DZIŚ JEST:   21   STYCZNIA   2021 r.

Dzień Babci
Św. Agnieszki, męczennicy
Św. Epifaniusza
 
 
 
 

Zamieszki w Waszyngtonie: krótkie spięcie czy początek wojny?

Zamieszki w Waszyngtonie: krótkie spięcie czy początek wojny?
Fotograf: SHANNON STAPLETON Archiwum: Reuters/FORUM
#USA    #WYBORY    #PREZYDENT USA    #KAPITOL

Szturm zwolenników prezydenta Trumpa na budynek Kapitolu niewątpliwie przejdzie do historii jako wydarzenie zupełnie bez precedensu w historii Stanów Zjednoczonych. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby tak gwałtownie zmuszono kongres i senat do przerwania obrad, a już zwłaszcza w tym kulminacyjnym momencie „święta demokracji” jakim jest ostateczne zliczanie głosów elektorskich w wyborach prezydenckich. Co to właściwie ma znaczyć – i co z tego wyniknie?

 

Wydarzenia, które widzieliśmy dnia wczorajszego były faktycznie zdumiewające. Wiadomo było, że tego dnia będą w Waszyngtonie protesty na wielką skalę, i wiadomo było, pomimo iż generalnie w Stanach prawicowe protesty przebiegają bardziej pokojowo niż protesty lewicy, że może dojść do przemocy. Po dwóch miesiącach narastającej złości wokół wyniku wyborów, sytuacja była, delikatnie mówiąc, napięta. To co się jednak ostatecznie wydarzyło, przerosło wszelkie oczekiwania.

 

Bitwa o Kapitol

Zaskoczeniem była łatwość z jaką protest przemienił się w szturm. Policja była tak nieprzygotowana na ten obrót wydarzeń, że właściwie oddano budynek niemal bez oporu, szybko ewakuując obradujących kongresmenów i senatorów. Świat obiegły zdjęcia uczestników protestu rozbijających szyby lub wspinających się po ścianach, aby dostać się środka, następnie przeganiających ochroniarzy we wnętrzu, i wreszcie – stojących przy mównicy, zasiadających w gabinecie znienawidzonej spikerki izby, Nancy Pelosi, i tak dalej. Dopiero po kilku godzinach, już wzmocniona posiłkami z sąsiadujących stanów, policja ponownie odzyskała kontrolę nad budynkiem, z użyciem gazów łzawiących i granatów hukowych. Polała się krew – doniesienia mówią o czterech zmarłych, w tym jedna osoba postrzelona przez policję, a trzy pozostałe z nie podanych dotychczas przyczyn. Kilkunastu policjantów zostało rannych. Możemy domyślać się, że również wśród protestujących niejeden poniósł kontuzje, choć na razie konkretne liczby nie pojawiły się w mediach.

 

Niewiele w tym wszystkim zmienia fakt zdumiewającego wręcz opanowania ze strony protestujących. Poza stłuczonymi oknami, nie widać właściwie zniszczeń. Nikt nie zdewastował sali obrad ani nie tłukł posągów, tak, jak to zrobiliby protestujący spod znaku „Black Lives Matter”. Nikt nie bazgrał po ścianach ani nie palił dokumentów, tak jak to miało miejsce rok wcześniej w Hong Kongu, a po sześciu godzinach można było bez większego sprzątania ponowić obrady. Przy skali zniszczeń jakie dokonano podczas rozmaitych lewicowych zamieszek ubiegłego lata w Stanach, łagodność przebiegu tych obecnych zamieszek jest wprost zaskakująca. Jednak ta łagodność niewiele zmienia, jeśli chodzi o medialną percepcję tych wydarzeń oraz ich polityczne konsekwencje.

 

Wielka przegrana Trumpa

O jakich konsekwencjach mowa? Zacznijmy od medialno-wizerunkowych. W mediach – tych samych które wcześniej bagatelizowały lub wręcz usprawiedliwiały lewicowe zamieszki – obecnie mówi się o insurekcji, o buncie, o ataku na demokrację, o zdradzie, o terroryzmie. To sama mówią politycy, bynajmniej nie tylko po stronie Demokratów – również Republikanie – poczuli się zmuszeni do potępienia tych wydarzeń. Podobnie zagraniczni politycy, od Kanady i Wielkiej Brytanii aż po Indie, prześcigają się w wyrażaniu zdumienia i smutku. Mniejsza z tym, ilu z tych polityków mówi szczerze, mniejsza z tym ilu reporterów i komentatorów okazuje niewiarygodną obłudę, potępiając to, co wcześniej usprawiedliwiali, gdy sprawcami była lewica. To jest w tej chwili bez znaczenia: liczy się fakt, iż w tej sytuacji, wszyscy politycy czują się wręcz zobowiązani odwrócić się od Trumpa i od tematu przegranych wyborów.

 

Tu druga konsekwencja – jak na ironię, zamieszki, które na sześć godzin przerwały obrady, sprawiły, iż dalszy przebieg procederu wyboru prezydenta był znacznie gładszy. Tuż przed czwartą nad ranem czasu waszyngtońskiego, Biden został oficjalnie potwierdzony jako zwycięzca wyborów. Procedura, która zapowiadała się na kilkunastogodzinny maraton, ostatecznie zajęła „tylko” osiem godzin. Wcześniej można było się spodziewać, iż członkowie kongresu i senatu wymuszą dwugodzinne debaty nad każdym z sześciu wątpliwych stanów, czyli Arizony, Georgii, Michigan, Nevady, Pensylwanii i Wisconsin. W każdym takim przypadku, aby wymusić debatę potrzebny był przynajmniej jeden kongresmen i jeden senator. Ostatecznie, o ile wśród członków kongres było wielu protestujących, tylko w przypadku Arizony i Pensylwanii znaleźli się senatorowie gotowi ich poprzeć. Nawet wówczas, debaty były skrócone, a wynik ostatecznego głosowania z góry przesądzony.

 

Wcześniej, wszystkie kolejno sądy odrzucały pozwy wyborcze Trumpa i jego zwolenników. Robiły to jednak korzystając z proceduralnych wymówek, co sprawiło, iż meritum większości tych skarg nigdy nie zostało rozważone. Nic nie wynikło z tysięcy stron zeznań świadków, których sądy nie chciały słuchać, a władze stanowe arbitralnie zignorowały w swym pośpiechu, aby zatwierdzić wybory. Na etapie liczenia głosów elektorskich, niewielu jeszcze liczyło na to że uda się odwrócić wynik wyborów – ale liczono na to, że przynajmniej uda się wyciągnąć najważniejsze zarzuty i omówić publicznie, przed kamerami. Na skutek zamieszek, to stało się nie tyle nawet niemożliwe, co bezcelowe – jakiekolwiek by nie były zarzuty do przedstawienia, zostały one zupełnie przysłonięte. Przynajmniej więc w oczach szeroko rozumianej opinii publicznej (a więc całego narodu, nie tylko republikanów), wczorajsze wydarzenia ostatecznie przekreśliły wątpliwości. Tym łatwiej będzie mediom też prezentować tych, którzy dalej wątpią w prawidłowość wyborów, jako niebezpiecznych odszczepieńców.

 

Trump, prezentowany jako prowodyr zamieszek, przegrał więc w oczach opinii publicznej – widać to również po fakcie, iż w ciągu godzin po wczorajszych wydarzeniach, posypały się rezygnacje urzędników niższego szczebla z jego administracji, w tym zastępcy doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego, którzy po prostu uznali, że nie warto ryzykować pozostawania na tym stanowisku nawet tylko na dwa tygodnie do inauguracji Bidena. Właściwie, sam Trump też równie dobrze mógłby teraz pójść na urlop do końca kadencji, bowiem w obecnej sytuacji, jakiekolwiek dekrety prezydenta będą zwyczajnie ignorowane zarówno przez Partię Republikańską jak i przez rządową biurokrację. Pozbawiony został nawet możliwości komunikacji ze swoimi zwolennikami, gdyż zawieszono jego konto na Facebooku i Twitterze…

 

Represje – i co dalej?

Trump obecnie będzie mógł zrobić jeszcze tylko jedną rzecz: zbierać nazwiska swoich aresztowanych zwolenników, aby ich ułaskawić. Nawet jednak to na niewiele się zda, gdyż na gorącym uczynku aresztowano zaledwie kilkadziesiąt osób. Reszta zaś zostanie aresztowana dopiero w nadchodzących tygodniach; wrogo nastawione wobec Trumpa FBI będzie spokojnie zbierać materiały dowodowe, nagrania, zeznania świadków i tak dalej, ale fala aresztów nastąpi dopiero gdy Trump nie będzie już prezydentem. W przeciwieństwie do wcześniejszych zamieszek, tym razem nie będzie litości – establishment medialno-polityczny będzie domagał się ostrej fali represji. Nawet przed zamieszkami niektórzy mówili – bynajmniej nie żartobliwie – o konieczności re-edukacji dla zwolenników Trumpa, oraz wykluczeniu z życia publicznego jego politycznych stronników. Dziś natomiast, najbardziej zacietrzewieni z demokratów mówią o wykluczeniu z kongresu tych republikanów, którzy poparli protesty wyborcze Trumpa. To pewnie nie będzie możliwe – ale sami republikanie, obawiając się katastrofy wizerunkowej, będą izolować dotychczasowych zwolenników prezydenta.

 

Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że działania Partii Republikańskiej, tak żwawo odcinającej się od Trumpa, są samobójcze. Zwolennicy prezydenta mogą, z obawy o mobbing społeczny, zamilknąć – ale przecież nie zduszą w sobie poczucia niesprawiedliwości i krzywdy. Przeciwnie, to poczucie jeszcze bardziej się wzmocni. Wcześniej, widzieli, jak sądy odrzucają bez zastanowienia wszelkie skargi wyborcze; został napiętnowani przez media; teraz jeszcze dochodzi odczucie, że ich własna partia ich porzuciła. Pierwszy owoc tego porzucenia zobaczyliśmy jeszcze przed zamieszkami -Partia Republikańska przegrała o włos wybory uzupełniające do senatu w Georgii, ponieważ część zwolenników Trumpa uznało, że nie ma sensu głosować. Odwracając się od prezydenta, Partia Republikańska de facto świadomie przekazała pełnię władzy swoim przeciwnikom.

 

W obydwóch głównych partiach amerykańskich, od lat narasta spór pomiędzy establishmentem, a siłami nazywanymi skrótowo populistami – tymi, którzy są przekonani, słusznie lub nie, że obydwie partie rządzą Ameryką dla własnej korzyści, ignorując dobro narodu. Przed wyborami, wiele wskazywało na to, że jeśli Trump wygra, wewnątrz Partii Demokratycznej wybuchnie wojna domowa pomiędzy establishmentem a populistami. Ale to samo dotyczyło republikanów. Trump przyciągnął wielu wyborców, którzy wcześniej nie głosowali, i czuli się zapomniani przez obydwie partie – trudno wyobrazić sobie, że oni teraz go porzucą, zostając przy republikańskim establishmencie. Za cztery lata może być więc ciekawie – o ile wcześniej, w ramach represji, establishment nie wtrąci Trumpa do więzienia. Jeśli bowiem znajdzie się wola – paragraf też się znajdzie. Ale co z tego? Wyeliminowanie Trumpa z życia politycznego nie zniweczy nastrojów które przyniosły mu władzę. Wprost przeciwnie. Wcześniej czy później, jego zwolennicy i następcy albo przejmą w pełni Partię Republikańską – albo pójdą swoją drogą, na długie lata pozbawiając republikanów poparcia koniecznego do zwycięstwa wyborczego. Cóż – właśnie takim odłamem starszej, zdegenerowanej partii byli pierwotnie sami republikanie…

 

Tymczasem, administracja Bidena nie zapowiada się bynajmniej jako ci, którzy wsłuchają się w realne problemy, na które, niekoniecznie skutecznie, ale próbował odpowiadać Trump – wprost przeciwnie, Biden został wybrany obiecując, że przywróci bieg amerykańskiej polityki do jej przed-trumpowskiego, nomen omen, koryta. Nie zapowiadają się też jako ci, którzy wsłuchają się w narastającą wściekłość narodu, który w niektórych częściach kraju już blisko dziesięć miesięcy jest zamknięty w domach – często z pogwałceniem konstytucji, i który coraz bardziej odnosi wrażenie, że jedyny język jaki rozumie władza, to właśnie język ulicy. Problem ten się pogłębia, tym bardziej że jeśli wcześniej prawa strona barykady broniła policji – nawet gdy policjanci łamali ich prawa konstytucyjne – teraz również po tej stronie wyczerpuje się sympatia dla stróżów prawa.

 

Cztery lata temu, Trump został wybrany dzięki deklaracjom, że rozwiąże głębokie, strukturalne problemy jakie trawią gospodarkę i kulturę Stanów Zjednoczonych, takie jak eksport produkcji do Chin, dominacja lewicy i represje wobec konserwatystów w ramach wojny kulturowej, czy wreszcie zalewającą kraj falę imigracji. Spowalniany na każdym kroku przez wrogo nastawiony establishment oraz własny brak zrozumienia systemu politycznego, tak obcego dla karierowego biznesmena, Trump w gruncie rzeczy nie zdołał przeforsować żadnych znaczących zmian. Jego osiągnięcia można porównać do bandaży, które wprawdzie łagodzą symptomy, ale nie leczą – i mogą zostać łatwo zerwane przez jego następcę. Przez ostatni rok, te wszystkie problemy pogłębiły się jeszcze bardziej na skutek pandemii i – może zwłaszcza – walki z pandemią. Prezydentura Bidena i kryjąca się za nią prezydentura żarliwie lewicowej Kamali Harris, wydają się obiecywać dalszą degenerację – i jeszcze ostrzejszą walkę polityczną w przyszłości. Walkę polityczną, która, jak pokazują wczorajsze wydarzenia, coraz chętniej będzie przeradzać się w uliczne burdy.

 

Jakub Majewski


DATA: 2021-01-07 12:03
AUTOR: JAKUB MAJEWSKI
 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
23
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

ktoś wziął pod uwagę opcję, że wśród protestujących mogli być prowokatorzy, którzy ruszyli na Kapitol? kp
9 dni temu / kp_c
 
, nie jest to ani wielka przegrana Trumpa ani szturm na Kapitol ale nie udana proba Antify dokonania pewnej revolty i wielkie oszustwo wyborcze towarzyszy z Partii Demokratycznej, co z demokracja nie ma nic wspolnego. Inaczej mowiac wprowadzenie kuchennymi drzwiami komunizmu do Ameryki. Biden to kryminalista i powinien siedziec juz w wiezieniu a byc Prezydentem USA a nakradl sporo i idzie to w miliardy.
9 dni temu / Steve
 
Dziękuję, świetna analiza.
10 dni temu / Senator
 
Nie mam czasu na razie na tekst ale widzę że Ludzie mają wyczucie- i wołania DemonoKratóf szczere i prawda- zrobią wszystko żeby Ameryka była Ich. Bo jakoby już była pod ich butem a tu powstał taki Trump. RZETELNE ŚLEDZTWO.Dlaczego zginęła ta osoba z sił amerykańskich. Przecież doświadczona. Jak i dlaczego zginęła pozostała trójka? Oczywisty schemat działania. Ale kto ma przeprowadzić śledztwo!? Lassecky i Katodina? Spójrzcie na twarz Trumpa. On dopiero teraz dostrzega kto rządzi jego krajem. To też dobrze. Ale teraz to tylko dla niego. A pamiętacie kto nieustannie krążył wokół Trumpa zanim został prezydentem, kiedy wszystko wskazywało na niego. Gdzie podróżował? Trump - a świat nie daruję takich błędów politykom tej klasy - może myślał że jak przeniesie ambasadę do Jeruzalem to otrzyma dozgonną wdzięczność!? Wymusili co było im konieczne - sprawdzając czy jest niebezpieczny - a potem prowadzili nieustannie przypominając kto rządzi. Dokładnie tak jak było z prezydentem
12 dni temu / Um Brella
 
Polecam serwis społecznościowy GAB.COM - profesjonalna technicznie, prawicowa alternatywa wobec liberalno-lewackiego twittera. Konto na gab ma Trump gab.com/realdonaldtrump i rosnące rzesze ludzi których poglądy cenzorowane przez globalne korporacje finansowe i ich media. Bojkotuj facebooka, twittera i inne media globalizm!
12 dni temu / CenzuraStop
 
Dla mnie to raczej ustawka zwolennicy TRAMPA protestowali ale paliwa dolała do ognia antifa
12 dni temu / majka
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.