DZIŚ JEST:   20   KWIETNIA   2019 r.

Wielka Sobota

Św. Agnieszki z Montepulciano
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 33  >   TEMAT NUMERU: CHORWACJA W EUROSOJUZIE

Bogusław Bajor

Uvijek vjerni Tebi - chorwaccy kibice już w Unii

Uvijek vjerni Tebi - chorwaccy kibice już w Unii
#POLITYKA    #FANI    #SPLIT    #DINAMO    #HAJDUK    #KIBOLE    #KIBICE    #PIŁKA NOŻNA    #ZAGRZEB    #CHORWACJA    #EUROPA    #UNIA EUROPEJSKA    #CHORWACJA W UNII

Unia Europejska poszerzyła swe grono o nowe państwo. Nie ulega wątpliwości, że świat wartości wyznawany przez kibiców i wielu sportowców chorwackich odwrócony jest plecami do wiatrów wiejących z Brukseli czy Strasburga, które ponoć mają wyleczyć Europejczyków z nacjonalizmu, religianctwa, kseno-, homo- i innych wyimaginowanych fobii.

 

Walki kibiców chorwackich i serbskich mają długą tradycję. Do najgłośniejszych należą starcia kibiców Hajduka Split w roku 1974 z żołnierzami armii jugosłowiańskiej – Serbami sympatyzującymi z Crveną Zvezdą Belgrad (symbolem wszystkiego co serbskie), z którą dalmatyński klub akurat rozgrywał mecz piłkarski. Sytuację uratował major, który postraszył użyciem broni rozemocjonowanych kibiców chorwackich, po czym wyprowadził swą kompanię z wrogiego stadionu.

 

Wówczas to na nowo narodziła się legenda najbardziej oddanej, ale i najbardziej agresywnej grupy kibiców Hajduka, zwanej „Torcida”. Jej początki datują się jednak na rok 1950, kiedy po piłkarskim Mundialu w Brazylii grupa studentów ze Splitu chciała przenieść gorącą południowoamerykańską atmosferę na stadion Hajduka. Nazwali się „Torcida”, bo tym mianem określano dopingujących kibiców w Brazylii.

 

Do pierwszego pokazu siły chorwackiej „Torcidy” doszło 29 października 1950 roku podczas meczu ze znienawidzoną Crveną Zvezdą. Już w przeddzień meczu ulice Splitu zapełniły się kibicami Hajduka, którzy postanowili udać się przed hotel, w którym zamieszkiwali piłkarze Crveny. Buczenie, gwizdy, ogromny hałas syren oraz rogów miały uniemożliwić zawodnikom z Belgradu normalny sen. To wydarzenie stało się zwyczajem kibiców ze Splitu.

 

Mecz rozgrywany był na wypełnionym po brzegi Starim Placu (pierwszy stadion Hajduka). Dwadzieścia tysięcy fanów na stadionie, tysiące na ulicach – wszyscy przez całe spotkanie szalonym dopingiem wspierali swój zespół. Mecz zakończył się zwycięstwem Hajduka (2:1), a tysiące kibiców długo celebrowało sukces na ulicach Splitu i całej Dalmacji.

 

W ogóle każdy mecz w jakiejkolwiek dyscyplinie, w którym biorą udział reprezentacje Chorwacji i Serbii albo drużyny klubowe tych państw, staje się okazją do demonstrowania resentymentów i eksponowania symboli narodowych oraz skandowania haseł narodowych i religijnych: katolickich ze strony Chorwatów i prawosławnych z sektorów serbskich.

 

Jest jednak coś, co łączy zantagonizowane grupy, a mianowicie: przywiązanie do tradycyjnych wartości rodzinnych i wyraźny sprzeciw wobec homoseksualizmu. To jednak zbyt mało, by można mówić o jakimkolwiek porozumieniu między zwaśnionymi stronami.

 

Symboliczny początek wojny

Swoją niechęć wobec Jugosławii i Serbii publicznie demonstrowali także niektórzy piłkarze, jak choćby doskonały zawodnik, kapitan reprezentacji Chorwacji Zvonimir Boban. Wszem wobec głosił on, że nie byłoby brązowego medalu mistrzostw świata we Francji w 1998 roku, gdyby nad drużyną nie czuwał prezydent Franjo Tudjman – symbol odbudowy niepodległego państwa chorwackiego.

Zresztą Boban stał się symbolem gorącego, bezkompromisowego patriotyzmu chorwackiego z innego jeszcze powodu…

 

Był 13 maja 1990 roku… Na Bałkanach wrzało. Zaledwie tydzień ­wcześniej w Chorwacji odbyła się druga tura wyborów, które wygrała Chorwacka Unia Demokratyczna, partia Franjo Tudjmana (notabene byłego komunistycznego partyzanta, który przeszedł drogę ideową od uwielbienia dla sierpa i młota do chorwackiego nacjonalizmu). Jej lider nie owijał w bawełnę, głosząc, że Chorwacja niebawem odłączy się od Jugosławii.

 

13 sierpnia 1990 roku okazał się swoistym preludium do nadchodzącej wojny, ba – symbolicznym jej początkiem. Pretekstu dostarczył piłkarski mecz rozegrany na stadionie „Maksimir” w Zagrzebiu pomiędzy miejscowym Dinamem a znienawidzoną przez Chorwatów Crveną Zvezdą Belgrad.

 

Wtedy jednak wydarzenia na boisku zeszły na dalszy plan. Ekipa z Zagrzebia – z rewelacyjnym Davosem Sukerem i Bobanem w składzie – już wcześniej zapewniła sobie wicemistrzostwo kraju, a zespół Czerwonej Gwiazdy, w której pierwsze skrzypce grali Darko Pancew (król strzelców ligi jugosłowiańskiej), Robert Prosinecki (notabene Chorwat i późniejszy zawodnik Dinama!) czy Dragan Stojković – świętowała mistrzostwo. W tej sytuacji górę wzięły emocje pozasportowe.

 

Do Zagrzebia przyjechało kilka tysięcy Delije (kibiców Crveny) ze słynnym Arkanem, czyli Żeljko Rażnatovićem – szefem kibicowskiej bojówki, serbskim nacjonalistą i dowódcą paramilitarnych Tygrysów – Serbskiej Gwardii Ochotniczej (która walczyła w latach 1991–1995 w Chorwacji i Bośni).

Do pierwszych starć doszło kilka godzin przed meczem. Na ulicach Zagrzebia walczono czym popadnie – w powietrzu latały noże, kastety, butelki, pałki…

 

Później na stadionie Dinama panował klimat wyłącznie wojenny. Chorwaci skandowali: Śmierć Serbom! oraz Niepodlegość!, prezentując oprawę nawiązującą do Niezależnego Państwa Chorwackiego i ustaszów. Kibice serbscy odpowiadali okrzykami: Zabij Chorwata, by Albańczyk nie miał brata!, Zagrzeb jest serbski! czy Zabijemy Tudjmana!, po czym zaczęli demolować zagrzebski stadion.

 

W końcu do akcji wkroczyła jugosłowiańska milicja. „Stróże prawa” rozpoczęli regularne pałowanie fanów Dinama, jednego z nich kopali na murawie stadionu. Spowodowało to zdecydowaną reakcję wspomnianego Zvonimira Bobana, który… solidnym kopniakiem powalił jednego z milicjantów.

Za takie zachowanie piłkarz został zdyskwalifikowany przez Jugosłowiańską Federację Piłkarską na pół roku, stał się za to niemal bohaterem narodowym, którego podobiznę malowano na murach Zagrzebia i innych miast Chorwacji.

 

Warto przypomnieć, że CNN zaliczyła niedokończone spotkanie Dinama z Crveną Zvezdą do grona pięciu najważniejszych meczów w „historii ludzkości”. Nic dziwnego – było ono początkiem końca piłkarskiej ligi jugosłowiańskiej, a nade wszystko – zapowiedzią strasznej wojny na Bałkanach, która ogarnęła ten region rok później.

 

Wdzięczni Stolicy Apostolskiej

 

Fenomenem sporej części kibiców chorwackich – bardzo rzadko spotykanym gdzie indziej – jest ostentacyjne demonstrowanie swego przywiązania nie tylko do religii katolickiej, ale też do Stolicy Apostolskiej. Często podczas meczów na trybunach wśród kibicowskich opraw stadionowych zobaczyć można flagi Watykanu. Patriotycznie nastawieni fani Dinama Zagrzeb czy Hajduka Split okazują tym samym wdzięczność Watykanowi, który 15 stycznia 1992 roku jako pierwszy uznał niepodległość ich kraju.

  

Ogromną popularnością wśród lwiej części Chorwatów, w tym oczywiście wśród kibiców, cieszył się i nadal cieszy bł. Jan Paweł II, który w najważniejszym chorwackim sanktuarium maryjnym w Mariji Bistricy 3 października 1998 roku beatyfikował kardynała Alojzego Stepinaca, gorącego obrońcę wiary i piewcę niepodległości Chorwacji, prześladowanego przez komunistyczny reżim Tito.

  

Fenomen „Thompsona”

 

Chorwackie stadiony żyją mieszanką katolicyzmu i wartości narodowych nie tylko podczas zawodów sportowych, ale także podczas rockowych koncertów Marko Perkovića, znanego głównie pod pseudonimem „Thompson”, który przylgnął doń podczas wojny na Bałkanach z powodu używania amerykańskiego pistoletu maszynowego.

 

Marko „Thompson” Perković – kibic Hajduka Split, pochodzący z dalmackiego Ćavoglave, przed wojną był kelnerem w jednej z dalmatyńskich knajp. Później ponoć w różnych miejscach śpiewał ludowe pieśni i okazało się, że ma dobry głos.

 

W roku 1991 stworzył więc zespół, któremu nazwę dał przydomek artysty. Posunięcie to okazało się strzałem w dziesiątkę. „Średniociężki” rock z dodatkiem instrumentów klawiszowych, okraszony elementami folkloru chorwackiego, a nade wszystko teksty poruszające tematykę katolicko‑patriotyczną – to wszystko przyciąga na koncerty „Thompsona” dziesiątki tysięcy fanów, którzy – zachęcani ze sceny – wspólnie śpiewają, modlą się, i „wykrzykują” swą narodową dumę. Postawa to dosyć trudna do wyobrażenia w „nowoczesnym świecie”…

 

 

Perković – gorący patriota i głęboko wierzący katolik budzi entuzjazm wielbicieli i nienawiść wrogów. Ci ostatni wypominają mu, że na scenie pokazuje „faszystowskie gesty”, krzycząc: Za dom spremni!Dla Ojczyny gotowi!, a przecież w taki sam sposób pozdrawiali się faszystowscy ustasze. Niezrażony „Thompson” na koncercie odpowiada: Oskarżają nas, że jesteśmy faszystami i nazistami, ale nie jesteśmy. Jesteśmy tylko chorwackimi patriotami. Za dom spremni to nieagresywne pozdrowienie pochodzące ze średniowiecza, które wzywa do obrony ojczyzny.


 

Nie przekonuje to jednak „Europejczyków” i kosmopolitycznie nastawionych Chorwatów, którzy widzą w nim wyłącznie „faszystę” i „bigota”. Perković zapracował na tę opinię poprzez przychylne spojrzenie na Niezależne Państwo Chorwackie Ante Pavelića z czasów II wojny światowej, afirmację wartości rodzinnych, sprzeciw wobec promocji homoseksualizmu i obronę chorwackiego generała Ante Gotoviny (oskarżonego o zbrodnie wojenne i ostatecznie uniewinnionego przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii w Hadze), a przede wszystkim przez swój głęboki, publicznie manifestowany katolicyzm.

 

 

Marko Perković jest twórcą niezwykle popularnym wśród chorwackich kibiców i sportowców. Fani czy to piłki nożnej, czy ręcznej śpiewają podczas meczów jego utwór Lijepa li si (Jesteś piękna), sławiący piękno ziemi chorwackiej, co więcej, były trener futbolowej reprezentacji Chorwacji Slaven Bilić, skądinąd daleki od nacjonalizmu, przyznał publicznie, że motywuje swoich graczy puszczając im utwory „Thompsona”.

  

W tej sytuacji nie dziwi fakt, że artysta został autorem pełnego odwołań do Boga i miłości ojczyzny hymnu reprezentacji Chorwacji na Euro 2012 pod tytułem Uvijek vjerni Tebi (Zawsze wierni Tobie). Polska miała Koko, koko, Euro spoko, a Chorwaci prawdziwy hymn. No cóż, parafrazując klasyka, jaka reprezentacja, taki hymn.

   

Kibicom z Brukselą nie po drodze

 

Unia Europejska poszerzyła swe grono o nowe państwo. Nie ulega wątpliwości, że świat wartości wyznawany przez kibiców i wielu sportowców chorwackich odwrócony jest plecami do wiatrów wiejących z Brukseli czy Strasburga, które ponoć mają wyleczyć Europejczyków z nacjonalizmu, religianctwa, kseno-, homo- i innych wyimaginowanych fobii.

 

Jak na „normy europejskie” zareagują chorwaccy fani sportu – w zdecydowanej większości świadomi patrioci o mocno prawicowych przekonaniach? Czy znów czeka nas jakiś mecz, który, podobnie jak ten z 1990 r., zostanie zaliczony do najważniejszych spotkań w „historii ludzkości”?

 

O tym, być może, przekonamy się niebawem.

 

 Bogusław Bajor

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Byłem w Chorwacji, co prawda bardzo krótko. Ale się budzą i otwierają się im oczy no zboczoną jewropejską rzeczywistość. Jest ich we własnym państwie ledwie 4,5 miliona, a na całym świecie 9 milionów. Mała siła, ale nie ilość, a jakość się liczy. Szkoda jedynie, że słowiańskie ludy są podzielone religijnie i politycznie. Gdyby były zjednoczone, to stanowiłby olbrzymią siłę dla Germanów, Anglosasów i Romańskich Ludów. Serbowie i Bułgarzy, jako prawosławni schizmatycy dużo zawdzięczają Rosji, broniących ich przed Turcją.
ponad 5 lat temu / Byłem w Chorwacji
 
Jeszcze raz dlaczego zapytam nie ma mojego wpisu, czyżby cenzura prewencyjna w ramach wolności wypowiedzi? Do ElDesmadre - co wspólnego ze Słowacją ma ukraińska organizacja UPA? Zupełnie tego nie rozumiem - może mi to wyjaśnisz?
ponad 5 lat temu / Jeszcze raz dlaczego
 
Już się kłócicie. I to o sprawy bratnich słowiańskich narodów, jednak nas bezpośredni nie dotyczące. Szanowny Panie ElDesmadre nie rozumiem co ma wspólnego z UPA, organizacją ukraińską Słowacja i Słowacy, może mi to wyjaśnisz? Tak wynika z Twego pierwszego wpisu, że UPA to organizacja słowacka.
ponad 5 lat temu / już się Polacy kłócą
 
Gregorio, mi się znowuż (nie) podobają ludzie którzy siedzą wygodnie przed kompem i nie obchodzi ich tragedia cywilów zarzynanych w obozach koncentracyjnych. Oczywiście jeśli te osoby nie były wyznania katolickiego. Nie wiedziałem też że JPII chwalił obóz w Jasenovacu? Co do bp Stepinaca, to sprawa jest dość kontrowersyjna. Ludobójstwa jednak, w przeciwieństwie do Petkovicia, nie chwalił. NDH był pogańskim wykwitem przypieczętowanym barbarią prowodyrów. Czym poza deklarowanym wyznaniem Ustasze się różnili od UPA? Jeśli potępiamy jednych, to zgodnie z logiką i zasadami wiary powinniśmy również potępiać drugich.
ponad 5 lat temu / ElDesmadre
 
Perković jest kibicem Hajduka. Przyznawał się do tego, śpiewał hymn Hajduka, pozdrawiał Torcidę. No i pochodzi z Dalmacji. EIDesmadre - bardzo mi się podobają tacy goście jak Ty. Siedzą sobie przed kompem i wydają potępiające wyroki na tych, którzy nie potępiają Niezależnego Panstwa Chorwatów. W takim razie Jan Paweł II też powinien byc potępiony (przynajmniej przez Ciebie), bo beatyfikował Alojzego Stepinaca - któremu przecież zdarzyło się powiedzieć coś dobrego o NDH.
ponad 5 lat temu / Gregorio
 
Akurat Perkovic jest chyba kibicem Dinama,a nie Hajduka. Tam różnice religijne są eksponowane z przyczyn politycznych, a religijnośc nie jest taka mocna. CHorwaci katolicyzm a Serbowie tworzą sojusze, tzw. orthodox brothers. Np. Crvena Zvezda przyjaźni się z kibicami Olimpiakosu i Spartaka Moskwa. Natomiast Partizan ma zgody z PAOK, CSKA Sofia i CSKA Moskwa. Jako ciekawostkę, to ma też dobre układy z Widzewem. Polscy kibice zresztą sympatyzują z Serbami. Bo CHorwacja to klient Niemiec.
ponad 5 lat temu / Skanderbeg
 
 

Po raz pierwszy od pięciu lat w irackim Mosulu katolicy świętują ponownie Wielki Tydzień i Wielkanoc. Nowy arcybiskup chaldejski tego miasta Michael Najeeb Moussa zaapelował w Wielki Czwartek i Wielki Piątek do „małej trzódki” chrześcijan powracających do miasta, aby „budowali mosty braterstwa, burzyli mury i siali nadzieję”.

 
 

Z trudem bo z trudem, ale sprawa amerykańskiej ustawy 447 i roszczeń organizacji żydowskich przebija się do medialnego głównego nurtu w Polsce. Goście sobotniej audycji Polskiego Radia byli w tej kwestii dosyć zgodni.

 

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa towarzyszą obchodom Wielkiego Tygodnia w Pakistanie. Kościoły i miejsca spotkań chrześcijan są strzeżone przez policję i wojsko w obawie przed zamachami.

 

Wikariusz apostolski w stolicy Kambodży, Michel Marie Schmitthausler poinformował, że 294 mieszkańców tego kraju w Wigilię Paschalną przyjmie Chrzest Święty. W samym Phnom Penh będą to 154 osoby, pozostałe zaś w dwóch mniejszych miastach – Battambang i Kampomg Cham.

 

Ideowi poprzednicy Macrona zdążyli rozprawić się z katolicyzmem. Poza tym w samym Kościele w XX wieku – nie tylko we Francji – dały o sobie znać samobójcze tendencje redukujące chrześcijaństwo do dobroczynności i pacyfizmu. A duchowni, którzy przymykają oczy na polityczną poprawność i moralną degrengoladę Zachodu, to wymarzeni partnerzy gospodarza Pałacu Elizejskiego – pisze Filip Memches na łamach Tygodnika TVP.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.