DZIŚ JEST:   11   LISTOPADA   2019 r.

Święto Niepodległości
Św. bpa Marcina z Tours
Św. bpa Jana Jałmużnika
 
 
 
 

Synod Amazoński okazją do zemsty na Józefie Ratzingerze?

Synod Amazoński okazją do zemsty na Józefie Ratzingerze?
REUTERS/Alessandro Bianchi/File Photo

Nadchodzący synod będzie miał miejsce w Rzymie i poświęcony będzie Amazonii, ostatniej dziewiczej ziemi Ameryki Południowej. Paradoksalnie jednak wielkim zwycięzcą tego wydarzenia będzie Indianin-Zapotec urodzony w wysokogórskich obszarach Ameryki Północnej, a dokładnie w meksykańskim Oaxaca.

 

Ojciec López Hernández jest księdzem w diecezji Tehuantepec oddanym opiece duszpasterskiej nad ludami tubylczymi od 1970 roku i uznaje się go za „akuszera indiańskiej teologii” w Ameryce Łacińskiej.

 

Tymczasem w latach 90. XX wieku Kongregacja Nauki Wiary pod przewodnictwem ówczesnego kardynała Josepha Ratzingera poprosiła skromnego profesora na Uniwersytecie w Salamance, jezuitę Luisa Ladarię Ferrera (dzisiaj kardynała-prefekta tej Kongregacji) by zbadał i przedstawił opinię na temat pism Eleazara Lópeza. W maju 1996 roku Kongregacja Nauki Wiary zorganizowała zaś w Guadalajarze w Meksyku II Spotkanie Przewodniczących Doktrynalnych Komisji w Konferencjach Episkopatu Ameryki Północnej. Na trwającym tydzień spotkaniu za zamkniętymi drzwiami kardynał Ratzinger wygłosił wykład o „Obecnej sytuacji wiary i teologii”. Opisał w nim kryzys teologii wyzwolenia wynikający z „upadku europejskich systemów władzy, który okazał się rodzajem świtu bożyszcz dla teologii zbawczej politycznej praktyki”. Ponadto zauważył, że „relatywizm stał się zatem centralnym problemem wiary w naszym czasie” i potępił szczególnie „tak zwaną pluralistyczną teologię religii”, podając przykłady z europejskich i azjatyckich teologów oraz amerykańskiego New Age.

 

Jednocześnie uważnie unikał wspominania, że pluralistyczna teologia religii zakorzeniła się w Ameryce Południowej (teologia Indiańska), co stanowiło główny powód zwołania spotkania i jego główny temat. Jednak podczas konferencji prasowej zamykającej spotkanie, pancerny kardynał z impetem zaatakował indiańską teologię. „Ratzinger cytował jako doktrynalne dewiacje” – czytamy w raporcie „te ruchy, które szukały indiańskiej teologii i używały tych ludów do proponowania szczególnego spojrzenia na świat, a szczególnie do dokonania regresu i odrzucenia chrześcijaństwa”.

 

Oni pragną „odnowić ryty, wierzenia i religia tubylców, takie, jakie istniały przed Podbojem, tak jakby (ich zdaniem) Ewangelia były opresyjna”. Dodał, że „rozmawiano tu o nowych sposobach manipulowania tubylcami i ich kulturami. Antropologowie, pseudoteologowie i inni ludzie bardzo wspierający ruchy tubylcze (...) zamierzają przekształcić tubylców w eksponaty muzealne lub obiekty folkloru, aby przyciągnąć turystykę”. Nie ulega wątpliwości, że mówiąc o „pseudo-teologach”, kardynał Ratzinger miał na myśli ojca Eleazara Lópeza, który już zdobył renomę jednego z najlepszych mówców podczas Amerykańskich Konferencji o Indiańskiej Teologii. Do pierwszego spotkania doszło w Meksyku w 1990 roku i podczas niego zaprezentowano dokument pod tytułem Indiańska Teologia Dziś. O tej porze on był głównym intelektualnym animatorem Narodowego Centrum Pomocy Misjom Tubylczym, CENAMI, autonomicznego ciała działającego w porozumieniu (choć nie wolnemu od spięć) z meksykańskim episkopatem i wielkim promotorem tej teologii.

 

Trzy lata później podczas konferencji prasowej w samolocie zabierającym go do Meksyku, papież Jan Paweł II sam wyraził te same wątpliwości, jak jego strażnik wiary. Zapytany o nadzieje dla chiapas i ludów tubylczych (region był wciąż wciągnięty w konflikt zapatystowski i wstrząsany na poziomie religijnym przez kontrowersje dotyczące tubylczego Kościoła popieranego przez Samuela Ruiza, biskupa San Cristobal de las Casas), papież odpowiedział zdecydowanie: „dziś mamy do czynienia z mnóstwem pomysłów na zastąpienie teologii wyzwolenia przez teologię tubylczą, która byłaby inną formą marksizmu. Prawdziwe rozwiązanie leży w solidarności”.

 

Wykazując się większą łaskawością wobec teologii indiańskiej niż wobec jej macierzy – teologii wyzwolenia, na koniec 1999 roku kardynał Ratzinger uznał za konieczne poprosić biskupa Felipe Arizmendiego, wybranego niedawno sekretarzem generalnym CELAM, by ten „promował teologiczne dialogi między biskupami i promotorami indiańskiej teologii w celu oceny wkładu tej teologii i rozjaśnienia punktów tego wymagających”. W czerwcu 2004 biskup Arimenzi napisał list do kardynała Francisco Javiera Errazuriza, ówczesnego prezydenta CELAM, przypominając mu, że „zgodnie z wcześniej umówionym planem powinno się zwołać inne spotkania, tym razem na o charakterze regionalnym, by kontynuować podróż służącą głębszemu wnikaniu w różne doktrynalne treści indiańskiej teologii aż do kompletnego i definitywnego wyjaśnienia jej problematycznych aspektów”. W rzeczywistości Kongregacja Nauki Wiary mianowała swoim delegatem tego dialogu kolumbijskiego arcybiskupa Octavio Ruiza Arenasa, późniejszego wiceprezydenta Papieskiej Komisji Ameryki Łacińskiej.

 

W czerwcu 2005 roku biskup Felipe Padilla Cardona, ówczesny biskup Tehuantepec, diecezji, gdzie ojciec Eleazar López jest inkardynowany, wezwał go do powiedzenia, że otrzymał list z Kongregacji Nauki Wiary wyrażający troskę o jego teologię i w szczególności o ostatnich wykład na spotkaniu Stowarzyszenia Katolickich Misjologów.

 

Po powrocie meksykańskich biskupów z wizyty ad limina w Rzymie, w październiku tego roku biskup poinformował go, że Kongregacja Nauki Wiary zadecydowała się przenieść wyjaśnienie jego przypadku do Meksykańskiej Konferencji Episkopatu, zastrzegając sobie prawo do interwencji tylkow przypadku braku rozwiązania sprawy na lokalnym poziomie. W rzeczywistości utworzono komisję 4 biskupów, którzy mieli prowadzić dialog z teologiem (ang. Zapotec theologians), jednak jego biskup nakazał mu opuścić Centrum Wsparcia Misji Tubylczych i wrócić  do diecezji w celu kontynuowania pracy w parafiach. Owa „kara” była jednak krótkoterminowa i wkrótce ksiądz mógł powrócić do stolicy Meksyku, by kontynuować swoje pro-tubylcze działania w CENAMI.

 

Jednak (teologia Lópeza przyp. tłum.) nie była głównym problemem, z jakim zmierzyła się Stolica Apostolska w Meksyku. Większym problem stanowiła diecezja an Cristobal de las Casas, która wcieliła w życie wiele koncepcji indiańskiej teologii od czasu objęcia władzy nad nią przez kontrowersyjnego biskupa Samuela Ruiza. Polityka ta byłą kontynuowana przez jego następcę, biskupa Felipe Arizmendiego. Watykan był szczególnie zdenerwowany planami stworzenia „tubylczego Kościoła” przez wyświęcenie setek tubylców na stałych diakonów i danie im nadziei, że w przyszłości staną się kapłanami.

 

Wpływ indiańskiej teologii […] jasno pokazuje wywiad z późnym biskupem Ruizem, ówczesnym biskupem emerytem z teologiem wyzwolenia Juanem Tamayo. „Będziecie musieli czytać Eleazar Lópeza i innych ludzi zaangażowanych w teologię tubylców. Refleksja Eleazara jest podwójnie ważna, gdyż jest on tubylczym księdzem żyjącym wśród tubylców” – powiedział biskup.

 

W październiku 2005 roku kardynał Francis Arinze, prefekt Kongregacji Kultur Bożego napisał do biskupa Arizmendi oficjalny list, powtarzając zakaz ustanawiania diakonów stałych w San Cristobal de las Casas „dopóty, dopóki związany z tym ideologiczny problem nie zostanie rozwiązany”. Przyznał on również, że „ideologia promująca wdrożenie projektu autochtonicznego Kościoła wciąż jest ukryta w diecezji”. Podkreślił szczególnie, że „pielęgnowanie oczekiwań wiernych sprzecznych z Magisterium i Tradycją, jak w przypadku diakonów stałych, co prowadzi do dopuszczenia małżeństw księży, stawia Stolicę Apoostolską w sytuacji konieczności odrzucenia różnych żądań i presji sprawiających, co sprawia, że wydaje się ona nietolerancyjna”.

 

Specyficzny przypadek ojca Eleazara Lopeza pojawił się na nowo, po tym, jak kardynał Ratzinger objął tron papieski jako Benedykt XVI. W maju 2007 na uboczu Konferencji CELAM w Aparecida, jego zastępca w Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Wiliam Levada udzielił meksykańskim teologom prywatnego wywiadu, w którym na początku już powiedział, że „ja już ciebie znałem, gdyż twoje dokumenty pozwoliły mi się o tobie dowiedzieć”. Dodał jednocześnie z empatią: „chcecie, by Kongregacja Nauki Wiary podejmowała decyzje korzystne dla duszpasterstwa tubylców i teologii Indian, jednak ta Kongregacja nie może podjąć tych decyzji, dopóty, dopóki nie ma ona pewności, że te decyzje nie naruszą integralności wiary. Zatem jeśli twierdzicie, że macie takie dowody (na zgodność z doktryną Kościoła), przedstawcie je Kongregacji, byśmy mogli działać zgodnie z tym”.

 

Na tym samym generalnym zgromadzeniu CELAM w Aparecida, pojawił się termin „teologia Indiańska” w pierwszym projekcie ostatniej deklaracji z inicjatywy prezydenta Panamskiej Konferencji Episkopatu. W drugiej wersji jednak, jak to się okaże później, wyrażenie zostało usunięte „wskutek interwencji wyższych władz”. Dokument podpisany przez 17 przewodniczących konferencji episkopatów (znacznie więcej niż wymagane 7) został przedstawiony do ponownego wprowadzenia. Kardynał Levada interweniował podczas zgromadzenia, by tak nie czynić i w efekcie określenie zostało odrzucone niewielką większością głosów (63-59). Według ojca Lópeza kardynał Levada zapewnił go, że owa opozycja „nie wynikała ze sprzeciwu Kongregacji Nauki Wiary wobec indiańskiej teologii, lecz z powodu konieczności oczekiwania na proces rozeznawania rozpoczęty przez biskupów z poziomu ich narodowych konferencji episkopatów i z CELAM, którego zwieńczeniem byłoby oficjalne oświadczenie uznania przez Kongregację”, do czego „mogło prawdopodobnie dojść we wrześniu 2007 roku, gdy odbędzie się specyficzne spotkanie w Rzymie, aby zdecydować o tej kwestii”. Wspomniane między-dykasteryjne spotkanie mogłoby wydarzyć się w Rzymie jednak „oficjalne użycie określenia Indiańska Teologia w Kościele nie było tam zatwierdzone”.

 

Pięć lat później ojciec López był wciąż cierniem dla Kongregacji Nauki Wiary. W marcu 2012 teolog został wezwany przez czcigodnego Carlosa Aguiara Retesa, ówczesnego współprzewodniczącego Meksykańskiego Episkopatu i CELAM, który przekazał mu wyjątki z oficjalnego listu Kongregacji Nauki Wiary, podpisanego przez czcigodnego Ladarię ówczesnego sekretarza Kongregacji. Jak czytamy w nim „ojciec Eleazar López Hernández, jeden z najlepszych eksponentów indiańskiej teologii objaśnił mi jego przekonanie, że byłoby lepiej zacząć mówić o Tubylczej Mądrości, a nie Indiańskiej Teologii. To stanowiłoby z pewnością duży krok naprzód, który pozwoliłby na dyskusję w znacznie bardziej adekwatnej formie językowej. Byłoby bardzo użyteczne, gdyby ojciec Eleazar López Hernández napisał artykuł wyjaśniający potrzebę tej zmiany i argumentów za nią stojących”.

Posłuszny tej prośbie dwa miesiące później „akuszer” indiańskiej teologii opublikował artykuł „Indiańska teologia i jej miejsce w Kościele”, w której daleki od akceptowania zmiany nazwy (na mądrość tubylcza). Potwierdził wówczas swoje wcześniejsze twierdzenia, jakoby (myśl indiańska) zasługiwała na miano indiańskiej teologii, nawet jeśli „tak zwane indiańskie teologie nie są oparte na wielkich tezach filozoficznych, nie mają systematyzacji, odnoszących sukces książek czy szanowanych mówców” ani też „roszczenia do uniwersalności ani do udowodnienia wszystkiego komukolwiek w oparciu o wymogi rozumu”. Ojciec López podkreślił, że tubylcze teologie „nie wprowadzają dyskursywnego lub filozoficznego języka, lecz język mityczno-symboliczny, gdyż są one po prostu tubylczym słowem o Bogu, o świecie, o nas”. Skonkludował, że „cała teologia Kościoła powinna być właśnie taka, ponieważ Bóg nie może być uprzedmiotowiony jak inny obiekty wiedzy i nauki”.

 

Pięć miesięcy później uczestnicząc w Międzynarodowym Kongresie Teologicznym w Sao Leopoldo (w Brazylii), Eleazar López dodał, że w jego opinii, podczas gdy określenie mądrość tubylcza jest wartościowe „ponieważ zawiera wiedzę, którą nasze ludy gromadziły w podczas tysiącletniego procesu delektowania się życiem i Bogiem we wszystkich postaciach”, to jego użycie „ma pejoratywne konotacje wskazujące na prymitywną wiedzę bez naukowych podstaw”. W efekcie akceptacja propozycji Kongregacji Nauki Wiary oznacza jego zdaniem, że „jesteśmy proszeni, by uznać w Kościele, bez żartów, status mniejszości, nałożony na nas przez społeczeństwo kolonialne”. Zatem „zaprzestanie mówienia o indiańskiej teologii lub teologii ludów tubylczych tylko wskutek wymogu władzy oznaczałoby wyrzeczenie się naszego dążenia do ustanowienia sprawiedliwej relacji między Kościołem i naszymi ludami, pragnącymi być w Kościele, a jednocześnie pamiętać o fundamentach kultur ich przodków”.

 

Niecały rok później, Benedykt XVI zrezygnował z Katedry Piotrowej, a nastąpił po nim Jorge Mario Bergoglio. Zaledwie dziewięć miesięcy po wyborcze papież Franciszek przyjął na audiencji arcybiskupa Felipe Arizmendiego, w towarzystwie jego biskupa pomocniczego. Pod wpływem tej audiencji w maju 2014 kardynał Antonio Cañizares, prefekt Kongregacji Kultu Bożego wysłał list do San Cristobal de las Casas, w którym Stolica Apostolska ponownie autoryzowała święcenia diakonów stałych w diecezji.

 

Jednak największy dowód uznania (dla myśli indiańskiej przyp. tłum.) miał miejsce 13 lutego 2016 roku, gdy papież Franciszek podróżował specjalnie do Chiapas, by odwiedzić grób kontrowersyjnego biskupa Samuela Ruiza, który umarł dwa lata wcześniej. Oto jak Elio Masaferrer Kan, badacz w Narodowej Szkole Antropologii i Gistorii oceniał jego pastoralne działania reporterowi BBC: „W Chiapas jest organizacja, będąca ewidentnym rezultatem Indiańskiej Teologii, Zapatystowska Aramia Wyzwolenia Narodowego”. Papież Franciszek odprawił Mszę w lokalnym centrum sportu.

 

Uczestniczyli w niej liczni tubylczy diakoni, a czytania podczas Mszy odbywały się w językach tubylczych. W swym kazaniu papież otoczony przez figury zwierząt zacytował Popol Vuh (książkę mitycznych legend Quiche Maya). Obszernie cytując swą encyklikę Laudato Si, powiedział, że nie możemy pozostać głusi „w obliczu jednego z największych kryzysów środowiskowych w historii”. Dodał, że „pod tym względem macie wiele do nauczenia nas i całej ludzkości. Wasze ludy, jak biskupi Ameryki Łacińskiej zauważyli, wiedzą jak żyć w harmonii z naturą, którą szanują jako „źródło pożywienia, wspólny dom i ołtarz ludzkiego dzielenia się” (Aparecida, 492)”.

 

Komentując te wydarzenia wywodzący się z Indian Zapotec teolog (Eleazar López Hernández przyp. tłum.) zadeklarował, że tubylcze ludy Meksyku „są jedynymi prawdziwie wierzącymi w transcendentny charakter wydarzeń związanych z papieską wizytą”, gdyż „podobnie jak ich przodkowie, postrzegający w przybyciu teula lub obcego, że wraca ich bóg Quetzalcoatl, dostrzegli w papieżu teopízcatl, a więc Bożą obecność przychodzącą z pomocą w ich potrzebach, by przywrócić harmonię dobrego i wspólnego życia”.

 

Jednak prawdziwa zemsta ojca Eleazara Lópeza Hernandeza na kardynale Józefie Ratzingerze spełniła się dopiero wraz ze zwołaniem Specjalnego Zgromadzenia Synodu Biskupów Amazonii, w którym dokument przygotowawczy dokładnie cytuje indiańską teologię, podkreślając, że „w procesie myślenia o Kościele z amazońską twarzą” nowe ścieżki otworzą się i będą miały „wpływ na kapłanów, liturgię i teologię (Indiańską teologię)”. Przypis odnosi się do ostatecznego dokumentu VI Sympozjum o Indiańskiej Teologii, zorganizowanego w CELAM w Asunción w Paragwaju we wrześniu 2017 roku, gdzie podkreślono, że „teologia każdego ludu ma swe korzenie i jest pielęgnowana na jego terytorium i w historycznym kontekście, dlatego też teologie tubylcze to zarazem teologie kontekstualne. Skoro istnieją setki ludów tubylczych, każdy z własną teologią, światopoglądem i kosmo-doświadczeniem, proces inkulturacji Ewangelii musi szanować czasy, miejsca, procesy, wymagające słuchanie bez założonych z góry idei pamiętając o tym, że Ewangelia to propozycja, a nie narzucenie”.

 

„Podkreślamy ponownie, że metoda indiańskich teologii jest silnie symboliczna, narracyjna, kosmiczna i oparta na kulcie”. Ponadto jakby w bezpośredniej  odpowiedzi na wykład kardynała Ratzingera z 1996 roku w Guadalajarze o pluralistycznej teologii religii, ostateczny dokument VI Sympozjum o Indiańskiej Teologii konkluduje: „trzeba pilnie poruszać naprzód proces międzykulturowego i międzyreligijnego dialogu, aby wzajemnie się ubogacić, mając w pamięci, że nasze teologie nie są kompletne ani ostateczne. Nadszedł czas na promowanie międzykulturowych i międzyreligijnych teologii jako procesu rozszerzenia tubylczych teologii”.

 

José Antônio Ureta

 

Tekst w języku angielskim wraz z przypisami dostępny pod adresem:

 

https://panamazonsynodwatch.com/the-pan-amazon-synod-or-eleazar-opezs-revenge-on-joseph-ratzinger/

 


DATA: 2019-05-31 08:39
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
24
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

nie ma innego wyjaśnienia: masoneria zawładnęła Watykanem
2 miesiące temu / T.Powszechny je
 
o zgrozo - czy to już poczętek demontażu Kościoła jaki znamy? powrót do katakumb w ramach wąskiego prawa dotyczącego czczenia zmarłych aby móc w ogóle wyznawać wiarę?
5 miesięcy temu / pytanie
 
@BP. To nie kwestia wiedzy, majątku czy wykształcenia. To są ludzie z innej "galaktyki". Macie problemy porozumieć się z własnymi dziećmi, ojcami i sąsiadami a chcecie nawracać ludzi z "innego świata". Misje, które tam działają, szczególnie protestanckie mają za cel ochrzcić delikwenta. I na tym ich rola się kończy, a co dalej? Takie "wyedukowane" i ochrzczone dziecko Indian z lasu wraca do rodziny i co? Jak to trafnie zauważył Cejrowski, umie czytać, umie pisać, umie Paciorek i Dziesięć Przykazań tylko nie umie się we wiosce odnaleźć, nie potrafi absolutnie nic, co jest niezbędne do przetrwania TAM. Zeszyt, długopis i Paciorek na nic mu się nie zdadzą. To nie jest zaniedbana dzielnica Nowego Jorku, to jest zupełnie inny świat, którego "cywilizowany" człowieczyna z pięcioma doktoratami nie jest w stanie ogarnąć swoim rozumkiem ściśniętym przez "ministerstwo edukacji" do wielkości gotowanej fasoli. Macie dwa wyjścia: "cywilizujcie" ich, lub dajcie im ŻYĆ.
5 miesięcy temu / agricola
 
To już przekracza dobre obyczaje i racjonalne myślenie. Czytelnicy zaczynają być zasypywani i informacjami tak szczegółowymi z zakresu kompetencji i kontaktów urzędowych pracowników Watykanu, że powstaje jeszcze większy ZAMĘT i to TAKI, który zwykły człowiek NIE JEST w STANIE ani SPRAWDZIĆ ani merytorycznie OCENIĆ. Takie informacje działają jedynie na uczucia, które pozbawione są racjonalności. Pozostaje zatem zgorszenie, oburzenie, "współczucie" dla dzisiejszego emeryta p.Benedykta XVI z powodu "zemsty" i potwierdzenie błędnej tezy, że był "obrońcą" Doktryny i Tradycji. To co mamy i DOŚWIADCZAMY obecnie w zrujnowanym K.K. - to ZAMĘT. Ma on swoje PIERWOTNE źródło w ZAMĘCIE poglądów, nurtów filozoficznych i teologicznych GŁOWACH REFORMATORÓW z II SW w tym J.Ratzingera. W duchu miłosierdzia należy emeryta pozostawić w spokoju. Lepiej jeszcze raz wrócić do Dokumentu z Aparacidy, którego NIE POSIADA nawet KEP. Książka X.Rysia NIE JEST DOKUMENTEM. Skandal + manipulacja.
5 miesięcy temu / iskierka
 
Ciąg dalszy: jeżeli już ktoś chce pisać o cywilizacji łacińskiej, niech się uczy od Brauna - jego wypowiedzi na ten temat są dla mnie zrozumiałe. Natomiast, gdy ktoś mówi o tym, żeby upajać się wyższością i własnym oczytaniem, wpycha słuchaczy w ramiona kościoła otwartego. Taka już ludzka natura: jak widzi przesadę, to ucieka w przeciwnym kierunku, w inną przesadę. Zdecydowana mniejszość jest w stanie zachwycić się wiarą w wydaniu grzecznych chłopców, powtarzających jakieś formułki o cywilizacji. Jeśli chcemy dotrzeć do innych ludzi, stańmy pod krzyżem i mówmy o życiu, o emocjach, o tym, kto naprawdę jest niezauważony, kto traci na walce klas, walce kobiet i mężczyzn, walce z młodością, z niezależnością. Kultura europejska nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Co innego docenianie takich wartości cywilizacji łacińskiej, jak poszanowanie prawdy lub prawa własności - o tym należy mówić.
5 miesięcy temu / BP
 
Do agricola: Popełnia Pani/Pan ten sam błąd, co faryzeusze względem Jezusa: jest z Galilei, syn cieśli, to co może wiedzieć? Historia pokazuje, że niewykształceni biedacy też potrafią uwierzyć, np. św. Faustyna pochodziła z wielodzietnej chłopskiej rodziny i siostry zakonne niedowierzały, że Chrystus wybrał taką, która ukończyła kilka klas i mało wie o teologii. Nasza wiara jest kompletna, a tutaj chyba chodzi o to, że w każdej kulturze jest coś z prawdy i żeby dojść do prawdy, trzeba zsumować i poznać wszystkie kultury - chyba, bo jest to tak zagmatwane, że część osób pewnie pomyśli o szacunku dla przodków, zrozumieniu dla innych kulur, itd.
5 miesięcy temu / BP
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.