nazywanych również „lefebrystami”) w mediach społecznościowych.


Po czym poznać takiego tradycjonalistę-lefebrystę? – Mam swój bardzo konkretny zestaw słów, który banuje tradycjonalistów i nie mam już z nimi problemu. Kilkoma się z Wami podzielę: jeśli zobaczycie takie słowa jak tutaj, to od razu [banujcie] – powiedział ojciec Recław pokazując kartkę z wypisanymi słowami „zniewaga Najświętszego Sakramentu”, „profanacja”, „heretyk”, „wstyd”, „obrażacie”, „dyskoteka” i „cyrk”. – Do tego dochodzi jeszcze „liturgia”, „prawo”, „tabernakulum” i „ołtarz” – wymienił jezuita.


Postawa ojców Kramera i Recława odsłania fałsz jakim posługują się heroldzi dialogu. A w zasadzie „dialogu”, gdyż nie ma innej możliwości, niż ujęcie tego słowa w cudzysłów.


Już Plinio Correa de Oliveira, katolicki myśliciel, publicysta i działacz przestrzegał, że dialog – jak wiele z gruntu dobrych idei (niech przykładem będą wolność, równość i braterstwo zamienione przez francuskich rewolucjonistów w synonim krwawej rzezi niewinnych) – jako parodia, krzywe odbicie samego siebie, stanie się narzędziem walki o „jednostki, grupy i wielkie kolektywy”. Sam w sobie dobry, stanie się zakładnikiem ludzi, którzy traktując go instrumentalnie, obedrą go z właściwych jemu celów i środków, a więc i sensu.


W niewielkiej broszurze pt. „Wielość religii i jedno Przymierze”, ówczesny kardynał Joseph Ratzinger dowodzi, iż „dialog nie jest rozrywką pozbawioną celu, gdyż jego celem jest zyskiwanie przekonań i znalezienie prawdy”. Żeby móc odnaleźć prawdę, dialog musi być oparty o szacunek dla drugiej strony i  otwarty na korygowanie własnych błędów. Jeśli nie spełnia któregoś z tych warunków automatycznie przestaje być dialogiem, stając się, co najwyżej, negocjowaniem, jeśli nie po prostu pogawędką.


Oczywiście dialog sam w sobie, wbrew pozycji jaką obecnie zajmuje również na salonach teologicznych, nie jest celem nadrzędnym działalności Kościoła. Jest nim doprowadzenie do zbawienia Ludu Bożego oraz głoszenie prawdy o Jezusie Chrystusie. Dialog ma wobec nich funkcję jedynie służebną, a gdy nie spełnia swej funkcji staje się wrogi Kościołowi. Nie miał co do tego wątpliwości cytowany przez wcześniej wspomnianego kardynała Ratzingera Jacques-Albert Cuttat, który dialogowanie zamiast modlitwy pełnej pokory nazywa wprost lucyferycznym kuszeniem: – „Dążyć do tego, by dzięki zjednoczeniu religii uczynić ludzkość szczęśliwszą i lepszą, to jedna sprawa. Z pałającym sercem błagać o zjednoczenie wszystkich ludzi w miłości do tego samego Boga to inna sprawa. Pierwsza sprawa stanowi najbardziej subtelne pokuszenie diabelskie, które dąży do tego, by sprawę drugą doprowadzić do klęski” – pisał Cuttat.


Skąd więc zdziwienie słowami polskich jezuitów?


Okazuje się bowiem, że ci, którzy o potrzebie „dialogowania” każdego z każdym krzyczą najgłośniej, sami, stojąc w obliczu prawdziwego dialogu, wywieszają białą flagę lub wręcz torpedują swoich polemistów.


Słynący z prowokacyjnych wypowiedzi ojciec Kramer nie ma problemów z tym, aby na łamach nieprzychylnych Kościołowi mediów rozmiękczać jego nauczanie.


Ojciec Recław, organizator szeroko komentowanych (ze względu na swą anarchistyczną postawę wobec przepisów liturgicznych) Mszy świętych (w tym Liturgii Triduum Paschalnego czy tzw. mszy o uzdrowienie) prosi protestantów o budowanie jedności.


Obaj jednak tracą rezon i zamykają z trzaskiem drzwi przed ludźmi chcącymi zrozumieć ich asumpty i motywacje. Wykluczają nie rozumiejących ich narracji. Znieważają tych, którzy myślą inaczej niż oni.

Czy to strach przed podjęciem rękawicy? Nieumiejętność obrony własnego stanowiska? Czy w mniemaniu ojców Kramera i Recława dialog polega na ustępowaniu pola, a rozmawiać można tylko z zadeklarowanymi przeciwnikami Kościoła? Skąd w jezuitach bierze się paranoiczny lęk przed słowami „liturgia”, „prawo” i „herezja”?  Dlaczego zakonnikom tak bardzo zależy na przebywaniu jedynie w otoczeniu bezkrytycznych pochlebców?


Cała sprawa mogłaby uchodzić za niezwykle banalny incydent warty co najwyżej krótkiej wzmianki na Twitterze, gdyby nie trzy sprawy:


Pierwszą z nich jest fakt, iż usuwanie niewygodnych (nie mylić z obraźliwymi, ponieważ to dwie zupełnie różne sprawy) komentarzy pojawiających się na profilach duchownych walczących o otwartość, łagodność i tolerancję obnaża ich hipokryzję. Kolejny raz okazuje się bowiem, że tolerancja dotyczy konkretnej grupy ludzi, im dalszej Kościołowi, tym – można zaryzykować stwierdzenie – zdaniem ojców Kramera i Recława lepiej.


Druga dotyczy procesu, w trakcie którego z konserwatystów, tradycjonalistów czy – abstrahując od etykiet – szanujących kościelne nauczanie i ordo katolików czyni się chłopców do bicia. Samo w sobie określenie „tradycjonaliści-lefebryści” w ustach o. Recława brzmi niczym obelga i tak przez jego odbiorców jest postrzegane. Kto raz otrzyma łatkę tradycjonalisty, ten już na długo pozostanie pariasem, któremu przypisuje się jedynie złe intencje.


Ostatnią zaś jest kuriozalna sytuacja, w której katolicki kapłan, za słowa pełne nienawiści i jadu, „zabijające od wewnątrz” i „wprowadzające w traumy” uważa sformułowania takie jak „liturgia” czy „tabernakulum” i za nie każe natychmiast zrywać dyskusje. To chyba najbardziej dobitny dowód na to, że dialog, choć odmieniany przez wszystkie przypadki i wielbiony na równi ze świętymi pańskimi, nie jest tym, na co popularni jezuici są gotowi.


Bo prawdziwy dialog dąży do prawdy zamiast ją kneblować.

 

 

Mateusz Ochman





DATA: 2017-09-07 09:20
AUTOR: MATEUSZ OCHMAN
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
4
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Wiele opisów kiedy wymierzano karę ,ludzie zatykali sobie uszy czy banowanie to współczesna forma izolacji zmysłów od prawdy?
1 miesiąc temu / Andrzej
 
Bardzo dużo słów, ale tylko słów. Czy ci wszyscy piszący chociaż pomyśleli, że za kapłanów TRZEBA SIĘ MODLIĆ! Mam wrażenie, że modlitwa za kapłanów to ostatnia czynność o jakiej wielu z nas myśli, nie mówiąc o faktycznej modlitwie. CHCESZ DOBRA / DOBRYCH KAPŁANÓW / TO MÓDL SIĘ O DOBRO, O TĘ ŁASKĘ DO BOGA. BEZ MODLITWY NIE BĘDZIE KOŚCIOŁA I NIE BĘDZIE KAPŁANÓW. JAK TEGO NIE ZROZUMIEMY I NIE WCIELIMY W CZYN ZOSTANIEMY BEZ BOGA, BEZ KOŚCIOŁA I BEZ KAPŁANÓW.
1 miesiąc temu / Andrzej
 
Pycha jest często grzechem obu stron.
1 miesiąc temu / Quito Akita
 
Przez pierwsze 10 lat mojego życia uczęszczałem na msze w rycie trydenckim wraz z moimi rodzicami. Przez kolejne 40 lat brałem udział w maszach posoborowych. Byłem ministrantem młodszym i starszym oraz lektorem. Ale dopiero od 5 lat uczestnicząc ponownie jako dorosły w mszach starego rytu rozumiem - choć może jeszcze nie w pełni na czym polega w niej uczestnictwo. Wiem jaka jest moja rola i rola kapłana. Wiem kto jest najważniejszy - Bóg znajdujący się w tabernakulum. Wiem jak się do niego modlić, jak przeżywać podczas mszy mękę Pana Jezusa na krzyżu za nasze grzechy. Wiem jak w ciszy przebłagać go za grzechy moje i innych braci w wierze oraz prosić go w imię miłosierdzia o przebaczenie. Wiem w jakiej postawie przyjmować komunię do serca. Wiem, że uczestniczę za każdym razem w czymś podniosłym, poważnym i miłym Bogu. Niestety to wszystko jak widać nie jest dane jezuitom, poczynając od najważniejszego - papieża a skończywszy na pozostałych braciach. Taka jest prawda.
1 miesiąc temu / PS_katolik_tradycjonalista
 
Martin Malachi - Jezuici. No właśnie, teraz wiadomo, dlaczego akurat oni.
1 miesiąc temu / aqq
 
Zatykanie uszu świadczy że zamykasz się na prawdę. Przecież gdyby tradycjonaliści kłamali, potrafiłabyś te rzekome kłamstwa wykazać.
1 miesiąc temu / do karolina
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres kontakt@pch24.pl. Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI