Aborcja dotyczy dzieci, nie płodów! Nawet „Gazeta Wyborcza” zmienia narrację po dramacie w warszawskim szpitalu

42053.jpg

Historia małego Wiktora, któremu lekarze ze stołecznego szpitala im. Świętej Rodziny pozwolili skonać, po tym jak urodził się żywy mimo przeprowadzonej aborcji, mocno poruszyła społeczeństwo. Widać to nawet w narracji „Gazety Wyborczej”, która wprawdzie próbuje tłumaczyć racje aborterów, ale też wyraźnie pisze o śmierci dziecka, a nie płodu.

 

„Pacjentka, która zażądała aborcji od stołecznego szpitala przy Madalińskiego, nie chciała przytulić chłopca. Położono go zatem do inkubatora” – napisała poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza”. O losie małego Wiktora decydowało pięcioosobowe konsylium lekarskie. Według prof. Stanisława Radowickiego, konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii, tzw. zabieg odbył się zgodnie z przepisami prawa i z zachowaniem procedur.

Zróbmy to razem!

 

„W szpitalu kobiecie podano leki wywołujące skurcze macicy. Dziecko urodziło się z oznakami życia. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że żyło 22 minuty. Z naszych informacji wynika, że ważyło nieco ponad pół kilograma. Zostało umyte, ubrane i odłożone do inkubatora” – opisuje dziennik.

 

Jak wyjaśnił jeden z ginekologów na których powołała się „GW”, „zwykle z wywołanych porodów rodzą się martwe dzieci”, ale są też wyjątki. – Zdarzyło mi się dwa razy, że podczas przerywania ciąży urodziło się dziecko, które próbowało oddychać. Drgały ręce i nogi, ale jego układ oddechowy nie był dojrzały, dlatego nie miało szans na to, by przeżyć. To zawsze robi ogromne wrażenie i jest trudne. Widzimy jak te dzieci gasną – podkreślił lekarz.

 

Zdaniem prof. Ewy Helwich, krajowego konsultanta ds. neonatologii, przypadek małego Wiktora, nie budzi zastrzeżeń, a „dziecko prawie nie miało krążenia krwi” zaś jego funkcje życiowe były śladowe. Wiktor miał nie cierpieć. Jak oceniła, dziecko miało niedojrzałe płuca i nie mogło krzyczeć, a co najwyżej kwilić. Chłopiec ponoć nie mogło liczyć na matkę, która nie chciała go przytulić – taką możliwość mają dawać lekarze, gdy mimo aborcji, rodzi się żywe dziecko.

 

„Gazeta Wyborcza” poprzez swój materiał pokazała, że najwyraźniej nie bardzo wie jaką zająć pozycję w sprawie problemu aborcji. Tak z jednej strony dziennik stara się pokazać racje aborterów, wskazuje na klauzule w prawie o ochronie życia pozwalające na aborcję oraz krytycznie relacjonuje akcje sprzeciwu wobec praktyk szpitala jak i zainteresowanie sprawą resortu zdrowia, czy prokuratury. Z drugiej zaś strony – jakby odpowiadając na ludzkie odruchy większości społeczeństwa niegodzącego się z okrucieństwem – mocno personalizuje przypadek chłopca i nie pisze już o bezimiennym abortowanym płodzie, ale o dziecku, o Wiktorze.


 

MA



Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: