DZIŚ JEST:   19   STYCZNIA   2020 r.

II Niedziela Zwykła
Św. Józefa Sebastiana Pelczara
Św. Henryka, biskupa
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 71  >   TEMAT NUMERU: CZY MIĘSOŻERCA MOŻE BYĆ ZBAWIONY?

Zbrodnie, których jeszcze nie znamy

Zbrodnie, których jeszcze nie znamy
H. Kierwart, mural. Ewolucja Rewolucji

Na naszych oczach do głosu dochodzi ruch głoszący hasła, których realizacja może zaowocować powstaniem najbardziej zbrodniczego reżimu w dziejach ludzkości. A jego symbolem, o paradoksie, stała się młoda dziewczyna.

 

Kiedy myślimy o zbrodniach rewolucji, zapewne przed oczami staje nam zazwyczaj obraz dymiących nad dołami śmierci luf naganów w rękach bandytów z bolszewickiej czerezwyczajki, własnoręcznie mordujących prawdziwych i rzekomych zwolenników „reakcji” strzałami z tył głowy. Albo nieprzerwanie pracującej gilotyny na paryskim Place de la Revolution, po Restauracji przemianowanym dla plac Zgody. Niektórzy z nas wspomną też o znacznie bardziej masowych formach uśmiercania „wrogów ludu” wynalezionych przez oświeconych rewolucjonistów znad Sekwany – topieniu opornych księży, którzy odmówili podpisania Konstytucji Cywilnej Kleru, masakrowaniu kartaczami wziętych do niewoli obrońców Lyonu czy terrorze rozpętanym przez „kolumny piekielne” w zbuntowanej Wandei. Inni przywołają sowiecki Archipelag Gułag, wielki głód na Ukrainie, narodowosocjalistyczne obozy zagłady, Lao-gai, kambodżańskie pola śmierci…

 

Genocyd jako zasada

Ale przecież proces niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej zawsze domagał się ofiar. Już zapoczątkowana zerwaniem Lutra z Rzymem, trwająca ponad półtora wieku wielka europejska wojna domowa, której efektem było ostateczne zniszczenie średniowiecznej wspólnoty narodów chrześcijańskich i oderwanie od katolicyzmu wielkich połaci Europy, kosztowała nie tylko setki zniszczonych kościołów i splądrowanych klasztorów, ale i miliony istnień, w tym wielu zamęczonych kapłanów i zakonników.

 

Zbrodnie rewolucji nie kończą się też wcale na masowych mordach dokonanych przez totalitarne reżimy XX wieku. Wszak rewolucja seksualna, której kulminację właśnie oglądamy, przyniosła prawdziwą hekatombę dzieci, zabijanych w łonach matek. Bez przerwy trwa eskalacja liczby niewinnych ofiar, sięgającej już miliardów.

 

Widzimy więc wyraźnie, że ostateczne rozprawienie się z warstwą społeczną, narodową czy inną grupą ludzi stających na drodze postępowi, nie jest wypadkiem przy pracy, ale immanentną cechą każdej rewolucji. Czy w ogóle głębokie przemiany religijne, ustrojowe, społeczno-ekonomiczne lub obyczajowe, do jakich dochodziło w wyniku kolejnych rewolucji, mogłyby się obejść bez tych genocydów? Może więc zło wyrządzone niejako przy okazji realizacji utopijnego projektu, to nie tylko wynik modus operandi, ale cel sam w sobie?

 

Nadzieja i nienawiść

Dotychczasowe reżimy rewolucyjne miały zwykle charakter lokalny, nawet jeśli skutki ich działania obejmowały później swym zasięgiem wielkie połacie globu. Nawet rewolucja bolszewicka, choć rozlała się po całym świecie, nie rozciągnęła nad nim swojej władzy. Dopiero zapoczątkowany w roku 1968 marsz neomarksistów przez instytucje miał się zakończyć uformowaniem globalnej tyranii nowego typu, będącej czymś na kształt kontrolowanego chaosu.

 

Jednak rewolucja seksualna, której apogeum stanowi wcielanie w życie postulatów skrajnie egalitarnych ruchów homoseksualnego i genderowego, nie generuje sił wystarczających do zburzenia całego dotychczasowego porządku. Owszem, ukierunkowuje ona całe życie prywatne i publiczne, we wszystkich jego przejawach, na sferę seksualną, czyniąc zaspokojenie żądz i popędów jedynym celem życia człowieka i w ten sposób formując masy idealnych poddanych, którzy zaakceptują wszelkie roszczenia władz, jeśli nie państwowych, to ponadnarodowych. Owszem, degraduje ona intelekt i wyjaławia kulturę, wypłukując z niej wszelkie wzniosłe treści, i sprawia, że cywilizacja gnije i zapada się do wewnątrz. Wciąż jednak nie posiada zdolności do mobilizacji społecznej, do wykreowania grup radykalnych aktywistów niesionych zapałem i skłonnych na śmierć i życie walczyć z „siłami reakcji”. Egoistyczne i zdegenerowane mniejszości, w których imieniu występuje, nie są w stanie wykrzesać z siebie energii potrzebnej, by ruszyć z posad bryłę świata.

 

Chociaż więc marsz przez instytucje powiódł się nad wyraz dobrze, światowa lewica cierpiała ostatnio na deficyt dynamiki, którą w minionych wiekach zapewniały zwykle dwie główne siły motoryczne każdej rewolucji: nienawiść i nadzieja. Ten, kto był w stanie zmobilizować jedną z grup społecznych, tchnąwszy w nią nadzieję na lepszą przyszłość, w której mogła ona spełnić swoje aspiracje, a równocześnie wzbudzić nienawiść do innej części społeczeństwa, ukazując samo jej istnienie jako przeszkodę na drodze do urzeczywistnienia świetlanego celu, ten otrzymywał carte blanche na społeczną inżynierię realizowaną za pomocą kajdan, gilotyn i plutonów egzekucyjnych. Ten zyskiwał współudział lub przynajmniej milczącą akceptację dla swych zbrodniczych planów ze strony jednych, przy jednoczesnym zastraszeniu i sparaliżowaniu oporu drugich.

 

Różne były więc nadzieje, różne miraże, które wyczarowywano przed oczami tłumów: raz budowania królestwa Bożego na ziemi, innym razem – bezklasowego społeczeństwa wiecznej szczęśliwości czy świata bez władzy i własności. Na różne sposoby przejawiała się też nienawiść: raz wrogami ludu byli papiści, innym razem arystokraci i monarchiści, później burżuazja, wreszcie nienarodzeni stojący na drodze do zupełnego wyzwolenia seksualnego.

 

Ludzie zbędni

Niestety, przeciwnicy Ładu przez duże „Ł” po raz kolejny znaleźli klucz do skrzyni, w której kotłują się ludzkie namiętności. Oczywiście, aby to uczynić musieli – jak zawsze – pochylić się nad jakimś faktycznym wielkim problemem naszych czasów, rzecz jasna będącym skutkiem jednej z dotychczasowych rewolucji, by następnie go wykoślawić i wyolbrzymić w krzywym zwierciadle dezinformacji, której są wszak mistrzami i wreszcie zaproponować ideologię mającą być jedynym i niekwestionowalnym panaceum. Zafrasowali się więc po faryzejsku nad degradacją środowiska naturalnego – faktycznie bolesną, lecz spowodowaną liberalnym nieumiarkowaniem i socjalistyczną arogancją wobec natury – i z tego zafrasowania powstała ekototalitarna ideologia, dla której przedmiotem emancypacji nie jest już klasa czy grupa społeczna, lecz… cały glob.

 

Ekototalizm to ostateczna konsekwencja neomarksistowskiego materializmu i ewolucjonizmu, zgodnie z którą najwyższą wartością jest Ziemia, ze swoją przyrodą nieożywioną i ożywioną, ze swoją atmosferą i formacjami geologicznymi, ze swoimi ekosystemami, w których człowiek nie tylko nie jest elementem najważniejszym, ale może się wręcz okazać zbędny, a nawet niebezpieczny. Czyż ratowanie świata, jego klimatu, bogactwa roślin i miliardów czujących istot – zwierząt, stających się współczesnym proletariatem, nie jest celem wystarczająco szczytnym, by w jego imię przekonstruować struktury społeczne, ekonomiczne i polityczne?

 

Czy wizja przetrwania świata, wolnego od smogu, hałasu i chorób cywilizacyjnych – notabene w wielkiej części stanowiących efekt rewolucyjnych przemian stymulowanych egalitarnymi ideologiami minionych wieków – nie daje nowej nadziei, w imię której co bardziej idealistyczne jednostki gotowe będą złożyć w ofierze nawet życie własne… lub cudze? A skoro mowa o ofiarach, to czy kiedy już wahadło społecznych emocji, wychylone dziś nienaturalnie w kierunku sentymentalizmu i tolerancjonizmu, przechyli się w drugą stronę, nie okaże się, że jak najbardziej uprawniony jest brak współczucia i najmniejszej tolerancji dla tych, którzy zostaną wskazani jako wrogowie? Czy nienawiść do takich ludzi nie stanie się społecznie akceptowanym, a nawet pożądanym nakazem chwili – nową „koniecznością dziejową”? Nienawiść do ludzi zbędnych, nadprogramowych, którzy zostawiają zbyt dużo śladu węglowego, wdychają zbyt wiele powietrza, pochłaniają zbyt wiele zasobów, co przysparza zbyt wielkiego cierpienia ekosystemowi…

 

Podwaliny ideowe i polityczne pod program depopulacji Ziemi zostały już wszak położone przez wpływowe lobby maltuzjańskie, wywierające przemożny wpływ na rządy, wielkie korporacje i organizacje międzynarodowe. Pozostają tylko rozwiązania praktyczne i znalezienie wykonawców, rozkołysanie emocji i rozkrzewienie nowej wiary, w którym udział wezmą wszystkie wielkie religie świata – a później rozpalenie nienawiści. Początek tych wszystkich procesów już możemy oglądać. Dokąd nas one zaprowadzą? Znowu ogłupiałe tłumy oddające cześć bałwanom i znów ocean ludzkiego nieszczęścia? Znów ktoś zaśpiewa, że krwią zachłysnął się nasz czas, a myśli toną w paranojach? I wreszcie – totalna tyrania globalna, dokonująca najstraszniejszego ludobójstwa w dziejach ludzkości?

 

Jeśli świat się nie nawróci, jeśli nie wyrwie się z tego obłędnego, rewolucyjnego kołowrotu, taka czeka nas przyszłość.

 

Widziałem jej cień. Może to zabrzmi głupio, ale dostrzegłem, jak czaił się w oczach Grety Thunberg, kiedy przemawiała do światowych przywódców, zgromadzonych w gmachu ONZ. Spoza jej słów, zapewne napisanych przez kogoś, kto posługuje się tym dzieckiem jak użytecznym narzędziem, przezierała wielka nadzieja. I jeszcze większa nienawiść.

 

Piotr Doerre

 

Artykuł został opublikowany w 71. numerze magazynu "Polonia Christiana"

Więcej na temat „kultu Matki Ziemi”; nowej świeckiej religii, jaką jest weganizm; humanizacji zwierząt; animalizacji człowieka oraz innych zagrożeń dla ludzkiego życia oraz naszej wolności i godności można przeczytać w najnowszym numerze magazynu „Polonia Christiana”.

 

W numerze m.in. Bogdan Dobosz przedstawia ekoterror, jaki w ostatnim czasie zapanował we Francji, co widać nie tylko w polityce i mediach, ale również… na pogrzebach.

 

Piotr Doerre zwraca uwagę, że ekototalizm to naturalne następstwo dotychczasowych rewolucji spod znaku neomarksistowskiego materializmu i ewolucjonizmu, zgodnie z którymi „najwyższą wartością jest Ziemia”, do której człowiek nie pasuje. „Czyż ratowanie świata, jego klimatu, bogactwa rośli i miliardów czujących istot – zwierząt, nie jest celem wystarczająco szczytnym, by w jego imię przekonstruować struktury społeczne, ekonomiczne i polityczne”? – pyta autor.

 

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr alarmuje, że kult Gai powoli, ale systematycznie, zastępuje wiarę w Boga, a dr Marcin Jendrzejczak i Piotr Relich rozprawiają się z tezami Szymona Hołowni na temat Sądu Ostatecznego i udziału, jaki – jego zdaniem – będą w nim miały „zwierzęta, jakie spotkaliśmy na swej życiowej drodze”.

 

Najnowszy numer magazynu „Polonia Christiana” jest dostępny w Księgarni „Polonia Christiana” – zarówno w formie tradycyjnej (papierowej) jak i elektronicznej.

 



zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
12
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Witam wszystkich. Niestety znowu odbijamy się od ściany podziału na chamy i pany, warzącą sprawą w współczesnych zabójczych ideologiach jest ten podział na chamy i pany. U nas znowu mamy powtórkę z rozrywki ta mania tytułów aby pokazać się, wybić się i być ponad chamy tylko pany. Mania euro-wek obce kultury trzeciego świataczyli dzikusy mają głos, niszczenie cywilizacji białego człowieka. Wystarczy pojechać do krain trzeciego świat żeby zobaczyć że one nie mają nic do zaproponowania poruczy brudu ubóstwa i dewiacji i zbrodni oraz fetoru. Dewiacje i rządzę seksualne które chętnie są w użyciu to też przywilej szlachty. No i to chore włażenie w zadek wasalom światowym. Pany myślą tylko o zabawie i panowaniu a chamy mają być cicho, za i oddawać życie za pany profesory i doktory. Brak patriarchatu i wszech dominacja feminizmu za wszelką cenę to następny gwóźdź do trumny. Dlaczego aborcja i eutanazja tak dobra bo rodzina to patriarchat.
1 miesiąc temu / Centurion
 
Nienawiść w oczach Grety. Tak to było niesłychane wrażenie.
1 miesiąc temu / Gość
 
:D ładny obrazek. Wolność wiodąca lud na mury chlewików.
1 miesiąc temu / szpulas11
 
Ludzie którzy mają poukładane w głowach kupuja broń dlatego żeby nie było sytuacji że tylko patologia ma broń. Jak jestescie normalni ale odpowiedzialni to nie bądźcie bezbronni. Potem będą do Was mieli żal dlaczego nie stanęliście w obronie niewinnych. A jak stanąć - z widelcem? Z czym staniecie? Wyciagajcie wnioski z historii - siłę argumentu schowacie głęboko przed argumentem siły. Trzeba myśleć z wyprzedzeniem, przewidywać. Potem może być za późno.
1 miesiąc temu / Jot
 
Kapitalny profetyczny charakter tekstu! Pisać o przeciwniku ideowym, przypisując mu zbrodnie, ktorych nie popełnił, ale tak pięknie wymyslone przez autora!
1 miesiąc temu / Poprawność
 
Ogólnie, oby każdy przeczytał i dostrzegł prawdziwe oblicze ''bestii'', która kryje się za maskami różnych ''ogólnoludzkich wartości''. Problem tkwi w tym, kto i jak te WARTOŚCI wprowadza w życie?! Weźmy taki MONITORING. Kto znajdzie argument przeciw? Ale te kilkanaście lat po jego systemowym wprowadzaniu, widać jak na dłoni, że korzysta z niego tylko i wyłącznie: władza i jej zaplecze co to ''rączka rączkę myje''! Monitoring jeszcze się Kowalskiemu w niczym nie przydał by go uniewinnić, lub by odzyskać stratę, ale jedynie co ma z tego Kowalski, to ciąganie po sądach gdy znalazł się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Tak na skróty, to samo z ideami, UTOPIA była piękna, socjalizm nęcił, liberalizm uwalniał, ecologizm zmusza do pięknej solidarności . . . Ale w efekcie, dla zwykłego obywatela pozostanie terror i ucisk WŁADZY narzucanej ''demokratycznie'', czyli coraz więcej harówy za coraz mniej!!! A tak ładnie mówili . . .
1 miesiąc temu / AndrzejBR
 
 

Międzynarodowa koalicja katolików Acies ordinata zorganizowała w Monachium protest przeciwko promowanej przez kard. Reinharda Marxa „Drodze Synodalnej”. Wśród wiernych zgromadzonych w stolicy Bawarii był również abp Carlo Maria Vigano, który po raz pierwszy od ponad roku pokazał się publicznie. Wierni wygłosili mocne stanowisko, zarzucając niemieckim hierarchom promowanie homoseksualizmu i nauki niezgodnej z doktryną Kościoła.

 
 

Niekiedy wskazuje się, że gdy wybuchało powstanie styczniowe, Anglicy oddawali pierwsze metro. To jest fałszywy dylemat. Polacy po to szli do powstań – także do powstania styczniowego – żeby sami mogli budować metra i nie tylko metra, żeby modernizacja nie wymknęła się im z rąk, żeby służyła ich wspólnocie, realizacji ich wartości, ich tożsamości – mówi w rozmowie z Michałem Wałachem dr hab. Henryk Głębocki, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak zauważa, XIX-wieczne pytania o zasady modernizacji są aktualne i dziś, gdy Polska znajduje się w instytucjach stworzonych przez kraje zachodnie. – To jest pytanie o to, czy chcemy być podmiotowymi uczestnikami tych zmian, czy chcemy nadawać im kształt, który będzie nie tylko wyrażał nasze rzeczywiste, na przykład ekonomiczne, polityczne, geopolityczne interesy, ale także – ośmielę się użyć terminu – interesy kulturowe – dodaje.

 

Najważniejszym podziałem, jaki obecnie można dostrzec wśród chrześcijan, tak protestantów, jak i wśród katolików, jest podział na liberałów i konserwatystów. Nie mam na myśli podziału politycznego, jak sugerują te określenia, ale religijny. Najkrócej mówiąc chrześcijanie dzielą się na tych, dla których istnieje obiektywnie dane, niezmienne, autorytatywne, nie poddające się manipulacji Objawienie, którego treść nie może być dostosowana do mentalności i roszczeń współczesnego człowieka i na tych, którzy sądzą, że wszystkie zasady i prawdy Objawienia są względne, wynikają z ducha czasów mówi w rozmowie z Tomaszem D. Kolankiem Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”.

 

Władysław Łokietek był wytrwały i waleczny. Cechowała go odwaga, a jednocześnie o jego pobożności mamy bardzo dobre świadectwa. To nie była pobożność parawanowa, bowiem miał głęboką świadomość tego, że będąc władcą chrześcijańskim jest odpowiedzialny za zbawienie swoich poddanych – mówi w rozmowie z Portalem PCh24 profesor Krzysztof Ożóg, historyk mediewista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 20 stycznia przypada 700. rocznica królewskiej koronacji Władysława Łokietka.

 

Dramat w Austrii. W ubiegłym roku z Kościoła katolickiego w tym kraju wystąpiło aż 67 tysięcy katolików. To wzrost o prawie 15 proc. względem roku poprzedniego.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.