DZIŚ JEST:   23   STYCZNIA   2021 r.

Św. Ildefonsa, biskupa
Bł. Wincentego Lewoniuka
 
 
 
 

Wyrwane paznokcie i „pal Andersa”

Wyrwane paznokcie i „pal Andersa”
fot. klip promocyjny "Stwórzmy film o WiN" z kawałkiem rapera "Tadka"

Śledztwa UB nie różniły się od gestapowskich. Może z jedną poprawką: sowiecka metoda śledcza nie dawała żadnej nadziei, że dręczenie kiedyś się skończy. Tortury trwały tygodniami a nawet miesiącami – mówi PCh24.pl dr hab. Filip Musiał z krakowskiego oddziału IPN, autor książek m.in. o metodach działania bezpieki.

 

Było w ogóle coś takiego jak harmonogram dnia w komunistycznym areszcie śledczym?

 

Jakiś harmonogram był. Przesłuchania często odbywały się nocami, toteż w ciągu dnia na przykład wydawano posiłki. Rzadko – ale zdarzało się – że aresztant mógł wyjść na spacer.

 

Jak wyglądał posiłek w areszcie UB?

 

Więźniowie wspominają najczęściej, że rano taki posiłek ograniczał się do jakiegoś płynu – ni to kawy, ni to herbaty – i pajdy chleba. Drugi posiłek to obiad połączony z kolacją. W relacjach najczęściej powraca podgniła ryba, albo woda z warzywami, niby-kapuśniak.

 

W jaki sposób ubecy prowadzili śledztwo? Były jakiś etapy przesłuchiwania „wrogów ludu”?

 

Śledztwo dzieliło się na dwa etapy. Pierwszy nazywano śledztwem operatywnym. Zaczynał się on tuż po zatrzymaniu, a trwał zwykle od jednego do, mniej więcej, trzech dni. Śledztwo to prowadzone było zwykle przez funkcjonariuszy operacyjnych, czyli tych, którzy zatrzymali aresztanta. Śledczy stosując konwejer, zastraszanie i bicie usiłowali wydobyć z zatrzymanego jak najwięcej kontaktów pozwalających na przeprowadzenie kolejnych aresztowań.

 

Dopiero po upływie kilku dni rozpoczynało się tzw. śledztwo pierwiastkowe. To ten etap, w którym przesłuchiwany dostawał się w ręce pionu śledczego. Wówczas prowadzono już drobiazgowe dochodzenie w sprawie działalności zatrzymanego.

 

Nie ma reguły, co do skali brutalności obydwu etapów śledztwa. Jednak na ogół w pierwszych latach instalowania w Polsce systemu komunistycznego te śledztwa były bardzo brutalne…

 

W obydwu etapach?

 

Tak. Ale z drugiej strony nie było też tak, że bito podczas każdego przesłuchania. W urzędach wojewódzkich, jeżeli aresztant był słaby psychicznie, przesłuchania ograniczały się czasem do rozmów, nieraz nawet przy herbacie.

 

Ogólnie rzecz biorąc jednak śledczy byli bardzo brutalni. Działaczy antykomunistycznego podziemia razili prądem, okładali pięściami lub pałkami czy przypalali rozgrzanym pogrzebaczem. Takie tortury zostawiały ślady. Zdarzało się, że podczas rozpraw sądowych, oskarżeni pokazywali rany zadane im podczas przesłuchań. Bywało, że prowadziło to do komplikacji w procesie, zwłaszcza wtedy, gdy był to proces publiczny. Z czasem starano się więc unikać takich sytuacji, by nie kompromitować aparatu represji. Dlatego na przełomie lat 40. i 50. zmieniono metody śledcze. Szef resortu bezpieczeństwa publicznego, Stanisław Radkiewicz w pewnym momencie formalnie zakazał stosowania tortur. Aby więc dręczenie aresztantów nie wyszło na jaw, zaczęto częściej stosować inne metody męczenia przesłuchiwanych. Jakie? Przetrzymywanie nago w mroźnym pomieszczeniu, zmuszanie do długotrwałych ćwiczeń fizycznych jak żabki, pompki, albo tak zwane stójki, czyli zmuszanie do stania pod ścianą przez wiele godzin, oczywiście bez możliwości oparcia się o nią. Było to więc niezwykle dotkliwe i wyczerpujące, ale nie zostawiało śladów.

 

Pilecki po śledztwie na UB powiedział, że „Oświęcim to była igraszka”. Czy można zaryzykować tezę, że terror śledczy komunistów był brutalniejszy niż niemiecki?

 

Śledztwa gestapowskie często były brutalne mniej więcej w takim samym stopniu, co śledztwa UB. Gestapowcy też bili i zrywali paznokcie. Wiele zależało od indywidualnych odczuć. Pilecki przeszedł w komunistycznym areszcie wyjątkowo ciężkie śledztwo. Metody, które na nim stosowano, były nieporównywalne z tym, czego doświadczył w Auschwitz – miażdżono mu genitalia, sadzano na tzw. „palu Andersa” (czyli na nodze odwróconego stołka – przyp. red.) czy wyrywano paznokcie.

 

Być może zresztą – pod jednym względem – śledztwo w komunistycznym areszcie mogło być gorsze niż to, co robiło Gestapo. Sowiecka doktryna śledcza, wpajana funkcjonariuszom UB, stawiała nierzadko na bardzo długie śledztwo, obliczone na to, by złamać oskarżonego nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Udręka psychiczna miała polegać na tym, że nie było perspektywy takiego „wybawienia” jak śmierć. Na Gestapo chyba częściej zdarzało się, że poddawani torturom aresztanci umierali podczas przesłuchań.

 

Znamienne słowa wypowiedział jeden z oficerów Informacji Wojskowej do aresztanta – w tym przypadku nie był to żołnierz antykomunistycznego podziemia, ale komunista zatrzymany w wyniku czystek związanych z tzw. odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym – podczas przesłuchania: „będziemy ci łamać kości, wypruwać żyły, potem poczekamy aż się to zrośnie i zaczniemy od nowa”.

 

W ofiarach tortur komuniści kształtowali więc przekonanie, że udręka nie skończy się po dwóch, trzech tygodniach, ale może trwać w nieskończoność, dopóki śledczy nie uzyskają oczekiwanych wyników.

 

Przyglądając się metodom śledczym UB, można narysować mapę tortur charakterystycznych dla poszczególnych Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego. W niektórych jednostkach na przykład rażono prądem, podczas gdy w innych takiej metody nie stosowano. Z kolei na Podhalu zaczynano przesłuchania od szczucia psami, co gdzie indziej raczej nie się zdarzało. Specyfika śledztw była więc różna. Warto też zaznaczyć, że brutalność śledczych była tym większa im niżej w hierarchii znajdował się urząd. Na przykład w urzędach wojewódzkich stosowano bardzo wyszukane metody psychicznego znęcania się. Do tego jednak potrzebni byli śledczy na wyższym poziomie.

 

Sposób przesłuchania zależał więc od prymitywizmu przesłuchujących?

 

Tak. Bardziej wykształceni stosowali bardziej wyrafinowane metody: dręczyli psychicznie, po czym dawali np. „oficerskie słowo honoru”, że osobom wydanym przez przesłuchiwanego nic się nie stanie. Z kolei prymitywni śledczy używali głównie pięści, którymi próbowali wytłuc informacje z aresztantów.

 

Skąd prymitywni funkcjonariusze wiedzieli jak masakrować przesłuchiwanych, by ci mogli żyć przez wiele tygodni? Trzeba było do tego specjalnych umiejętności.

 

Przy każdym powiatowym i wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego – a także przy samym Ministerstwie – działali tzw. sowietnicy, nazywani też doradcami. Byli to oficerowie NKWD. Wyznaczali oni metody pracy operacyjnej, ale często także metody śledcze. Przykład? W Tarnowie wpadł pion wywiadu Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Śledczy chcieli przez nich dotrzeć do II Zarządu WiN. Żeby przełamać opór aresztowanych tarnowski sowietnik, Lew Sobolew polecił zastosowanie takiej tortury jak zawieszenie przesłuchiwanego na drzewie za związane z tyłu ręce. To wyjątkowo bolesna metoda, bo skutkuje wyrwaniem barków ze stawów. Dręczonemu w dodatku polano benzynę pod stopy i podpalono.

 

W celach, w których przetrzymywano aresztantów, często panował wielki ścisk. Upychano tam ludzi tak bardzo, że w nocy, podczas snu musieli przewracać się na drugi bok wszyscy jednocześnie.

 

Padała komenda i wszyscy się przewracali. Cele były przeludnione nie tylko w aresztach, ale także w więzieniach. Było to przyczyną szerzenia się chorób zakaźnych. Prawdziwą plagą były wszy, szczególnie, że osadzeni nierzadko nie mogli się myć przez kilka tygodni a nawet miesięcy. Z kolei sanitariaty często ograniczały się często do tzw. kibla, czyli wiadra postawionego w kącie celi.

 

Warunki w celach były zresztą elementem psychicznego łamania więźniów. By ta psychiczna gra była skuteczniejsza śledczy stosowali na przykład metodę wszechwiedzy. Można ją streścić w ten sposób: „po co się męczyć, skoro my i tak wszystko wiemy”. Skąd UB miało takie informacje, że zakresem swojej wiedzy potrafiło łamać innych? Wyciągano je podczas fizycznych tortur od innych aresztowanych, przy pomocy agentów celnych, a czasem blefowano.

 

To, co Pan mówi o bestialstwie śledczych to klasyczny obraz starcia dwóch cywilizacji. Żołnierze podziemia, mimo, że prowadzili walkę z komunistami, nie stosowali tak brutalnych metod a wręcz przeciwnie, postępowali wobec nich bardzo honorowo.

 

Starcie cywilizacji to jedna sprawa. Ale zwróciłbym też uwagę na inną rzecz – na fenomen, który wydarzył się po wojnie, już po złamaniu kręgosłupa podziemiu antykomunistycznemu. Po zainstalowaniu przez Sowietów totalitarnego systemu w Polsce komuniści wywrócili drabinę hierarchii społecznej. Naturalne elity, warstwy państwowotwórcze znalazły się na jej dole, zostały zmarginalizowane lub nawet wymordowane.

 

A awansowali ludzie słabo wykształceni często ledwie piśmienni, z podstawowym wykształceniem.

 

Czasem nawet niepełnym podstawowym. To wywrócenie hierarchii społecznej ma swoje długotrwałe konsekwencje. U zarania PRL-u doszło do zerwania kodu kulturowego i ciągłości tradycji na poziomie państwowym. Powstało „nowe”, coś co przyszło ze wschodu i na wzór wschodni było budowane. Tradycję, która została zerwana po wojnie trudno było odbudować po 1989 roku, a w wielu miejscach to się nie powiodło.

 

 

Rozmawiał: Krzysztof Gędłek


DATA: 2014-03-10 07:35
AUTOR: ROZMOWA Z DR. HAB. FILIPEM MUSIAŁEM
 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Nie rozumie do dzisiaj,dlaczego ci nasi bandyci nie zostali nigdy za to ukarani. Wielu doobrze sobie zylo do konca swoich dni. I uroczysty koscielny ppgtzeb .
25 dni temu / Andrzej.
 
dziś trzecie pokolenie AK walczy z trzecim POkoleniem UB , niestety ale takie są fakty i żaden lewak tego nie POdważy
ponad 2 lata temu / Robson
 
Fajnie, autor mógłby się dopytać o tatusia byłego wiceministra w rządzie PiS bo ten tatuś chociażby skrzydeł tych ludzi na śmierć jak Witolda Pileckiego. No ale IPN ma zakaz poruszania kwestii tzw czerwonych PiSowców.
ponad 3 lata temu / sebb
 
Putam jaką elitą jest sędzia który twirdził, że metody stsowane przez Kamińskigo nie różniły się od UBeckich?
ponad 4 lata temu / Jan
 
Kto to pisał? "Śledztwa UB nie różniły się od gestapowskich. Może z jedną poprawką: sowiecka metoda śledcza nie dawała żadnej nadziei..." Od kiedy to gestapo było sowieckie? A swoją drogą, to nie był Związek Sowiecki, a Związek Radziecki, po co te rusycyzmy?
ponad 4 lata temu / Lss
 
my chwilę będziemy cierpieć, oprawcy całą wieczność...+
ponad 6 lat temu / prawda
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.