DZIŚ JEST:   20   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

Św. Jana Kantego
Bł. Jakuba Kerna
 
 
 
 

Worek religijnego fundamentalizmu

Worek religijnego fundamentalizmu
REUTERS / FORUM

Relatywizm religijny wiąże się zatem z kardynalnym błędem w rozumowaniu zakładającym, że nie to w co ludzie wierzą, ale głębia ich przekonania jest głównym źródłem wszelkich niebezpieczeństw fundamentalizmu religijnego.


We wrześniu 2015 roku papież Franciszek ostrzegł na falach protestanckiego radia FM Milenium 106.7, że żadna religia nie może się uznać za odporną na fundamentalizm: Każde wyznanie ma swoich fundamentalistów – powiedział argentyńskiej rozgłośni – którzy oddalają ludzi od Boga i zmieniają Go w ideologię. W imię tej ideologii zabijają, niszczą i zniesławiają. Lawinowo rosnące zjawisko prześladowań chrześcijan w krajach islamskich w najlepszym przypadku czyni taką moralistykę porównawczą niebezpiecznie nieostrą. W najgorszym, stawia ją niedaleko od kłamstwa. Bowiem aż chciałoby się zapytać gdzie są ci współcześni chrześcijańscy fundamentaliści, którzy „zabijają niszczą i zniesławiają”? Gdzie są ekstremiści linczujący niewinnych za rzekome świętokradztwo wobec Chrystusa, jak to się dzieje w wielu państwach muzułmańskich przy choćby podejrzeniu obrazy Mahometa? Gdzie są Jezusowi fanatycy zmieniający meczety w kościoły? Gdzie radykałowie kościelni zmuszający inne wyznania do płacenia specjalnego podatku?


Wrzucanie wszystkich wyznań do jednego worka “fundamentalizmu” neguje podstawowy fakt różnic pomiędzy radykalizmem w poszczególnych religiach. Radykalny chrześcijanin jest gotowy oddać swoje życie doczesne za to, że Jezus jest Zbawicielem świata. Może to uczynić na sposób krwawy, dochowując wierności Chrystusowi nawet za cenę śmierci – wtedy staje się męczennikiem za wiarę lub w sposób bezkrwawy, całkowicie poświęcając się Bogu w ramach swojego powołania, czego najbardziej „radykalnym” przejawem jest konsekrowanie swojego życia w ramach zakonu kontemplacyjnego. Fundamentalizm islamski, zarówno w swoim wydaniu historycznym, jak i współczesnym, wygląda jednak nieco inaczej, jakby na złość Ojcu Świętemu, który z takim zapałem przekonuje w Evangelii Gaudium (253), że „prawdziwy islam i poprawna interpretacja Koranu sprzeciwiają się wszelkiej przemocy”.


W słowach papieża Franciszka echem odbijają się jednocześnie dwie perspektywy, kluczowe  w kształtowaniu opinii publicznej na temat islamu i jej podejścia do religii Mahometa. Są nimi uniwersalizm oraz relatywizm. Relatywizm naucza, że nie ma jednej prawdziwej religii, ale że przy zachowaniu różnic pomiędzy nimi, które należy uszanować, każda z nich jest prawdziwa w takim samym stopniu. Z kolei uniwersalizm głosi, że wszystkie religie świata wyznają jeden i ten sam zestaw wartości etycznych i moralnych, które są wspólne dla całej ludzkości i dla ludzi wszelkich wyznań. Papież Franciszek dał tego wyraz we wspomnianej już adhortacji pisząc, że „[p]isma święte islamu zachowują część nauczania chrześcijańskiego”. Przez okulary uniwersalistyczne okulary oprócz papieża Franciszka patrzy także prezydent Barack Obama. Wystarczy przypomnieć jego przemówienie wygłoszone w Kairze w 2009 r., kiedy to stwierdził, że wartości islamu i Ameryki „pokrywają się i mają wspólne zasady – zasady sprawiedliwości i postępu; tolerancji i godności wszystkich istnień ludzkich”.


U wielu ludzi oba te podejścia są tak głęboko wplecione w ich sposób postrzegania świata, że nie potrafią analizować zjawiska polityczno-religijnego jakim jest islam w oderwaniu od nich. To oznacza, że ich ocena islamu jest ograniczona do ram, na które zezwalają uniwersalizm i relatywizm. Nie postrzegają islamu obiektywnie, ale przez okulary własnych przekonań i w zgodzie z nimi. Cały świat jest różowy jeśli popatrzeć nań przez różowe okulary w kształcie serduszek. W rzeczywistości jednak zarówno uniwersalizm jak i relatywizm religijny są dysfunkcyjne poznawczo ponieważ nie mają nic wspólnego z prawdziwym światem. Religie świata, by użyć weberowskiego określenia, nie promują tych samych wartości, wprost przeciwnie, ich systemy moralne często są ze sobą sprzeczne, niektóre z proponowanych przez nie wartości są trudne do zaakceptowania, niektóre idee zaś z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać za fałszywe.


Uniwersalizm i relatywizm religijny są propagowane przez elity intelektualne, forsowane przez polityków, sączą się z mediów a nieraz także z kościelnych ambon. Doskonałym przykładem religijnego relatywizmu jest wystąpienie Hilary Clinton z 2012 roku w Carnegie Endowment for International peace. W swoim przemówieniu pani Clinton wyraziła przekonanie, że ludzie, którzy uważają się za posiadaczy prawdy ostatecznej stanowią największe zagrożenie dla wolności religijnej: “Pierwszy [argument używany do blokowania wolności religijnej] głosi, że tylko niektórzy ludzie powinni praktykować swoją wiarę – tylko ci, którzy są odpowiedniego wyznania. Oni [fundamentaliści] definiują religię w taki sposób, że (…) tylko oni są w posiadaniu ostatecznej prawdy”. Zaś „posiadanie ostatecznej prawdy” i nienawiść według Clinton są ze sobą nieodłącznie powiązane, bowiem relatywizm jest conditio sine qua non tolerancji religijnej, zaś ta tolerancja jest conditio sine qua non wolności religijnej. Relatywizm religijny sprawia, że wszystkie zasadne różnice religijne są uprawomocnione i powinny być „tolerowane, szanowane i chronione”. Zgodnie z tym tokiem rozumowania można wierzyć w co się chce i nie powinno to nikogo obchodzić, ale jeśli tylko czyjeś przekonania religijne aspirują do bycia jedyną prawdą, natychmiast zmieniają człowieka w ekstremistę, fundamentalistę i radykała, którego religijność traci swoją prawomocność.


Relatywizm religijny wiąże się zatem z kardynalnym błędem w rozumowaniu zakładającym, że nie to w co ludzie wierzą, ale głębia ich przekonania jest głównym źródłem wszelkich niebezpieczeństw fundamentalizmu religijnego. A przecież radykalny kwakier nie prezentuje takiego samego zagrożenia jak radykalny wahabita. Oboje mogą być jednakowo przekonani o prawdziwości swojej religii, ale cała różnica zasadza się właśnie na tym, w co wierzą i co uznają za prawdę. Jeden fundamentalista traci życie pomagając trędowatym jak św. Józef de Veuster, inny rozbijając samolot o wieżowiec w centrum Nowego Jorku jak Mahomet Ata - obaj wierzą jednakowo mocno; nie rzecz jednak w intensywności ich przekonań, ale w tym, że obaj wierzą w różne rzeczy. Właśnie ta różnica sprawia, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy fundamentalizmami, które prowadzą do zupełnie innych zachowań.


W tym kontekście szczególnie wymowne jest dramatyczne położenie mniejszości religijnych poddawanych systemowej dyskryminacji w państwach islamskich. Zresztą zarówno uniwersalizm, jak i relatywizm religijny cierpią z powodu presji wywieranej na nie przez dysonans poznawczy spowodowany przez to, że świat rzeczywisty nie przystaje do żadnej z tych wyidealizowanych teorii. Utrzymanie przekonań nie dających się tak łatwo pogodzić z przeczącą im rzeczywistością wiąże się z kosztami. Dlatego właśnie relatywiści i uniwersaliści religijni muszą stosować cała gamę mechanizmów, które pomogą im utrzymać rzeczywistość w sitach dziurawych perspektyw.


Podstawową strategią jest unikanie ekspozycji na niewygodną wiedzę, która tylko pogarszałaby dysonans poznawczy. Trudno przypuszczać by jakikolwiek apologeta islamu spędzał swój czas na czytaniu hadisów opisujących życie proroka Mahometa; ich kanały informacyjne filtrują wiedzę z osadu niepotrzebnych wiadomości. Kolejną taktyką jest demonizowanie tego, kto takie złe wiadomości przekazuje i odebranie mu wiarygodności poprzez stosowanie argumentów ad personam. Nie ma nic bardziej pocieszającego i uspokajającego, niż nazwanie Marine Le Pen rasistką a Miriam Shaded islamofobką, chyba że będzie to określenie wszelkich partii antyimigranckich mianem „skrajnej prawicy”. Z taktyką tą powiązany jest także mechanizm przenoszenia winy na drugą stronę. Wielokrotnie kiedy mówiłam o koranicznych korzeniach przemocy islamskiej, moje argument zbywano triumfalnym przypomnieniem krucjat: przecież chrześcijanie także używali przemocy! Poniekąd prawda, ale jest to zupełnie nieistotne wobec wyzwania jakim jest zrozumienie natury doktryn koranicznych. Takie retoryczne „odwrócenie kota ogonem” pełni jedynie funkcję emocjonalną ponieważ ma zredukować dysonans poznawczy poprzez odwrócenie uwagi od niewygodnych informacji na temat islamu. Pomaga uniknąć odpowiedzialności i konieczności moralnej oceny islamu co miałoby druzgocące rezultaty dla dotychczasowego światopoglądu. Czasem przerzucanie winy przyjmuje nieco inną formę – na przykład winą za brutalne mordy jakich Boko Haram dopuszcza się na nigeryjskich chrześcijanach obarcza się „biedę”, „nierówności społeczne” oraz „spiralę przemocy”. Bardzo podobny jest ostatni ze sposobów uprawiania gimnastyki poznawczej, który polega na ukryciu bądź podważeniu religijnej tożsamości i motywacji sprawców przemocy. Stosując tę dialektykę politycy i różnego rodzaju autorytety zazwyczaj prześcigają się w zapewnieniach, że Państwo Islamskie z islamem nie ma nic wspólnego, zaś kalif al Bagdadi nie ma pojęcia o głębi nauk Mahometa (przy czym jego doktorat w tej dziedzinie jest skrupulatnie ignorowany).


Stłumienie dysonansu poznawczego nie jest procesem, który odbywa się wyłącznie na poziomie jednostki. Jest replikowane także na poziomie społecznym a nawet państwowym, ponieważ wszystkie mechanizmy omówione powyżej są powielane w mediach, na uczelniach, w gabinetach politycznych, na forach internetowych i podczas spotkań rodzinnych. Zazwyczaj mechanizmy radzenia sobie z dysonansem poznawczym zaczynają się na najwyższych szczeblach władzy, są wdrażane przy pomocy przemyślanych decyzji politycznych, potem zaś wspomagane przez przekaz medialny spływają kaskadowo na coraz niższe poziomy zataczając jednocześnie coraz szersze kręgi i zmieniają sposoby myślenia o pewnych sprawach. Kiedy administracja amerykańska zakazała urzędnikom używać słów „dżihad” oraz „ekstremizm muzułmański” w dokumentach omawiających zagrożenie terrorystyczne w USA, zastosowała instytucjonalną formę ukrywania i podważania religijnych motywacji terrorystów. Kiedy niemiecka policja odmawia publicznego informowania o przestępstwach popełnianych przez uchodźców i migrantów, a władze i media krajowe bagatelizują problem, z rozmysłem stosują pierwszą omawianą przeze mnie strategię, wprowadzając reżim informacyjny mający podtrzymać konkretną wizję świata.


Wyparcie pewnych zjawisk ze świadomości może przynieść chwilową ulgę. Pozwala uniknąć zmierzenia się z rzeczywistością, która nie przystaje do naszych o niej wyobrażeń. Czy nasi uniwersalistyczni i relatywistyczni przywódcy, których słowa i gest naśladuje tak wielu ludzi, mają do zaoferowania długofalowe rozwiązania? W obliczu wyzwań jakie stawia przed nami islam nie można wrzucać wszystkich fundamentalizmów do jednego worka, twierdzić że wszystkie religie głoszą to samo oraz określać każdego, kto ośmiela się nie podzielać takiego zdania mianem fundamentalistycznego ideologia i bigota. Perspektywa relatywistyczna i uniwersalistyczna nie są wiarygodne, czego dowodzi fakt, że wymagają nieustannego stosowania rozmaitych narzędzi, które pozwalają niwelować dysonans poznawczy. Pierwszą ofiarą działania takich mechanizmów jest zawsze prawda.




Dr Monika Gabriela Bartoszewicz




DATA: 2016-05-12 12:53
AUTOR: MONIKA G. BARTOSZEWICZ
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Swietny tekst. Oby takich więcej. Oto właśnie cała prawda. No ale biorąc pod uwagę, że ma zostać ukształtowana jedna światowa religia, nie dziwia te zabiegi wyniosłych głów.
ponad 4 lata temu / Leon
 
Jako teolog i historyk twierdzę, że gdyby nie fundamentalizm największe religie w niektórych okresach historii znikły by, nie prtzetrwały do dzisiejszych czasów. Nie usprawiedliwiam - stwierdzam FAKT.
ponad 4 lata temu / [email protected]
 
Taki Św. Paweł np. był niezłym fundamentalistą, a chyba z mieczem nie latał? Tylko błagam, bez słów że "krucjaty były..." bo zrobi się mdło i kwaśno. O czym słowa? Porównywanie zakłamanego fałszu jakiegoś wypaczonego kultu wymyślonego przez kupca-pedofila-mordercę, z wiarą w prawdziwego Boga w Trójcy? Gdzie skala? Ludzie, kto ma uszy do słuchania i oczy do patrzenia już wie gdzie leży Prawda a gdzie fałsz z tego Świata. Z Bogiem!
ponad 4 lata temu / Łukasz
 
Czy da się uratować Franciszka? Czy to raczej błędna droga? A co zrobiła by H. Bławatska czy Max Scheler? Odpowiedzią wydaje się być "człowiek z Pekinu" który nigdy nie istniał. Och, przepraszam, zaistniał na potrzeby pewnego jezuickiego teologa który posiadał przemożny wpływ na SVII.
ponad 4 lata temu / Leo
 
Diagnoza postawiona znakomicie. Czy nauka świecka może coś doradzić? Należałoby oczekiwać od uczonych teologów Kościoła katolickiego, że trafnie i skutecznie doradzą coś mądrego Papieżowi. Chyba, że sobie nie życzy takich rad...
ponad 4 lata temu / gbk
 
Świetny tekst, choć u tej Autorki to norma.
ponad 4 lata temu / Masud
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.