DZIŚ JEST:   19   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP z La Salette
Św. Januarego, męczennika
Św. Alfonsa de Orozco
 
 
 
 

Stalinowska narracja wiecznie żywa. Polacy winni wybuchu II wojny światowej

Stalinowska narracja wiecznie żywa. Polacy winni wybuchu II wojny światowej

To Polska rozpętała drugą wojnę światową – taką tezę, niekiedy jedynie delikatnie sugerowaną, kiedy indziej zaś prezentowaną wprost, forsuje się w rosyjskich mediach. Na razie – głównie w rosyjskich, ale wkrótce może okazać się, że narracja ta trafi również do światowej prasy. Zlekceważenie przez światowych przywódców obchodów wybuchu II wojny światowej na Westerplatte może być tego sygnałem.

 

Liczba antypolskich publikacji, wcześniej i tak niemała, wzrosła nagle po decyzji polskich władz o niezaproszeniu Rosjan na gdańskie obchody osiemdziesiątej rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej. Wydaje się, że prawdziwym powodem jest nie tyle brak wspomnianego zaproszenia, co radykalna sprzeczność narracji historycznych Polski i Rosji.

 

Dla nas sprawa jest jasna: wojna zaczęła się 1 września 1939 roku. Tego dnia nad ranem wojska III Rzeszy bez wypowiedzenia wojny napadły na Polskę, a siedemnaście dni później przyłączyła się do nich Armia Czerwona, by, realizując postanowienia tajnego protokołu do paktu Ribbentrop–Mołotow, zająć ponad połowę terytorium Rzeczypospolitej. Dokonał się tak zwany czwarty rozbiór Polski, przypieczętowany traktatem o granicach i przyjaźni podpisanym 28 września przez ministrów spraw zagranicznych obydwu totalitarnych potęg.

 

Jednak agresja ZSRR na Polskę, której rocznica przez wiele lat była świętowana na sowieckiej Białorusi i Ukrainie jako dzień oswobodzenia spod władzy „polskich panów”, dziś nie istnieje zupełnie w świadomości Rosjan. Dla większości z nich wojna zaczęła się nie we wrześniu 1939 roku, ale znacznie później – po agresji Niemiec i ich sojuszników na Związek Sowiecki, 22 czerwca 1941 roku.

 

Tożsamość budowana na wojnie

 

Rozpoczęta wówczas „Wielka Wojna Ojczyźniana” pochłonęła życie wielu milionów ludzi, a zakończyło ją spektakularne zwycięstwo Armii Czerwonej, której żołnierze zatknęli sztandary z sierpem i młotem na gruzach Reichstagu. Zwycięska wojna zapewniła ZSRR status mocarstwa światowego, a zbrodniczemu bolszewickiemu satrapie Józefowi Stalinowi – uznanie całego świata jako pogromcy barbarzyńskiego hitleryzmu. Powstało komunistyczne imperium zewnętrzne, utworzone z „oswobodzonych”, czyli podbitych przez Armię Czerwoną krajów Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego, a nawet części okupowanych Niemiec.

 

Stalinowska propaganda uczyniła ze zmagań z III Rzeszą nową odsłonę wojny o oswobodzenie „Matki Rosji”, na wzór tej toczonej z Polakami w roku 1612 czy Francuzami w 1812. Obchody „Dnia Pabiedy” były do końca istnienia Związku Sowieckiego świętem niemal tak ważnym jak rocznica rewolucji październikowej, a w czasach rządów Władimira Putina, które nastały po latach gorbaczowowsko-jelcynowskiej „smuty”, przywrócono ich dawne znaczenie.

 

Według sondażu przeprowadzonego niedawno przez Centrum Analityczne Jurija Lewady, mieszkańcy Federacji Rosyjskiej jako pierwszy z powodów do dumy z przynależności do narodu rosyjskiego wymieniają właśnie pokonanie faszyzmu w 1945 roku. Wielu badaczy zwraca uwagę, że mit „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” jest niezwykle istotnym elementem tożsamości współczesnej Rosji, w której połączenie wątków prawosławno-nacjonalistycznych z neoimperializmem opartym na eklektycznej wizji historii godzi dwie tradycje: przedrewolucyjną i sowiecką.

 

Rewizjonizmowi twarde nie!

 

Nic więc dziwnego, że zachowanie narodów, którym sowieccy żołnierze nieśli wyzwolenie spod faszystowskiej okupacji, a które dziś usuwają pomniki stawiane im przez komunistyczne władze, jest dla Rosjan „czarną niewdzięcznością”. Współcześni Rosjanie nie wiedzą, że krasnoarmiejcy masowo wyzwalali Polaków, Węgrów, Estończyków czy Litwinów nie tylko spod władzy „faszystów”, ale też od własności, a często i życia; że gwałcili kobiety, rabowali zegarki i rowery, niszczyli dziedzictwo kultury, niosąc półwieczną okupację i degradację cywilizacyjną. I tego wszystkiego się nie dowiedzą, bo dobre imię Armii Czerwonej chronione jest przez Kreml z urzędu, na mocy ustawy, zgodnie z którą każdemu, kto uderza w jej mit, grozić może nawet do pięciu lat więzienia. W armii istnieje specjalna komórka, która zajmuje się reagowaniem na wszelkie „kłamstwa” historyków, usiłujących podważać mit nieskazitelnej armii robotniczo-chłopskiej, niosącej wolność uciśnionym narodom.

 

Władimir Putin, konsekwentnie realizujący politykę przywracania dawnego blasku Związkowi Sowieckiemu i jego armii, wielokrotnie oświadczał, że należy położyć kres próbom fałszowania historii i rewidowania wyników drugiej wojny światowej. Na czym ma polegać owo fałszowanie i ten rewizjonizm? Na deprecjonowaniu decydującego wkładu Związku Radzieckiego w zwycięstwo nad Niemcami nazistowskimi, które Putin zrównuje z negowaniem Holokaustu (podobnie jak obsesyjna „antyrosyjskość” podobna ma być do antysemityzmu). W ten sposób do swej polityki rosyjski prezydent wciąga z powodzeniem Izrael, w którym wszak kultywuje się pamięć o Armii Czerwonej – wyzwolicielce tych nielicznych Żydów, którym jakoś udało się dotrwać do końca wojny w obozach koncentracyjnych lub w ukryciu, na terenach krajów okupowanych przez III Rzeszę, w tym szczególnie Polski. Zresztą - wielu obywateli Izraela pochodzących z krajów ZSRR to potomkowie żołnierzy sowieckiej armii lub przedstawicieli tzw. żydokomuny z radością witającej czerwonoarmistów wkraczających do Polski w 1939 i 1944 roku.

 

Rosyjska narracja ma również innych sojuszników, takich, jak władze Białorusi, dla której – wg. aktualnie obowiązującej polityki historycznej - wrzesień 1939 był po prostu zjednoczeniem wschodniej części kraju z zachodnią (cóż, że w ramach totalitarnego systemu mordującego tysiące Białorusinów?), zaś wojenna zawierucha zaczęła się w czerwcu 1941 roku, gdy Niemcy przystąpili do realizacji planu „Barbarossa”. Nie wyrażają również zbyt wielkiego żalu z powodu naszej klęski w kampanii wrześniowej Litwini i Ukraińcy, zdając sobie sprawę, że w jej konsekwencji zyskali, pierwsi – Wileńszczyznę, zaś drudzy – ziemie województw południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej. Co zrozumiałe – po cichu kibicują takiej wersji wydarzeń również Niemcy i ich zachodni sprzymierzeńcy w realizowanej już od kilku dekad polityce zdjęcia z Niemiec przynajmniej części odpowiedzialności za Holokaust.

 

Stalin… wiecznie żywy

 

Putinowska narracja zbiega się tu zresztą również z interesami i propagandą światowej lewicy, pod której dyktando pisana była historia po zakończeniu II wojny światowej. W jej wizji udziału Związku Sowieckiego w wojnie nie można oceniać inaczej, jak tylko pozytywnie, nawet jeśli również Sowietom zdarzały się pewne „błędy i wypaczenia”, w postaci masowych mordów i przesiedleń. Stąd też każda inna ocena stanowi dla lewicy „rewizjonizm historyczny”, który prowadzi oczywiście do odrodzenia widma faszyzmu, krążącego po Europie w postaci ruchów tożsamościowych, eurosceptycznych czy antyimigranckich. Autor rosyjskiej agencji „Regnum”, Płaton Biesiedin twierdzi, że w Polsce, Austrii, na Ukrainie i w państwach bałtyckich (ale także w Europie Zachodniej) coraz poważniej dochodzi do głosu nazizm, przez autora utożsamiany z wszelkimi formami nacjonalizmu. Co jest głównym powodem tego zjawiska? Może masowa imigracja z krajów muzułmańskich? Albo dyktatura liberalnego relatywizmu? Bynajmniej. Zdaniem rosyjskiego publicysty, jest nim stygmatyzacja Stalina.

 

Według Biesiedina, w czasie drugiej wojny światowej Zachodowi potrzebny był Stalin, bo trzeba było pokonać Hitlera, ale kiedy wojna się skończyła, przywódca Związku Sowieckiego, nie wiedzieć czemu został przedstawiony jako największy czarny charakter w historii. W konsekwencji Związek Sowiecki i Stalin dla części świata stali się równie źli, co nazistowskie Niemcy i Hitler. A nawet gorsi. Niemcy wszak wykazały skruchę – i tego samego żądano od Rosjan, zapominając, że mowa jest o zasadniczo różnych kategoriach: agresor i broniący się, przegrany i zwycięzca – oburza się publicysta „Regnum”.

 

Z pewnością mało kto zrównuje Stalina z Hitlerem w walczącej z „pisaniem historii na nowo” Rosji. Coraz więcej ukazuje się tam wydawnictw przedstawiających zbrodniarza w pozytywnym świetle, a wkrótce w Nowosybirsku, nieopodal siedziby Komunistycznej Partii Rosji, stanąć ma… jego pomnik. Rosjanie chcą się czuć dumni ze swojej historii, a skoro ZSRR jest jej pełnoprawną częścią, to naturalne, że generalissimus – twórca jego imperialnej potęgi – powinien zostać zaliczony w poczet największych postaci rosyjskiej historii, więcej – znaleźć się, jak zdecydowano niedawno w wielkim, ogólnonarodowym plebiscycie, na jego czele. Zresztą, zbrodnie Stalina nie czynią go wyjątkiem w szeregu największych bohaterów, za których nad Wołgą, Newą i Oką uważa się przede wszystkim (oczywiście po urzędującym prezydencie) Iwana Groźnego, Piotra I, Lenina i Katarzynę II. W tym zestawieniu Puszkin i Aleksander Newski pełnią jedynie rolę listków figowych.

 

Wszystkiemu winna Polska

 

Zarówno mitowi „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, kultowi Armii Czerwonej jako pogromcy faszyzmu (czytaj: europejskiego nacjonalizmu), jak i rehabilitacji Stalina, zagrażać może polska narracja historyczna, która w tym roku szczególnie głośno wybrzmi na Westerplatte i może być słyszana na całym świecie. Dlatego na przygotowywaną już zawczasu odpowiedź Kremla złoży się z pewnością wzmożona kampania oskarżania Polaków o współsprawstwo Holokaustu, do którego wykorzystani zostaną żydowscy alianci Putina. Informacyjna wojna hybrydowa pójdzie jednak znacznie dalej, a jednym z jej przejawów będzie oczernianie Polski przez zrzucanie na Drugą Rzeczpospolitą winy za… wybuch drugiej wojny światowej.

 

Przypomnijmy, że już kilka lat temu Siergiej Andriejew, ambasador Rosji w Polsce, oskarżył Polskę o wywołanie drugiej wojny światowej, mówiąc, że w latach trzydziestych XX wieku wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. Znacznie dosadniej wyraził się ostatnio przewodniczący Prezydium „Oficerów Rosji”, generał dywizji Siergiej Lipowoj, który zasugerował, że Polacy, podobnie jak przedstawiciele wielu krajów europejskich, byli sojusznikami… Hitlera. Jednym z dowodów miał być polski pakt o nieagresji z Niemcami, zawarty w roku 1934 i złamany później przez III Rzeszę.

 

To polska Armia Krajowa dziesiątkowała partyzantkę radziecką na Białorusi i Ukrainie, pod tym względem niewiele się różniąc się od UPA Stepana Bandery. Nie, nie spodziewam się słów przeprosin od Polaków za współpracę z Niemcami ani słów wdzięczności wobec przywódców ZSRR – mówi Lipowoj w wywiadzie dla portalu „Nation News”.

 

Szokujące? Nie, to tylko powrót starej, stalinowskiej propagandy. Być może wkrótce dowiemy się, że – trawestując słowa popularnej komedii – nie odpowiadamy tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz.


Czy jednak pozwolimy, żeby taka ocena historii stała się wkrótce dominującą na świecie? W obliczu przewidywanego zbliżenia między Ameryką i Rosją, na ołtarzu którego nasi zachodni sojusznicy mogą złożyć interes kraju nad Wisłą, a także potęgi licznych środowisk, które wspierają dziś rosyjską narrację, takie zagrożenie może okazać się bardzo realne.


Piotr Doerre

 

Artykuł jest nową wersją tekstu opublikowanego w 69. numerze magazynu Polonia Christiana.

 

 

 

Więcej o II wojnie światowej można przeczytać w 72. numerze „PCh24 Co Tydzień”.

Aby pobrać nasz e-tygodnik wystarczy kliknąć TUTAJ.

 


DATA: 2019-08-31 07:51
AUTOR: PIOTR DOERRE
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
12
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Moja babcia opowiadała, że jak szedł front Armii Czerownej to wszystkie kobiety w panice przebierały się za staruszki i kryły się po lasach i gdzie tylko mogły.
15 dni temu / Kasia
 
Młodszym mogę jeszcze opowiedzieć o tym, że w dniu 14 września 1944, gdy Targową szła Armia Radziecka ludzie płakali ze szczęścia. Na defilujących i widzów padały jeszcze niemieckie kule. Żołnierze radziecce opędzali sie od nich jak od natrętnych much. W tłumie widzów słyszałem głos: "Oni się niczego nie boją". A nie było bezpiecznie: obok mnie granat zabił matkę i jej córkę.\\ Nie doczekał tego Józef Szczepański ?Ziutek?, który pisał : "Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci".
18 dni temu / Ryś
 
Byc moze zdarzaly sie jednostkowo przypadki takie, jak napisal @Rys ale z pewnoscia byly to wyjatki. Pierwsza ofiara rosyjskiej armii byl zegarek mojego dziadka, pozniej jego rower a jeszcze pozniej usilowano go rozstrzelac. Przed zgwalceniem moja mame uchronilo ukrycie przez babcie. Jej mocno nieletnie kuzynki zaciagniete do jakiejs piwnicy uratowala biegunka. Z dzialan "dzielnych" zolnierzy zdawal sobie sprawe adiutant dowodcy, ktory stacjonowal w mieszkaniu dziadka i ostrzegal rodzine a pozniej zalatwil"bumage" dziadkowi, zeby nie zabili go kolejni "dzielni" amatorzy jego wlasnosci. Rodzina jest wdzieczna temu czlowiekowi ale to byl po wkroczeniu Armii Czerwonej do Grudziadza zupelny wyjatek.
18 dni temu / Piotr
 
@ Jot a nigdy nie zapomnimy o harcerzach z wieży spadochronowej w Katowicach, co to według IV rzeszy był atakiem terrorystycznym na ,,miłych,, narodowo SOCJALISTYCZNYCH żołnierzy niemieckich pod dowództwem demokratycznie wybranego kanclerza III rzeszy niemieckiej
18 dni temu / szpulas11
 
dziwne te ludzie, zwłaszcza ruskie, czczą dżugaszwilego jak swojego. Gruziński bandzior, co to w młodości poczty z kasy a sierocińce z zapasów jedzenia łupił a póżniej coraz to gorzej. W końcu musieli go uśpić jak wściekłego psa. @ Ryś komentatorze Ryś, czy to jakieś tajne dopiski do książki ,,zapiski oficera czerwonej armii,, Sergiusza Piaseckiego?
18 dni temu / szpulas11
 
Tylko pogratulować tak sprawnego posługiwania się klawiaturą w tak podeszłym wieku. Żeby mieć wspomnienia z 1944 roku, trzeba mieć minimum 80 lat. Nie każdy 80-latek śmiga po Internecie.
18 dni temu / @Ryś
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.