DZIŚ JEST:   08   SIERPNIA   2020 r.

Św. Dominika Guzmana
Św. Emiliana, biskupa
Św. Zefiryna z Malii
 
 
 
 

Samotna modlitwa papieża na Placu Świętego Piotra

Samotna modlitwa papieża na Placu Świętego Piotra
Fot. Reuters / Forum

Do przyjęcia Pana Boga oraz mocy wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję zachęcił papież  w piątkowej, wieczornej homilii poprzedzającej nadzwyczajne błogosławieństwo „Urbi et Orbi”. Franciszek przewodniczył modlitwie na dziedzińcu bazyliki watykańskiej.

 

 

To był niezwykły widok: papież zwracający się na pustym placu Świętego Piotra do Boga i proszący Go o błogosławieństwo oraz umocnienie w czas niepokoju. Franciszek adorował Najświętszy Sakrament i modlił się przed cudownymi wizerunkami: obrazem Maryi – Ocalenia Ludu Rzymskiego (Salus Populi Romani) z Bazyliki Matki Bożej Większej oraz krzyżem z kościoła pod wezwaniem świętego Marcelego. Rzymianie w minionych wiekach prosili przed nimi o ustanie epidemii i zostali wysłuchani, co potwierdzają liczne dokumenty.

 

Fot. Reuters/Forum

 

Nabożeństwo, które obywało się pomimo padającego deszczu, z udziałem jedynie asysty liturgicznej, rozpoczęło się odmówieniem przez Franciszka krótkiej modlitwy. Papież prosił w niej Boga o to, by pocieszył swe dzieci i otworzył ich serca na nadzieję, „abyśmy poczuli Twoją obecność wśród nas”. Następnie odczytano fragment Ewangelii Świętego Marka, mówiący o spotkaniu Jezusa z uczniami na wzburzonym jeziorze, które On uspokoił swoim słowem po ich słowach pełnych wyrzutu: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”.

Następnie zabrał głos Ojciec Święty. Zauważył, że tak jak w tym fragmencie Ewangelii również dzisiaj wydaje się, iż zapadł wieczór, a wszystko ogarnięte jest pustką, która paraliżuje. Podobnie jak uczniowie uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie wszyscy potrzebujący wzajemnego pocieszenia i wsparcia. Natomiast Pan Jezus spokojnie śpi, ufając Ojcu. Gdy został zbudzony, po uciszeniu wiatru i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.

Franciszek podkreślił, że nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Panu Jezusowi. Natomiast burza odsłania naszą bezradność i fałszywe przesłanki, na których zbudowaliśmy nasze życie, starając się ukryć swój egoizm. Kilkakrotnie papież przytoczył słowa Jezusa z Ewangelii: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Zaznaczył, że obecnie konieczne jest dokonanie rachunku sumienia z naszego stylu życia, stosunku do siebie nawzajem, a także do Ziemi, będącej naszym wspólnym domem.

„Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i wobec innych” – wskazał Ojciec Święty.

Zachęcił do odkrycia, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi: lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarki, pracowników supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźników, stróżów porządku, księży, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam i jesteśmy wezwani do budowania jedności.

Podkreślił także znaczenie modlitwy. „Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera” – stwierdził Franciszek.

Zachęcił do rozbudzenia solidarności, wiary i nadziei. Wskazał, że przyjęcie krzyża oznacza odnalezienie odwagi, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu. „W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogły by nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję” – podkreślił Ojciec Święty.

Kończąc papież zawierzył świat Panu Bogu. „Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Chcesz, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: «Wy się nie bójcie!». A my, razem z Piotrem, «wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas»” – powiedział Franciszek na zakończenie swego rozważania.

Następnie podszedł do ustawionych przy kolumnach przed głównym wejściem do bazyliki dwóch wizerunków: najpierw do ikony Matki Bożej Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego) z bazyliki Matki Bożej Większej, a potem do cudownego krucyfiksu z kościoła św. Marcelego przy via del Corso w centrum Rzymu. Modlił się przed nimi dłuższą chwilę, ucałował też stopy figury Zbawiciela. W tym czasie kantorzy odśpiewali pochodzącą z III wieku modlitwę Sub Tuum praesidium (Pod Twoją obronę) i wielkopostną antyfonę Adoramus te Christe et benedicimus tibi, quia per crucem tuam redemisti mundum („Kłaniamy Ci się, Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż swój świat odkupił”).

Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na ołtarzu umieszczonym na dziedzińcu bazyliki św. Piotra. Kantorzy odśpiewali hymn Adoro te devote („Zbliżam się w pokorze”), przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu. Po dłuższej modlitwie w ciszy odmówiono rozbudowaną modlitwę błagalną w formie litanii, w której znalazło się m.in. wezwanie o wybawienie ludzi od epidemii.

A po odśpiewaniu hymn Tantum ergo Sacramentum („Przed tak wielkim Sakramentem”) papież wyszedł przed bazylikę, by udzielić Najświętszym Sakramentem nadzwyczajnego błogosławieństwa apostolskiego Urbi et Orbi („Miastu [Rzymowi] i Światu”). W tym momencie zabrzmiały dzwony tej świątyni.

Archiprezbiter Bazyliki Świętego Piotra kardynał Angelo Comastri ogłosił, że ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tym błogosławieństwie za pośrednictwem radia, telewizji i innych środków przekazu, mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami ustanowionymi przez Kościół.

Na zakończenie kantorzy odśpiewali Laudate Dominum omnes gentes.

Salus Populi Romani to wizerunek Matki Bożej, patronki Rzymu. Tradycja łączy tę bizantyjską ikonę z zakończeniem zarazy z 539 r. Modlił się przed nią także papież Grzegorz XVI w czasie epidemii cholery w 1837 r.

Z kolei z czczonym w kościele św. Marcelego XIV-wiecznym krucyfiksem związane są dwa wydarzenia z XVI wieku, uznawane za cudowne. Najpierw w 1519 r. jako jedyny element wyposażenia ocalał on z pożaru tej świątyni. Trzy lata później zaś niesiony był w procesji pokutnej, z którą łączy się ustanie w Rzymie epidemii dżumy.

Przed wizerunkami z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore i kościele San Marcello al Corso papież Franciszek modlił się podczas prywatnej pielgrzymki 15 marca, prosząc Boga o zakończenie pandemii koronawirusa.

Uroczystego błogosławieństwa Urbi et Orbi, połączonego z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, udziela ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra nowo wybrany papież. Udziela go także w każdą Wielkanoc i Boże Narodzenie. Dzisiejsze błogosławieństwo Urbi et Orbi miało więc charakter nadzwyczajny.

 

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia.

 

Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów, w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy cię: „Zbudź się Panie!”.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2, 12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi - zwykle zapomnianych - którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów, ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy modlitwy arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

 

reuters 1

Fot. Reuters/Forum

 

 „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42, 3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż, znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28, 5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5, 7).

 

Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na ołtarzu umieszczonym na dziedzińcu bazyliki św. Piotra. Kantorzy odśpiewali hymn „Adoro te devote” („Zbliżam się w pokorze”), przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu. Po dłuższej modlitwie w ciszy odmówiono rozbudowaną modlitwę błagalną w formie litanii, w której znalazło się m.in. wezwanie o wybawienie ludzi od epidemii.

 

A po odśpiewaniu hymn „Tantum ergo sacramentum” (Przed tak wielkim Sakramentem) papież wyszedł przed bazylikę, by udzielić Najświętszym Sakramentem nadzwyczajnego błogosławieństwa apostolskiego „Urbi et Orbi” (Miastu [Rzymowi] i Światu). W tym momencie zabrzmiały dzwony tej świątyni.Archiprezbiter bazyliki św. Piotra kard. Angelo Comastri ogłosił, że ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tym błogosławieństwie za pośrednictwem radia, telewizji i innych środków przekazu, mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami ustanowionymi przez Kościół.Na zakończenie kantorzy odśpiewali „Laudate Dominum omnes gentes”.

 

„Salus Populi Romani” to wizerunek Matki Bożej, patronki Rzymu. Tradycja łączy tę bizantyjską ikonę z zakończeniem zarazy z 539 r. Modlił się przed nią także papież Grzegorz XVI w czasie epidemii cholery w 1837 r.Z kolei z czczonym w kościele św. Marcelego XIV-wiecznym krucyfiksem związane są dwa wydarzenia z XVI wieku, uznawane za cudowne. Najpierw w 1519 r. jako jedyny element wyposażenia ocalał on z pożaru tej świątyni. Trzy lata później zaś niesiony był w procesji pokutnej, z którą łączy się ustanie w Rzymie epidemii dżumy.Przed wizerunkami z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore i kościele San Marcello al Corso papież Franciszek modlił się podczas prywatnej pielgrzymki 15 marca, prosząc Boga o zakończenie pandemii koronawirusa.

 

Uroczystego błogosławieństwa „Urbi et Orbi”, połączonego z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, udziela ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra nowo wybrany papież. Udziela go także w każdą Wielkanoc i Boże Narodzenie. Dzisiejsze błogosławieństwo „Urbi et Orbi” miało więc charakter nadzwyczajny.

 

 

 

Źródło: KAI

RoM

 

 

Fot. Reuters/Forum, Vatican Media

 

 

 

 

Polecamy także nasz e-tygodnik.

Aby go pobrać wystarczy kliknąć TUTAJ.

 


DATA: 2020-03-28 15:23
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
14
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

jakby byli buszmeni ze swym brzuchatym bóstwem to byłoby miło.
4 miesiące temu / .
 
...I tak się kończy zabawa, jaka miała miejsce w ubiegłym roku tzw. synod amazoński i bałwochwalstwo.
4 miesiące temu / kirie
 
@Piotr - przewrotnie interpretujesz wszystkich rozżalonych postępowaniem Franciszka! Nikt nie chce KAMIENIOWAĆ starca Jorge Mario Bergoglio! Zarzuty dotyczą sposobu sprawowania przez niego funkcji widzialnej Głowy Kościoła/Chrystusa! Piszesz: >sugerowanie, żeby "wysiadł z łodzi" to już przesada. Trąci Lutrem< - chyba nie zrozumiałeś intencji autora tych słów, który wspomniał o JONASZU i w kontekście historii Jonasza ciut ironicznie napisał,że czas, żeby Franciszek "wysiadł z łodzi". Jonasz nie chciał spełnić zleconej mu przez Boga misji, dlatego został wyrzucony z "łodzi" w rozszalałe morze, połknięty przez wieloryba, po trzech dniach ocalony by w końcu zrealizował to, czego Bóg od Jonasza oczekiwał! Autor -wg mnie- miał na myśli takie nawrócenie Franciszka. Ja tak odczytałam intencje autora wpisu i nie widzę w jego słowach złych życzeń wobec biskupa Rzymu.
4 miesiące temu / łoodzianka
 
Do Katarzyny Ty też będziesz kiedyś stara, chora i jeszcze pewnie będziesz się wstydzić tego co tutaj napisałaś. To dobrze , że Twoja babcia da radę, jednak dla niektórych to nierwyonalne. Chrześcijanin powinien takie rzeczy rozumieć, współczuć, a nie krytykować.
4 miesiące temu / Majs
 
''W Wierze trzeba widzieć drugiego człowieka i jego potrzeby, kochać człowieka'' - Pierwsze przykazanie brzmi: miłuj BOGA ... bliżni jest wymieniony po Bogu i bynajmniej nie zamiennie.
4 miesiące temu / vvv
 
Faktycznie, Bóg nie chce różnorodności religii, ale dopuszcza do niej. Faktycznie część wypowiedzi i niektóre działania Franciszka są raczej nietrafione i niekoniecznie przynoszą oczekiwane, pozytywne rezultaty ze strony ludzi. Jednakże krytyka, kamieniowanie Papieża, nawet nie tych słów i działań, ale Franciszka jako takiego i sugerowanie żeby "wysiadł z łodzi" to już przesada. Trąci to bardziej Lutrem niż katolicyzmem, niestety, chyba nie tędy droga...
4 miesiące temu / Piotr
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.