DZIŚ JEST:   27   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

Św. Frumencjusza z Aksum
Św. Sabiny, męczennicy
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 73  >   CYWILIZACJA

Zniewoleni na własne życzenie

Zniewoleni na własne życzenie
fot. pixabay

Lud złorzeczył Mojżeszowi. Co tam wolność – tęsknili za egipską niewolą, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! (Wj 16, 3). Niewiele się zmieniło od tego czasu. Dalej cenimy bardziej wygodę niż wolność. A nowoczesne technologie komunikacyjne oferują wprost niewiarygodne możliwości zniewolenia, które ochoczo przyjmujemy na własne życzenie.

 

Tego dnia urządzali małe przyjęcie, więc podjechał do supermarketu po wino. Wybrawszy trzy butelki, podszedł do kasy. Kasjerka zeskanowała kartę, po czym przeszła do butelek. Jedna, druga… trzecią odłożyła na bok. No tak, limit miesięczny, faktycznie. Zapłacił komórką za dwie butelki, po czym w ostatniej chwili przypomniał sobie o papierosach. Starał się rzucić ten paskudny nawyk, ale jeszcze się nie udało. Kasjerka wyciągnęła paczkę, a on znów przyłożył komórkę do czytnika.

Transakcja odrzucona – no tak, oczywiście, nowe ubezpieczenie zdrowotne i nowe zobowiązanie. Dobrowolne. Przecież i tak miał rzucać… więc zrobili blokadę. Sięgnął po gotówkę, ale kasjerka, przepraszając, wskazała na tabliczkę: Za alkohol, papierosy, słodycze, słone przekąski i czerwone mięso płatność tylko elektroniczna. Przecież inaczej sklep straciłby fortunę na kosztach ubezpieczenia. Trudno. Zabrał wino i poszedł.

 

Tymczasem, w innym sklepie, jego żona kupowała słone orzeszki na przyjęcie. Łamiąc przepisy ustawy antykryptowalutowej, zapłaciła bitcoinem – nierejestrowana transakcja, żeby ominąć ograniczenia miesięcznego limitu dietetycznego na sól. Jeszcze gdy jechała samochodem, otrzymała wiadomość od ubezpieczyciela, który poinformował ją, iż w związku z kolejnym naruszeniem kontraktu firma musi podnieść ich miesięczną stawkę. Skąd wiedzieli…? No tak, położyła orzeszki na siedzeniu, a przecież miała schować do torby. Kamera w samochodzie wyłapała. Zdenerwowana, nieco za mocno przyspieszyła samochód. Nawet nie zauważyłaby że przekroczyła ograniczenie prędkości, gdyby nie to, że w tym samym momencie aplikacja w telefonie ostrzegła ją jeśli nie zwolni, wykroczenie zostanie zgłoszone na policję. Nawet nie spojrzała na komórkę – znała ten dźwięk tak dobrze, że odruchowo zwolniła.

 

Kilka godzin później zadzwonił jeden z zaproszonych przyjaciół. Bardzo przepraszał. Jego aplikacja zdrowotna właśnie go poinformowała, że gdzieś w jego bloku ktoś ma koronawirusa, i grozi mu kwarantanna. Gdyby przyszedł, byłoby to kłopotem dla wszystkich. Dosłownie moment później zadzwonił następny. Również bardzo przepraszał. Bank jakoś wykrył z monitoringu mediów społecznościowych że ma zamiar ich odwiedzić, i że będzie to impreza, na dodatek niezgłoszona. Dostał niedwuznaczne ostrzeżenie. Jego ciśnienie krwi jest na krawędzi normy dopuszczalnej w ramach kredytu mieszkaniowego, i tylko dobra wola banku chroni go od przeniesienia do grupy wyższego ryzyka. A przecież nie stać go na wyższe raty, więc…

 

Gdyby tylko zgłosili swoją imprezę jak należy, zamiast cichaczem spraszać znajomych, byłoby inaczej. Sklep i ubezpieczyciel uwzględniliby gości w limitach. Wino nie byłoby problemem. Orzeszki również. Ale jakże mieli to zrobić – gdyby zgłosili imprezę, bank musiałby dostać pełną listę uczestników. A wtedy… wiadomo, złe towarzystwo, ryzyko finansowe, wyższe raty. Na to ich nie było stać, więc…

 

Wieczorem, już po imprezie – w sumie nawet udanej – oglądali w telewizji program o Chinach. O wszędobylskich kamerach, o systemie społecznego kredytu i strasznych represjach, jakie spotykają niepokornych obywateli. Całe szczęście – pomyśleli – że tu, w Polsce, mamy tyle wolności.

 

Bajka – nie bajka

Jeszcze małe post scriptum. Następnego dnia okazało się, że zainstalowany w głośnikach Google Assistant rejestrował imprezę. Nawet nowy dzwonek do drzwi – ten z kamerą – on też, zdrajca, wszystko przekazał do Amazona. Na (nie)szczęście dla naszych bohaterów, nie mieli dzieci – to był jeden z warunków kredytu na mieszkanie – więc gdy jednocześnie podskoczyły im raty oraz ubezpieczenie zdrowotne, po prostu zrezygnowali z letnich wakacji.

 

Żaden z opisanych w naszej bajce systemów kontroli i nadzoru nie jest ani fikcją, ani nawet nowością. Nie są nowością kamery w samochodach czy na ulicach. Nie jest nowością automatyczne monitorowanie wiadomości w mediach społecznościowych. Nie jest nowością monitorowanie prędkości samochodu przez naszą komórkę. Nie jest nowością ani wymóg płacenia w formie bezgotówkowej, ani też możliwość blokady transakcji w handlu bezgotówkowym. Niestety, od dwóch miesięcy nie są również nowością aplikacje zdrowotne monitorujące z kim się spotykamy w celu izolacji zarażeń. Na razie tylko koronawirusem.

 

A sprzęt, który nas podsłuchuje? Tak, sterowani głosem wirtualni asystenci Amazona czy Google’a potrafią nagrywać. Tak, dzwonki firmy Ring (Amazon) przekazują dane – jak wszelkie inne gadżety w „inteligentnych” domach czy pojazdach. Podobnie jak smartwatche, które śledzą nasze zdrowie. Wreszcie, nie jest nowością współpraca prywatnych firm, wymieniających się informacjami o swoich klientach. Nowość polega tylko na złożeniu tego wszystkiego w jeden scenariusz i zadanie prostego pytania: kto, i co, chciałby z tym zrobić? A to tylko zwykła ekstrapolacja obecnych trendów. Popatrzmy więc.

 

Życie w cyfrowej soczewce

Dostęp do pełnych danych o obywatelach jest marzeniem każdej rządowej biurokracji. Jednak dopóki państwo samo próbowało zbierać te dane, ograniczenia technologiczne uniemożliwiały pozyskanie tak wielu informacji – nawet w Chinach. Ten problem rozwiązały prywatne firmy, i to w sposób genialny – ludność sama się zewidencjonuje. Po to są media społecznościowe.

 

Z Facebooka i podobnych mu serwisów mamy tym więcej korzyści, im więcej wpiszemy informacji o sobie – o naszych zainteresowaniach, poglądach, o tym, co robimy. Co najważniejsze, łączymy się z innymi i podejmujemy rozmowy, co pozwala nie tylko monitorować, co mówimy, ale też za pomocą nieskomplikowanych algorytmów prześledzić, którzy z naszych znajomych są dla nas autentycznie ważni, a którzy przypadkowi. Kto jest dla nas autorytetem – a dla kogo my jesteśmy autorytetem.

Co firmy robią z tymi danymi? Można zapytać złośliwie: Państwo nie wiedzą? Przecież widzieliście umowę, kliknęliście „akceptuję”. Sprzedają. Oczywiście nie byle komu, ale sprzedają. A ci, którym nie sprzedają, i tak zdobędą dostęp. Jeśli pracodawca chce dołączyć do znajomych, nie odmówimy. A bankowi albo ubezpieczycielowi? Odmówimy? Z początku tak, ale co, jeśli wiązałoby się to z realnymi korzyściami – niższymi ratami kredytu, tańszym ubezpieczeniem i tak dalej? Albo jeśli wprost będzie to warunkiem zawarcia umowy?

 

Od inwigilacji do kontroli

Pracodawcy, banki, ubezpieczalnie, fundusze emerytalne, agendy rządowe – jakże wiele osób i firm ma interes w śledzeniu naszego życia! Dotychczas powstrzymywała ich konieczność ręcznego przeglądania danych, jednak w ostatnich latach dokonuje się kolejna odsłona rewolucji informatycznej – rozwój dyscypliny potocznie zwanej big data, czyli sprawnego i wydajnego przetwarzania i analizowania zbiorów danych zbyt wielkich dla manualnego procesu. Z wykorzystaniem szybkiego sprzętu, zaawansowanych algorytmów czy nawet sztucznej inteligencji, można łatwo wyłapywać i kojarzyć ze sobą dowolne szczegóły w bazie liczącej wiele milionów wpisów – jak chociażby w mediach społecznościowych.

 

Nie chodzi bynajmniej tylko o sprawy polityczne, choć zwłaszcza dziś, gdy ludzie dosłownie tracą pracę za niepoprawne słowa, wiemy, jak bardzo ryzykowne jest mówienie o polityce czy kulturze w mediach społecznościowych. Ale na przykład ubezpieczalnia może chcieć sprawdzać na bieżąco, czy wśród jej klientów nie pojawił się ryzykant-alpinista albo czy ktoś nie nazbyt często „lajkuje” tłuste, pełne cholesterolu potrawy. Bank, który udziela nam kredytu może chcieć sprawdzać na bieżąco, czy wśród kredytobiorców ktoś właśnie nie uskarża się na utratę pracy, rozpad związku, czy dowolnego innego czynnika ryzyka finansowego. Informacje, które zbierają o nas media społecznościowe oraz inteligentne sprzęty, trafiają prawie zawsze do tej samej wąskiej puli firm-matek – Google, Amazon, Apple, Microsoft oraz, rzecz jasna, ich chińskich i rosyjskich odpowiedników. Warto zauważyć: gdy Wielka Brytania zaczęła konstruować swoją aplikację monitorującą zarażenia koronawirusem, to właśnie te giganty medialne zaprotestowały, że zebranie tych danych przez rząd jest niebezpieczne. Rząd powinien użyć ich usług, które dużo lepiej gwarantują bezpieczeństwo danych…

 

Innym polem inwigilacji i kontroli są transakcje bezgotówkowe (wyjątek stanowią kryptowaluty, ale kto ich używa? I jak długo zanim rządy zaczną ich zakazywać?), których udział w gospodarce nasz rząd chciałby zwiększyć jak najszybciej. Te również pozostają pod kontrolą garści firm – banków, kart kredytowych. Dane o naszych transakcjach również ochoczo udostępnimy, tłumacząc ze śmiechem, że co kogo obchodzi, ile butelek mleka kupiliśmy. Z początku będzie wygodnie – nasz kochany Google Assistant pozna nasze nawyki i automatycznie zrobi zakupy (dostawa do drzwi, dronem!). Potem jeszcze lepiej: bank nagrodzi nas za oszczędny tryb życia, pozwalając na większy kredyt na dom, a ubezpieczalnia zaoferuje niższe opłaty z racji naszego zdrowego stylu życia. Inna ubezpieczalnia zaoferuje tańsze OC za odpowiedzialną jazdę (nasz telefon, lepiej niż każdy fotoradar, zdradza jak szybko jechaliśmy).

 

Wkrótce jednak okaże się, że drugą stroną nagród są kary. I propozycje, sugestie, zalecenia – a wreszcie bezwzględne warunki dalszej umowy. Warunki te będą surowe. Zobowiązanie do nieposiadania dzieci. Utrzymanie odpowiedniej kondycji zdrowotnej. Jazda bezwypadkowa. Unikanie kontaktu z osobami nieczystymi. I tak dalej. Tak jak firma w obliczu bankructwa musi słuchać poleceń banku, tak samo i my. Pamiętajmy przy tym, że firmy będą reagować na podobne presje z innych stron. Supermarket zrezygnuje z transakcji gotówkowych, bo trzymanie pieniędzy oznacza wyższe ubezpieczenie. Z resztą, w dobie pandemii, kto by chciał płacić gotówką? Zastraszane cybermotłochem firmy ogłoszą, że rezygnują z klientów, którzy mają nadmierny ślad węglowy, sklepy wyznaczą limit czerwonego mięsa na głowę, a cyberwłamywacze ujawnią, kto za dużo lata…

 

Od bałaganu do władzy

Tyle tylko, że będzie bałagan. Za dużo firm, na dodatek międzynarodowych. Za dużo sprzecznych interesów. Dlatego przyjdzie dzień, kiedy cały ten bałagan zostanie zreformowany – przez państwo i dla państwa, ale na życzenie obywateli. Nasze dane zdrowotne trafią do NFZ-tu. Banki znajdą się pod jeszcze ściślejszym nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego, który będzie ściśle monitorował nasze konta i transakcje.

 

Jako przeciwwagę dla Facebooka, rząd nakaże Poczcie Polskiej stworzyć Polbooka (konto wymagane w kontakcie z urzędami!). Polbook, wiadomo, będzie bezstronny. A limity żywnościowe? Sejm, ku naszej radości, uprości sprzeczne wymogi zdrowotne różnych firm, wprowadzając jednolitą ustawę o limitach powszechnych na podstawie badań ministerstwa zdrowia. Funkcjonalność Polbooka rozszerzy się na monitorowanie naszego zdrowia i kontaktów, zwłaszcza z osobami nieszczepionymi. Wreszcie, po wprowadzeniu obowiązku posiadania telefonu w trakcie jazdy samochodem, Polbook zacznie monitorować naszą prędkość i pozycję, automatycznie zgłaszając wykroczenia. Jakaż to radość, tyle pieniędzy oszczędzonych na fotoradarach i policji drogowej!

 

Dziwnym trafem okaże się, że w nowym, spójnym systemie, będziemy zbierać… punkty. Rodzicielskie, medialne, zdrowotne, podatkowe, drogowe. Ale – uspokoją nas urzędnicy – to zupełnie nie tak jak w Chinach. Przecież nikomu dziś nie przeszkadza punktacja kierowców, a to jest właściwie to samo.

My zaś to wszystko przyjmiemy… z ulgą. Nareszcie ktoś ujarzmił te wielkie korporacje. Czyż nie lepiej, gdy cała władza spoczywa w rękach demokratycznego rządu?

 

Jakub Majewski

 

ARTYKUŁ JEST ROZSZERZONĄ I UZUPEŁNIONĄ WERSJĄ TEKSTU OPUBLIKOWANEGO W 73. NR. MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
28
 
 
 

Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Kiedyś chcąc skomentować niewydarzone ruchy ekologiczne , stworzyłem "złośliwe" określenie ich przedstawicieli - "ekolog, potomek homo erectusa, obdarzony animalistyczna inteligencją i podatnością na tresurę". Po głębszym zastanowieniu, uwzględniając anatomię, fizjologią, genetykę, oraz te wstrętne atawizmy, doszedłem do przekonania, że sformułowanie to można odnieść do ludzi jako takich. Innymi słowy nasze zachowanie w szerokim tego słowa znaczeniu podyktowane jest dwoma podstawowymi atawizmami; zachowania gatunku oraz instynktem przetrwania, a poprzez wnikający z nich nakaz ochrony rodziny miotu, preferuje takie a nie inne postawy. Wykorzystywane to jest w bezwzględny sposób przez demiurgów? tego Świata, którym wydaje się, że ich atawizmy nie obowiązują. Gdy tak naprawdę, przenoszą je na wyższy poziom bo plemienny, rasowy, narodowościowy.
4 miesiące temu / UPS
 
Przy okazji warto przypomnieć, że jednym z pierwszych posunięć PiSu po objęciu władzy było wprowadzenie obowiązku rejestracji prepaidów. Oczywiście dla "bezpieczeństwa". I podobnie, jednym z pierwszych działań Prezydenta Dudy było podpisanie ustawy o obowiązkowych szczepieniach, co ciekawe przygotowanej jeszcze przez Platformę - to tak jakby ktoś jeszcze nie zauważył, że obie te formacje idą ręka w rękę i w rzeczywistości grają do jednej bramki...
4 miesiące temu / abc
 
Te rzeczy @trooper są i są dobrowolne - instalując aplikacje, czy używając "inteligentnych" urządzeń zgadzasz się z regulaminem/zasadami używania - udostępniasz swoje dane. Tytuł artykułu jest prawidłowy - "na własne życzenie". I nie jest tak że się NIE DA bez tego żyć, bo się da - może kurczy się świat, bo w wielu miejscach obsługa jest już "na apkę", ale jest normalniej.
4 miesiące temu / Wojtek
 
To jest tak zrobione,że połowa ludzkości nie potrafi żyć bez tych wszystkich srajsbooków,twetterów.Do tego jeszcze instalują 50 aplikacji na komórce.Muszą wiedzieć co dzisiaj w TV,jaka będzie pogoda za 10 minut,kto co napisał na facebooku ze 100 znajomych.Po ile dzisiaj frank,skąd ściągnąć następny przepis,co zamówić do jedzenia. Uzależnienia behawioralne powodują reakcję jak u narkomana na głodzie,siedzą na facebooku i robią selfie kanapki.
4 miesiące temu / Johny Mnemonic
 
Te wyżej wymienione rzeczy mogą być. Nie mam nic przeciwko. Tylko NIECH TO BĘDZIE DOBROWOLNE A NIE PRZYMUSOWE.
4 miesiące temu / trooper
 
Świat rodem z ''Limes inferior'' Janusza A. Zajdla ;-
4 miesiące temu / KMPI
 
 

Furia mentalnych faszystów spod znaku czerwonego  pioruna w kształcie hitlerowskiej „runy sieg” skierowała się przeciw Kościołowi. Od niedzieli ze wszystkich stron kraju spływają informacje o napadanych, profanowanych lub dewastowanych świątyniach. Także od niedzieli rozpoczęła się spontaniczna akcja pilnowania świątyń. Czas rozszerzyć działania obronne na wszystkie parafie!

 
 

Liturgie bożonarodzeniowe papieża Franciszka w Watykanie będą w tym roku sprawowane bez udziału wiernych – podaje agencja CNA. Oficjalnie przyczyną jest kryzys związany z pandemią koronawirusa.

 

Grupa młodych osób, głównie ze środowisk narodowych oraz warszawscy kibice obronili kościół na stołecznym Placu Trzech Krzyży przed agresją lewicowej tłuszczy. Policja, która podczas niedawnej demonstracji „covidosceptyków” wykazała się energiczną interwencją i zdecydowaniem, wobec napastliwego tłumu prezentowała ogromną powściągliwość.

 

Dlaczego Kuria Metropolitalna w Katowicach nie chce Młodzieży Wszechpolskiej przed katedrą? Lewicowi manifestanci domagający się swobodnej aborcji chcą wedrzeć się do świątyni - wydawałoby się, że można im tylko podziękować! Tymczasem...

 

Dzieje się coś bardzo niedobrego. To musi być przedmiotem namysłu ze strony wszystkich, by ratować najbardziej zdrową tkankę polskiego narodu. Tkankę moralną, o którą tak bardzo był zatroskany i o którą walczył św. Jan Paweł II – to słowa metropolity krakowskiego w reakcji na wulgarne i agresywne demonstracje zwolenników prawa do zabijania nienarodzonych.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.