DZIŚ JEST:   18   LIPCA   2019 r.

Św. Szymona z Lipnicy
Św. Brunona, biskupa
 
 
 
 

Wielkie kłamstwo Wielkiej Lechii

Wielkie kłamstwo Wielkiej Lechii
Zdjęcie ilustracyjne. FOT.Andrzej Sidor/FORUM

O jak przyjemnie, jak ciepło na sercu, gdy wspominamy wielkość dawnej Rzeczypospolitej. A gdyby jeszcze świetność wieku XVII mogła zostać uzupełniona tryumfami innej epoki – byłoby cudownie. Tę piękną wizję oferują nam twórcy koncepcji Wielkiej Lechii – rzekomego przedchrześcijańskiego imperium Polaków. Jednak – jak powiedział starożytny tragik Ajschylos – „nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią”.

 

Najlepszym dowodem brak dowodów

Pseudonaukowa koncepcja Imperium Lechickiego opiera się na kilku fałszywych aksjomatach. Turbosłowianie przyjmują bowiem za pewnik, że dowodem na prawdziwość ich twierdzeń jest… brak dowodów, zaś cała brać zawodowych historyków uczestniczy w zawiązanym przed wiekami antysłowiańskim spisku. Absurdalne? To dopiero początek!

 

Owe „niezbite dowody”, świadczące rzekomo o świetnej przeszłości przedchrześcijańskiej Polski, miały zostać – zdaniem twórców turbosłowiańskich teorii i ich wyznawców – zniszczone przez wrogów owej potęgi. Ośrodkami nienawiści wobec Słowian mieli być Niemcy oraz ich sojusznicy z Watykanu. Na szczęście w szczątkowej formie „dowody” przetrwały do dziś. Przetrwały, mimo wielu wieków niszczenia ich przez wszechwładne ośrodki, które miały siłę, aby zniszczyć potężne imperium (sic!). Z tych okruchów dawnej świetności prawdziwi historycy mogą rekonstruować prawdziwą przeszłość – twierdzą wielkolechici.

 

W tej istnej nawałnicy absurdu warto pamiętać, że wszystkie tego typu koncepcje to czysta fantastyka, a nie historia rozumiana jako nauka. Wielkolechickie twierdzenia nie są rozważane przez zawodowych badaczy przeszłości (czy to historyków czy archeologów), gdyż turbosłowiańska „rekonstrukcja” dziejów oparta jest na naiwnym, a bardzo często nieuczciwym interpretowaniu źródeł – czy to zagranicznych, czy polskich, zarówno wczesnośredniowiecznych, jak i późniejszych – a także podpieraniu się publikacjami uznanymi bezsprzecznie za fałszywki udające dokumenty średniowieczne.

 

Wielka Lechia w Piśmie Świętym?

Sztandarowym przykładem nieuczciwego podejścia turbosłowian do przekazów historycznych jest ich reakcja na obecność słowa „Lechi” w starotestamentalnej Księdze Sędziów oraz Księdze Samuela. Dla wyznawców pseudonaukowych koncepcji słowa „Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi” (Sdz 15, 9) dowodzą istnienia – i to na kilkaset lat przed Chrystusem – państwa o tej nazwie. Oczywiście państwa Lechitów, a więc Polaków.

 

Turbosłowianie ignorują jednak całkowicie zasady tłumaczenia, wyjaśnienia tłumaczy oraz kontekst historyczny. Tymczasem w biblijnych słowach o Lechi (Ramat-Lechi) chodzi o… miasto leżące w Ziemi Świętej. Wspomina o nim Księga Sędziów oraz Księga Samuela, zaś hebrajska nazwa (jako nazwa własna nietłumaczona) wiąże się z pokonaniem przez Samsona tysiąca wrogów przy pomocy oślej szczęki. Chcąc przetłumaczyć nazwę własną Ramat-Lechi uzyskalibyśmy po prostu Wzgórze Szczęki. Naukowa refleksja nie przemawia jednak do turbosłowian, którzy pozostają przy swoim.

 

Wszystko z niczego

Pseudonaukowa metoda piewców koncepcji Wielkiej Lechii – wolna od pogłębionych refleksji i bazująca na prostych (a nawet prostackich) skojarzeniach – z „sukcesem” stosowana jest także przy „analizie” innych źródeł. Dlatego też w najważniejszej dla tego środowiska książce (wydanej przez szanowane niegdyś wydawnictwo bez recenzji naukowej, za to z ogromnym sukcesem komercyjnym) znajdziemy sięgający blisko 2 tysięcy lat przed Chrystusem spis władców rzekomej Lechii. Jeden z królów, jak twierdzą turbosłowianie, miał panować 6 października roku 780 naszej ery przez 4 godziny. Zadziwiająca precyzja jak na „fakt”, że niemal wszystkie „informacje” o historii Wielkiej Lechii zniszczyć miały wszechwładne i nienawidzące Słowian ośrodki – Niemcy i Watykan.

 

Wszystko jest jednak możliwe dzięki żonglowaniu źródłami i selekcjonowaniu ich w sposób niezwykle wybiórczy – pod tezę, opieraniu się na wątpliwych „autorytetach” rodem z internetu (również rosyjskiego) i ich twórczości, nieuzasadnionych naukowo próbach łączenia kultur archeologicznych z etnosami, a także symulowaniu językoznawstwa poprzez podpieranie się banalnymi skojarzeniami lingwistycznymi, a nawet „poprawianiu” cytatów ze źródeł. Wygodne i łatwe do tworzenia zmanipulowanych interpretacji są również wyniki badań genetycznych poszczególnych populacji, zaś autorom zainteresowanym uzyskaniem konkretnego efektu swoich „prac” nie przeszkadzają logiczne błędy, zaprzeczanie samym sobie czy podkradanie dla rzekomej słowiańskiej Lechii historii innych, bezapelacyjnie niesłowiańskich grup etnicznych.

 

I chociaż absurdalność wielkolechickich teorii aż bije po oczach, a w sieci nie brakuje ludzi naukowo punktujących każdy fałsz turbosłowiańskich mędrców, to tego typu poglądy zyskują coraz większy poklask. Już dawno przestały być tylko epidemią polskiego internetu – obecnie możemy już raczej mówić o pandemii!

 

Objawy wirusa Wielkiej Lechii

W skład Imperium Lechickiego – jak przekonują bez żadnych historycznych dowodów turbosłowianie – wchodzić miały plemiona niezaprzeczalnie germańskie (Wandalowie, Goci), irańskie (Sarmaci, Scytowie, Alanowie) czy Wenedowie, których przynależność etniczna pozostaje dyskusyjna. Słowem: wszyscy, którzy „nie załapali” się do Cesarstwa Rzymskiego i na współczesnych mapach oznaczani są często jednym kolorem jako funkcjonujący poza nim.

 

Doskonałym przykładem pseudojęzykoznawczych akrobacji jest natomiast łączenie arabskiego słowa „allah” z… Polakami (przedrostek „al” oraz „lah”, czyli Lechita – Polak). Podobieństwo – owszem, występuje, ale nim związki się kończą. Wszak indoeuropejska i semicka rodzina językowa nie mają źródłowych związków. Jednak nauka i pseudonauka chodzą swoimi ścieżkami.

 

Dlatego też wyznawcy teorii o Wielkiej Lechii chętnie podpierają się „Kroniką Prokosza” – dokumentem bezapelacyjnie fałszywym. Braku jego autentyczności dowiedziono już w XIX wieku, zaś autorem tekstu nie był żaden średniowieczny mnich Prokosz, a zawodowy XVIII-wieczny fałszerz dokumentów i autor fikcyjnych genealogii rodów szlacheckich Przybysław Dyjamentowski. Wiedza przegrywa jednak w starciu z ideologią, wszak tekst „Kroniki” pasuje do z góry założonej teorii.

 

Tymczasem – wiemy to z historii Polski, ale też dziejów innych narodów Środkowej Europy – pisma stylizowane na starożytne lub wczesnośredniowieczne powstawały w czasach nowożytnych wcale licznie. Na przykład ważną rolę w rozbudzeniu czeskiej świadomości narodowej (poprzez „poprawienie” historii i położenie nacisku na heroizm przodków) odegrały dwa XIX-wieczne falsyfikaty autorstwa Václava Hanki i Josefa Lindy – „Rękopis królowodworski” i „Rękopis zielonogórski”. Z kolei jeszcze w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej na porządku dziennym było tworzenie fantastycznych genealogii rodów szlacheckich, bowiem łączenie przodków z wielkimi postaciami świata antycznego zaspokajało megalomańskie ambicje. Tego typu utwory są w nauce przydatne jako źródło do badania mentalności czasów nowożytnych, a nie dokumenty opisujące przeszłość.

 

Również nienaukowe, niekonsekwentne i nieuczciwe jest podejście wielkolechickich „autorytetów” do źródeł związanych swoją genezą z Kościołem. Olbrzymia większość badań nad średniowieczną historią Europy Środkowej opiera się na pracach ówczesnych biskupów i mnichów. Wielkolechici – chociaż mówią o watykańsko-niemieckim spisku – chętnie korzystają z tych dokumentów, a powoływanie się na opinię ludzi powiązanych z rzekomą antysłowiańską koalicją w ogóle im nie przeszkadza. A przecież, gdyby chcieli być konsekwentni i działać logicznie, powinni z założenia odrzucać każdy przekaz wytworzony w kręgu Kościoła. Gdy jednak z prac autorów katolickich można wyprowadzić wygodną i użyteczną narrację (średniowieczni twórcy często powielali w swoich utworach znane im z innych krajów legendy), biskupi nagle okazują się dla turbosłowian… pisarzami godnymi zaufania.

 

Wielki Kirgistan

Spór o pochodzenie Słowian (koncepcja autochtoniczna lub allochtoniczna) jest znany nauce od dekad i bez wątpienia mieści się w granicach naturalnego ścierania się różnych poglądów. Problem zaczyna się wtedy, gdy do koncepcji rozważanych przez historyków oraz archeologów próbuje dołączyć się ideologię. Tak było w przeszłości, gdy obie koncepcje służyły nie tylko opisaniu przeszłości i poznaniu prawdy, ale również uzasadnieniu ówczesnej obecności bądź to Polaków, bądź Niemców w zachodnich regionach naszego kraju. Z przyczyn politycznych (w tym również antychrześcijańskich) teoria autochtoniczna była również lansowana w PRL.

 

Dziś, chociaż historia starożytna ziem polskich nie jest już obiektem zainteresowania polityków i polem pracy propagandzistów, nauka dotycząca tego okresu ciągle cierpi z powodu pozanaukowego zainteresowania nią. Ideolodzy Wielkiej Lechii niczym rzep psiego ogona uczepili się teorii autochtonicznej, bowiem bez dowiedzenia obecności Słowian w Europie Środkowej od tysięcy lat, nie sposób w ogóle mówić o jakimś prastarym imperium.

 

Ostatnio z pomocą przyszła im na przykład genetyka – istnienie dziedzicznych haplogrup i występująca dość często wśród Polaków haplogrupa R1a1. Nagle, ni stąd, ni zowąd, grupy internetowych zapaleńców i samozwańczych badaczy zaczęły wypowiadać się nie tylko w dziedzinie archeologii, językoznawstwa czy historii, ale również genetyki – i to w sposób stanowczy, widząc w popularności jednej haplogrupy dowód potwierdzający ich teorie. I to pomimo faktu, że R1a1 występuje często nie tylko u Polaków (czy szerzej Słowian), ale również narodów germańskich, mieszkańców Indii, Iranu, czy nawet nieindoeuropejskich, bo ugrofińskich Węgrów i Estończyków oraz turskich Kirgizów.

 

Wobec tego dlaczego haplogrupa R1a1 miałaby stanowić dowód na istnienie akurat polskiego imperium, a nie na cywilizacyjny sukces Wielkiego Kirgistanu i podbój Europy Środkowej przez ten turski lud? Być może dlatego, że ów scenariusz – równie absurdalny co założenia Wielkiej Lechii – mógłby nie znaleźć poklasku wśród tych spośród turbosłowian, którzy, niczym niemieccy narodowi socjaliści, mówią o związkach z… Ariami (nazistowską koncepcję ariozofii „rozwinęli” w czasach upadku Związku Sowieckiego rosyjscy okultyści tworząc „Ario-Słowian”).

 

Jednak opieranie prehistorycznych teorii na haplogrupach jest wątpliwe pod względem naukowym również dlatego, że niełatwo o materiał porównawczy. Ludność stojąca zarówno za archeologiczną kulturą łużycką jak i kulturą przeworską praktykowała najczęściej pochówek w obrządku całopalnym, co najzwyczajniej w świecie utrudnia lub nawet uniemożliwia ich genetyczną identyfikację.

 

Po co ta cała Lechia?

Posiadanie narodowej historii liczącej 4 tysiące lat byłoby z pewnością rzeczą przyjemną. Może nawet poznawane w szkole cywilizacje starożytnego Bliskiego Wschodu oraz Imperium Rzymskie stałyby się dla polskiego ucznia bliższe, gdyby opisowi wynalezienia pisma czy podboju Galii przez Juliusza Cezara towarzyszyłyby wojny z przodkami Polaków.

 

Nie możemy jednak godzić się na fałsz oparty o słodkie kłamstewka suflowane nam przez wielkolechickich ideologów, na fałsz, którego rodowód łączyć można z teoriami niemieckich narodowych socjalistów oraz rosyjskich okultystów.

 

Wszak kłamstwo ma zawsze krótkie nogi, a oparte na fałszu pokonywanie pewnych kompleksów i poprawianie narodowego samopoczucia musi skończyć się tragicznie. Szczególnie, że chcąc poczuć dumę, nie musimy sięgać do absurdalnych i ociekających antyklerykalizmem koncepcji internetowych pseudonaukowców. Mamy przecież ponad tysiąc lat fascynującej i ciągle nie w pełni poznanej historii Polski i Polaków.

 

 

Michał Wałach

 

  


DATA: 2018-08-07 08:15
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
18
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Na świecie nigdy nic nie jest albo czarne, albo białe. Zacznijmy od tego, że, nie ważne czy to w wieku 10, czy 5, czy jeszcze wcześniej, nie można mówić o Polsce ani o Polakach, takiego pojęcia po prostu nie było. Czy jakaś Lechia była? Nie wiadomo, nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. Nawet szczegółowe badania naukowe, archeologiczne, znalezionych artefaktów dają jedynie przybliżone pojęcie o dawnych czasach. Ktoś znajduje fragment miecza rzymskiego we wsi pod Radomiem i już leci teoria, że tędy prawdopodobnie przebiegał szlak bursztynowy od Bałtyku do Rzymu. A jeśli np. w 12 wieku ktoś dostał w spadku od wujka z Pragi kawałek starego miecza, który służył, dajmy na to do otwierania beczek, a wcześniej ten wujek dostał go od swojego dziadka, który odbył pielgrzymkę do Rzymu i tam gdzieś na śmietniku znalazł ten kawałek metalu i go wziął bo obiecał przywieźć pamiątkę? I teraz obecny jego właściciel po prostu go wyrzucił, bo stary, zardzewiały? Pomyślcie.
1 miesiąc temu / Piotr
 
I tu się z panem Mariuszem zgodzę historia lubi się powtarzać cywilizację upadają i powstają a niektóre tylko zapadają w sen zimowy typu Chiny które obecnie się budzą co do duńskich badaczy nad grupą R1a1 to mnie Pan zaciekawił i poszukam informacji i tu pojawia się naga prawda że narodowi któremu się wyplewi tożsamość można łatwo manipulować
2 miesiące temu / Andzej
 
Jestem prostym stolarzem, który jadąc na Chorwację nie miał problemu z porozumiewaniem się przez całą drogę z Polski.Zastanawia mnie bagatelizowanie wyników genetycznych przeprowadzanych przez Duńczyków tych które mówią o grupie r1a1. Wyniki ich badań nie pasują do tego czego uczymy się w szkołach.Jakie znaczenie ma prawda o Słowianach?Siłę narodom dają słowa to słowa budują lub niszczą bawiąc się słowami można wszystko.Lepiej nie budzić Wandali którzy według Niemców byli germanami .Historia lubi się powtarzać.Pożądek rządzi światem napisany przez zwycięzców.Jak działa system zapomnienia prawdy?Przez sukcedywną pracę nad kłamstwem.Czy nikt już nie pamięta procesów germanizacji terenów okupowanych przez Niemców i rusyfikacji na terenach kontrolowanych przez Rosjan.Dbałoś o zapomnienie słów prowadzi do wielu problemów z tożsamością narodową które nie pasują do dzisiejszego modelu Europy tak samo było w czasach kiedy Rzym zmieniał Europę wprowadzając jako nażędzie nową
3 miesiące temu / Mariusz
 
cz 2 skończyłem na Rzymie Więc małe sprostowanie znaleziono osadę w Polsce z przed 4,200 lat około 2,200 roku p.n.e i to na pewno nie była osada rzymska bo on powstał 753 roku czy to była cywilizacja mykeńska nie jestem pewien bo jak by ktoś bardziej się interesował Starożytną Grecją to niech odpiszę bo ja nie jestem pewien czy oni tu sięgali bo kto inny by to był germanie wątpię celtowie możliwe tylko czy oni budowali kamienne budowle mury i zamki nie mogę się doszukać tego a tak bardziej na drobne by się rozpisywać to nie ma po co bo prawda może być pośrodku
3 miesiące temu / Andzej
 
Tak jak Platon opisywał swoją Atlantydę tak KS Kadłubek opisuje dzieje państwa słowiańsko nie wiem polskiego czy innego to teraz będzie najtrudniej do odszukania ale nie nierealne tu autor powołuje się na wiele faktów typu Początek cytatu >,,Jednak opieranie prehistorycznych teorii na haplogrupach jest wątpliwe pod względem naukowym również dlatego, że niełatwo o materiał porównawczy. Ludność stojąca zarówno za archeologiczną kulturą łużycką jak i kulturą przeworską praktykowała najczęściej pochówek w obrządku całopalnym, co najzwyczajniej w świecie utrudnia lub nawet uniemożliwia ich genetyczną identyfikację".
3 miesiące temu / Andzej
 
Teoretycy Wielkiej Lechii..i znawcy tematu dzielą się na kilka odłamów... Ja nalezę do tzw. umiarkowanych...którzy uznają jak zresztą część polskich archeologów..nieoficjalnie znam kogoś komu wprost to powiedziano tych którzy znaleźli np. najstarszy obraz wozu na kołach..starszego od tego z Mezopotamii. że naszych terenach istniały grody oraz osady na długo przed Mieszkiem...a wiec musiały istnieć twory para państwowe...są zresztą ślady tzw. słowiańskiego wielkiego muru na Ukrainie...o czym nikt nie uczy w szkole.. ostatnio też jest zażarty spór o czym Polacy są mało świadomi o pochodzeniu Mieszka...czy boczna linie wielkomorawska czy...no własnie.. badania DNA linii Mazowieckiej dały wyniki..jakby nie słowiańskie....ślad Wikingów...tych 3 tys. którzy walczyli pod Cedynia...o czym się nie uczy w szkole... Tak jak nie uczy się że ten mocarny książę z Małopolski..miał imię... można też poszukać wzmianki w poczcie cesarzy rzymskich...
4 miesiące temu / Kościuszko
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.