DZIŚ JEST:   22   LUTY   2019 r.

Katedry św. Piotra Apostoła
Św. Małgorzaty z Kortony
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 63  >   TEMAT NUMERU: Miej odwagę, wierz!

Wiara i odwaga. Lepiej umrzeć, niż zgrzeszyć

Wiara i odwaga. Lepiej umrzeć, niż zgrzeszyć

Wiara wymaga – bez względu na okoliczności. Naturalnie, wymaga także odwagi. Bez niej nie sposób udzielić odpowiedzi na powołanie, do którego wszyscy zostaliśmy wezwani. I jak zawsze, nie jest ona zasługą naszą, ale współpracy z Bożymi darami, które – jak zawsze – otrzymujemy za darmo.

 

Odwaga wiary dotyczy rzeczy wielkich i wydawałoby się – niemożliwych. Ale także tych zwykłych, codziennych, niezauważanych. Przypominają nam o tym święci: ci znani i ci nieznani, dający zarówno heroiczny przykład wiary, jak i codziennej dobroci, troski i ofiary. Potwierdzają oni prostą prawdę, że wystarczy żywa wiara, zaufanie Bogu i poddanie się Jego woli. On zatroszczy się o wszystko, czego nam potrzeba i doda tego, czego naprawdę nam brakuje.

 

Wiara wymaga odwagi, ale też jej udziela. To część powszechnego powołania: każdy z nas codziennie staje wobec wynikających zeń wyborów. Zatrzymując się na tej drodze, oddalamy się od Boga – to jedno z tych prawideł życia wewnętrznego, o których zawsze należy pamiętać. Kiedy On jest w centrum życia, napotykane problemy przestają już być takie zaskakujące, a zagrożenia tak wielkie. Odkrywamy, że robimy rzeczy, na które w innym przypadku najzwyczajniej brakowałoby nam odwagi. Krok po kroku jesteśmy prowadzeni po drodze, która nie jest łatwa (czasem wydaje się wręcz niemożliwa), ale konieczna. A Bóg umożliwia i ułatwia jej przebycie.

 

Wewnętrzna odwaga

Bóg pragnie naszego zbawienia i szczęścia. Dzięki Niemu jesteśmy też w stanie poznać samych siebie, nasz faktyczny stan: naszą małość, słabość i grzeszność. Jesteśmy – jak za świętym Augustynem przypomina nam katechizm – żebrakami. Nawrócenie zawsze wymaga odwagi, jego częścią jest autentyczne spojrzenie na czyny, myśli i wewnętrzne poruszenia, jak i na nasz dotychczasowy obraz samych siebie. A bywa i tak, że ten niszczeje wskutek dojścia do głosu sumienia powodującego dotkliwy, acz uzdrawiający dysonans.

 

Odwrócenie wzroku od tego, co zewnętrzne, i skupienie go na własnym stanie wewnętrznym, rozwikłanie przekonań i wyobrażeń gwarantujących (pozorny zresztą) komfort to zadanie, które jest stałą częścią tej drogi. Czasem wydaje się, że przekracza ona nasze siły, w innych przypadkach wymaga głębszej rewizji, uświadomienia sobie, że mimo autentycznej woli nie postąpiliśmy ani kroku naprzód. W końcu uznanie małości i grzeszności łączy się z wyznaniem wiary, nadziei i miłości, postanowieniem poprawy i zadośćuczynienia, a więc: z całkowitym zawierzeniem samego siebie i oddaniem Bogu. A to naprawdę niezwykle trudne.

 

To ciągle powtarzana lekcja pokory polegającej – jak tłumaczył ojciec Reginald Garrigou‑Lagrange OP – na uniżeniu się przed Bogiem oraz przed tym wszystkim, co Bożego jest w każdym stworzeniu. Bez Bożej łaski nie możemy postąpić naprzód, należymy bowiem do Boga, nie do samych siebie. To On objawia nam swoją dobroć i nami kieruje, zarówno poprzez swoje przykazania, jak i poprzez Opatrzność. Ten rodzaj wysiłku i pokory nie był znany światu pogańskiemu, z kolei świat postchrześcijański nim gardzi. Bóg powołuje nas do wielkości i świętości, a pierwszym prowadzącym do tego krokiem jest uznanie własnej małości i grzeszności.

 

Perspektywa wiary

Częścią powołania do świętości jest patrzenie przez pryzmat tego, co nadprzyrodzone, oddzielanie kwestii naprawdę istotnych od tych, które w istocie ważne nie są. To głupota dla świata, a równocześnie rzecz całkowicie obca kulturze wyrzekającej się chrześcijaństwa, traktującej religijność jako jeden z tych niewielu występków, których nie będzie tolerować.

 

Przyznawanie się do Chrystusa i naśladowanie Go (zob. Mt 10, 24–39) wymaga odwagi. Dotyczy to nie tylko krajów, w których Jego wyznawcy cierpią wskutek krwawych prześladowań. Dotyczy to także krajów historycznie katolickich, także Polski – i nie jest to przesadą. To wyzwanie w sytuacji, w której pobożność jest coraz częściej (a później już z zasady) oceniana jako dewocja, moralność jako zbiór pustych, szkodliwych i unieszczęśliwiających nakazów i zakazów, a spójność życia i przekonań jako niepokojący i obskurancki fanatyzm. Przypominają nam o tym niektóre media, a zdarza się czasem, że i doświadczenie.

 

Perspektywa wiary podpowiada, że lepiej umrzeć, niż zgrzeszyć; że spośród wszystkich rzeczy najważniejszy jest Bóg – dobro i zbawienie duszy. Nieustannie przypomina nam, że to On jest źródłem wszelkiego dobra, a Jego miłosierdzie jest równie niewyczerpane i doskonałe, co sprawiedliwość. Że prawdziwa miłość bliźniego sięga także nadprzyrodzonego celu jego życia, przejawiając się w rzeczach wielkich i zupełnie zwyczajnych, codziennych, niemal niezauważalnych. Przypomina nam w końcu, że zło i grzech należy nazywać po imieniu; że nasze powołanie polega na ciągłym wyborze.

 

I to także jest głupotą dla świata, który przekonuje, iż wiara jest czymś zbędnym, unieszczęśliwiającym i… wstydliwym. Tolerując wiarę, sprowadza on ją do niezrozumiałego dziwactwa, wyrazu naiwności bądź niedojrzałości, tolerowanego o tyle, o ile godzi się na taki status. Rzecz sprowadza się do dobrze znanego, ciągle powtarzającego się wyboru: z Chrystusem albo przeciwko Niemu. Ten wybór nie pozostawia miejsca na asekuracyjne, kompromisowe rozwiązanie.

 

Siła nadziei

W tę perspektywę wdziera się wiele zagrożeń. Jednym z nich jest… minimalizm. Trzymanie się wyłącznie tego, co absolutnie konieczne, rezygnacja z wewnętrznej walki i prawdziwej skali osobistego powołania: świętości. W życiu duchowym nie sposób stać w miejscu. Innym zagrożeniem jest niestałość, poddanie się kaprysom emocji i zmienności chwili, łączące się z kolejnymi: sentymentalizmem i religijnością interesowną. A stąd niedaleko do płytkiego i szkodliwego aktywizmu. Walka z tymi zagrożeniami, wyrwanie się spod ich władzy także wymaga odwagi.

To realne zagrożenie. I jak zawsze w takich przypadkach, towarzyszą mu znaki ostrzegawcze, które jednakowoż można zignorować. Wiara? Tak: pełna poruszeń, mniejszych i większych „cudów”, codziennych radości i słodyczy. Zmartwychwstanie? Tak, ale bez Ogrójca i Golgoty. Radykalizm? Tak, ale bez oczyszczenia, umartwienia zmysłów, bez wewnętrznej walki i ciemnej nocy duszy. Wierność? Na tyle, na ile pozwalają realia, w pewnych granicach. Pokusa takich kalkulacji przychodzi najczęściej. To naturalne, odpowiadają one powszednim lękom i dobrze znanym bożkom indywidualizmu, szczęścia i… niezmąconego spokoju.

 

Bóg nie oczekuje od nas sukcesów – oczekuje wysiłku, podjęcia próby, walki. Oczekuje oddania i zaufania, także wtedy, kiedy silnie odczuwamy porażkę, odrzucenie i samotność, kiedy wydaje się, że zwyciężają zło i niesprawiedliwość. To doświadczenie także wymaga niemożliwej odwagi. A tę daje sam Bóg. Zanim jednak nastąpi ten moment, zawsze otrzymujemy czas służący przygotowaniu, praktykowaniu cnót, uświęceniu i oczyszczeniu. Trzeba tylko dostrzec ten moment i – jak zawsze – zaufać.

 

 

Mateusz Ziomber

 

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 63. NUMERZE MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 

 

  

   

 

 

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
9
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@JKK: Obraz powyżej to raczej mało udana kopia oryginału pt. >>Daniel w jaskini lwów
7 miesięcy temu / Garfield
 
Co to za obraz? Czyjego autorstwa?
7 miesięcy temu / JKK
 
 

Pewna siostra zakonna ustawicznie adorowała Najświętszy Sakrament. Gdy pytano ją, co robi przez tyle godzin, odpowiadała: „Cóż robić przed Panem Jezusem? Dziękować, kochać i błagać. To wszyscy całą wieczność czynić będziemy". Jeśli więc chcemy zyskać obfite owoce z naszych nawiedzeń Najświętszego Sakramentu, bierzmy z niej przykład

 
 

Papież Bonifacy VIII wydał bullę ustanowiającą rok 1300. Rokiem Jubileuszowym. Związana z uroczystościami możliwość uzyskania odpustu ściągnęła do Rzymu ogromne tłumy pielgrzymów. Zapoczątkowało to tradycję żywą w Kościele aż do dzisiaj. W 1343 roku Ojciec Święty Klemens VI ogłosił, że odpusty te należy obchodzić co 50 lat. Kolejnej zmiany dokonał Urban VI  (1389) wyznaczając ich częstotliwość na co 33 lata. Obecnie, zgodnie z zarządzeniem papieża Pawła II z 1470 roku Rok Jubileuszowy obchodzony jest raz na 25 lat.

 

Minister spraw zagranicznych Izraela, który w ostatnich dniach zasłynął wypowiedzią, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki” podkreślił, że nie przeprosi za swoje skandaliczne słowa. Dodał jednocześnie, że „wielu Polaków współpracowało z nazistami”. 

 

Abp Carlo Maria Vigano opublikował kolejny list otwarty skierowany do papieża Franciszka oraz przewodniczących poszczególnych Episkopatów. W swym liście hierarcha nawiązuje do watykańskiego spotkania poświęconego nadużyciom seksualnym i przypomina postawę św. Piotra, który nawrócił się i podążał za Chrystusem. 

 

Dzieło św. Piotra Damianiego pt. „Liber Gomorrhianus” to traktat, który zawiera niezwykle cenne wskazówki mówiące o tym, dlaczego nie należy milczeć w sprawie problemu homoseksualizmu wśród duchownych. Warto przypomnieć, że Św. Damiani otrzymał pełne wsparcie świętego papieża – Leona IX.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.