DZIŚ JEST:   25   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

XXX Niedziela zwykła
Św. Antoniego od św. Anny Galvao
Św. Amona z Toul
 
 
 
 

„Tradsi” jako najgorsi ze złych - powieść „Konklawe” kolejnym atakiem na wiarę

„Tradsi” jako najgorsi ze złych - powieść „Konklawe” kolejnym atakiem na wiarę

Kościół zawsze budził niezdrowe zainteresowanie nieprzychylnych mu demiurgów współczesnych ideologii. Ale od pewnego czasu, jak gdyby częściej niż zwykle, oglądany jest przez lupę twórców kultury. W ich opowieściach nie ma jednak Boga. Jest zmurszała struktura i ledwie cienie dawnych Bożych praw, które porządkowały rzeczywistość.

 

Te cienie to oczywiście wartości, które współcześnie zyskują dziesiątki przymiotników, byle tylko nie nazwać je chrześcijańskimi. Są więc wartości ogólnoludzkie, powszechne, wspólne, uniwersalne i tak dalej. Ich uosobieniem zwykle są sympatyczni, mili ludzie, którzy – w przeciwieństwie do „apodyktycznych” katolików – nie zajmują się uciążliwymi sprawami doktrynalnymi, lecz na co dzień współczują, głaszczą po głowach, pomagają sierotom oraz ubogim. Wszak, wedle postrzegania współczesnego świata, to właśnie jest sensem chrześcijaństwa. Cała reszta nie jest warta niczego, bo niczemu nie służy. Jak to możliwe? Ano, zgodnie z utylitarną optyką, religia jest pożyteczna o tyle, o ile przynosi wymierne korzyści, wspierając ład polityczny (vide: tomy badań na temat zbawiennej dla Europy roli protestantyzmu) czy zajmując się kwestiami społecznymi, jak pomoc najuboższym. To zaś, z czego nie ma pożytku materialnego (liturgika, dogmatyka, eschatologia) lub przeszkadza w codziennym „korzystaniu z życia” (etyka seksualna), należy do absolutnie nieistotnej, a wręcz radykalnej i przestarzałej formy życia.

 

Taki też obraz proponuje nam w książce „Konklawe”, skądinąd interesujący brytyjski pisarz, Robert Harris, wedle którego Kościół instytucjonalny przez dwa tysiące lat wykoślawił nauczanie Chrystusa, zajmując się głównie samym sobą i tworząc kompletnie nieuzasadnione „reguły gry”, dumnie nazywane przez ich twórców tradycją. W istocie jednak chodzi przecież o władzę, której purpuraci pożądają w nie mniejszym stopniu niż Donald Trump.

 

Ci wredni tradsi

 

Harris ma specyficzny, bo dość ascetyczny styl pisania, przypominający raczej reporterską robótkę niż pisarską sztukę. Traf chciał jednak, że od lat zajmują go raczej wartkie gierki polityczne, dreszczowce zza kulis, niż nieco głębsze spojrzenie w ludzką naturę. Fascynacja ta odbija się chociażby w jego trylogii rzymskiej. W powieści „Konklawe” nie odbiega nadto od schematu. Jego postacie są dość płytkie, zwykle rozdarte na dwoje lub całkiem jednoznaczne. Nawet główny bohater, liberalny kardynał Lomeli, nie budzi sympatii swoim charakterem.

 

Harris opowiada o Kościele w sposób charakterystyczny dla współczesnych twórców, kontrastując ze sobą – cóż za ofiara złożona bożkowi kłamstwa – „Kościół złotem i miodem płynący” z „Kościołem skromnym i pełnym prostoty”. W monumentalnym Watykanie umiera więc papież, który wiódł życie niemal pustelnicze. Zamknąwszy się w Domu Świętej Marty, sarkał na kapłanów urzędujących w Kurii Rzymskiej, gromiąc ich za rozrzutność oraz parszywe obyczaje. Nagła śmierć książkowego Ojca Świętego jest niczym kij wbity w gniazdo żmij. Kardynałowie rozpoczynają pełną podchodów wojnę o stanowisko-marzenie. Aż tu nagle pojawia się pewien tajemniczy purpurat, mianowany przez papieża w absolutnej tajemnicy…

 

Intryga Harrisa ani nie jest wyrafinowana, ani oryginalna. Dość powiedzieć, że w książce roi się od typowych grzechów, o które duchowni oskarżani są przez cały świat – słusznie lub nie. Zasada „korek, worek i rozporek” to klasyka w każdej współczesnej opowieści o Kościele, snutej przez niczego nie rozumiejących zbyt wiele z istoty tej instytucji.

 

Harris dorzuca jednak do tego także obowiązkowe starcie liberalnych duchownych z tradycjonalistami. Liberałowie w jego powieści są, to przecież takie oczywiste, tolerancyjni, sympatyczni, ale i zdecydowani, bo potrafiący z należytą powagą troszczyć się o „dobro” współczesnego Kościoła, który jakoś przecież musi odnaleźć się w trudnej rzeczywistości. W dodatku to eleganccy, starsi panowie, pięknie się wysławiający i spędzający długie godziny na medytacjach. Tradycjonaliści zaś to jaskiniowcy pełną gębą. Konserwatywny kardynał Tedesco jest, naturalnie, odrażający i odpychający fizycznie. Niewiadomo nawet czy klęka do modlitwy, wszak autor nie traci czasu, by zajmować się duchowością takiego łajdaka. Trzeba przecież opisać jego niechęć do wszystkiego i wszystkich, jego popędliwą naturę oraz to, jak bardzo jest przez wszystkich nielubiany. To w końcu typowym koszmar liberała, czyli duchowny, któremu we współczesnym Kościele nie podoba się homoseksualizm i wymieranie łaciny. Ot, do czego sprowadzony został tradycjonalista w książce Harrisa.

 

Najciekawsze jest jednak to, że w Kościele opisywanym przez Harrisa po prostu nie ma Boga.

 

Kościół na dobre samopoczucie

 

Wyobraźmy sobie, w jak kiepskiej kondycji intelektualnej muszą być współcześni twórcy kultury, skoro ich zdaniem Kościół to jedynie instytucja pełniąca rolę stowarzyszenia pomocowego. Dokładnie w ten sposób myśli Harris. To katastrofa, wszak niegdysiejsi pisarze wadzący się z Kościołem potrafili jednak dostrzec w nim element metafizyczny. Jak Sienkiewicz, gdy zachwycony spoglądał nocą na katedrę w Kolonii i cytował Woltera: „gdyby Boga nie było, należało go wymyśleć”. Powiedział to stojąc przed cudowną budowlą, wzniesioną dzięki trudowi wiernych, ale i wysiłkowi struktur kościelnych. Uznał tym samy, że musi być coś metafizycznego w instytucji, która zdolna jest przyciągnąć do Boga rzeszę ludzi i zachęcić ich do tak wielkiego wysiłku.

 

Harris już tego nie widzi. Opisywane przez niego freski w kaplicy Sykstyńskiej są już wyłącznie jakąś marą z przeszłości, pouczeniem, które traci obecnie na znaczeniu, a nawet jękiem przeszłości. Znamy to z serialu „Młody papież”, gdzie fikcyjny Pius XIII staje się twarzą bezlitosnego Kościoła, wyjętego z koszmaru współczesnych liberałów, którzy nie rozumiejąc Jego prawdziwej istoty i posłannictwa, usiłują pojąć Go poprzez zbiór banalnych kalek.

 

Tym samym kultura laicka zdaje się być nie tylko niekatolicka czy antykatolicka, ale też mocno osadzona w swoich przekonaniach. Wręcz zaskorupiała. A książka Harrisa jest tego najlepszym przykładem. O ile więc zdaniem dawnych mędrców i twórców Bóg mógł istnieć, lecz skrojony pod ich oczekiwania i pragnienia, tak współcześni nie chcą Go w ogóle dostrzegać, negując Jego istnienie. Aż strach pomyśleć, co może zapełnić tę duchową pustkę.

 


Krzysztof Gędłek




 


DATA: 2017-05-30 09:16
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Konklawe jest książką pokazującą kulisy wyborów papieża , raczej normalnemu świeckiemu katolikowi zupełnie nie znane. Autor Harris nadał opowieści wątki sensacyjne i m.in.przez to książkę czyta się jednym tchem. Oczywiście fabuła jest zmyślona ale nie jest nieprawdopodobna, pozytywną postacią choć nie do końca jest dziekan ,który dba o to aby została wybrana osoba, która nie będzie miała coś takiego na sumieniu co mogłoby ją dyskredytować w opinii wiernych gdyby to wyszło na jaw. W wyborze decydują rozmaite wektory interesów kardynałów a wpływ Ducha Świętego na wybór jest nie koniecznie właściwie odczytywany przez kardynałów z powodu ich niewiedzy ale także złej woli.Osobiście polecam.
ponad 3 lata temu / Tadeusz
 
Ta powieść to typowe chore protestanckie wypociny autor ewidentnie jest w sekcie heretyckiej bo tylko oni mają takie wypaczone patrzenie na kościół Katolicki. Moim zdaniem nie warto tego czytać takie powieści niszczą wiarę w ludziach i sieją zamęt wśród nas Katolików wystarczy tylko zobaczyć ile chaosu wyrządziła książka Browna kod davinci oparta na masońskich legendach do dzisiaj są jeszcze tacy kórzy wierzą w te heretyckie brednie.
ponad 3 lata temu / tradi
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.