DZIŚ JEST:   18   LUTY   2019 r.

Św. Konstancji
Św. Szymona
Bł. Fra Angelica
 
 
 
 

Skąd się wzięły rozwody? Historia prawa małżeńskiego

Skąd się wzięły rozwody? Historia prawa małżeńskiego
#MAŁŻEŃSTWO    #LAICYZACJA    #PRAWO    #SAKRAMENT    #LUTER    #ROZWÓD

Luter pozbawił małżeństwo przymiotu sakramentu. Od tego momentu rozpoczęła się laicyzacja prawa małżeńskiego – mówi dla portalu PCh24.pl prof. dr hab. Andrzej Dziadzio z Katedry Powszechnej Historii Państwa i Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Panie Profesorze, jakie epokowe zmiany przyniosła w starożytności chrystianizacja instytucji małżeństwa?

Chrześcijaństwo unieważniło różnice cywilizacyjne między ludźmi. Uznało bowiem, że wszyscy, niezależnie od pochodzenia społecznego, etnicznego, narodowego czy wreszcie płci, są równi wobec Boga. Nakaz równego traktowania kobiety i mężczyzny okazał się chyba najbardziej radykalnym hasłem chrześcijaństwa w tamtych czasach, poza oczywiście upodmiotowieniem niewolników. Chrześcijańska doktryna równości płci musiała z oczywistych względów rzutować na całkiem odmienne podejście do instytucji małżeństwa niż Rzymian czy ludów germańskich, których kultura prawna zakładała wprost całkowite podporządkowanie kobiety mężczyźnie. Chrześcijaństwo postawiło przed małżonkami nowe wymagania: nierozerwalność związku małżeńskiego, obowiązek wzajemnej wierności i równość praw. Należy zatem przypomnieć, że w Rzymie zakazywano mężowi nawiązywania związków intymnych z kobietami własnego stanu społecznego. Ale już czynem moralnie nagannym nie było utrzymywanie kontaktów seksualnych z osobami niższych stanów.

 

W jaki jeszcze sposób Kościół stał na straży praw słabszej płci?

W pierwszej kolejności Kościół chronił kobiety orężem prawa kanonicznego, które zgodnie z etyką chrześcijańską opierało się na zasadzie równości praw. Kościół zatem uznał za konstytutywną przesłankę ważności małżeństwa wyłącznie zgodne i dobrowolne oświadczenie woli zawarcia małżeństwa przez oboje narzeczonych. O małżeństwie decydowała zatem wyłącznie sama wola nupturientów, a nie zgoda rodziny na małżeństwo. Kobieta zatem na równych prawach z mężczyzną decydowała o zawarciu małżeństwa. Consensus facit nuptias, to jest „porozumienie narzeczonych czyni małżeństwo”, zasada ta stała się najważniejszą cechą kanonicznej koncepcji małżeństwa. Jednocześnie instytucja małżeństwa została przez Kościół katolicki podniesiona do rangi sakramentu udzielanego sobie przez samych nupturientów. W konsekwencji sakramentalnego charakteru małżeństwa drugą najważniejszą zmianą w podejściu chrześcijaństwa do małżeństwa był zakaz rozwodu praktykowanego tak u Rzymian, jak i u Germanów. Także zatem sprzeciw Kościoła wobec rozwodów był nastawiony na ochronę kobiet, bo prawo świeckie zezwalało na jednostronne rozerwanie małżeństwa wyłącznie przez męża.

 

Kiedy Europa przyswoiła sobie zasady kanonicznego prawa małżeńskiego?

Kościół musiał oczywiście przełamać przez długi czas opór władzy świeckiej przed wprowadzeniem kanonicznej koncepcji małżeństwa, włącznie z kościelną formą zawarcia ślubu. Wprawdzie uniwersalna monarchia Karola Wielkiego opierała się już wyraźnie na etyce chrześcijańskiej, a sam władca starał się wprowadzać w życie zakaz rozwodów, to jednak praktyka jeszcze przez długi czas pozostała odmienna. Dopiero na soborze Laterańskim IV w 1215 roku udało się Kościołowi wprowadzić w życie zasady kanonicznego prawa małżeńskiego, to jest kościelną formę zawarcia małżeństwa w obecności proboszcza i dwóch świadków, konsensualną istotę małżeństwa i jego sakramentalny charakter oraz nierozerwalność małżeństwa w postaci zakazu rozwodu. Te przepisy prawa kanonicznego przyjęły się w całej chrześcijańskiej Europie i miały charakter powszechny, tzn. obowiązywały wszystkich niezależnie od przynależności stanowej, zarówno chłopa, jak i króla.

 

Kiedy z kolei w czasach nowożytnych pojawiły się tendencje do traktowania małżeństwa jedynie jako kontraktu cywilnego? W jakich państwach europejskich przyjęły się te koncepcje najwcześniej?

Prawo kanoniczne regulowało niepodzielnie instytucję małżeństwa, włącznie z jurysdykcją sądów kościelnych w sprawach małżeńskich, do czasów reformacji w XVI wieku, którą, jak wiemy, zapoczątkowało wystąpienia Marcina Lutra w 1517 roku. To właśnie ten reformator religijny w opublikowanej książce „O sprawach małżeńskich” uznał małżeństwo za zwykłą umowę prawa cywilnego, która powinna podlegać regulacji ustawodawstwa świeckiego. Jednocześnie Luter pozbawił małżeństwo przymiotu sakramentu. Konsekwencją tak przyjętego stanowiska w sprawach małżeńskich było równoczesne dopuszczenie możliwości rozwiązania małżeństwa przez rozwód. Wprawdzie Luter z czasem przyznał, że małżeństwo jest instytucją boską i domagał się współudziału władz religijnych w obrzędzie ślubu, to jednak luterańska koncepcja małżeństwa dawała władzy państwowej doktrynalne uzasadnienie do szerszej ingerencji w sprawy małżeńskie, skoro małżeństwo uznane zostało za umowę cywilną. Ówczesne tendencje laicyzacji prawa małżeńskiego najwcześniej zatem pojawiły się w państwach z dominującą pozycją wyznań reformowanych, jak np. w Holandii, w której w 1580 roku wprowadzono fakultatywną formę ślubu cywilnego i zezwolono na rozwody. Sekularyzację prawa małżeńskiego w państwach o katolickiej strukturze religijnej powstrzymały wprawdzie uchwały soboru trydenckiego, ale i w tych państwach już w XVI wieku pojawiły się pierwsze zwiastuny tendencji laicyzacyjnych. Zaskoczeniem dla wielu Czytelników będzie zapewne fakt, że pierwszym państwem, które uznało w swym ustawodawstwie, że małżeństwo jest wyłącznie kontraktem cywilnym, a nie sakramentem, była katolicka Austria. Stało to w czasach panowania cesarza Józefa II, który przejęty ideałami oświeceniowymi podjął próbę, po części skuteczną, ograniczenia niekwestionowanych do tej pory praw Kościoła. Jednym z nich był wpływ na kształt obowiązującego prawa małżeńskiego. Patent Józefa II z 1783 roku, będący faktycznie pierwszą państwową ustawą małżeńską, przyjmując laicką koncepcję małżeństwa, nie wprowadził jednak ślubów cywilnych. Odebrał jednak całkowicie Kościołowi jurysdykcję w sprawach małżeńskich. Wprowadził mieszany system prawa małżeńskiego osobowego, charakteryzujący się tym, że zachowano kościelną formę zawarcia małżeństwa i małżeństwo podlegało przepisom religijnym wyznania, do którego należeli nupturienci, a rozwód był orzekany przez sąd państwowy tylko w przypadku osób, których wyznanie nań zezwalało. Katolicy zatem rozwodu uzyskać nie mogli.

 

Największy bodaj przełom w tej dziedzinie przyniosła rewolucja francuska oraz podboje Napoleona. Jakie rewolucyjne zmiany w dziedzinie prawa małżeńskiego osobowego roznieśli na bagnetach napoleońscy żołnierze?

Rzeczywiście, pełna laicyzacja prawa małżeńskiego nastąpiła w czasach rewolucji francuskiej, której ustawodawstwo wprowadziło obowiązkowe śluby cywilne, zawierane przed urzędnikiem stanu cywilnego i prawo do rozwodu dla każdego, bez względu na wyznanie. Daleko posunięty liberalizm tego ustawodawstwa wyrażał się w tym, że rozwodu udzielali urzędnicy stanu cywilnego, a więc dokonywano tej czynności w trybie administracyjnym, a nie sądowym. Postępowanie sądowe w sprawie o rozwód wprowadził dopiero kodeks cywilny Napoleona z 1804 roku, który utrzymał w pełni laicki system osobowego prawa małżeńskiego, przyjęty w pierwszej fazie rewolucji. Sukcesy militarne Napoleona doprowadziły do tego, że laickie prawo małżeńskie wprowadzone zostało w państwach niemieckich na lewym brzegu Renu.

 

Przez długi czas napoleońskie ustawodawstwo w dziedzinie prawa małżeńskiego obowiązywało na terenie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Jak Polacy – z natury przywiązani do wiary katolickiej – zareagowali na tak bardzo liberalne podówczas prawo?

Oczywiście tak jak w przypadku krajów niemieckich także w Księstwie Warszawskim Napoleon Bonaparte przeforsował, że prawem cywilnym Księstwa będzie jego kodeks cywilny w pełnym kształcie, włącznie z laickim prawem małżeńskim. Dla polskiego katolickiego społeczeństwa regulacje napoleońskie miały znamiona rewolucji. I nic dziwnego, że zaraz po upadku Księstwa w Królestwie Polskim przystąpiono do zmiany kodeksu cywilnego w tej jego części, która niezgodna była z dawną polską tradycją. Dotyczyło to w pierwszej kolejności prawa małżeńskiego. W 1825 roku w miejsce laickiego systemu wprowadzono na wzór austriacki model mieszany. Okazało się jednak, że liberalny i egalitarny charakter przepisów kodeksu cywilnego Napoleona w znacznej mierze trafiał w zapotrzebowania polskiego ziemiaństwa, które szybko przyswoiło sobie reguły gospodarki wolnorynkowej i nie chciało powrotu pruskiego fiskalizmu gospodarczego. Z tego też powodu kodeks Napoleona w polskiej XIX–wiecznej tradycji oceniany będzie pozytywnie. Wielu znalazł on obrońców jeszcze za rządów Napoleona, by wspomnieć ówczesnego ministra sprawiedliwości Feliksa Łubieńskiego, który z gorliwością neofity wprowadzał nowe ustawodawstwo.

 

A jaka była reakcja ówczesnej polskiej hierarchii kościelnej?

Otóż proces wprowadzania laickiego systemu prawa małżeńskiego w Księstwie Warszawskim miał jedną słabą stronę. Funkcję urzędników stanu cywilnego powierzono duchownym katolickim. Narzucono im zatem obowiązki, które sprzeczne były z ich wiarą i sumieniem. Księża bowiem zobligowani byli do ogłaszania cywilnych rozwodów i zapowiedzi przedślubnych osób wcześniej rozwiedzionych przez sądy cywilne. Opór katolickiego kleru wobec nowego ustawodawstwa był zatem niezwykle silny. Doprowadził on do tego, że już w 1809 roku zwolniono ich z tego obowiązku. Hierarchię kościelną niepokoiły doniesienia, że urzędy gminne upowszechniały stanowisko, że po świeckiej ceremonii ślubnej nie był potrzebny żaden akt religijny. Z kolei do sądów kościelnych kierowano pytania, czy na podstawie wyroku orzekającego rozwód cywilny będzie można uzyskać rozwód od sądu kościelnego. Hierarchowie wymusili więc na ministrze sprawiedliwości, by zobowiązał sądy do tego, aby w wydawanych wyrokach rozwodowych umieszczały wzmiankę, że orzeczenia te nie były wiążące dla władz kościelnych. Obawy hierarchii kościelnej o to, że laickie ustawodawstwo weźmie górę nad religijnym wymiarem małżeństwa okazały się ostatecznie bezpodstawne, gdyż orzeczono wówczas zaledwie kilka rozwodów, a w kilkunastu dosłownie przypadkach doszło do zawarcia związku małżeńskiego bez dopełnienia religijnego obrzędu.

 

Jak Pan Profesor już zauważył, dynastia habsburska słynęła przez wieki jako arcykatolicka. W jaki sposób w prawodawstwie monarchii austriackiej przyjęły się dziewiętnastowieczne nowości w prawie małżeńskim?

Cesarz Franciszek Józef I był bez wątpienia wiernym synem Kościoła katolickiego, który w okresie trwającego 68 lat panowania zapobiegł całkowitemu zlaicyzowaniu prawa małżeńskiego do tego stopnia, że mieszany system utrzymał się w Austrii aż do 1938 roku, czyli do jej aneksji przez III Rzeszę hitlerowską. Co nie znaczy, że tendencje sekularyzacji prawa cesarską Austrię ominęły całkowicie. Prawo do zawarcia ślubu cywilnego przyznano od 1870 roku osobom bezwyznaniowym, które także mogły uzyskać rozwód orzeczony przez sąd cywilny. Państwo prowadziło świeckie akty stanu cywilnego dla tych osób. Katolik mógł uzyskać ślub cywilny w zasadzie tylko w sytuacji, gdy pragnąc zawrzeć małżeństwo z osobą innego wyznania chrześcijańskiego spotkał się z odmową udzielenia ślubu przez proboszcza, który domagał się, by niekatolicka strona umowy małżeńskiej złożyła oświadczenie, że dzieci będą wychowywane w religii katolickiej. Żądanie tego rodzaju było bowiem niezgodne z prawem państwowym i w takiej sytuacji władze administracyjne mogły wyrazić zgodę na ślub cywilny, który jednak był wpisywany do księgi małżeństw prowadzonej przez proboszcza, co prowadziło także na tym tle do sporów między państwem a Kościołem. Należy bowiem zaznaczyć, że przez pewien czas niektórzy biskupi austriaccy, o dziwo nie galicyjscy, bojkotowali nowe ustawodawstwa.

 

Jaki model małżeństwa panował w II Rzeczypospolitej? Czy polska hierarchia katolicka zaakceptowała ten stan rzeczy czy też próbowała wpłynąć na przeniknięcie norm z prawa kanonicznego do prawa cywilnego?

Po odzyskaniu niepodległości przez Polaków w 1918 roku odziedziczyli oni ustawodawstwo państw zaborczych, co w efekcie doprowadziło do daleko posuniętej mozaiki prawnej, szczególnie widocznej w prawie małżeńskim. Obowiązywały bowiem równocześnie aż cztery systemy osobowego prawa małżeńskiego: laicki (były zabór pruski), mieszany (były zabór austriacki), wyznaniowy (były zabór rosyjski) i fakultatywnego małżeństwa cywilnego na Spiszu i Orawie. Ten partykularyzm prawny miała usunąć Komisja Kodyfikacyjna, której zadaniem stało się przygotowanie unifikacji prawa. Komisja starała się w swych pracach nawiązać do nowoczesnych i postępowych tendencji w europejskim prawoznawstwie. Przygotowała zatem projekt prawa małżeńskiego osobowego, który opierał się na systemie laickim, bo ten uznano za wiodący w ówczesnej Europie. Tak zwany projekt Lutostańskiego z 1929 roku, przypominający dzisiejsze polskie uregulowania małżeństwa konkordatowego, nie znalazł jednak akceptacji hierarchii kościelnej, gdyż przewidywał rozwody. Chociaż ujmował on prawo rozwodowe w sposób dość restrykcyjny, to i tak nie przeszkodziło to w prowadzeniu ostrej kampanii przeciwko nowemu prawu przez duchowieństwo katolickie. Z uwagi na to, że sanacji zależało na poparciu Kościoła w sytuacji ostrego sporu politycznego z opozycją parlamentarną, rząd uległ naciskom i odstąpił od poparcia projektu Komisji Kodyfikacyjnej.

 


Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski


DATA: 2014-10-28 09:51
AUTOR: ROZMOWA PCH24.PL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

ROZWODY WZIĘŁY SIĘ OD ŻYDÓW. MOJŻESZ- NARODOWY WÓDZ PLEMIENIA- WPROWADZIŁ LIST ROZWODOWY, JAKO INSTYTUCJĘ PRAWA- ZALEGALIZOWAŁ ZŁO. OTO GENIUSZ FAŁSZYWEGO PROROKA
7 miesięcy temu / Przemysław
 
Cywilizacja łacińska wymaga monogamii dożywotniej, a to jest właśnie nienawistne wszystkim osobom acywilizowanym, których liczba wzrastała w ostatnim pokoleniu w sposób przeraźliwy. Całe nasze prawo małżeńskie mogłoby się doskonale składać z jednego tylko paragrafu. ?Państwo polskie uznaje i przyjmuje postanowienia kanonicznego prawa małżeńskiego co do katolików, tudzież poglądy tego prawa co do małżeństw innowierców.? Innowiercy nie straciliby na tym, gdyż Kościół trzyma się przepisów danego wyznania w osądzaniu prawości związku małżeńskiego osoby innowierczej. U neofity uznaje Kościół ten związek, jaki w dni jego chrztu był ważnym według wyznania poprzedniego. (...) Wszyscy rozwodnicy, zmieniający wyznanie dla zmiany kobiety, porzucają tym samym cywilizajcję łacińską, ponieważ w tej cywilizacji nie można w żaden sposób mieć drugiej żony za życia pierwszej. Polsce zaś nie można być pożytecznym poza cywilizacją łacińską; cyt. F. Koneczny "Państwo i prawo w ...\
ponad 4 lata temu / PK
 
I dziękuję za ten artykuł. Zakładam, że jest rzetelny, oparty na faktach. Nie rozumiem zatem o co chodzi komentatorowi Piotr Rubas. Tylko prawda jest ciekawa. Dla nas, katolików, Prawdziwa Religia to ta, którą wyznajemy. I z punktu widzenia moralności chrześcijańskiej mamy prawo, a duchowni wręcz obowiązek oceniać instytucję małżeństwa cywilnego i inne prawne regulacje świeckie (które nas w sumieniu nie obowiązują, jeśli się świętej wierze katolickiej sprzeciwiają). Ale to zrozumie tylko człowiek szanujący wolność drugiego.
ponad 4 lata temu / PK
 
"Oto matka moja i moi bracia?. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczeć! - co miał Jan Paweł II na myśli? Oczywiście rozwody! Oczekiwał, że wraz z "upadkiem komunizmu" zniesione zostaną instytucje prawne będące gwałtem na katolickim społeczeństwie polskim. Jak widzimy, nie jesteśmy wolni! To jest "wolność", która zniewala!
ponad 4 lata temu / PK
 
Tacy to Hsabsburgowie byli katoliccy. W ogóle to obrzydzenie mnie bierze jak czytam niektóre artykuły na pch24.pl Trącą takim ultramontanizmem ze szkodą dla prawdy historycznej i polskiego interesu narodowego że głowa mała. Pogloryfikujcie jeszcze sobie Leona XII, Piusa XI albo Piusa XII Obleśne! Czołem Wielkiej Polsce!
ponad 4 lata temu / Piotr Rubas
 
"Jednocześnie instytucja małżeństwa została przez Kościół katolicki podniesiona do rangi sakramentu" A nie zrobił tego przypadkiem sam Pan Jezus?
ponad 4 lata temu / Robert
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.