DZIŚ JEST:   16   LISTOPADA   2018 r.

NMP Ostrobramskiej
Św. Gertrudy Wielkiej
Św. Małgorzaty Szkockiej
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 64  >   TEMAT NUMERU: DLACZEGO NIEPODLEGŁA?

Stracić możemy znacznie więcej...

Stracić możemy znacznie więcej...
fot. M. Obara / PAP

Stulecie odrodzenia Polski powinno prowokować – i to na wiele sposobów. W pierwszej kolejności, do zwykłego rachunku sumienia z tego, jaka Polska jest dziś, a jaką być powinna. Następnie, do zastanowienia się nad tym, co może się wydarzyć w zupełnie niedalekiej przyszłości. Stracić możemy nie tylko niepodległość.

 

Polska to marzenie, wartość i zobowiązanie, które nie należy wyłącznie do nas. To rzeczywistość obejmująca całość narodowych wartości i tradycji trwających dzięki chrześcijaństwu; to spuścizna domagająca się wierności, wysiłku i… odpowiedzialności. Jako naród daliśmy się złapać w pułapkę fałszywego wyboru między „liberalnym” Zachodem i Polską „solidarną”, chronioną przed zagrożeniami magicznym parasolem obecnej władzy. Skutki obydwu tych wyborów będą te same, różni ich jedynie tempo zaplanowanych dla Polaków zmian. Fałszywa prawica, używając języka wartości bliskich milionom Polaków, przygotowuje grunt lewicy. O tym, jaki jest jej program i ambicje, codziennie przypominają nam doniesienia z bardziej postępowej zagranicy.

 

Rocznica odzyskania niepodległości powinna być czasem obrachunków, ale nim nie będzie. Zostanie przykryta płytkimi sentymentami i kultem politycznych mitów, narracją opartą na ciągłej odmianie przez wszystkie przypadki słów patriotyzm, wolność i niepodległość. A równolegle, dzięki drugiej części tej fałszywej alternatywy, będziemy mogli obserwować prawdziwy festiwal antypolonizmu, kampanię obrzydzania wszystkiego, co łączy się z naszą historią, tradycją i wiarą. Oczywiście, jednemu i drugiemu towarzyszyć będą emocje. A konflikt jest ciągle podgrzewany. Wbrew regularnie powracającym mantrom narodowej zgody, prawdziwym problemem nie jest konflikt, tylko linie, według których on przebiega, sposób, w jaki został on partyjnie zorganizowany.

 

Utrzymywanie sytuacji, w której społeczeństwo ma wybów jedynia między Prawem i Sprawiedliwością a totalną opozycją leży we wspólnym interesie obydwu obozów. Potwierdzają to lustrzane narracje mediów publicznych i postępowych. Narracja prezentowana przez te ostatnie nie jest żadnym zaskoczeniem, w końcu, pracują one na odcinku politycznym, mają ściśle wyznaczone cele, których realizacji – na szczęście – nie ułatwiają liderzy antypisowskiej histerii. Gdyby ich miejsce zajęli politycy odrobinę większego formatu, a przynajmniej unikający regularnych kompromitacji, efekt obecnej gry byłby zupełnie inny. Media publiczne („narodowe”!) przyjęły lustrzaną strategię, prezentując obraz Polski jako sennego miasteczka położonego na geopolitycznej i cywilizacyjnej pustyni, do którego w końcu zawitał prawdziwy szeryf. To narracja równie, a może i bardziej, prymitywna niż ta, którą posługują się zdeklarowani wrogowie „dobrej zmiany”.

 

Nie miejmy złudzeń: prędzej czy później miejsce obecnej władzy zajmie ekipa, przy której rząd José Zapatero mógłby robić za umiarkowanych centrystów. Nie stanie się to wskutek porażki Prawa i Sprawiedliwości, tylko dzięki rządom tej partii. Będzie to efektem podejmowania pozorowanych działań, wprowadzania połowicznych reform, płytkiej propagandy i wytaczania bitew, z których żadna (dziś: reforma sądownictwa) nie zakończy się sukcesem. To nie tylko kwestia skuteczności, ale i perspektywy, ideowych okularów przez które dzisiejsza władza postrzega rzeczywistość.

 

Jakie państwo?

 

Trudno o lepszą okazję do medytacji nad tym pytaniem niż setna rocznica odrodzenia państwa polskiego. Polskość to idea i powołanie. Jej zasadą, źródłem i podstawą rzeczywistości jest chrześcijaństwo. Nie jest ona sprawą wyłącznie obecnego pokolenia – jest wspólnotą opartą na ciągłości. I nie ma to nic wspólnego z romantycznym myśleniem o narodzie. To kwestia tożsamości, wolności, sprawiedliwości i miłości społecznej, dobra wspólnego i etosu służby, relacji pomiędzy jednostką, rodziną a szerszymi wspólnotami. Inaczej rzecz ujmując: realizacji zasad Ewangelii we wszystkich wymiarach naszego życia, prawdziwie chrześcijańskiego porządku. To klucz umożliwiający zrozumienie historii naszej wielkości i skali upadku, zadań wyznaczonych Polakom i stojących przed nami wyzwań. To powołanie można – jak zawsze – przyjąć bądź odrzucić, ponosząc wszelkie tego konsekwencje.

 

Fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki. Powrót sanacyjnego mitu (i wynikająca z niej praktyka) nie ochroni nas przed rzeczywistością, nie postawi tamy zagrożeniom, nie uzdrowi polskiego państwa, ani też nie stworzy odpowiednich warunków dla życia narodowego. Tym bardziej, że dzisiejsi sanatorzy są zaledwie niewyraźnym i zniekształconym cieniem przedwojennych – i to biorąc pod uwagę ich ówczesne wady i środowiskowe bolączki. To kwestia formatu osobowości i karmiącej ją kultury. O porażce tego projektu zadecyduje deficyt wartości, myślenie w zupełnie nowoczesnych, choć dziś już zdezaktualizowanych kategoriach, dezercja z pozycji cywilizacyjnych, zerwanie z tym, ku czemu Polska szła. Bo – nie miejmy żadnych złudzeń – pod względem najważniejszych zasad, postaw i wartości, nie ma ciągłości między I a II Rzeczypospolitą, a tym bardziej między Polską międzywojenną i III RP. W myśl dominującej tendencji, nie stanowi to nawet problemu, jakby nie istniało nic godnego uwagi, nic co warto by było zachować lub przywrócić, nawet jeśli chodzi o kwestie tak zwyczajne, jak poczucie obowiązku i godności służby publicznej czy odpowiedzialności za stan ojczyzny.

 

To, jak dziś wygląda faktyczny kontekst (i kierunek) obecnej polityki, pokazały już wydarzenia ostatnich lat. Kwestia prawnej ochrony życia jest tego dobitną ilustracją. Projekt ten nie był „miną” stworzoną w celu zatopienia partii, choć był czas, że przekonywali o tym niektórzy jej przedstawiciele. To kwestia zwykłej sprawiedliwości. „Wygrała” ulica i zagranica. Trudno nie wysnuć z tego wniosku, że jest ona ważniejsza dla partyjnego kierownictwa od wyborczych obietnic, wartości deklarowanych i faktycznie wyznawanych nie tylko przez wielu zwykłych Polaków, ale i pewną grupę działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Kolejną, wymowną odsłoną tej historii, będzie sytuacja tych polityków i działaczy, którzy w kwestii życia opowiedzieli się zgodnie z sumieniem, a nie partyjną linią.

 

Ucieczka od perspektywy cywilizacyjnej (nie tylko w sprawie ochrony życia) nie pozyska dla partii Jarosława Kaczyńskiego sympatyków Platformy ani uczestniczek Czarnych Marszów, nie da chwili wytchnienia ze strony liberalnych mediów, nie przyniesie też chwilowego spokoju ze strony „Wyborczej”. Przyszłość Polski (i jej mieszkańców) jest ważniejsza od przyszłości Prawa i Sprawiedliwości, tak jak sprawiedliwość powinna być ważniejsza od wyników sondaży. A życie ciągle przypomina nam o niedostatkach państwowej rzeczywistości i to tak często, że wraz z upływem czasu przestajemy zwracać na nie uwagę.

 

Kształt państwa polskiego, jego polityka, struktura, organizacja i funkcjonowanie niosą ze sobą namacalne skutki we wszystkich obszarach naszego codziennego życia. Jaką rolę pełni państwo dziś, a jaką powinno pełnić? Czy stwarza warunki do swobodnego życia i rozwoju? Czy raczej pierwsze utrudnia, a drugie krępuje?

 

Co z narodem?

 

Naród nie jest dla państwa, to państwo jest dla narodu. Oczywiście, to perspektywa anachroniczna dla przedstawicieli zachodniego establishmentu, zarówno politycznego, intelektualnego, jak i biznesowego. A z drugiej strony, to myślenie obce także perspektywie etatystycznej, nawet jeśli jej przedstawiciele sięgają do słownika pojęć nam bliskich i budzących równocześnie niechęć kręgów liberalnych.

 

Dobra państwa nie sposób oderwać od dobra człowieka i tworzonych przez niego wspólnot. Często rozumiemy to w sposób zupełnie intuicyjny, oczekując jasnego, przewidywalnego prawa, sprawiedliwych wyroków ferowanych w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, poszanowania życia, własności i godności, ochrony porządku i bezpieczeństwa, małżeństwa, rodziny i prawa rodziców do decydowania o wychowaniu własnych dzieci. Oczekujemy podmiotowości, wolności i ochrony praw – nie deklaratywnej, tylko w praktyce, gwarantowanej i realizowanej przez instytucje państwowe. Tymczasem pomocniczość, mająca być jedną z zasad polskiego porządku, najlepiej ma się… na papierze. A obrany dziś kierunek wskazuje, że tylko na nim ma pozostać.

 

A rzeczywistość weryfikuje: program 500+ nie zaradzi problemom wynikającym z kryzysu demograficznego; kryterium faktycznego bezpieczeństwa jest liczba i wyposażenie żołnierzy, jaką nasze państwo może wystawić w polu; roszady w najważniejszych organach sądowych nie zmienią czasu oczekiwania na wyroki, ani ich charakteru. Polskich finansów nie uratuje FinTech, a sytuacji Polaków nie poprawią szumnie zapowiadane zmiany rent i emerytur ani darmowe recepty. O tym renciści i emeryci mogli się już przekonać. „Zmiana”, słowo‑talizman odnoszące nieprzerwane sukcesy, może się okazać o tyle atrakcyjne, co i puste. Tym bardziej że – jak wiele wskazuje – prawdziwa, naznaczona konsekwencjami polityka toczy się za kulisami. I ma o wiele więcej wspólnego z polityką międzynarodową, globalnymi interesami i projektami, niż skłonna byłaby to przyznać obecna władza. I znów, mieliśmy tego dobitne przykłady: sprawa konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy, nowelizacja ustawy o IPN-ie, realizacja Agendy 2030, aż po budzącą pytania politykę wobec Ukrainy.

 

Oczywiście, to naród ponosi odpowiedzialność za państwo, a jej ciężar spoczywa na… naszych elitach politycznych. Ale sposób, w jaki państwo realizuje swoje zadania i wypełnia swoje obowiązki, określa ramy naszego życia, perspektywy życiowych możliwości i przyszłość samej wspólnoty. Stawką jest nie tylko nasza niepodległość, jest nią przyszłość nasza, kolejnych pokoleń i… polskiej duszy.

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 

 

Chociaż minister Joachim Brudziński zasugerował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu niepodpisywanie w grudniu oenzetowskiej deklaracji z Marrakeszu, to podobny, równie proimigrancki dokument, nasz kraj zaakceptował, także w Marrakeszu, w maju – wynika ze słów posła Roberta Winnickiego.

 
 

Z powodu ran zadanych przez grupę uzbrojonych mężczyzn, którzy napadli na wspólnotę jezuicką w mieście Cueibet w stanie Gok w Sudanie Południowym, 14 listopada wieczorem zmarł ks. Victor Luke Odhiambo – pierwszy Kenijczyk, który został jezuitą. W ataku lżejsze lub cięższe rany odniosło też trzech innych członków wspólnoty.

 

 

Podczas debaty w Parlamencie Europejskim europosłowie PiS skrytykowali działania niemieckiego Urzędu ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt). Ich zdaniem instytucja dyskryminuje mieszkających w Niemczech Polaków poprzez np. bezpodstawne odbieranie dzieci, ograniczenie kontaktów z rodzicami czy nawet poprzez wprowadzenie zakazu używania języka polskiego.

 

5,9 biliona dolarów. Tyle kosztują amerykańskich podatników działania zbrojne w Afganistanie, Iraku, Syrii i Pakistanie, od czasu ich rozpoczęcia w 2001 roku. Kwota ta odzwierciedla wszystkie koszty ponoszone z budżetu federalnego, a nie jedynie wydatki Departamentu Obrony.

 

Świat, jaki znamy, może wkrótce przestać istnieć. Ale nie mówimy o katastroficznej wizji związanej z ruchami asteroid, a o konsekwencjach nowej umowy ONZ. GCM, czyli globalne porozumienie w sprawie migracji, ma zostać podpisane w grudniu tego roku.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.