DZIŚ JEST:   08   SIERPNIA   2020 r.

Św. Dominika Guzmana
Św. Emiliana, biskupa
Św. Zefiryna z Malii
 
 
 
 

Sprawa Korwin-Mikkego a honor

Sprawa Korwin-Mikkego a honor
Marek Lapis/FORUM

Spoliczkowanie Michała Boniego przez Janusza Korwina Mikkego wywołało nagonkę w licznych mediach. Oburzeniu nie było końca, gdyż czyn Korwina, jakkolwiek symboliczny, był naruszeniem zasady, w myśl której wszelkie spory dotyczące czci powinny być rozstrzygane przez sądy. Taka tendencja prowadzi jednak do zaniku pojęcia honoru i woła o przywrócenie jego chrześcijańskiego rozumienia.


Spoliczkowanie ministra Boniego przez szefa Kongresu Nowej Prawicy doprowadziło do powrotu dyskusji na temat zapomnianego – wydawałoby się – pojęcia honoru. Będący odwetem za niesłuszne zniewagi akt miał miejsce w budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wywołał on oburzenie lewackich środowisk. – To obrzydliwy akt, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Z Korwin-Mikkem powinno się postępować używając wszystkich możliwych instrumentów na gruncie polskiego prawa – powiedział Janusz Zemke z SLD cytowany przez Michała Mańkowskiego na łamach natemat.pl. 


Oburzeniem zareagowała też tuza liberalnego dziennikarstwa – Tomasz Lis na tym samym portalu . „W tytule („Spieprzaj dziadu” red.) posłużyłem się cytatem z Lecha Kaczyńskiego. Dokładnie tak normalni ludzie powinni reagować na widok pana Korwin-Mikkego. Mogą też splunąć. Również zrozumiałe. Korwin-Mikke spoliczkował Boniego za to, że ten nazwał go kiedyś idiotą i oszołomem. Tym samym, to plus całej sytuacji, Korwin-Mikke przyznał rację Boniemu, ponieważ pokazał, że jest idiotą i oszołomem. Plus chamem. Czy to chamidło naprawdę myśli, że znajdzie się kiedyś w rządzie? W jakimkolwiek rządzie?” - pisał Lis.


Mikkego potępił także Lech Wałęsa. W rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w rp.pl wezwał jednocześnie do izolowania go, jak i do odpierania jego argumentów. - Nie rozmawiać z Korwinem- Mikke. Ignorować go. To okaz nie z tej epoki. Jest przykładem złego zachowania. Lepiej trzymać się od niego z daleka, aż sam zrezygnuje, bo wszędzie będzie niemile widziany. W mediach dziennikarze powinni być przygotowani na rozmowy z nim, żeby niszczyć go intelektualnie – powiedział Wałęsa w wywiadzie dla rp.pl.


Swój czyn Korwin-Mikke uzasadniał kodeksem honorowym. Okazało się jednak, że według najbardziej znanego przedwojennego kodeksu, autorstwa Władysława Boziewicza „wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua następujące: (…) 2) denuncjant i zdrajca; 16) oszczerca”. W związku z tym czyn Korwina był błędny w świetle zasad honorowych, gdyż niesłusznie przyznawał godność honorową osobie byłego agenta! Przyznał to z resztą post factum sam Mikke.  Kolejny błąd polityka dotyczył czasu reakcji na obrazę, który okazał się „nieco” dłuższy, niż ten przewidywany przez Boziewicza. Zgodnie z art. 55 Kodeksu „reakcja sekundantów obrażonego powinna nastąpić w ciągu 24, maksimum 48 godzin”.


Oczywiście trudno trzymać się dosłownego rozumienia kodeksu honorowego, który wymagałby wyzwania na pojedynek. Brakuje też osób, które rozumiałyby go dziś w tak dosłowny sposób. Cała sprawa pozwala jednak spojrzeć na kwestię rozumianego współcześnie honoru. Czy możliwe jest stworzenie współczesnego odpowiednika kodeksu Boziewicza? Dostająca odruchu wymiotnego na sam dźwięk słowa honor lewica niewątpliwie byłaby przeciwna. Ważniejsze jest jednak pytanie - czy taki kodeks mógłby być zgodny z nauką Kościoła?

 

Przeciw pogańskiemu rozumieniu honoru

Przez wiele osób pojęcie honoru traktowane jest jako przedchrześcijańskie i niemożliwe do pogodzenia z katolicyzmem. Taką tezę wysuwa m.in. politolog i były europoseł Marek Migalski na łamach migal.salon24.pl. Jego zdaniem „(…) jeśli sięgnąć głębiej, to pierwszym poważnym uderzeniem w pojęcie honoru było chrześcijaństwo. Tak, tak - chrześcijaństwo, które tyle dobra przyniosło Europie i światu, zredefiniowało honor i odebrało mu taki blask, jakim cieszył się on w czasach starożytnych”. Migalski z pewnym żalem opisuje odejście od pojęcia honoru, które rzekomo nastąpiło w erze triumfu chrześcijaństwa. Z nostalgią wspomina o utraconych czasach starożytnych, gdy życie było mniej ważne od zdolności honorowych.


Takiemu rozumowaniu sprzyja rozpowszechniony w progresywistycznych kręgach kościelnych pacyfizm. A przecież chrześcijaństwo nie zwalczało honoru jako takiego, ale jego błędne, „pogańskie” rozumienie. Rozumienie to, wyrażające się choćby w tzw. zabójstwach honorowych, jest tak samo szkodliwe dla cywilizacji, jak niehonorowość.


Nie jest to zresztą problem należący wyłącznie do minionych epok. W niektórych krajach muzułmańskich, zjawisko to występuje dość często i jest akceptowane przez opinię publiczną. Jak czytamy na pewforum.org, w Bangladeszu tylko 34 proc. odrzuca honorowe zabójstwa w związku z czynami popełnianymi przez kobiety, w Afganistanie jest to 24 proc., a w Pakistanie - 45 proc. Oznacza to, że większość wyznawców Mahometa w tych krajach popiera egzekucje na kobietach łamiących normy seksualne (np. współżycie pozamałżeńskie).

Mordy dokonywane na słabszych są niewątpliwie nie do pogodzenia z chrześcijańskim rozumieniem honoru.


Zasada szacunku dla ludzkiego życia, jako daru od Boga doprowadziła Kościół do potępienia pojedynków. IV Sobór Lateraneński w 1215 r., Sobór Trydencki w 1545 r., a także późniejsi papieże surowo potępiali pojedynki. Groziły za nie surowe kary kościelne. Także rozpowszechnione w Japonii, oraz w przedwojennych armiach europejskich samobójstwa honorowe nie były przez Kościół akceptowane.


Cywilizacja niebohaterska

Śmiertelny cios samemu pojęciu honoru zadało nie chrześcijaństwo, ale demokracja i kapitalizm. Chociaż niektórzy politycy, jak choćby sam Korwin-Mikke nie widzą sprzeczności między gospodarką rynkową, a tradycyjnie rozumianym honorem, to klasyczni liberałowie byli innego zdania. Jak zauważył Monteskiusz, w społeczeństwie handlowym obyczaje ulegają złagodzeniu, a cnotą jest umiar. Podobne spostrzeżenia miał już w XX wieku ekonomista Joseph Schumpeter. „Cywilizacja kapitalistyczna jest racjonalistyczna i antybohaterska. Jedno z drugim oczywiście ściśle się łączy. (…) działalność przemysłowa i handlowa jest zasadniczo niebohaterska w rycerskim sensie; nie ma tu żadnego wymachiwania mieczem, nie ma specjalnej fizycznej dzielności, trudno tu o galopy na pokrytym pancerzem rumaku na szyki wroga, najlepiej heretyka lub poganina”, pisał w dziele „Kapitalizm, socjalizm, demokracja” z 1942 r. Kapitalizm przyniósł ludziom dobrobyt, ale działalność na wolnym rynku i klasyczne zasady honoru trudno ze sobą pogodzić.


Podobną rolę odegrała demokratyzacja. Jak zauważył Alexis de Tocqueville w książce „O demokracji w Ameryce”, demokratyzacja przyczyniła się do złagodzenia obyczajów, do „wzrostu współczucia obejmującego wszystkie dziedziny życia”. Na miejsce kodeksów etycznych różnych grup – wśród których był oparty na honorze kodeks arystokratyczny – wkroczyła jednolita moralność przyjęta przez „równych sobie obywateli”. W takim świecie nie ma już więc miejsca na wybujały honor, gdyż ten „wiązał się z przekonaniem o własnej wyższości i wyjątkowości”.


We współczesnym świecie Zachodu pojęcie honoru praktycznie nieistnieje. Wiąże się to z będącym skutkiem postępów demokracji etatyzmem. Rolę honorowych rozstrzygnięć w „szarej strefie” przejęły sądy – obsługiwane przez armię prawników. Nie jest przypadkiem, że najwięcej prawników per capita działa w Stanach Zjednoczonych – kraju od swoich początków republikańskim, kapitalistycznym i „praworządnym”. To tam doszło do rozwoju pierwotnych ideałów w kierunku, którego obawiał się Tocqueville – ku łagodnemu despotyzmowi. W tym despotyzmie państwo prowadzi obywateli za rączkę i wyręcza ich potrzeby nie tylko w sferze materialnej. Niczym nadopiekuńcza matka, państwo postliberalne natychmiast reaguje nie tylko w przypadku braków ekonomicznych, lecz także przykrości sprawionej jednemu z obywateli. Tę żałosną tendencję zaprezentowało polskie MSZ, które w obronie „biednego” pana Boniego skierowało oskarżenie do prokuratury. Żyjemy w świecie „ludzi bez piersi”.


Remedium – katolickie rozumienie honoru

Co może więc zrobić katolik i konserwatysta? Powrót do potępionych przez Kościół wyrosłych z pogaństwa koncepcji honoru nie jest ani możliwy ani pożądany. Jednak dzisiejsza sytuacja, w której pojęcie honoru praktycznie nie istnieje, również jest – co oczywiste – pożałowania godna.


Remedium stanowi schrystianizowane rozumienie honoru, wykluczające z jednej strony pojedynki czy honorowe samobójstwa, a z drugiej skarżenie się państwu na każdą obrazę i wszystkie czyny niegodne. W ramach myśli katolickiej jest miejsce także na słuszną dumę, na postawę człowieka wielkodusznego, dżentelmena. Chodzi o postawę, o której pisał św. Tomasz - postawę człowieka dumnego w umiarkowany sposób, odważnego, niedbającego o pochlebstwa, szlachetnego nawet wobec wrogów i umiejącego bez skargi znosić trudne warunki życia.


W tej schrystianizowanej koncepcji honoru nie ma miejsca na ucieczkę od świata poprzez samobójstwo. Za swoje błędy trzeba odpokutować, a utratę pozycji społecznej – a nawet czci – znieść z godnością. Ta godna średniowiecznego rycerza postawa to niedościgniony wzór wznoszący się ponad obydwie skrajności: zarówno rozumianego w pogański sposób, bezwzględnego honoru, jak i typowego dla współczesnego „człowieka bez właściwości” zniewieścienia.




Marcin Jendrzejczak 


DATA: 2014-07-27 13:24
AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
1
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Do tak ważnej dyskusji, przykład absolutnie źle dobrany. Bohater awantury posługuje się zbyt często prowokacją, czy to w sposobie wyrażania poglądów, czy epitetach serwowanych adwersarzom. Nie wierzę w autentyczność motywów przywoływanego zdarzenia. Tymczasem otrzymał swoistą promocję na łamach PCH.
ponad 5 lat temu / WJG
 
Dziękuję JKM za to że wreszcie ktoś(KTOŚ)przywalił ka***** w łeb.Niestety ja nie miałem tej okazji i nie wiem czy miałbym odwagę.To,pomijając komentarze na temat honoru,grzechu itd.,symboliczny policzek w imieniu całego likwidowanego społeczeństwa likwidowanej Polski.Czy ktoś z nas tu,zrobił więcej?Najlepszą reklamą tego czynu są komentarze starych, etatowych zdrajców ojczyzny.Trzeba tylko to dostrzec. Sam artykuł jest bardzo dobry,dotyczy honoru w ujęciu katolickim,jednak sam czyn JKM rozpatrywałbym bardziej jako swego rodzaju bohaterstwo zdesperowanego narodu,nie wkładałbym więc w komentarz kwestii honorowych,etycznych,katolickich itd-patriotyzm jest katolicki,miłość ojczyzny to najlepszy wymiar miłości bliźniego,dle tej miłości warto się narazić a nawet ponieść śmierć-przecież wszyscy się z tym zgadzamy,nieprawdaż?
ponad 6 lat temu / Hugon de Payns
 
... mamy także kochać. Mało tego: najpierw trzeba kochać siebie by móc kochać innych. ST się nie zdezaktualizował. Największa zmiana jaka zachodzi między ST, a NT to modyfikacja kultu: od teraz ( od czasów Chrystusa) nie musimy codziennie składać Bogu ofiar i nie grozi nam potępienie za najmniejsze przewinienie bo Chrystus złożył ofiarę doskonałą za nas wszystkich. Dekalog i wszystkie jego implikacje obowiązują nadal. Nawiasem mówiąc: kto by pomyślał, że od sprawy liścia jakiego to Korwin wymierzył Boniemu można, w wyjaśnianiu kwestii, zabrnąć tak daleko :).
ponad 6 lat temu / Konrad
 
Tomasz Kaznowski- przepraszam za zamieszanie w godności :). Wracając do tematu przemocy. Fragment, w którym Jezus poleca uczniom zaopatrzyć się w broń to: Łk 22, 36. Nie wiem czy jesteś katolikiem, ale jeśli tak, to wystarczające powinno być zapoznanie się z KKK, numery od 2263 do 2267 :).Poza tym, dziesięć przykazań nie wyklucza samoobrony, podobnie jak nauka Chrystusa, której nieomylnym interpretatorem jest Kościół. Nie można kogoś zmuszać do męczeństwa. Coś takiego nie byłoby nawet mile Bogu. Męczeństwo jest tylko wtedy męczeństwem gdy jest dobrowolnie podjętą ofiarą z miłości do BOga i ludzi. Ale żadnym- choćby najmniejszym- grzechem nie jest samoobrona. Bóg powiedział: "Miłuj bliźniego jak siebie samego". Czyli mamy miłować siebie. Bliźniego jak siebie samego. A nie: bliźniego bardziej niż siebie. Oczywiście, z miłości do Boga można podjąć się różnych ofiar- włącznie z wyniszczeniem siebie dla dobra innych. Ale nie jest to konieczność, gdyż siebie...
ponad 6 lat temu / Konrad
 
@Tomasz Kaznowski: Wzajemnie dziękuję, pozdrawiam :)
ponad 6 lat temu / Rozczarowany
 
@Rozczarowany Tak, jak już mówiłem. Po tej dyskusji nie wykluczam tego, choć nie jestem przekonany. Dzięki za owocną wymianę zdań!
ponad 6 lat temu / Tomasz Kaznowski
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.