DZIŚ JEST:   19   LUTY   2020 r.

Św. Konrada z Piacency
 
 
 
 

Sir Roger Scruton. Człowiek gruntownie wykształcony

Sir Roger Scruton. Człowiek gruntownie wykształcony
Fot. Piotr Nowak/FORUM

Sir Roger Scruton nie był „wybitnym intelektualistą”. Przynajmniej nie takim według definicji Chestertona. Nie należał bowiem do „grupy ludzi wykazującej osobliwy i wybujały talent do mylenia się na wszelkie możliwe sposoby”. Nie był również „człowiekiem oświeconym”, bo problem z takimi polega, jak pisał cytowany rodak sir Rogera, na tym, że „uznają sami siebie za oświeconych w stopniu wystarczającym i nie chcą oświecić się bardziej”.

 

Był za to człowiekiem prawdziwie wykształconym, wedle definicji autora „Obrony rozumu”, który zauważył, że „prawdziwe wykształcenie polega na tym, by sięgać wzrokiem poza pospolitą dla własnych czasów symbolikę i maszynerię, dostrzegając elementarną prostotę u źródeł wszystkich cywilizacji, widząc takie życie, które nie sprowadza się do konsumowania, i takie ciało, które nie zależy od szaty”. Taki był sir Roger Scruton, gruntownie wykształcony człowiek, który wiedział, że bez takiego wykształcenia „najnowsze trendy w kulturze, najświeższe wykwity anarchicznej sofistyki pochwycą nas w swój zgubny nurt”.

 

Jego myśl sięgająca poza pozory i simulacra nowomodnych ideologii, zapisana w licznych dziełach, dostępnych także na rynku polskim, należała do moich lektur formacyjnych. Pewnie było to udziałem wielu ludzi z mojego pokolenia. Sir Roger Scruton otworzył niemal ćwierć wieku temu przede mną łamy redagowanego przez siebie „The Salisbury Review” – co uważam za jedno z większych wyróżnień, które do tej pory mnie spotkały.

 

Z pewnością będzie jeszcze czas, aby przypomnieć myśl brytyjskiego myśliciela konserwatywnego i zrobią to wybitniejsi specjaliści ode mnie. Tutaj chciałbym natomiast zwrócić uwagę na to, co świadczyło zwłaszcza w ostatnich latach jego życia o tym, że z pewnością nie był „wybitnym intelektualistą”, bo nie posiadł tej przedziwnej umiejętności mylenia się ciągle i w każdej istotnej sprawie. Ta jasność i prawdziwa niezależność (od ideologicznego zaczadzenia) jego myśli szczególnie widoczna była w czasach, gdy partia konserwatywna na naszych oczach bankrutowała intelektualnie i moralnie.

 

Rządy Margaret Thatcher (1979 – 1990) „sformatowały” brytyjski konserwatyzm właściwie jako replikę dziewiętnastowiecznego liberalizmu ekonomicznego z respektowaniem takich „zdobyczy” jak np. „prawo do aborcji” (w tym względzie Iron Lady w niczym nie różniła się od feministek). Potem nastąpiły rządy Tony’ego Blaire’a, czyli czas wielkiej ideowej konwergencji, gdy jego „New Labour Party” właściwie podpisała się pod programem M. Thatcher, poszerzając zasięg „zdobyczy” o coraz bardziej rozbudowywane „ustawodawstwo równościowe”.

 

Swoją konwergencję przeszli na początku XXI wieku również torysi – grunt był przygotowany przez lata thatcheryzmu. Rubikon został przekroczony w 2011 roku, gdy na zjeździe partii konserwatywnej urzędujący premier David Cameron oświadczył: „nie jestem zwolennikiem małżeństw jednopłciowych pomimo tego, że jestem konserwatystą, ale jestem zwolennikiem małżeństw jednopłciowych, dlatego że jestem konserwatystą”. Torysowska większość w Izbie Gmin uchwaliła legalizację w Zjednoczonym Królestwie legalizację „małżeństw” homoseksualnych.

 

Sir Roger Scruton wielokrotnie publicznie dawał wyraz swojego sprzeciwu wobec tej kapitulacji torysów i wobec ekspansji „dyktatury relatywizmu” utwierdzającej „nową ortodoksję” za pomocą „ustawodawstwa równościowego” i walki z „mową nienawiści”. W 2012 roku na łamach „Timesa” pisał: „jeśli spytamy samych siebie, jak to się stało, że obrona małżeństw gejowskich stała się ortodoksją, której muszą podporządkować się wszyscy nasi polityczni liderzy, z pewnością musimy uznać, że zastraszenie odgrywa w tej całej sprawie pewną rolę. Wyraź tylko najmniejsze wahanie w tym względzie i ktoś oskarży ciebie o „homofobię”, podczas gdy inni zorganizują wszystko tak, że nawet jeśli nic innego o tobie nie jest wiadome, właśnie to [„homofobia” – G.K.] stanie się powszechnie znane. Tylko ktoś, kto nie ma nic do stracenia może poważyć się na przedyskutowanie całej kwestii z całą wymaganą przez nią roztropnością. Politycy zaś nie należą do grupy ludzi, którzy nie mają nic do stracenia”.

 

Opisany przez Scrutona mechanizm został w ostatnich latach jego życia zastosowany wobec niego samego. Ale nie poddawał się i wskazywał, że redefinicja małżeństwa ma swoje ważkie konsekwencje społeczne, bo opierając istotę małżeństwa na „partnerstwie” zrywa z odwieczną tradycją obecną we wszystkich właściwie kulturach, która ujmuje małżeństwo jako początek nowej wspólnoty (rodzina), a jednocześnie zobowiązanie dla wspólnoty (prokreacja, która jest warunkiem trwania danej społeczności). Nie można więc – jak podkreślał – rozumować na zasadzie, że „nas to nie dotyczy, my i tak uznajemy małżeństwo jako sakrament i wiemy, że bez metafizyki nie rozpoznamy właściwej istoty małżeństwa”.

 

Rozumowanie to, wskazywał Scruton, abstrahuje od faktu, że „w naszym świeckim społeczeństwie państwo metodą faktów dokonanych przejęło już wiele funkcji religijnych”. Dodatkowo zaś, w sytuacji redefinicji małżeństwa, wcześniej czy później odpadną prawne gwarancje chroniące dotąd małżeństwo w jego społecznej funkcji (np. zakaz kazirodztwa, bigamii i małżeństw nieletnich).

 

Według Scrutona za wszystkim tkwiło „płytkie rozumowanie o równości” – „jak gdyby cienka jak nitka idea równości wystarczała do rozstrzygnięcia wszystkich kwestii dotyczących długofalowego losu ludzkości i jak gdyby pisma antropologów ( nie mówiąc już o poetach, filozofach, teologach, pisarzach, socjologach) nic się nie liczyły wobec sloganów wypowiadanych przez Stonewall [największa organizacja gejowska w Wielkiej Brytanii – G.K.]. Czy całkowicie się w tym mylimy?”.

 

W tych czasach, gdy po obu stronach Oceanu tzw. nowoczesny konserwatyzm jest już tylko i wyłącznie identyfikowany z wysokimi wskaźnikami gospodarczymi (państwo dobrobytu!) i dużymi wydatkami na wojsko, warto przypomnieć to sięgnięcie przez sir Rogera – jak przystało na człowieka gruntownie wykształconego –  wzrokiem poza „pospolitą w naszych czasach symbolikę”. Dostrzegł co jest najważniejsze, a mianowicie, że „zdrowe społeczeństwo wymaga zdrowej kultury, co pozostaje w mocy nawet w sytuacji, kiedy kultura – tak jak ja ją definiuję – jest domeną nielicznych”.

 

Kultura jest najważniejsza, bo jest źródłem wiedzy przekazywanej „poprzez ideały i przykłady, poprzez obrazy, mity i symbole”, a każda kultura „ma korzenie w religii i z tego korzenia żywica wiedzy moralnej rozchodzi się na wszystkie gałęzie myślenia i sztuki. Nasza kultura została pozbawiona korzeni. Jednak kiedy drzewo zostanie wyrwane z korzeniami, nie zawsze umiera. Żywica może znaleźć drogę do gałęzi, które każdej wiosny wypuszczają listki z niegasnąca nadzieją życia”. To dlatego, podkreślał Scruton, kultura jest dzisiaj „sprawą prawdziwie polityczną, głównym orężem w walce o zachowanie naszego dziedzictwa moralnego i drogowskazem pozwalającym zmierzać ku zaciągniętej chmurami przyszłości” (Kultura jest ważna. Wiara i uczucie w osaczonym świecie, Poznań 2010).

 

Ta „żywica znajdująca drogę do gałęzi” – czy nie jest to inna definicja zmartwychwstania?

Sir Roger Scruton – requiescat in pace.

 

Grzegorz Kucharczyk


DATA: 2020-01-14 14:45
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
14
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Wszyscy możemy się biernie poddać biegowi rzeczy, możemy powiedzieć: niech będzie, co ma być? I wtedy będzie anarchia. Ona jednak nie będzie trwała długo. Anarchia nigdy nie trwa długo. Po kilku chwilach pojawi się jakiś Lenin i weźmie władzę leżącą w rynsztoku. Anarchia nie będzie więc trwałym rezultatem, może być tylko stopniem wiodącym w kierunku nowego totalitaryzmu. Musimy oprzeć się zarówno siłom anarchii, jak i siłom tyranii, która pójdzie za tą pierwszą. Sprzeciw ten musi być ugruntowany w naszym wnętrzu, w naszym osobistym wyborze, ale również w instytucjach społecznych, które współtworzą ludzką psychikę. - Roger Scruton
29 dni temu / Roger Scruton
 
Drogi Panie Grzegorzu, dzięki za dobry artykuł. Pomyślałem że Scruton zbyt późno zauważył prymarność kultury. Frankfurtczycy już neomarksistowską ideą zaczadzili nowych ludzi na rewolucyjnych uniwersytetach i wykreowali nowe idee, mapy mentalne intelektualistów. U Marksa nadbudowa była soft i wtórna, dla Horkheimera,Adorno, Habermasa absolutnie rozumiana jako trwała zastana przestrzeń orienacji ludzkości hamująca postęp=ideologię emancypavji Marksa. Dziś medialnie przekręciła człowieka. Wolnosć=swawola, równość=banał akceptacji indywidualnych wyuzdań, braterstwo-masa płytkich konsumentów. Nie wiem czy Syruton zauważył nowe mity i kody, pewnie tak. Idolatria, antropologia woli mocy i zdrady jak mowi mój mistrz Karol Tarniwski.
1 miesiąc temu / Guido
 
Był jak dinozaur... dzisiaj w modzie jest głupota, jak Graeta Thunberg która nie musi się uczyć ale uchodzi za wszystkowiedzącą..
1 miesiąc temu / Darius
 
Dziękuję Panie Profesorze, za oświecanie
1 miesiąc temu / Ba.
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.