DZIŚ JEST:   21   KWIETNIA   2019 r.

Zmartwychwstanie Pańskie
Św. Anzelma, Doktora Kościoła
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 48  >   NAUKA I WYCHOWANIE

Marcin Jendrzejczak

Wielkie Księgi – remedium na kryzys kształcenia?

Wielkie Księgi – remedium na kryzys kształcenia?
By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Postępujący na Zachodzie kryzys edukacji i w ogóle kryzys intelektualny każe się poważnie zastanowić nad powrotem do klasycznego modelu kształcenia – opartego na lekturze największych dzieł naszej cywilizacji.

 

W wydanej w roku 1987 książce Umysł zamknięty amerykański krytyk kultury Allan Bloom pisał, że do młodych osób nie dociera prawda obecna w tradycyjnych dziełach. Zagłusza ją bowiem choćby… głośna muzyka rockowa. W efekcie Wielkie Księgi Świata Zachodniego (Great Books of the Western World) nie mają dostępu do młodych umysłów. Dziś, w dobie esemesów, tabletów i gier komputerowych, podobnych „zagłuszaczy” jest coraz więcej, jednak główna wina leży po stronie samego systemu edukacji. Ten bowiem koncentruje się raczej na „produkcji” posłusznych obywateli, pracowników i konsumentów, niż na formowaniu ludzi oczytanych, o solidnych podstawach kulturowych, zdolnych do krytycznego i twórczego myślenia. Nawet jeśli w gimnazjach czy szkołach średnich uczniowie są zobowiązani do lektury niektórych arcydzieł, to coraz częściej ograniczają się do poznawania ich z drugiej ręki. Tymczasem nawet najlepsze streszczenie bądź opracowanie nigdy nie zastąpi oryginału.

 

To właśnie idea bezpośredniego poznawania największych arcydzieł cywilizacji zachodniej stanowi, zdaniem wielu, remedium na kryzys współczesnej edukacji. Chodzi o dzieła z rozmaitych obszarów tematycznych – od filozofii czy polityki aż po matematykę. List Wielkich Ksiąg nie ograniczają także ramy historycznych epok. Na najsłynniejszej z nich (autorstwa Mortimera Adlera i Charlesa Van Dorena) pierwszy jest Homer a ostatni – Sołżenicyn.

 

Idea stworzenia listy Wielkich Ksiąg Świata Zachodniego zrodziła się na Uniwersytecie w Chicago. Tam właśnie Robert Hutchins i Mortimer Adler prowadzili zajęcia na temat najbardziej znaczących książek zachodniej cywilizacji. Uczestnik tych zajęć, skierowanych do ludzi biznesu, zmarły w roku 1973 senator i wydawca, William Benton namówił wykładowców do wybrania kanonu książek i wydania ich przez Encyklopedię Britannica. Alder i Hutchins zgodzili się i w roku 1952 wydano pięćdziesięcioczterotomowy zbiór wraz z trzema tomami wprowadzenia autorstwa Aldera i Hutchinsa, w których czytelnik znajdzie zarówno porady, jak czytać książkę, by najwięcej wynieść z jej lektury, jak i spis stu dwóch Wielkich Idei dyskutowanych na kartach Great Books – tak zwany Synopticon.

 

To więcej, niż zbiór książek i więcej niż liberalna edukacja. Wielkie Księgi Świata Zachodniego to akt pobożności. Tu leżą źródła naszego bytu. Tu jest nasze dziedzictwo. Tu jest Zachód. Tu można odkryć przeznaczenie ludzkości – powiedział Robert Hutchins na uroczystości z okazji wydania księgozbioru.

 

W roku 1990 wyszła nowa edycja, z pewnymi korektami i sześcioma nowymi tomami uwzględniającymi więcej twórczości współczesnej, lecz nadal bez większych ustępstw na rzecz „postępowych” trendów w rodzaju feminizmu czy wielokulturowości.

 

Kiedy książka jest wielka?

 

Jakie warunki musi spełniać książka, by mogła zostać uznana za wielką? Zdaniem Aldera powinna być ponadczasowa, a jej lektura winna w miarę możliwości za każdym razem pozwalać na odkrywanie nowych znaczeń. Ponadto, ważne, by poruszała jak najwięcej problemów, jak najwięcej idei zajmujących umysły ludzi Zachodu na przestrzeni ostatnich dwudziestu pięciu stuleci. Niektóre dzieła – choćby Arystotelesa czy Akwinaty – poruszają w zasadzie wszystkie ze stu dwóch Wielkich Idei wyszczególnionych w Synopticonie. Inne zaś „zaledwie” około pięćdziesięciu.

 

Książki niespełniające powyższego wymogu można uznać co najwyżej za dobre. Do wielkości im daleko. Co ciekawe, książki dwudziestowieczne – nawet te wielkie – odnoszą się zazwyczaj do mniej niż pięćdziesięciu Wielkich Idei.

 

Lektura Wielkich Ksiąg i dyskusja na ich temat mieści się w tradycji edukacji liberalnej. Chodzi tu o naukę dla niej samej, a nie dla zdobycia konkretnej specjalizacji zawodowej. W praktyce, w dorosłym życiu trudno się takiej formie edukacji w pełni poświęcić. Dlatego najlepiej studiować Wielkie Księgi w ramach nauki w szkole średniej, kiedy młody człowiek, nieobciążony obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi, ma po temu najdogodniejsze warunki. Późniejsza uniwersytecka edukacja miałaby już polegać na specjalizacji w konkretnej dziedzinie. Jak zauważa strona greatbooksacademy.org podejście to byłoby zgodne z tradycją sięgającą średniowiecza. Edukacja na poziomie średnim kończyłaby się uzyskaniem tytułu bakałarza sztuk.

 

Niestety, w naszych czasach tego typu podejście popada w coraz głębsze zapomnienie, a szkoły już na poziomie średnim ulegają specjalizacji bądź oferują jedynie naukę bieżącej, szybko zmieniającej się wiedzy. Od tej reguły istnieją jednak chlubne wyjątki, głównie w Stanach Zjednoczonych – i często na uczelniach katolickich.

 

Znakomitego przykładu dostarcza tu Saint Thomas College w Kalifornii. Jego nauczyciele podchodzą do programu nauki Wielkich Ksiąg jako do środka poznania Prawdy o rzeczywistości, mającej w swym najgłębszym wymiarze charakter religijny. Uczniowie nie czytają tych prac: Homera, Szekspira, Platona, Euklidesa, świętego Augustyna, Kartezjusza, Newtona i wielu innych, jako wyjątkowego przykładu ludzkiej kreatywności – dowiadujemy się ze strony thomasaquinas.edu. Nie czytają ich także po to, by zaznajomić się z zachodnią kulturą i cywilizacją. Uczniowie College’u Świętego Tomasza z Akwinu czytają Wielkie Księgi, ponieważ bardziej niż inne dzieła pozwalają one – o ile się je czyta w świetle nauki Kościoła – na poznanie prawdy o rzeczywistości.

 

Dziś, niestety, mało komu dane jest uczyć się w takich szkołach i poznawać wszystkie czy choćby znaczną część Wielkich Ksiąg. Co prawda w dorosłym życiu znalezienie czasu na ich lekturę jest trudniejsze, bynajmniej jednak nie jest niemożliwe. Można to zaobserwować w internecie, gdzie powstają grupy osób motywujących się nawzajem do czytania Wielkich Ksiąg Świata Zachodniego.

 

Na przykład, Jason Jewell, profesor Faulkner z Uniwersytetu w Montgomery (Alabama), na swoim blogu zatytułowanym The Western Tradition (westerntradition.wordpress.com) zainicjował siedmioletni plan czytania Wielkich Ksiąg. Co ciekawe, nie polega on na systematycznej lekturze książek w całości. W każdym tygodniu zalecane jest przestudiowanie fragmentów dzieł różnych autorów, z rozmaitych dziedzin.

 

Zalecane metody czytania mogą się jednak od siebie różnić. Przykładowo, w amerykańskim Saint John College praktykuje się lekturę chronologiczną. Autorzy późniejsi odwołują się bowiem do wcześniejszych. Tak więc, aby zapoznać się z Teorią względności Einsteina (tak, tak, jest to jedna z Wielkich Ksiąg!), należy najpierw poznać przede wszystkim Elementy Euklidesa. Swoją drogą obecność na liście dzieł z zakresu nauk ścisłych budzi obawy dotyczące ich zrozumiałości. Ale praktykowanie sztuk wyzwolonych ma na celu maksymalne poszerzenie horyzontów poznawczych. Nie każdy będzie zawodowym matematykiem czy fizykiem, a jednak – zdaniem zwolenników edukacji liberalnej – każdy wykształcony człowiek powinien zapoznać się z tym, co w tych naukach powstało najważniejszego. Jak bowiem powiedział dziewiętnastowieczny angielski poeta i krytyk kultury Matthew Arnold, liberalna edukacja polega na zapoznaniu się z tym, co najlepsze we wszystkich obszarach ludzkiego zainteresowania.

 

Dlaczego jednak instytucje opierające edukację na Wielkich Księgach i dążące do ukształtowania charakteru człowieka poświęcają tyle uwagi książkom, prezentującym nauki ścisłe i przyrodnicze? Dlatego, że – jak zauważa Brian T. Kelly na thomasaquinas.edu – stanowią one lekarstwo na sceptycyzm i rozwijają jasne, logiczne myślenie. Na przykład, zgłębianie matematyki pomaga nie tylko lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość, lecz także kontemplować piękno stworzonego przez Boga wszechświata. Tak pojmowana matematyka czy fizyka wymaga, oczywiście, odpowiedniego studiowania dzieł najwybitniejszych umysłów, a nie wkuwania średniej jakości podręczników.

 

Elitaryzm i kulturowy szowinizm?

 

Projekt Great Books of The Western World ma także spore grono krytyków. Niektórzy zarzucają jego twórcom nadmierny anglocentryzm (nieproporcjonalnie niski, ich zdaniem, odsetek książek pochodzi z innych obszarów językowych); inni – zwykłą niepraktyczność. Dlaczego – zapytują – mamy czytać przestarzałe poglądy medyczne Hipokratesa sprzed ponad dwóch tysiącleci? Wszak ich wartość naukowa jest obecnie równa zeru… Podobne zarzuty dotyczą nawet celowości studiowania Teorii grawitacji Newtona.

 

Pięćdziesiąt cztery tomy nie zawierają w zasadzie niczego, co zostało napisane po angielsku w ostatnich stu latach (…), za to mnóstwo Platona i Arystotelesa, trochę alarmujących medycznych remediów Hipokratesa (…) i sporo starodawnej nauki nieinteresującej nikogo oprócz specjalistów – zżyma się James Campbell na łamach newyorktimes.com.

 

Jednak główny powód ataków na Wielkie Księgi wydaje się inny i wynika z kulturowego relatywizmu. Już pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia pojawiły się głosy wzywające do zaprzestania wykładów poświęconych zachodniej cywilizacji. Hey ho, Western culture got to go! – krzyczała zradykalizowana młódź. W świecie politycznej poprawności studiowanie twórców ze świata antyku i zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej jawiło się – i jawi się nadal – jako przykład kulturowego szowinizmu. Zapewne niejeden krytyk Wielkich Ksiąg wolałby, aby powszechnie obowiązywała jakaś globalna lista, na której na równi znaleźliby się twórcy i uczeni indyjscy czy chińscy. Sęk w tym, że aby poznawać obce cywilizacje, najpierw trzeba w pełni zgłębić własną. To zaś jest zadanie na długie lata.

 

Jak zauważa Daniel J. Flynn na firstprinciplesjournal.com, lista Wielkich Ksiąg ignoruje współczesne demokratyczne trendy. Jest protestem przeciwko wizji edukacji autorstwa Johna Deweya, zgodnie z którą nauczanie powinno dostosowywać się do potrzeb młodych ludzi. I ma się ona nijak do bieżącej listy bestsellerów „New York Timesa”. Z tych powodów można jej zarzucać antydemokratyzm – traktowany dziś jako zło absolutne. Ale – zapytuje Flynn – czyż antydemokratyzmem nie jest także ignorowanie głosów elżbietańskiej Anglii, starożytnych Aten czy średniowiecznej Francji?

 

 

Marcin Jendrzejczak 

dziennikarz, publicysta, doktor historii myśli politycznej. Autor książki Kulturowe korzenie demokratycznego kapitalizmu według Michaela Novaka.




 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

Na Sri Lance w mieście Dehiwala, na południe od największego miasta Kolombo doszło do kolejnej, siódmej eksplozji, w której zginęły co najmniej dwie osób. Z koleiósma eksplozja miała miejsce na przedmieściach największego miasta - Kolombo. Według najnowszych informacji w wybuchach zginęło ponad 180 osób, a 500 zostało rannych. Według miejscowej policji wśród ofiar znajduje się co najmniej 35 obcokrajowców.

 
 

Według lokalnych mediów, już na początku kwietnia służby Sri Lanki miały informację o możliwych zamach samobójczych w kościołach w tym kraju. Odpowiedzialnymi za ataki miało być m.in. radykalne muzułmańskie ugrupowanie NTJ.

 

 „Prawdopodobnie co najmniej dwie z sześciu eksplozji, do jakich doszło w wielkanocny poranek na Sri Lance były dziełem zamachowców samobójców”, poinformowała agencja AP.

 

„Co najmniej 180 sób zginęło, a prawie 500 zostało rannych w sześciu eksplozjach, do których doszło w niedzielę wielkanocną na Sri Lance”, informuje TVP INFO. Do wybuchów doszło w trzech kościołach i trzech hotelach.

 

W historii świata tylko przed jednym grobem zatoczono kamień oraz ustawiono przed nim na straży żołnierzy, aby zapobiec powstaniu złożonego w nim martwego człowieka: był to grób Chrystusa, wieczorem, w piątek zwany wielkim. Jakież widowisko mogłoby być bardziej absurdalne niż uzbrojeni żołnierze mający oko na zwłoki? Ale wartowników ustawiono na wypadek, gdyby Martwy zaczął chodzić, Milczący przemówił, a przebite Serce zaczęło bić gwałtownie w rytm życia. Mówili, że jest martwy; wiedzieli, że jest martwy; mówili, że nie powstanie ponownie, a jednak obserwowali! 


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.