DZIŚ JEST:   24   KWIETNIA   2019 r.

Św. Jerzego
Bł. Mariana z Ratyzbony
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 37  >   TEMAT NUMERU: DZIESIĘĆ LAT W UE

Rozmowa z ks. Paulem von Oldenburg

W Brukseli rodzi się totalitaryzm

W Brukseli rodzi się totalitaryzm

Komisja Europejska – najpotężniejsze ciało w Unii Europejskiej – działa zupełnie samodzielnie, nie oglądając się na nikogo. To dyktatura – mówi książę Paul von Oldenburg, dyrektor brukselskiego biura Federacji „Pro Europa Christiana” w rozmowie z Piotrem Doerre.


Czym naprawdę jest Unia Europejska? Państwem, superpaństwem, a może imperium?

 

– Imperium? José Manuel Barroso by sobie tego życzył. Sam cztery lata temu ogłosił podczas jednej z konferencji prasowych, że Unia Europejska przekształca się w imperium. W istocie jednak niełatwo powiedzieć, czym Unia Europejska naprawdę jest – z pewnością inaczej na to pytanie odpowiedzą zwykli obywatele europejskich państw, a inaczej – członkowie Komisji Europejskiej.

 

Ci bowiem pragną Unii jako politycznej jedności, jako europejskiego superpaństwa, z Komisją jako rządem – część komisarzy już to publicznie stwierdziła, więc to żadna tajemnica. Do tego właśnie dążą.

 

Eurokraci napotykają jednak trudności, gdyż europejskie narody nie chcą podążać drogą wytyczaną przez polityków. Działają tu dwie siły o wektorach całkowicie przeciwstawnych, z których jedna – rządy państw członkowskich – dąży do ściślejszego ujednolicenia, gdy z kolei druga – obywatele tych państw – nie zgadza się z tym, domagając się powrotu do własnej tożsamości. Mieszkańcy poszczególnych krajów pragną skupić się na wewnętrznych sprawach własnych ojczyzn. Zachodzi więc współzawodnictwo dwóch odmiennych koncepcji.

 

No właśnie, bo czy w ogóle możliwe jest stworzenie europejskiej tożsamości? Czy po kilku dekadach istnienia Unii Europejskiej Niemcy są mniej niemieccy, a Francuzi mniej francuscy czy Włosi mniej włoscy, za to wszyscy bardziej europejscy?

 

– Nie, nie jest to możliwe z powodu prostego faktu, iż tożsamości nie da się narzucić ani jednostkom, ani całym narodom. Tożsamość jest czymś organicznym – człowiek rodzi się w rodzinie, lokalnej społeczności, która jest albo polska, albo włoska albo duńska czy jakakolwiek inna i nasiąka wszelkimi charakterystycznymi cechami konkretnej kultury, co tworzy jego tożsamość. Ważną częścią owej tożsamości jest również religia.

 

Nie da się narzucić jednej tożsamości różnym, choć rzekomo jednakowo europejskim narodom. Eurokraci zresztą cały czas o tym mówią – że potrzebujemy jednej tożsamości, co w rzeczywistości pokazuje, że wcale takowej nie mamy. Zwłaszcza od czasu kryzysu finansowego roku 2008 szczególnie wyraźnie dostrzegamy, że Grecy są wciąż Grekami, a Niemcy Niemcami i wszyscy pilnują własnych interesów, co wydaje się najzupełniej uzasadnione.

 

Skoro niemożliwe jest stworzenie wspólnej tożsamości, dlaczego wciąż się na to naciska? Dlaczego poważne siły polityczne, partie i ich programy, a także armia urzędników i biurokratów Unii Europejskiej od lat trudzą się nad osiągnięciem celu niemożliwego do osiągnięcia?

 

– Niełatwo na to pytanie odpowiedzieć. Takie podejście wynika z relatywistycznego spojrzenia na świat. Jeżeli zgodzimy się, że istnieje obiektywna prawda, to musimy się zgodzić na wiele rzeczy, które z takiej sytuacji wynikają, na przykład społeczeństwo organiczne. Tymczasem eurokraci nie życzą sobie społeczeństwa organicznego. Przeciwnie – chcą zniszczyć jego resztki, by na gruzach zbudować superpaństwo – republikę światową. To właśnie jest ostateczny cel polityki rozmaitych grup działających na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat. Realizują one marzenie o republice światowej rządzonej przez światowy rząd. To dlatego grupują państwa w bloki na kształt Unii Europejskiej – czy to w Afryce, czy w Ameryce Południowej. Jest w tym logika – jeżeli chcą utworzyć rząd europejski, dlaczego w ostateczności nie mieliby utworzyć rządu światowego? Dążą do realizacji swego zamierzenia, po drodze eliminując wszelki opór. Bo przecież narody mają własną tożsamość i czują się w obowiązku ją zachować.

 

Czyli Unia Europejska to bynajmniej nie związek państw ustanowiony dla korzyści krajów członkowskich tylko ideologiczny projekt?

 

– Owszem, Unia Europejska to z całą pewnością projekt ideologiczny, wyrastający z założeń równościowych. I nie chodzi tu bynajmniej o równość wszystkich dusz przed Bogiem, ale o taki rodzaj równości, który zaprzecza istnieniu wszelkich różnic. Obecna ideologia forsowana przez Parlament Europejski i Komisję Europejską głosi, że mężczyzna i kobieta są równi. Znaczy: jednakowi. Do tego wręcz stopnia, że można sobie wybrać, czy woli się być kobietą czy mężczyzną. Albo czymkolwiek – na fejsbuku znajdujemy wszak pięćdziesiąt różnych gatunków gender do wyboru. Taki dziś mamy stopień równości. A to przecież nic innego jak efekt odrzucenia prawdy obiektywnej, z której wypływa sam fakt istnienia różnic. Bóg przecież stworzył nas różnymi.

 

Tymczasem dziś koncept równości to panujący dogmat. Więcej – to fundament nowego ładu. Wszystko jest równe – ale tę równość trzeba wprowadzać siłą, bo nikt przy zdrowych zmysłach jej nie chce. Dlatego można widzieć w Unii Europejskiej system totalitarny, który zresztą z czasem będzie się stawał coraz bardziej totalitarny, kiedy równość zacznie być narzucana we wszystkich aspektach życia. Widzimy to już w kwestiach związanych z genderedukacją. Nie wolno nam życzyć sobie, by naszym dzieciom oszczędzono takiej edukacji, podobnie jak nie wolno nam mówić, że homoseksualizm jest grzechem. W ogóle nie wolno już niczego krytykować. To bardzo niebezpieczna tendencja.

  

Polska przystąpiła do Unii Europejskiej dokładnie dziesięć lat temu. Politycy unijni zachęcali nas do tego, argumentując, że jesteśmy Europejczykami i dlatego musimy być aktywni w tym wielkim projekcie, bo jest on dla wszystkich Europejczyków. I że nie powinniśmy się obawiać utraty naszej katolickiej tożsamości i naszych obyczajów. Wmawiano nam, że nic takiego się nie stanie, bo w Unii Europejskiej nie o to chodzi – jest ona wyłącznie związkiem polityczno‑ekonomicznym opartym na zestawie wspólnych wartości europejskich, w którym nikt nie zakłóci naszej prywatności, nie będzie ingerował w nasze zwyczaje i praktyki religijne. Wręcz przeciwnie – w Unii istnieją instytucje mające za zadanie obronę praw religijnych, prywatności i obyczajów. Tymczasem w ciągu dziesięciu lat naszego członkostwa zaobserwowaliśmy, że dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Unia Europejska stara się narzucić nam wartości zupełnie odwrotne od tych, którym hołdowaliśmy od wieków. W jaki sposób katolicy powinni bronić swych praw na arenie unijnej?

 

– Po kilku latach istnienia Unii Europejskiej wszyscy się zorientowali, że coś w niej jest nie tak, że wiele rzeczy się ukrywa bądź też unijna retoryka posuwa się do kłamstwa. Przedsięwzięcie oparte na kłamstwie nie może przynieść nic dobrego – to pierwsza refleksja.

 

Jeżeli więc katolicy – jak to się dzieje w Polsce czy w Chorwacji – dostrzegają niebezpieczeństwo i odważnie wyrażają swój sprzeciw, to nie ma możliwości wymuszenia na nich realizacji szkodliwych projektów. Oczywiście, istnieje zagrożenie szykanami ze strony Brukseli usiłującej przeforsować własną politykę, lecz jeżeli tylko dany naród mocno trwa w swojej katolickiej postawie, nie ma takiej możliwości.

 

Polska dostarcza dobrego przykładu w tej materii, ponieważ polscy katolicy zdecydowanie sprzeciwiają się wielu rzeczom, które europejscy politycy usiłują im narzucić, co zmusza ich do zaprzestania szkodliwych działań, jak na przykład legalizacja „małżeństw” homoseksualnych czy liberalizacja przepisów aborcyjnych. Więcej, polscy katolicy występują wręcz z żądaniami przeciwnymi – jak choćby całkowitej delegalizacji aborcji – które znajdują szerokie wsparcie.

 

Demokratyczni politycy zdają sobie sprawę, że nie mogą działać wbrew opinii publicznej. Przyjeżdżają ze swojego kraju do Brukseli i tu, za zamkniętymi drzwiami płaczą, że nic nie potrafią wskórać, że jeśli się poważą na więcej, zostaną odsunięci od władzy. Istnieją zatem realne szanse na obronę wartości. Musimy być czujni i wyczuleni na wszystko, co się dzieje wokół nas, zwłaszcza w kwestii zasad niepodlegających dyskusji, jak prawo do życia, małżeństwo, rodzina i wyłączne prawo rodziców do wychowania i edukacji własnych dzieci. Te kwestie są najważniejsze, gdyż dotyczą rodziny stanowiącej podstawę całego życia społecznego.

 

Jeżeli katolicy będą nieugięci, mają realne szanse obalić cały ten porządek. Należy więc o to walczyć.

 

W jaki sposób lewicowe siły forsują swoje projekty, korzystając z instytucji unijnych?

 

– Przede wszystkim trzeba sobie wyraźnie uświadomić, że parlament europejski nie jest żadnym parlamentem. W żaden sposób nie przypomina parlamentów znanych nam z naszych krajów. Jest to ciało, które za pomocą uchwalanych tam rezolucji ma wytworzyć, zwłaszcza w kwestiach społecznych, konkretny nurt opinii publicznej, jak choćby w przypadku Raportu Lunacek przygotowanego przez lobby homoseksualne, napisanego przez lobby homoseksualne, finansowane w bodaj osiemdziesięciu procentach przez Komisję Europejską. Resztę dają „filantropi” typu Sorosa czy Gatesa.

 

Działa tu samonapędzający się proces. Projekt trafia na forum Parlamentu Europejskiego w siedemdziesięciu pięciu procentach lewicowego, gdzie zostaje pozytywnie przegłosowany, po czym Parlament Europejski wydaje rezolucję, z której wynika, że Europa potrzebuje silniejszej ochrony czy szerszego zakresu praw dla homoseksualistów. Parlament Europejski wytwarza ideologiczny nurt, na którym potem bazuje Komisja Europejska, by stwierdzić, że skoro parlament uchwalił taką rezolucję, zadaniem Komisji jest wprowadzenie jej w życie. Dalej trafia ona do Rady Europejskiej, która w większości przypadków po prostu akceptuje wcześniejsze ustalenia.

 

W ten sposób tworzy się osiemdziesiąt procent prawa w państwach członkowskich. Prawo państw członkowskich, w tym też prawo waszego kraju ustanawia się tu, w Brukseli. Badania na ten temat przeprowadził były prezydent Niemiec, Roman Herzog. Wynika z nich jednoznacznie, że siedemdziesiąt pięć do osiemdziesięciu procent prawa regulującego wewnętrzne sprawy poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej powstaje w Brukseli.

 

Struktury europejskie są więc maszynerią wytwarzającą rewolucyjne tendencje. W mediach z kolei panuje swoisty gleichschaltung – termin ten sięga swymi korzeniami III Rzeszy i oznacza ujednolicenie i kontrolę nad wszystkimi aspektami życia ze strony partii narodowosocjalistycznej – obecne media jednomyślnie podają jako niezaprzeczalny fakt, że wszystko, co powstaje w Brukseli, jest dobre i wszyscy muszą to bez szemrania przyjąć i zastosować we własnych państwach jako ustanowione prawo. Bruksela tak orzekła – i kwestia zamknięta.

 

Ostatecznie więc Parlament Europejski ma znaczący wpływ nie tyle na procesy legislacyjne – może bowiem jedynie komentować ustalenia Komisji Europejskiej – co na przygotowanie odpowiedniego gruntu dla praw, które zostaną ustanowione później.

 

Dlatego ważne jest obserwowanie wszystkich jego rezolucji i zapoznawanie opinii publicznej ze wszystkim, co się dzieje w Brukseli.

 

Jeden z lewicowych dzienników w Polsce opublikował niedawno artykuł, z którego wynika, iż myśląc o Unii Europejskiej, Polacy mają przede wszystkim poczucie absurdu. Czyli czujemy dokładnie to samo, co czuliśmy w stosunku do komunizmu, w którym absurd panował na każdym kroku. Dla przeciętnego człowieka bowiem komunizm był wielkim systemem małych absurdów, z którymi musiał się zmagać. Wydaje się, że obecnie mamy do czynienia z bliźniaczą sytuacją…


– Dlatego na każdym kroku należy o tym przypominać. W Niemczech, na przykład, wszyscy już zapomnieli o doświadczeniach totalitaryzmu. Cieszymy się ogromnym sukcesem ekonomicznym, wszyscy zajęci są dorabianiem się, aby wyciągnąć co się da z korzystnej koniunktury i wszystko idzie jak z płatka. To jednak, niestety, przysłania fakt, iż totalitaryzm pełza tuż pod powierzchnią rzeczywistości, rozszerzając się na wszystkie strony.

 

Niemcy cieszą się sukcesem i pseudowolnością, zarabiają masę pieniędzy i mogą sobie na wszystko pozwolić, a jednocześnie coraz bardziej głupieją i nie potrafią dostrzec, co się czai za rogiem. Jeżeli więc wy, Polacy, dostrzegacie zagrożenie, to teraz jest ostatni moment, aby im to uświadomić. Wkrótce może być za późno na podjęcie jakichkolwiek działań.

 

Polska jest na szczęście poza strefą euro, co jest bardzo korzystne – Polska powinna pozostać poza strefą euro!

Głównym celem eurototalitaryzmu jest inkorporacja Polski po to, by ją później zdezintegrować. Tego właśnie chce Viviane Reding, tego chce Manuel Barroso. Tego chce też Angela Merkel, która jeszcze przed wyborami wspominała, że zamierza przekazać szersze uprawnienia Unii Europejskiej. Tak właśnie realizuje się projekt scentralizowanego superpaństwa. W takim superpaństwie Polska po prostu zniknie.

 

Oni wam tego nie powiedzą, bo muszą kłamać na temat swoich zamierzeń. Nie mogą wam przecież powiedzieć, że musicie zaakceptować płynące z Brukseli prawa, które stoją w sprzeczności z naturą; że musicie zaakceptować aborcję i tym podobne rzeczy. Nie mogą wam powiedzieć prawdy, bo to wywołałoby niepożądaną dla nich reakcję polskiej opinii publicznej. Dlatego będą kłamać, dopóki nie pozbędą się państw narodowych i nie stworzą jednego rządu. Dopóki nie chwycą was mocno za gardło.

 

Jednakowoż nie wolno zapominać lekcji, którą wyciągamy z historii – że ilekroć imperia popadają w niemoralność, wkrótce same upadają. W dzisiejszym europejskim imperium zaś niemoralność doszła już do zenitu, ba, stanowi jego fundament. I to właśnie daje nadzieję na całkowitą porażkę tego projektu i upadek unijnej utopii. Modlimy się, by nastąpił on jak najszybciej.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Zerwaliśmy smycz moskiewską to i smycz brukselską też zerwiemy. BOŻE, CHROŃ POLSKĘ.
ponad 4 lata temu / marekb54
 
 

1547 - w bitwie pod Mühlbergiem armia cesarska, pod dowództwem samego Karola V Habsburga i księcia Alby, rozbiła wojska protestanckiego związku szmalkaldzkiego. Dysponujące prawie dwukrotną przewagą wojska cesarskie zadały przeciwnikowi ogromne straty (ok. 8 tys. zabitych i rannych) przy minimalnych własnych (ok. 200 żołnierzy). Wódz armii protestanckiej elektor saski Jan Fryderyk Wspaniałomyślny ranny dostał się do niewoli.

 
 

Ujawnienie przez brytyjski „The Sunday Times” zarzutów o zaangażowanie Fundacji Otwarty Dialog w pranie pieniędzy zbiegło się w czasie z obarczeniem opozycyjnego bloku wyborczego ACUM przez prezydenta Mołdawii winą za brak zawiązania koalicji parlamentarnej. Wcześniej powołana przez parlament specjalna komisja stwierdziła, że fundacja wspierała dwoje liderów ACUM – Maię Sandu i Andreia Năstase.

 

Z najnowszego badania Centrum Badań Socjologicznych (CIS) w Madrycie wynika, że w hiszpańskich kościołach sporadycznie pojawia się na Mszach świętych lub w ogóle w nich nie uczestniczy ponad 62 procent obywateli Hiszpanii. Eksperci państwowego ośrodka badawczego wskazują, że nigdy w historii tego kraju tak wysoki odsetek populacji deklarował absencję na uroczystościach religijnych.

 

Chcąc przeprowadzić ogromne zmiany społeczno-ekonomiczne, brytyjscy radykałowie, którzy bezwstydnie wykorzystują dzieci do swoich protestów w obronie klimatu, wezwali do zorganizowania „zgromadzenia obywateli”, podobnego do tego, jakie przygotowało projekt zmiany konstytucji w sprawie aborcji na terenie Irlandii.

 

Krwawe zamachy terrorystyczne na Sri Lance to odwet za ataki na meczety w nowozelandzkim Christchurch, do jakich doszło w marcu – powiedział lankijski wiceminister obrony Ruwan Wijewardene. Tymczasem do dokonania rzezi w Wielką Niedzielę przyznało się Państwo Islamskie. Muzułmańska organizacja terrorystyczna nie przedstawiła jednak żadnych dowodów potwierdzających swoje sprawstwo.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.