DZIŚ JEST:   22   LUTY   2019 r.

Katedry św. Piotra Apostoła
Św. Małgorzaty z Kortony
 
 
 
 

W sprawie Hugona K.

W sprawie Hugona K.

Dwa stulecia po śmierci Hugo Kołłątaj (1750-1812) – który w swej epoce był kimś na kształt hybrydy profesora Geremka i arcybiskupa Życińskiego (niech im ziemia lekką będzie) – nadal trzyma się mocno w rankingach „wielkich Polaków” i systematycznie plasuje się wysoko na listach kandydatów do roli patrona, na przykład, nowo otwieranych szkół. Trudno zresztą zliczyć te już istniejące: podstawowe, średnie i wyższe, a także biblioteki czy inne instytucje życia publicznego noszące dumnie jego imię. Niewiele jest też chyba w Polsce miast, w których nie miałby nasz bohater swojej ulicy. Świat się zmienia, ale brednie powielane na temat samego Kołłątaja bądź z powołaniem się na jego autorytet – należące do stałego repertuaru demokratyczno-postępowych frazesów – wykazują niezwykłą trwałość. Rozpowszechniona już sto lat temu legenda tego wzorca patriotyzmu i ojca demokracji polskiej nie zmieniała się zasadniczo ani „za sanacji”, ani „za komunistów” – a i w III RP nie została poddana krytycznej rewizji.


Ot, całkiem niedawno pewnien skądinąd wybitny przedstawiciel współczesnych naszych „republikanów” odwoływał się z tęsknotą do pamięci kołłątajowskiej reformy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie wiedział, nieszczęsny, że owa „reforma” z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku była w istocie antykatolicką rewolucją, porównywalną jedynie z tym dziełem spustoszenia, którego dokonali na Uniwersytecie Jagiellońskim komuniści na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku. Młodzi-zdolni nauczyciele Komisji Edukacji Narodowej, nierzadko absolwenci protestanckich uczelni, odegrali z nadania Kołłątaja rolę analogiczną do zetempowców, którzy za Bieruta rozprawiali się z „reakcyjną” profesurą. Że o tym dziś w samej Alma Mater nie uczą owi wiekowi już zetempowcy ani ich wychowankowie – nie dziw, ale że tego dotąd nie rozeznają, na przykład, Szanowni Redaktorzy krakowskich „Arcanów”, szczerze wszak przejęci potrzebą naprawy Rzeczypospolitej – to kolejna odsłona tej samej tragedii dziejowej.


Spyta ktoś: a po cóż rewidować coś, co niejakie znaczenie mieć może dla grupy inteligentów mieszczącej się w granicach błędu statystycznego? Odpowiem – parafrazując znaną sentencję Zamoyskiego: takie będą Rzeczypospolite, jacy młodzieży patroni. A wszak pokaźne podobizny Hugona Kołłątaja jak wisiały, tak wiszą w szkolnych klasach i w salach sejmowych, a jego imię przywoływane jest bezkrytycznie od Wikipedii po horribile dictu prasę katolicką – exemplum: tygodnik „Niedziela” wymienia ostatnio Kołłątaja jako symbol zatroskania o losy kraju i odnowę moralną obywateli, notabene jednym tchem obok księdza Skargi (sic!). Skądże jednak wiedzieć mają pogubieni redaktorzy katolickich gazet, że w rzeczywistości jedną z głównych trosk księdza podkanclerzego było odsuwanie kleru katolickiego od wpływu na młodzież, a Rzymu od wpływu na ów kler (sic!) – skoro nie wspomina o tym panegiryczne w formie, a lewackie w treści hasło w Encyklopedii katolickiej (T. 9, Wyd. KUL, Lublin 2002). A pewnie i Szanowny Ksiądz Redaktor owej poważnie kwalifikującej się do indeksu ksiąg zakazanych Encyklopedii nie winien – skoro tak go na KUL-u uczyli…


Nie zdołamy tu, dla szczupłości miejsca, przenicować całego życiorysu i dorobku naszego bohatera. Zauważmy tylko, że po dwustu latach wciąż pozostaje on w dużym stopniu postacią bez biografii (!) – żadna z poświęconych mu dotąd prac nie rozwiązuje szeregu fundamentalnych zagadek, z jakich składa się żywot „księdza” Kołłątaja, którego notabene dat i okoliczności edukacji i święceń kapłańskich dotąd nie ustalono (sic!). Od czasu, gdy w latach trzydziestych ubiegłego stulecia francuski badacz A. Jobert skonstatował z niejakim zakłopotaniem, wzmiankując dyskretnie w przypisie: Nadaremnie szukaliśmy nazwiska Kołłątaja w matrykule Uniwersytetu Wiedeńskiego, a choć jego biografowie podają również, że był doktorem prawa i teologii Sapienzy, nie odnaleziono go również w spisach studentów Uniwersytetu Rzymskiego – żaden postęp badawczy nie nastąpił. To zaś natomiast, co ustalić można ponad wszelką wątpliwość – i doprawdy mogliby to przynajmniej zacząć zauważać katoliccy „encyklopedyści” – to fakt, że znane z dostępnych dokumentów źródłowych deklaracje ideowe sytuują Kołłątaja zdecydowanie poza nurtem ortodoksji katolickiej.


Gdy po nieudanym akcesie do Targowicy (zgłaszał się usilnie, ale go nie chcieli) wyjechał Kołłataj „do wód” w Cieplicach i Karlsbadzie (dziś: Karlove Vary) – a było to dokładnie dwieście dwadzieścia lat temu, z roku 1792 na 1793– prowadził stamtąd ożywioną korespondencję dotyczącą przede wszystkim dwóch najbardziej leżących mu na sercu kwestii: własnych spraw majątkowych i aktualności politycznych. W tym drugim wątku w opublikowanych przez Lucjana Siemieńskiego listach (Poznań 1872) na plan pierwszy wybija się pełna nadziei i oczekiwań fascynacja postępami rewolucji francuskiej – przy czym dla Kołłątaja to dopiero pierwszy rozdział tego, co ma nastąpić, bowiem w Holandii i Anglii dojrzewa dzieło rewolucji, a armie wysłane z Paryża już szczepią drzewo wolności w Niemczech. Kołłątaj wprawdzie jakobińskich ekscesów nie pochwala, ale to dlań najwyraźniej tylko wypadek przy pracy: Choć zdaje się, że dzieją się rzeczy straszne, to jednak jakaś ręka nad tym wszystkim czuwa… I nie jest to bynajmniej ręka Boska w rozumieniu autora – wiele wskazuje na to, że Siemieński nie myli się, uznając za pewnik wiążące Kołłątaja stosunki z massoneryą. Jeśli zaś idzie o nadzieje dla Polski – Kołłątaj upatruje ich właśnie w postępach rewolucji światowej: W Niderlandzie partya ludu przemaga nad duchowieństwem i szlachtą, a zatem i sąsiedzi nasi znajdą się wkrótce w takim zaburzeniu. Po czyjej stronie lokuje swoje sentymenty, nie ma wątpliwości: Z jednej strony idzie o upadek religii, szlachectwa i despotyzmu [tj. monarchii – G.B.], z drugiej o upadek wolności, oświecenia i uciśnienie ludzkości – nie można było tego chyba sformułować jaśniej. Wiadomość o egzekucji Ludwika XVI to dla Kołłątaja wieść radosna…


Ale kiedy jeden z korespondentów donosi mu o niepokojach społecznych w Krzyżanowicach (w których probostwo, jak szacuje sam zainteresowany, czyni mi złp 30 tysięcy intraty na rok) – wówczas, zamiast się cieszyć z szerzenia wolności, tak odpisuje pilnie Kołłątaj swemu plenipotentowi: Co to za bałamuctwa robią się tam między chłopami (…) i że ich tam ktoś ma podburzać? (…) Wszak ja niczego bardziej nie pragnę, jak żeby wszystkim moim włościanom działo się dobrze. Bo rewolucja rewolucją, a interesy interesami.




Tekst Grzegorza Brauna pochodzi z najnowszego numeru magazynu "Polonia Christiana". Trafi on do kiosków w przyszłym tygodniu! 


DATA: 2013-05-06 07:22
AUTOR: GRZEGORZ BRAUN
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"widzę że dotknąłem do żywego czyjeś pokaźne ego..." anarcho o czyim "ego" piszesz? Skoro mowa o Kołłątaju po co do tego Wandzię dodawać? Był Kołłątaj marnym politykiem ekonomistą jeszcze gorszym już o tym pisałem ale z Robespierrem łączy go nic. "Rzeź to czy wkroczenie - zakładałem, iż w tym kontekście nie muszę tłumaczyć, że to synonimy" dla nie są to synonimy tak jak nie nazywam agresji 17 września 1939 "wkroczeniem Czerwonej Armii do Polski" - komuniści mieli i nadal mają zwyczaj ją nazywać. "ależ oczywiście, że grzebanie się w genealogiach ma znaczenie!" jak mówi Pismo Święte "miły Panu jest każdy kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie bez względu na narodowość" (Dzieje Apostolskie 10,35) i zechciej nie tytułować mnie "Panem" bo wśród chrześcijan nie ma panów ni niewolników (List do Galacjan 3,28)
ponad 5 lat temu / JAQ
 
...a zwykły tchórz, Kołłątaj był mocny tylko w gębie co może i dobrze, nie potrzeba nam Robespierrów
ponad 5 lat temu / anarcha
 
@JAQ - oj, widzę że dotknąłem do żywego czyjeś pokaźne ego... To nie był cytat co powinno być oczywiste, odniosłem się do Pańskiej postawy, którą Pan zaprezentował - ależ oczywiście, że grzebanie się w genealogiach ma znaczenie ! Nie jestem deterministą ale nie można też być ślepym na fakt, że pochodzenie ma jednak znaczenie, nie można ujmować ludzi niezależnie od ich uwarunkowań, nie ma człowieka \'\'w ogóle\'\', to humanistyczna, prometejska fikcja, człowiek zawsze jest \'\'jakiś\'\', takiej a nie innej płci, rasy, narodowości itp. co rzecz jasna nie określa go do końca, ale nie są to na pewno tylko kostiumy, które jak roi sobie \'\'nowa lewica\'\' można dowolnie przymierzać i zmieniać. Oczywiście że chodziło o \'\'marszałkinię\'\', a zna Pan drugą taką Wandzię ? Rzeź to czy wkroczenie - zakładałem, iż w tym kontekście nie muszę tłumaczyć, że to synonimy - nie usprawiedliwia to panicznej ucieczki z kasą bez powiadomienia innych członków rządu, tak się nie zachowuje mą
ponad 5 lat temu / anarcha
 
Ze strony "Przewodnik Katolicki" artykuł "Co to jest oświecenie?" Ignacy Potocki i Kołłątaj "Obaj winni być dla nas przykładami skuteczności politycznej i niezwykłej dalekowzroczności. Zajmowali się nie tylko sprawami wagi państwowej, ale także ciężką, codzienną pracą służącą wykonaniu podjętych zamierzeń. Potocki tłumaczył podręczniki dla Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych. (...) Nauka języka ojczystego w miejsce łaciny. Nauka prawa polskiego i międzynarodowego w kontekście prawa naturalnego. Rozumienie zadań państwa, a więc polityki sensu stricto jako realizacji porządku naturalnego. Historia jako ?nauczycielka życia?. Kurs logiki i matematyki. Kurs odważnego myślenia. Dzięki mądrym reformom Komisji Edukacji Narodowej dzieci sarmatów uzyskały wyśmienitą, nownowoczesną formację, nie tracąc szacunku dla własnej tradycji, lecz wprost przeciwnie ? zyskując nowe wymiary obywatelskości."
ponad 5 lat temu / JAQ
 
anarcha, wyważasz otwarte drzwi, Kołłątaj nie jest moim idolem (o jego błędach pisałem już niżej) zaprotestowałem gdy Braun przyrównuje KEN do terroru stalinowskiego (nazwisko Bierut padło w artykule); i nie "wkroczeniu Rosjan na Pragę" a Rzezi Pragi. Piszesz "uwielbiam tą rozpowszechnioną wśród naszych \'\'patriotów\'\' postawę" kogo nazywasz patriotą w cudzysłowiu, mnie? "nie kalajmy autorytetów" z kogo to cytat? bo nie ze mnie. Jeśli powołuję się na kogoś to jak zaznaczałem już nie muszę zgadzać się ze wszystkim co robi czy mówi. O jakiej Nowickiej mowa, tej co zastępuje Marszałka Sejmu? grzebanie w genealogiach jakie doradzasz jest zbędne liczy się człowiek a nie jego pochodzenie. Piszesz "Zapominasz, \'\'mój drogi\'\'...". Skoro nie znasz mnie, skąd wiesz co niby "zapominam"? Enigmaticusie wiedz, że Józef Wybicki w 1768 protestował w sejmie repninowskim http://www.pch24.pl/pamietajmy--zesmy-sarmatami-,2233,i.html
ponad 5 lat temu / JAQ
 
Wskazuję trzy postaci - św. Wojciech, św. Stanisław, Maryja Królowa Polski - główni patroni Polski. Są jeszcze inni (nie-główni) św. Jacek Odrowąż, św. Jan z Dukli, św. Jadwiga królowa. Ich rola w historii Polski była znaczna, jeśli nie fundamentalna.
ponad 5 lat temu / PK
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.