DZIŚ JEST:   27   MAJA   2019 r.

Św. Augustyna z Canterbury
Św. Fryderyka, biskupa
 
 
 
 

Totalniacka gęba demoliberalizmu

Totalniacka gęba demoliberalizmu
fot. Bartlomiej Kudowicz/FORUM

Histeria, dla której pretekstem stał się incydent sprzed kilku dni na Uniwersytecie Wrocławskim, nie słabnie, jak również następują – co było do przewidzenia – rytualne „pokajania” ze strony administracji gubernialnej polskiej prowincji UE, aż po szczebel premiera.

 

Czytam właśnie, że prof. Zygmunta Baumana przeprosiła za wyrządzoną mu przykrość minister Barbara Kudrycka. Dobra to okazja zapytać amatorkę bicia się w cudze piersi czy już zdążyła przeprosić prof. Andrzeja Nowaka, Wydział Historii UJ i całą czcigodną Wszechnicę Jagiellońską za swój własny skandaliczny wybryk (za który winna odpowiedzieć natychmiastową utratą stanowiska), jakim była zapowiedź „przyjrzenia się” przez ministerstwo zasadom nadawania tytułów i stopni naukowych na tej uczelni?

 

Odnoszę jednak wrażenie, że niekiedy nawet osoby skądinąd dalekie od poglądów dyktowanych przez lewicowe massmedia nie dostrzegają absolutnie kluczowej kwestii, na którą starało się zwrócić uwagę Oświadczenie opublikowane na Portalu Legitymistycznym, którego jestem jednym z sygnatariuszy (http://www.legitymizm.org/wroclaw-miasto-spotkan). Skutkiem tej nieuwagi jest tzw. wpuszczenie (się) w kanał zupełnie jałowego ględzenia o „nieskrępowanej debacie akademickiej”, owocującego, jak zwykle, tak „niebanalnymi” odkryciami, jak to, że należy wysluchać każdego uczonego, oraz że niegrzecznie jest zakłócać jego wykłady, zwłaszcza używając słów wulgarnych. Te rewelacyjne konstatacje przesłaniają jednak clou sprawy, będące dokładnym przeciwieństwem autonomii i samorzutności debaty akademickiej. Skoro nie zostało to dostrzeżone, spróbuję „wywieść to na jaśnię”.

 

Otóż, na podstawie nawet tej wersji zdarzeń, które serwują media, można zorientować się, że spiritus movens zdarzeń, których zwieńczeniem miał być wykład prof. Zygmunta Baumana, był czynnik nie akademicki, lecz stricte polityczny, czyli prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. To on zaprosił go do Wrocławia, honorował go w Ratuszu, przyprowadził na Uniwersytet. Najwyraźniej zatem „obnosił się” z tą – już nie ma sensu po raz kolejny przypominać jego biografii – „kontrowersyjną” postacią, traktując ją jako, by tak rzec, obwoźny autorytet. Problem w tym, że od dłuższego czasu prezydent Dutkiewicz, miast troszczyć się o dobro wspólne miasta, którego jest gospodarzem i jego mieszkańców, prowadzi, wykorzystując do tego piastowany urząd, osobistą wojnę ideologiczną z desygnowanym na „wroga publicznego” nacjonalizmem, co zresztą przypieczętował właśnie pogróżką o nietolerowaniu „nacjonalistycznej hołoty”. Nie koniec na tym, albowiem, jak czytamy, okazją i szerszym kontekstem „nawiedzenia” Wrocławia przez Z. Baumana były obchody 150-lecia niemieckiej socjaldemokracji, pod patronatem (bliżej mi nieznanego) Ośrodka Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a. Co więcej, jakąś – niejasną, ale na pewno interesującą – rolę w całym zdarzeniu odgrywał lider SLD Leszek Miller, który „prosił” ministra spraw wewnętrznych o (cóż za interesujący eufemizm!) „odpowiednie potraktowanie wydarzenia”. Rozumie się zatem, że – w przeciwieństwie do nacjonalistów (polskich) – ani sympatycy żydowsko-niemieckiego socjaldemokraty (a jednocześnie zwolennika Bismarcka), ani wykładowca, żydowski ongiś bolszewik i enkawudzista, a dziś postmodernista, ani były sekretarz PZPR, więc tak czy inaczej sami socjaliści tego lub innego odcienia, żadną „hołotą” nie są, tylko osobami godnymi szacunku, wszystko to zaś firmuje prezydent miasta. Oto zatem realny sens i kontekst incydentu z 22 czerwca: to nie naukowa debata akademicka, tylko ideologiczna impreza o jednoznacznie socjalistycznym charakterze, pod patronatem gospodarza miasta. Kto zatem pierwszy naruszył partyjno-polityczną bezstronność przestrzeni akademickiej: ci, co tę imprezę zorganizowali, świadomie zacierając granicę między reputacją naukowca a jego paskudną sylwetką moralną, czy ci (nacjonaliści z NOP), którzy przeciwko temu demonstrowali?

 

Gdybyż zresztą chodziło tylko o patronat! Ale wszystko – tajemnicza niewiedza Rektora uczelni, niejasność, kto właściwie podjął decyzję o wpuszczeniu policji na teren uczelni, obecność tajniaków („policje tajne, widne i dwupłciowe”), wyposażenie policjantów w broń palną, sprowadzenie antyterrorystów przeciwko demonstrantom „uzbrojonym” w gwizdki i grzechotki, wreszcie znamienne marzenie, które wyrwało się z ust Pana Prezydenta, o posiadaniu własnej policji – pozwala zakładać, że o to właśnie chodziło: o przygotowaną i zaplanowaną demonstrację siły wobec nacjonalistycznego hostis ze strony kandydata na demoliberalnego Gnębona Puczymordę.

 

***

 

Chciałbym tu dodać jeszcze parę uwag natury bardziej ogólnej, do czego asumpt daje wypowiedź prof. Adama Wielomskiego, który (niezupełnie ściśle zresztą oddając moje stanowisko) wyraził był troskę o to, że „jak tak dalej pójdzie, to za połową polskich wykładowców będą chodzić pikiety lewaków lub narodowców i uniwersytety przekształcą się w pole bitwy. Czy my naprawdę tego chcemy?”.

 

Intencję owej troski podzielam, ale za błąd w ocenie rzeczywistości uważam tryb przypuszczający w tej wypowiedzi. Ideał uniwersytetu jako strefy wolnej od namiętności partyjno-politycznych miał może jeszcze związek z rzeczywistością w epoce liberalnych (używam tego słowa w znaczeniu potocznym – powściągliwości i oględności w zakresie ingerowania w sferę pozapolityczną) monarchii XIX wieku. A i to zresztą nie do końca: wystarczy przypomnieć gorszącą „zimmermaniadę” na Uniwersytecie Jagiellońskim za CK Monarchii Austro-Węgierskiej w 1911 roku, kiedy to młodzież tzw. postępowa urządziła strajk akademicki przeciwko „klerykalnej agitacji”, za jaką uznano otwarcie i objęcie Katedry Chrześcijańskich Nauk Społecznych przez ks. prof. Kazimierza Zimmermanna, wykładającego socjologię chrześcijańską. Po I wojnie światowej uniwersytety podlegały „demonarchizacji”, po II wojnie – „defaszyzacji” i „denazyfikacji”. Także w PRL, od końca lat 40. hordy „pryszczatych” Baumanów, Wolickich, Pomianów, Garlickich et cons., którym nagany niekiedy wypadały zza paska, upokarzały „reakcyjnych profesorów” – oczywiście tych, którzy nie zostali zamordowani czy uwięzieni we Wronkach. Dziś Pan Premier odgraża się, że nie pozwoli obrażać polskich (?) „socjologów światowej sławy”; wówczas socjologię zlikwidowano w ogóle, jako „naukę burżuazyjną”. Apogeum zdziczenia (na Zachodzie) przypadło oczywiście na 1968 rok, kiedy to od Los Angeles po Sorbonę goszystowska dzicz poniewierała fizycznie i moralnie profesorami „faszystami”. W Polsce ten proceder, jak na ironię, rozpoczął się na dobre po „odzyskaniu wolności”, i bodaj pierwszym przypadkiem był – połączony z demolką wyposażenia – atak „antyfaszystowskich” bandytów na prof. Bruno Gollnischa podczas jego wizyty na Uniwersytecie Warszawskim. Prof. Ryszard Legutko przypomniał najście socjalistycznych bojówkarzy pod wodzą Piotra Ikonowicza (http://wpolityce.pl/artykuly/56455-prof-legutko-jesli-lewactwo-wyzywa-prelegentow-na-uniwersytecie-to-jest-to-sluszny-protest-a-jesli-kibice-krzycza-precz-z-komuna-to-jest-to-faszystowska-holota) na konferencję z jego między innymi udziałem, zauważając, iż „jeśli lewactwo tupie, gwiżdże i wyzywa prelegentów na uniwersytecie, to jest to słuszny protest, a jeśli pojawiają się kibice i krzyczą «precz z komuną», to jest to faszystowska hołota”. Ostatnie miesiące przyniosły zarówno czynne napaści na profesorów, którym (jak w poznańskim UAM) sodomici wypisywali obelżywe napisy na drzwiach ich gabinetów, jak zupełnie otwarcie formułowane wezwania, aby usuwać nielewomyślnych uczonych z uczelni państwowych, „oferując” im jednocześnie możliwość zatrudnienia na uczelniach katolickich – czyli tych „gorszych”.

 

Okrzyki „wyp…..laj” nie są z pewnością tym, co powinno się rozlegać w dostojnych aulach uniwersytetów. Ale większą troską napawa mnie to, że profesorowie, którzy zapewne nie używają, przynajmniej publicznie, takich słów, nie werbalnie, lecz faktycznie „wyp……..li” ze stanowiska w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk swojego kolegę profesora Krzysztofa Jasiewicza za myślozbrodnię „antysemityzmu”. I chyba się tego nawet nie wstydzą.

 

Jacek Bartyzel


DATA: 2013-06-25 12:26
AUTOR: JACEK BARTYZEL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Raz Sierpem, Raz Młotem, -->czerwoną hołotę !
ponad 5 lat temu / Piotr PX
 
Janusz- co ty, za przeproszeniem, paplasz... Do Baumana nikt się nie przyczepił z powodu jego żydowskiej narodowości, a z powodu tego, że był komunistą, zbrodniarzem, totalitarystą!!!! Tępił naszych partyzantów, patriotów, którzy walczyli przeciwko komunistycznej okupacji i nigdy za to nie przeprosił- jest z tego wciąż dumny
ponad 5 lat temu / Czerwień mózg zalała
 
Janusz - Chrystus dał nam Przykazanie Miłości, które polega nie tylko na przebaczaniu bliźnim, ale też na upominaniu bliźnich, na wskazywaniu i nazywaniu zła po imieniu. Niestety, ale neochrześcijanie zniekształcają te Przykazanie, i wszystko zamykają w 1 słowie - "miłość". Czyli zero krytycyzmu wobec siebie i innych, nie wtrącanie się w sprawy innych, nawet jeśli ci byli sprawcami zła wobec innych a nie tylko wobec siebie. Przez takie rozumowanie Bauman nie jest postrzegany jako zbrodniarz, ale wybitny myśliciel i naukowiec. Poprzez takie rozumowanie, żyjemy w czasach, gdzie za zło się nagradza, a za dobro karze. Doskonale widać to na przykładzie Polski i Polaków. Na przykładzie tych, którzy rządzili Polską w czasie PRL-u, oraz tych którzy gnębili mordowali Polaków. Ci dzisiaj dostają wielotysięczne emerytury, ich ofiary - głodowe. Za PRL-u aparatczycy i kapusie walczyli przeciw Polakom, dzisiaj w nagrodę są wielkimi biznesmenami, politykami, "naukowcami". itd
ponad 5 lat temu / erison
 
Janusz - Dla Żydów i żydofilów, antysemitą jest każdy kto o nich mówi prawdę. Czepianie się Żydów bez powodu, z powodu ich pochodzenia jest antysemityzmem, ale krytykowanie Żydów za konkretne ich zbrodnie i ich antypolonizm nie jest antysemityzmem. Tak się składa, że Polacy mają powód i pełne prawo krytykować Żydów, za to że ci w czasie okupacji radzieckiej i niemieckiej wydawali Polaków NKWD. Za to, że Żydzi stanowili większość w NKWD a potem w UB, za to że mordowali oni Polaków. W czasie okupacji ale też po wojnie z ramienia NKWD i UB w Polsce, mordowali oni polskich patriotów, nie akceptujących obcej militarnej i ideologicznej zwierzchności na Polską i Polakami. Żydów w Polsce, którzy ocaleli z holokaustu można podzielić na 2 grupy. Tych, którzy zostali uratowani przez Polaków oraz na tych, którzy w \'39 uciekli do ZSRR, by potem wrócić do Polski będąc członkami NKWD, UB. Wrócili nie po to by walczyć o Polskę, ale po to by z nią walczyć, z ramienia komunistów...
ponad 5 lat temu / erison
 
D**** w Polsce gnije, a wraz z nią lewactwo sodomickie !
ponad 5 lat temu / Robert
 
Uważam, że wszelki rasizm nie licuje z człowieczeństwem, a już szczególnie dla kogoś, kto uważa się za wyznawcę Jezusa Chrystusa. W Polsce mamy niestety często do czynienia z jego odmianą skierowaną przeciwko Żydom, bo akurat nie ma u nas tylu "kolorowych", co w krajach Zachodu, a są jeszcze niedobitki polskich Żydów, którzy ocaleli po wojnie. Nie muszę chyba przypominać, co się działo pod władzą komunistów w 1967 r. w wojsku i w 1968 r. po marcu. A teraz przeraża mnie to wszysko, z czym mam do czynienia w internecie (wszyscy, którzy czytają, wiedzą o czym mówię),ale zaskakuje mnie, że nasze tzw. elity narodowe, umysłowe, też czasem doszukują się w przeciwnikach jako okliczności "obciążającej" - żydowskiego pochodzenia, jakby nie decydujące były poglądy, czyny, obojętnie czy zbrodniarzem, oszustem, kanalią, był Polak - katolik, czy Polak - żydowskiego pochodzenia. Nie możemy przechodzić obok takich zjawisk obojętnie, bo to jest niezgodne z naszą wiarą i dobrem nar
ponad 5 lat temu / janusz
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "15843"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.