DZIŚ JEST:   22   KWIETNIA   2019 r.

Poniedziałek Wielkanocny
Św. Sotera, papieża
Św. Kajusza, papieża
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 48  >   KRZYŻOWIEC XX WIEKU

Znaczenie tradycji w dzisiejszym świecie

Znaczenie tradycji w dzisiejszym świecie

Spacerując onegdaj w centrum miasta, wpadłem na znajomego, który powitał mnie takimi słowy: W ostatnim artykule całkiem nieźle udowodniłeś, że tradycja to nieodzowny relikt przeszłości w teraźniejszości. Ale czy jest ona dla ciebie aż tak ważna, by w samej dewizie TFP umiejscawiać ją przed własnością i rodziną? Pytanie to zdumiało mnie, ale patrząc na mojego kolegę, uświadomiłem sobie, że wielu ludzi może myśleć podobnie. Spróbuję zatem udzielić odpowiedzi na jego pytanie.

 

Tak, w rzeczy samej, tradycja to wielka cnota. W zasadzie – oczywiście z pewnych punktów widzenia – zasługuje ona, by poprzedzać rodzinę i własność. Co więcej, w naszych konkretnych warunkach tradycja pełni tak ważną rolę, że tylko jedno słowo może ją poprzedzać (przynajmniej ja tak to postrzegam), a mianowicie religia. W dzisiejszych czasach tradycja bowiem broni fundamentów cywilizacji, przede wszystkim najdoskonalszej z możliwych – cywilizacji chrześcijańskiej.

 

Weźmy pod uwagę dziesięciolecia po drugiej wojnie światowej. W okresie tym nastąpiły niezliczone zmiany w sposobie myślenia, odczuwania i zachowania. Poddawszy je uważnej analizie nie sposób zaprzeczyć, iż – z niewielkimi wyjątkami – prowadzą one do sytuacji całkowicie odmiennej od wszystkich duchowych i kulturowych tradycji, jakie nam przekazano. Tradycje te nadal żyją, ale podlegają nieustannym, radykalnym przeobrażeniom. I oczywiście w końcu zginą, o ile nikt nie będzie ich bronił. Kres owych tradycji będzie, moim zdaniem, największą katastrofą w dziejach ludzkości.

 

Oto garść przykładów, które najlepiej ilustrują sposób, w jaki sofistyczne wypaczenia szlachetnych idei psują nasze najlepsze tradycje:

 

Dobroć – współcześni sofiści twierdzą, że osoba dobra to ktoś, kto nie przysparza innym cierpienia. W takim razie, ponieważ wysiłek sprawia cierpienie, dobrym jest tylko ten, kto nie wymaga od bliźnich żadnego wysiłku. Cywilizacja chrześcijańska ukształtowała narody Zachodu zgodnie z zasadą, że wysiłek jest podstawowym warunkiem godności, przyzwoitości, ładu i efektywności życia. Jeżeli więc dobro ma polegać na usuwaniu wysiłku ze wszystkich dziedzin życia, to czyż w sposób pośredni nie pozbawia go wartości, dla których właśnie warto żyć? Czy taka zdeformowana „dobroć” nie staje się zatem najgorszą zbrodnią?

 

Miłość do dzieci – zgodnie z powyższą ckliwą i sflaczałą dobrocią, ma polegać na oszczędzaniu dzieciom wszelkiego wysiłku. Opiekunowie starają się to osiągnąć poprzez stosowanie rozmaitych technik formowania dziecka w taki sposób, by wiodło ono życie całkowicie pozbawione wszelkiej ofiarności. Uparte przywiązanie do tej koncepcji doprowadziło do potępienia stosowania kar w szkole (ponieważ sprawiają, że winny cierpi) oraz do wyeliminowania nagród (jako że u leniwych mogą powodować kompleksy). Zgodnie z tradycją chrześcijańską, a także ze zwykłym zdrowym rozsądkiem, jednym z zasadniczych celów edukacji jest wyrobienie u dzieci nawyków wysiłku i poświęcenia, co pozwoli im stanąć do życiowej walki. Czymże zatem jest owa „miłość do dzieci”, jeśli nie koszmarnym antywychowaniem?

 

Prostota i bezpretensjonalność – dawniej osobę, która preferuje rzeczy niewymagające ani zbytniego gustu, ani wysiłku, uważało się za prostaka. Dziś jednak kogoś, kto dobrze się czuje będąc trywialnym, postrzega się jako osobę bezpretensjonalną. I tak, prostota i bezpretensjonalność stopniowo coraz bardziej nasilają się w zachowaniu zarówno młodzieży, jak i dorosłych. Zasady grzeczności, dobre maniery, sposób urządzenia domu i podejmowania gości, ubierania się i mówienia stają się coraz bardziej proste i bezpretensjonalne. Tym samym coraz rzadziej aprobuje się takie wartości ducha jak: przyzwoitość, błyskotliwość, klasa czy prestiż. Ponieważ jednak wartości owe reprezentują wiele z tego, co najcenniejsze w naszej spuściźnie (wynikającej właśnie z tradycji), życie staje się coraz bardziej niechlujne. Zanikają szlachetne odruchy, kurczą się horyzonty, a we wszystkie sfery życia wkrada się wulgarność. Pod pozorami prostoty i bezpretensjonalności triumfuje najbardziej wyrafinowany egoizm. Tak, tak – wyrafinowany egoizm – jedyna forma wyrafinowania, jaka nam pozostała…

 

Spontaniczność, naturalność, szczerość – cechy te prowadzić mają do unikania jeszcze jednej formy wysiłku, a mianowicie myślenia, panowania nad sobą i trzymania się w ryzach. Prowadzi to do folgowania sobie w sferze uczuć, wyobraźni, ekstrawagancji – słowem, we wszystkim. Dlatego ekscytacja telewizją tłumi zainteresowanie książką, jako że ta ostatnia zaprasza do refleksji. Idee są coraz uboższe, a wraz z ich zubożeniem cierpi nasze słownictwo. W niektórych kręgach konwersacja ogranicza się do wymiany strzępów elementarnych informacji za pomocą kilku podstawowych słów. Rozrywka polega na bezsensownym podskakiwaniu i wrzasku. Wiele tu śmiechu, ale niewiele ku niemu powodów. Przede wszystkim zaś, bardziej nawet niż umiar w każdej innej dziedzinie życia, odrzucana jest wszelka powściągliwość w kwestiach seksu. Dla niektórych „moralność seksualna” oznacza uznanie wszelkiego rodzaju zaburzeń, byle tylko nie popaść w „kompleksy”. Skromność jest dla nich wielkim wrogiem moralności, libertynizm zaś drogą ku normalności.

 

Otwartość – osoba „otwarta” musi wszystko akceptować. Biskupi i rządzący, nauczyciele i rodzice, którzy nie aprobują wszystkich wymienionych powyżej absurdów, to ograniczeni despoci pragnący za wszelką cenę zachować jarzmo rzeczy zakazanych, którego nie sposób już bronić.

 

* * *

 

Ktoś mógłby powiedzieć: Czy ty przypadkiem nie mówisz tu o zachowaniu garstki dziwaków? Przecież większość ludzi nie myśli w ten sposób. Przeciwnie, większość ludzi jest zasmucona i zszokowana tego typu ekscesami. Zgadzam się – mogą oni czuć się zasmuceni i zaszokowani. Spieszę jednak dodać, iż są oni również zdruzgotani i ulegli.

 

W ostatnim dziesięcioleciu wszelkie postępy opisanych powyżej postaw następują według tego samego schematu: mniejszość występuje z jakimś szaleństwem – większość wzdryga się i protestuje; mniejszość naciska – większość stopniowo się przyzwyczaja, dostosowuje i ulega; w międzyczasie mniejszość przygotowuje nowy skandal, który także wkrótce zostanie zwieńczony identycznym sukcesem. Tak oto większość stopniowo wchodzi w ów świat – zafascynowana nim i zahipnotyzowana – jak ptak w paszczę węża.

 

Tak wielkie ograniczenie wyrafinowania sprawi, że całkiem przestanie ono istnieć; tak pokaźne skrócenie ubrań spowoduje, że ubranie wkrótce zniknie całkowicie; tak głucha cisza w kwestii podstawowych wartości kultury i ducha doprowadzi do całkowitego ich wyparowania z powierzchni ziemi. Popieranie i uwalnianie zaburzeń doprowadzi do zalania przez nie wszystkiego.

 

Czy więc istnieje jakikolwiek inny sposób, by temu zapobiec, niż walka w obronie naszej tradycji – powiernika wszelkich wartości prawdziwie chrześcijańskich (czy wręcz po prostu ludzkich), które ów huragan niszczy?

 

„Folha de São Paulo”, 20 marca 1969

 

Plinio Corrêa de Oliveira

 

Zobacz także:

 

Rewolucja i kontrrewolucja

 

Rewolucja i kontrrewolucja

 

Krzyżowiec XX wieku

 

Krzyżowiec XX wieku

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

Rektor-archiprezbiter katedry Notre-Dame w Paryżu ksiądz prałat Patrick Chauvet powiedział w poniedziałek w rozgłośni franceinfo, że ma zamiar „złożyć skargę” w związku z „nieumyślnym zniszczeniem” świątyni.

 
 

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych, komentuje arcybiskup Kolombo. Kardynał Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

 

Po tragicznym pożarze katedry Notre-Dame w Paryżu, głos zabierają kolejni duchowni i opiekunowie paryskich kościołów, którzy alarmują o niedostatecznej pomocy ze strony władz miasta i braku dostatecznej opieki nad zabytkowymi świątyniami.

 

W Kolombo doszło do kolejnego wybuchu. Podczas rozbrajania eksplodowała zaparkowana w pobliżu kościoła św. Antoniego ciężarówka-pułapka z materiałami wybuchowymi w środku. Nikomu nic się nie stało.

 

„Radykalna lokalna islamska organizacja o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ) jest odpowiedzialna za niedzielną serię ataków na kościoły i hotele na Sri Lance” – poinformował w poniedziałek minister zdrowia tego kraju Rajitha Senaratne.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.