DZIŚ JEST:   26   SIERPNIA   2019 r.

MB Częstochowskiej
Św. Joanny Bichier de Ages
Św. Teresy od Jezusa Jornet e Ibars
 
 
 
 

Sarmackie portrety

Sarmackie portrety

Dobre cechy mieszkańców I Rzeczypospolitej umożliwiły nam przetrwanie nocy okresu porozbiorowego. W życiu publicznym, w szkole, w urzędzie trzeba było stosować się do woli zaborców, ale w polskich domach obecna była Polska – mówi Joanna Puchalska, autorka książki pt. „Kresowi Sarmaci”.

 

Sporządziła Pani czternaście literackich portretów osób bardzo różnych. Wszystkich tych bohaterów łączą dwie tytułowe cechy: kresowe pochodzenie i sarmacki duch. Jak Pani natrafiła na te postaci, jakiego klucza użyła, by wybrać je do swojej pracy?

Zaczęło się od moich artykułów do miesięcznika „wSieci Historii”. Pracując nad nimi dotarłam do wielu bardzo ciekawych materiałów, dla których ramy prasowego tekstu były zbyt wąskie. Szkoda mi było tych historii, które musiałam skracać. Pomyślałam, że może udałoby się wydać na ich podstawie książkę. W rozmowie z prezesem wydawnictwa „Fronda” zrodził się tytuł będący zarazem podstawowym kryterium doboru bohaterów.

Książka powstała dosyć szybko, sukcesywnie wysyłałam wydawnictwu kolejne rozdziały nie wiedząc do końca, o kim jeszcze ostatecznie napiszę w tych ostatnich.


Poszczególne postaci łączy pochodzenie - herbowe i terytorialne, obejmujące obszar Wielkiego Księstwa Litewskiego. Głównie Nowogródczyznę, Wileńszczyznę i Mińszczyznę. Wspólny jest dla nich też z pewnością patriotyzm i sarmatyzm rozumiany jako zespół cech kulturowych, religijnych, obyczajowych, społecznych. To spadek po I Rzeczypospolitej, po kulturze szlacheckiej, kontuszowo-szablowej, sejmowej. Najważniejsze dla tego sarmatyzmu i wspólne dla moich bohaterów jest umiłowanie wolności, które - jak pamiętamy - w czasach saskich zdegenerowało się i przerodziło w nadużycia, w anarchię.


Kim jest typowy bohater „Kresowych Sarmatów”?

Ci bohaterowie są różni – od pierwszej Rzeczypospolitej, przez XIX stulecie, powstania, walki o niepodległość, poprzez bardzo dla mnie interesujący konserwatyzm Wielkiego Księstwa Litewskiego, reprezentowany tu przez Edwarda Woyniłłowicza i Aleksandra Meysztowicza, aż po wiek XX. O drugim z wymienionych syn, Walerian Meysztowicz napisał, że kochał Polskę w podobny sposób jak Piłsudski. Różnica polegała na tym, że Piłsudski, panicz, stworzył PPS, wsiadł do czerwonego tramwaju i walczył zbrojnie. Meysztowicz z kolei wsiadł do dworskiej karety i zajął się polityką, między innymi jako członek Dumy. Dzięki temu walka o niepodległość Polski szła dwutorowo.


Gdy wybuchła I wojna światowa, jak ujął to Walerian Meysztowicz, jego ojciec wysiadł z tej dworskiej karety, przyjechał z ogarniętej rewolucją Rosji do Polski i zrobił wiele dla zbudowania Niepodległej. Brał m.in. czynny udział w przyłączeniu Litwy Środkowej do Polski. Był też krótko ministrem sprawiedliwości. Oczywiście, zawsze atakowany przez bardziej lewicowe stronnictwa. Przeciwnicy zarzucali mu udział w odsłonięciu pomnika Katarzyny II w Wilnie. Przedstawicieli polskich magnatów i szlachty uczestniczących w tym wydarzeniu nazywano „kataryniarzami”.


W rozdziale poświęconym Aleksandrowi Meysztowiczowi staram się przedstawić jego punkt widzenia. Wybory, jakich dokonywał nie były przecież jednoznaczne, miał sporo rozterek i wątpliwości. Nieustannie zadawał sobie pytania o słuszność tego, co robi, i szukał na te dylematy uczciwej odpowiedzi.


Poznajemy też w książce pierwowzór Mickiewiczowskiego księdza Robaka…

To moja ukochana postać. Przez zbieg okoliczności natrafiłam na XIX-wieczną powieść Ignacego Jackowskiego, pt. „Przygody litewskie albo powieść z czasu mojego”. Autor opisał tam dokładnie osobę autentyczną, księdza Fabiana Ignacego Bułhaka. To też prawdziwy szlachcic-Sarmata. Bardzo znana persona, o której z pewnością słyszał autor „Pana Tadeusza”. Sporo elementów z jego biografii odnajdujemy w postaci księdza Robaka, miał równie bujne życie przed wstąpieniem do zakonu. Był żołnierzem, politykiem, posłem na Sejm Czteroletni. Bronił Konstytucji 3 maja, potem, po rozbiorze, oskarżył Katarzynę II o gwałt i napaść na Polskę, a pozew wpłynął do sądu w Nowogródku. Brał też udział w zorganizowaniu formacji wojskowych dla powstania Jasińskiego w Wilnie. Nic dziwnego zatem, że pewnego dnia zjawili się u niego w domu żołnierze rosyjscy, zaś sam Bułhak trafił na Sybir. Kiedy wrócił, okazało się, że żona ze zgryzoty umarła, a majątek został rozgrabiony. Resztki swoich dóbr rozdał ubogim i wstąpił do zakonu bernardynów w Nieświeżu. Był kwestarzem, do czego się świetnie nadawał, gdyż wszyscy go znali. Jeździł po okolicznych dworach, zaściankach, zbierał na rzecz klasztoru gotówkę, żywność i żywy inwentarz. Przy okazji załatwiał różne sprawy polityczne, które opisuję. Jedna z nich znalazła swoje odbicie w „Panu Tadeuszu”. Mickiewicz pisze o przekradaniu się młodzieży szlacheckiej przez Niemen do Księstwa Warszawskiego, do armii Napoleona. Było to przez zaborcę traktowane jako zdrada, dezercja. Narażeni na karę byli nie tylko sami uciekinierzy, ale również ich rodziny, którym groziła konfiskata majątków. Otóż ksiądz Bułhak uratował rodziny takich młodzieńców przed karą. Namówił mianowicie sekretarza sądu w Nowogródku do rozesłania okólnych listów do tych rodzin z zapytaniem, gdzie przebywają owi młodzieńcy. Wszyscy zgodnie odpowiadali - a to, że syn wyjechał do rodziny, a to że na studia. Z odpowiedzi - do których nadawcy nie omieszkali dołączyć szynki, masła czy butelki starki - wynikało, że żaden z nieobecnych nie wyjechał do Księstwa. Sprawnik był zadowolony, bo miał na papierze, na użytek swoich władz podkładkę świadczącą o tym, że nie ma podstawy do jakichkolwiek represji.


„Ksiądz Robak” – ksiądz Fabian Ignacy Bułhak jest swego rodzaju łącznikiem pomiędzy różnymi „mikroświatami” Wielkiego Księstwa Litewskiego. Odwiedzał różnych ludzi, co daje czytelnikowi możliwość poznania rozmaitych „typów” zamieszkujących tamte tereny.


Czyli…?

Wojskowych, magnaterii, Tatarów…. Z „Powieści z czasu mojego” Jackowskiego wyraźnie wynika, iż ksiądz Bułhak swoim autorytetem ogarniał wszystkie narodowości i wyznania. Odwiedzał nie tylko katolików, ale i Żydów, i Tatarów, do których jeździł chętnie na kołduny. Mickiewicz nie był jedynym, który opisał księdza Bułhaka. Wykorzystał jego postać również Ignacy Chodźko w cudownej powieści „Pamiętniki kwestarza”, stylizowanej na szlachecki diariusz. Nasz bohater otrzymał nowe imię – brat Michał Ławrynowicz. Jeździ on po Litwie, odwiedzając różne ciekawe osoby, między innymi właśnie Tatarów. Dało mi to powód do napisania oddzielnej historii właśnie o nich. O tych „naszych” Tatarach – muzułmanach oswojonych słowiańszczyzną, bardzo zasłużonych dla Rzeczypospolitej, dla polskiego oręża, od czasów Witolda aż do kampanii wrześniowej 1939 roku.


Co jeszcze wyróżnia Pani bohaterów? Jaki jest ów kresowy Polak-Sarmata?        

No, nie jest to „aniołek”, ale z pewnością patriota, człowiek rodzinny, głęboko wierzący. Wiara jest dla nich bardzo ważna, zarówno dla katolików, jak i wspomnianych Tatarów. Życie w zgodzie w wielokulturowym społeczeństwie, którego model nie był narzucany odgórnie, jak ma to miejsce dzisiaj, ale był naturalny, wynikał z życia i z naturalnej potrzeby. Po prostu trzeba było z sąsiadami dobrze żyć.


Sarmata nie ma na ogół dobrej prasy, Pani książka przeczy jego wizerunkowi, jaki utarł się w ciągu kilku wieków…

Czarna legenda sarmatyzmu została ukuta przede wszystkim przez pisarzy oświeceniowych, a później przez PRL. Wyciągano wówczas przypadki skrajne, karykaturalne i moralnie naganne, prezentując je w formie satyrycznej bądź jako pretekst do napiętnowania całego zjawiska sarmatyzmu. Owa literatura miała charakter propagandowy, służyła pewnym celom. Także w czasach komunistycznych bardzo sprytnie ukazywano ów margines jako normę. Pamiętajmy, że zło jest w formie literackiej bardziej atrakcyjne, po prostu lepiej się sprzedaje niż dobro. W związku z tym złe obrazy Sarmatów przetrwały, a te pozytywne niekoniecznie. Dobro zawsze mniej rzuca się w oczy.


Ten negatywny obraz sarmatyzmu bardzo się rozpowszechnił, dostrzegamy go na każdym kroku, w tekstach popularnych, w podręcznikach, encyklopediach.


To jednak dobre cechy mieszkańców I Rzeczypospolitej umożliwiły nam przetrwanie nocy okresu porozbiorowego. W życiu publicznym, w szkole, w urzędzie trzeba było stosować się do woli zaborców, ale w polskich domach obecna była Polska. We dworach była Polska, tam żaden sprawnik nie miał nic do gadania. W jakim języku się mówi, jaką literaturę się czyta, co się robi. Dzięki tym wartościom w kręgach rodzinnych, sąsiedzkich, przyjacielskich ten nasz patriotyzm i polskość mogły przetrwać. Przetrwały fantastycznie.


Czy dopatruje się Pani w dzisiejszych Polakach jakichś cech swoich bohaterów?

Z całą pewnością. Wmawia się nam, że powinniśmy wszystkiego się wstydzić i za wszystko przepraszać, ale jest też bardzo dużo wspaniałych inicjatyw kulturalnych pokazujących te dobre wzorce. Mam na myśli chociażby twórczość Jacka Kowalskiego czy działalność takich placówek jak Muzeum Powstania Warszawskiego. One pokazują te dobre, pozytywne cechy Polaków i wielkie, ważne wydarzenia z naszej historii, które bardzo podnoszą na duchu. My naprawdę mamy z czego być dumni.


Co zainspirowało Panią do zajęcia się tematyką kresową?  

Pasja wzięła się stąd, że jestem genetycznie obciążona. Babka babki mojej babki była matką chrzestną Mickiewicza. Matka Mickiewicza i jego dziadek służyli u niej we dworze. Noblesse oblige, zaczęło się od Czombrowa, tego właśnie dworu pod Nowogródkiem, który prawdopodobnie był pierwowzorem Soplicowa. Moja poprzednia książka, „Dziedziczki Soplicowa”, traktowała właśnie o związkach Mickiewicza z Czombrowem i o późniejszych skutkach tych związków.


Zapewne nie wyczerpała Pani tematu fascynujących kresowian-Sarmatów?

Bardzo chciałabym wykorzystać kapitalne materiały, które udało mi się zgromadzić na temat kolejnych wspaniałych postaci. Jeżeli uda mi się wydać następną książkę, znajdzie się w niej więcej o bardzo ciekawych kulturalnych związkach polsko-białoruskich. W „Kresowych Sarmatach” poświęciłam rozdział Władysławowi Syrokomli, o którym mało kto wie, że pisał wiersze także po białorusku. Jest kilku innych pisarzy i poetów, którzy tworzyli w kilku językach – na przykład Jan Barszczewski, uważający się za Białorusina. Jego książka pt. „Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach” powstała w języku polskim po to, by objąć szerszy krąg czytelników. To kapitalne opowiadania grozy. Bardzo chciałabym kiedyś napisać i o nich, i o ich autorze jako człowieku.


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła



Joanna Puchalska, „Kresowi Sarmaci”, wyd. Fronda, Warszawa 2015.








 

 

 

 


DATA: 2016-01-20 20:50
AUTOR: ROZMOWA PCH24.PL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Sarmacja lub sarmatyzm to literacko wysnuta formacja kulturowa pośród szlachty, styl życia podobnie do dzisiejszego "eko-ludka" nawet mają swoją modę i mowę. Sarmatyzm miał strony dobre i złe. Nie każdy szlachcic był sarmatą a jeśli był to z powodów pragmtycznych lub presji stanu. Co innego szlachta, szlachcic i szlachetność, a co innego sarmacja i sarmata. Utożsamia się cnotliwość czyli szlachetność ze stylem, trendem czy modą i źle. Czy można być szlachetnym człowiekiem, polakiem, chrześcijaninem-katolikiem bez bycia sarmatą? Jak najbadziej.
ponad 3 lata temu / Krzysiek
 
Wyszukiwać podobne! Drukować! Reklamować! Mimo totalnej zagłady zachowała się jeszcze spora ilośc diarjuszy, zapisków, dokumentów, których zawartość może posłużyć jako skuteczna odtrutka na "szalej" zadawany nam od czasów saskich do dziś dnia. Moment jest sposobny, moda na chlubną przeszłość jest jak woda na młyn. Jedynie oryginalne treści z tamtych wieków mogą utopić czerwoną wrogą propagandę we własnym kłamstwie. Pisane staropolszczyzną, gotykiem drukowane teksty wciągają jak archeologia i ciągle zaskakują faktami, które dowodzą, że dobrze to tu już było.
ponad 3 lata temu / agricola
 
Czy z jajka zniesionego w chlewie ma się wylęgnąć świnia? Jest coś takiego jak \'obywatel obliż" bardzo mocno zagnieżdżone nie tylko w Ordynacji ale i posród zagrodowych,włościan czego przykładem choćby dotychczasowy hołd wartościom wpajanym od kołyski typu "Kto ty jesteś?",czy do tej pory wywołująca mrowienie pieśń "My chcemy Boga",identyfikacja z programem PiS a zwieńczone jego wygraną. I ta sama pobłażliwość wobec hajdamaków i wszelkiej szumowiny skupionej wokół mitu Bandery.
ponad 3 lata temu / Karolina
 
@mf - po pierwsze, nie przesadzałbym ze statystykami. Znakomita część Polaków ma korzenie chłopskie... i szlacheckie. Jedno drugiego nie wyklucza. Po drugie, ci chłopi bynajmniej niewolnikami nie byli, pod wieloma względami mieli więcej wolności niż dziś ma przeciętny mieszczuch obciążony kredytem. Po trzecie, nie takie były przyczyny upadku Polski, chociaż z pewnością zepsucie szlachty się do tego przyczyniło. Po czwarte wreszcie - a co jeżeli Pan/Pani ma rację? Co jeżeli jesteśmy faktycznie potomkami chłopów-niewolników? Czy wtedy mamy zachwycać się... kulturą niewolników? Mamy przestać w szkołach uczyć dzieci poloneza, bo to był taniec szlachecki, a im, potomkom chłopów, wypada co najwyżej taniec chłopski? To jest dosłownie przeciwny kierunek, niż potrzeba. Swego czasu, chłopi, budując swoje chaty, nawiązywali do dworków szlacheckich. Kultura powinna ciągnąć w górę, a nie w dół.
ponad 3 lata temu / Jakub Majewski
 
My, potomkowie chłopów-niewolników (bo znakomita część Polaków ma korzenie chłopskie) mamy zachwycać się Polską sarmacką ? Ktoś się chyba źle czuje. Moim zdaniem Polska upadła bo 90 procent mieszkańców było wyłączone z bycia Polakami.
ponad 3 lata temu / mf
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.