W prawie karnym nie można kogoś karać tylko dlatego, że przepis zezwalający na pewne działania być może jest niekonstytucyjny. Prawo karne to przede wszystkim zasada pewności prawa. Jeżeli więc jakieś działanie ma powodować odpowiedzialność karną, to prawo musi być ustalone ponad wszelką wątpliwość, zanim takie konsekwencje zostaną wyciągnięte. Właśnie stąd nie dziwię się reakcjom prokuratur, które nie chcą prowadzić wywołanych przez Pana postępowań, dotyczących czynów sprzed publikacji wyroku – mówi w rozmowie z PCh24.pl mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.
Czy opinia Prokuratury Krajowej, która mówi, że tzw. aborcje z powodu wad płodu są zakazane od momentu publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw i w związku z tym nie można ścigać tych, którzy dokonali tzw. aborcji eugenicznej między 22 października 2020 a 27 stycznia 2021 jest słuszna?
Wesprzyj nas już teraz!
Niestety tak – jest słuszna.
Nie ulega wątpliwości, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jako negatywnego ustawodawcy, czyli organu wykreślającego przepisy z systemu prawa, obowiązują z chwilą ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Stąd cała batalia trwająca kilka miesięcy o opublikowanie wyroku z 22 października. Stąd tak poważne obawy, że ten wyrok w ogóle nie zostanie opublikowany. Wreszcie: stąd tak wielki lament organizacji aborcyjnych, kiedy do tej publikacji doszło.
Przed publikacją wyrok co najwyżej podważa domniemanie konstytucyjności przepisów.
Każdej ustawie towarzyszy tzw. domniemanie konstytucyjności do czasu, kiedy zostanie wzruszone przed Trybunałem Konstytucyjnym. Po wydaniu wyroku, a przed jego publikacją mówi się o tym, że dochodzi do podważenia tego domniemania, ale to ma znaczenie w innych zupełnie przestrzeniach niż w prawie karnym.
W prawie karnym nie można kogoś karać tylko dlatego, że przepis zezwalający na pewne działania być może jest niekonstytucyjny. Prawo karne to przede wszystkim zasada pewności prawa. Jeżeli więc jakieś działanie ma powodować odpowiedzialność karną, to prawo musi być ustalone ponad wszelką wątpliwość, zanim takie konsekwencje zostaną wyciągnięte.
Właśnie stąd nie dziwię się reakcjom prokuratur, które nie chcą prowadzić wywołanych przez Pana postępowań, dotyczących czynów sprzed publikacji wyroku.
Oczywiście z dniem publikacji wyroku TK sytuacja uległa całkowitej zmianie. Ogólna zasada ochrony życia ludzkiego i ogólna zasada zakazu aborcji, wynikającą z konstytucji i wyrażona w ustawie, została rozszerzona, obejmując również ochronę życia dzieci chorych, niepełnosprawnych, upośledzonych czy obciążonych ciężkimi, nieodwracalnymi wadami w okresie prenatalnym.
Z chwilą publikacji wyroku niewątpliwie podlega odpowiedzialności karnej ten, kto jak to mówi Kodeks karny „przerywa ciążę”, czyli ten, kto dokonuje tzw. aborcji eugenicznej. Można powiedzieć, że w tym zakresie od chwili publikacji przywracamy dotychczas dehumanizowanym dzieciom ich konstytucyjne prawa i pełną podmiotowość w świetle prawa karnego.
Wyrok TK został opublikowany w Dzienniku Ustaw 97 dni po jego ogłoszeniu. W wielu mediach powtarzano frazę, iż „ustawowy termin publikacji wyroku to 14 dni”. Czy w związku z przeciągnięciem tego w czasie złamano prawo?
W mojej ocenie doszło do naruszenia obyczaju konstytucyjnego, czyli jednego z miękkich elementów prawa konstytucyjnego. Odmowa czy wstrzymanie publikacji wydanego i ostatecznego – jak mówi ustawa zasadnicza – wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest de facto uzurpacją pewnej kompetencji przez władzę wykonawczą, która ma publikować wyrok. Rząd uzurpuje sobie w ten sposób prawo do zarządzania terminem wejścia w życie orzeczeń konstytucyjnych. Konstytucja takich kompetencji władzy wykonawczej – w tym przypadku rządowi – nie przyznaje.
Obyczaj konstytucyjny przez lata przestrzegany nakazywał „niezwłoczne publikowanie wyroków TK”, to znaczy tak szybko jak to jest możliwe, przy zachowaniu pewnego cyklu wydawniczego Dziennika Ustaw i po odpowiednim przygotowaniu dokumentu publikacyjnego.
Obecnie Dziennik Ustaw jest wydawany online w związku z czym może odbywać się to naprawdę szybko. Jeśli zaś chodzi o „dokument publikacyjny”, to w przypadku wyroków TK jest on bardzo, ale to bardzo prosty. Wystarczą 3-4 dni robocze, aby do takiej publikacji dochodziło. Tu nie ma potrzeby dokonywania złożonej redakcji tekstu. Wyrok to kilka zdań. Przypomnę, że uzasadnień się nie publikuje i tym samym nie wolno wstrzymywać publikacji wyroku do czasu sporządzenia pisemnego uzasadnienia wydanego wyroku.
Doskonale wiemy, że rząd jest w stanie się zmobilizować chociażby z rozporządzeniami covidowymi tak szybko, żeby opublikować dokument na 2 godziny przed jego wejściem w życie. Niedawno pan premier Morawiecki zapowiedział, że nowe przepisy wchodzą w życie tego i tego dnia o północy, a dwie godziny wcześniej o 22.00 na Dzienniku Ustaw online opublikowano długie, wielostronnicowe rozporządzenie.
Tak więc jeszcze raz powtórzę: w sprawie wyroku TK z 22 października mieliśmy do czynienia z naruszeniem obyczaju konstytucyjnego oraz z uzurpacją kompetencji konstytucyjnej przez władzę wykonawczą do zawieszania na pewien czas skuteczności wyroków TK mimo, że konstytucja mówi wprost, iż jedynie sam Trybunał Konstytucyjny może w swoich wyrokach odroczyć ich wejście w życie. W przypadku wyroku, o którym rozmawiamy takiej decyzji TK nie było, a zatem powinien on wejść w życie niezwłocznie, do czego niestety nie doszło.
Jeżeli do takiej publikacji nie dochodzi, to wyrok nie wchodzi w życie, ponieważ jednym z fundamentów państwa i prawa jest to, iż prawem jest to, co zostało wydane przez kompetentną władzę i prawidłowo ogłoszone. Bez ogłoszenia nic stać się prawem nie może, a ogłoszenie następuje wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw. Jest to szczególnie ważne jeśli chodzi o prawo karne.
To oczywiście nie zwalnia władzy wykonawczej z moralnej i politycznej odpowiedzialności za niewątpliwą tragedię, jaką był okres ponad 3 miesięcy, podczas których zabijano na moralną i polityczną odpowiedzialność rządu, sprzecznie z konstytucją i na koszt podatników, dzieci w okresie prenatalnym podejrzane o chorobę.
Czy w związku z tym, że został naruszony obyczaj konstytucyjny prokuratura powinna ścigać tych, którzy dokonali aborcji po tym jak minął „niezwłoczny” termin publikacji?
Nie.
Ale przecież minęło więcej niż wyznaczone 2 tygodnie…
Te 2 tygodnie wzięły się z tego, że Rządowe Centrum Legislacyjne ogłosiło pierwotnie pod naciskiem mediów pewien termin na publikację wyroku. Trzeba powiedzieć wprost- to było po prostu obwieszczenie urzędników i nie miało charakteru prawnie wiążącego.
Widzimy, że po złamaniu obyczaju konstytucyjnego o niezwłocznej publikacji powstała swoista niepewność co do obowiązywania wyroków TK. Był to nie pierwszy cios wymierzony w Trybunał Konstytucyjny, który potężnie podważył jego autorytet w kwestii ostateczności orzeczeń. Być może będzie to wymagało reakcji ustawowej bądź nawet konstytucyjnej, żeby jasno określić, że tego typu wyroki są publikowane w Dzienniku Ustaw na przykład na zarządzenie prezesa TK, a nie rządu. Wtedy rząd zostałby pozbawiony możliwości pozakonstytucyjnego wstrzymywania publikacji orzeczeń. Gdyby zaś do nieopublikowania wyroku doszło na polecenie prezesa TK, to mielibyśmy do czynienia z odpowiedzialnością karną lub konstytucyjną przed Trybunałem Stanu.
Czy prokuratorzy, którzy mimo opinii Prokuratury Krajowej w sprawie ścigania tych, którzy dokonali tzw. aborcji eugenicznej między 22 października 2020 a 27 stycznia 2021 rozpoczęli działania, działają zgodnie z prawem?
Tak, ponieważ samo wszczęcie postępowania przygotowawczego, czyli prowadzenie pewnych czynności sprawdzających to tylko jedna z faz postępowania karnego. Celem każdej z tych faz jest ustalenie okoliczności czynu i weryfikacja czy można czyn zakwalifikować jako czyn zabroniony, a następnie czy można go przypisać jakiejś konkretnej osobie, czyli czy można komuś postawić zarzut. Postępowanie przygotowawcze ma na celu rozpoznanie sytuacji. Bez niego nie sposób zweryfikować żadnego zawiadomienia.
Najpierw prowadzi się więc czynności całkowicie wstępne, sprawdzające, po których może nastąpić odmowa wszczęcia postępowania. Jeżeli zaś dochodzi do wszczęcia postępowania, to potem może dojść do jego umorzenia bez postawienia zarzutów i bez aktu oskarżenia.
Jest czymś zupełnie normalnym, że prokuratura takie postępowania prowadzi. Co więcej, mieliśmy tutaj do czynienia z zawiadomieniami, które wskazywało, że dochodzi wedle zawiadamiającego do bezprawnego pozbawiania życia ludzi w fazie prenatalnej ich rozwoju, w związku z tym zawiadomienie miało charakter niezwykle poważny. Nie dziwię się, że niektórzy prokuratorzy mogli wszcząć postępowania w celu zabezpieczenia dowodów, zweryfikowania czy takie zjawisko miało miejsce, a następnie zasięgnięcia opinii, gdyby była taka potrzeba, konstytucjonalistów w celu zweryfikowania ponad wszelką wątpliwość jak wygląda odpowiedzialność karna w okresie od 22 października 2020 do 27 stycznia 2021.
I mogło tak się stać nawet wbrew opinii Prokuratury Krajowej?
Jak najbardziej. Prokurator może takie działania podejmować, może mieć różne wątpliwości etc. Tak długo jak prokuratura prowadzi czynności sprawdzające powinniśmy wyrażać pewną satysfakcję, że prokuratura działa i nie rezygnuje z dociekania okoliczności śmierci ludzi.
Bóg zapłać za rozmowę.
Tomasz D. Kolanek