Sukces „żółtych kamizelek”! Ceny paliw we Francji nie wzrosną. To jednak nie koniec protestów

„Podwyżka cen paliw wstrzymana. Upokarzającą dla władz decyzję za Macrona ogłosił premier”, podaje dziennik „Rzeczpospolita”.
Decyzję w sprawie wstrzymania podwyżek cen paliw zapadła w poniedziałek po nocnych konsultacjach prezydenta Macrona z ministrami gospodarki i ochrony środowiska. Wstrzymanie podwyżki akcyzy od sprzedaży oleju napędowego to jednak nie jedyne ustępstwo ze strony rządzących. „Na sześć miesięcy zostaną także wstrzymane podwyżki opodatkowania elektryczności”, informuje „Rzeczpospolita”.
– Za mało i za późno – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zastępca redaktora naczelnego „Courrier Picard” Jean-Marc Chevauche. – Trzy czwarte Francuzów popiera „żółte kamizelki”. Ich oczekiwania są oczywiście bardzo różne. Ale łączy je jedno: podważenie prawa do rządzenia prezydenta i premiera. W takiej sytuacji jedynym demokratycznym rozwiązaniem jest rozpisanie przedterminowych wyborów. W maju 1968 roku, po miesiącu protestów, tak właśnie uczynił generał de Gaulle i odniósł zwycięstwo. Macron też powinien zaryzykować – dodaje.
O ustępstwach w sprawie podwyżek poinformował szef francuskiego rządu Edouard Philippe. Co ciekawe – miał to uczynić po spotkaniu z delegacją „żółtych kamizelek”, do którego ostatecznie nie doszło. „Część protestujących, w tym inicjatorka ruchu, bretońska psycholog Jacline Mouraud, przyznała, że dostała z tego powodu groźby śmierci, zaś inni uznali, że nie chcą mieć nic wspólnego z władzami”, opisuje „Rzeczpospolita”.
Philippe zdecydował, że jedynym rozwiązaniem, pozwalającym na przynajmniej częściowe wyjście z twarzą z tej sytuacji, jest „zerwanie z dotychczasowym stylem prezydenta, przez wielu uważanym za arogancki”. – Zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji. To jest gniew Francji, która pracuje ciężko, które nie może związać końca z końcem. Francji, która jest przyparta do muru. Ten gniew bierze się z poczucia głębokiej niesprawiedliwości: niemożności zapewnienia sobie godnego życia z owoców swojej pracy – oświadczył szef rząd. – Francuzi, którzy założyli żółte kamizelki, kochają swój kraj! – dodał.
Wiele wskazuje jednak na to, że decyzja francuskich władz nie uspokoi nastrojów i nie zatrzyma chaosu na ulicach Paryża. – Spodziewam się, że zbliżająca się sobota skończy się jeszcze brutalniejszymi starciami niż poprzednia – mówi „Rzeczpospolitej” Emmanuel Riviere, dyrektor centrum badania opinii publicznej Kantar France.
„Na wszelki wypadek mer Paryża Anne Hidalgo nakazała więc zabezpieczenie placów budów, źródła surowca do budowy barykad dla protestujących i amunicji w starciu z siłami porządkowymi”, podkreśla „Rzeczpospolita”.
Źródło: „Rzeczpospolita”
TK






