DZIŚ JEST:   25   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

XXX Niedziela zwykła
Św. Antoniego od św. Anny Galvao
Św. Amona z Toul
 
 
 
 

Rytuał koronacyjny królów polskich

Rytuał koronacyjny królów polskich

Postępujące zeświecczenie państwa, a tym samym pozbawianie instytucji i ceremonii państwowych wszelkich oznak ich związków z Kościołem i z szeroko rozumianą sferą duchowości, nie jest jeszcze może w Polsce aż tak bardzo widoczne – a to na skutek szczególnej roli Kościoła w życiu narodu polskiego pod zaborami, w latach obu wojen światowych i pod rządami komunistycznego zniewolenia. Tymczasem w Europie Zachodniej owa sekularyzacja staje się coraz bardziej powszechna, przenikając do różnych dziedzin życia. Nawet do samych obrzędów objęcia tronu przez nowych europejskich władców, również tych wywodzących się z katolickich dynastii, wielce zasłużonych dla naszej cywilizacji i kultury.

 

I tak właśnie w katolickich, wydawałoby się, państwach, takich jak Hiszpania czy Belgia, już wiele lat temu zrezygnowano całkowicie z obrzędu królewskiej koronacji (aby rzekomo nie ranić uczuć obywateli-ateistów oraz tych, którzy wyznają inną wiarę czy religię) i zastąpiono ją uroczystością w parlamencie, dokąd przybywa nowy król, składa laicką przysięgę na wierność konstytucji i wygłasza przemówienie nienazywane nawet „mową tronową”. Podobnie rzecz się ma w krajach protestanckich, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, gdzie odbywają się jeszcze koronacje w Opactwie Westminster­skim i gdzie tego typu uroczystości mają nadal charakter sakralny.

 

Nie bez celu będzie więc przypomnieć, że już od wczesnego średniowiecza każda koronacja stanowiła zarówno obrzęd religijny posiadający odrębną liturgię, jak i akt państwowy o najwyższej randze. Następowało tam zatem specyficzne połączenie regni („panowania”) z sacerdotio („kapłaństwem”), a prawo kanoniczne ściśle łączyło się z prawem świeckim stanowionym w państwie. A chociaż sama koronacja nigdy nie została przez Kościół zaliczona do sakramentów, to jednak najważniejszym punktem rytu było zawsze namaszczenie olejami świętymi, dające monarsze sakrę i czyniące z niego pomazańca Bożego: człowieka, któremu sam Pan Bóg nadawał doczesną władzę nad poddanymi. Było to także nawiązywanie do tradycji królów Izraela namaszczanych olejami przez proroków Pańskich, jak również i do samej sakry biskupiej w Kościele, rozumianej jako powołanie do specjalnej misji duszpasterskiej spełnianej wśród ludu Bożego.

 

Na wzór cesarstwa

Po raz pierwszy „Ordo coronandi” czyli porządek (rytuał) koronacyjny został ułożony przy okazji cesarskiej koronacji Ottona I w 962 r. i zapisany w pontyfikale „romano-germanicum” (rzymsko-germańskim), powstałym w skryptorium klasztoru św. Albana w Moguncji. Dokument ten stał się następnie wzorcem dla wielu późniejszych koronacji cesarskich i królewskich nie tylko na terenie Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, ale w całej ówczesnej Europie zachodniej i środkowej. Najprawdopodobniej taki właśnie rytuał zastosowano i w Polsce podczas koronacji Bolesława Chrobrego, Mieszka II i Bolesława Śmiałego. Do podobnych uroczystości w przypadku Przemysława II i Wacława II użyto już natomiast najpewniej najstarszego zachowanego u nas tekstu z formułą koronacyjną, a zawartego w XIII-wiecznym kodeksie przechowywanym obecnie w bibliotece kapituły gnieźnieńskiej, wzorowanym zresztą także na wspomnianym już pontyfikale z Moguncji. We wszystkich tekstach formuł koronacyjnych z tamtej epoki podkreśla się jednak podniosły i uroczysty charakter obrzędu, zaś takie czynności, jak: namaszczenie, wręczenie miecza czy nałożenie korony określa się jako podstawowe, wręcz niezbędne do objęcia królewskich obowiązków.

 

Rok 1320 jest datą przełomową w odniesieniu do polskich koronacji, albowiem właśnie wtedy nastąpiło ich przeniesienie z Gniezna do Krakowa połączone też prawdopodobnie z przewiezieniem na Wawel starych insygniów królewskich, choć przyjmuje się także i taką wersję, że zostały wówczas wykonane całkiem nowe. Z kolei w 1333 r., kiedy to zaraz po koronacji Kazimierza Wielkiego pochowano jego zmarłego prawie dwa miesiące wcześniej ojca – Władysława Łokietka, ukształtował się zwyczaj urządzania uroczystego pogrzebu poprzedniego władcy przed lub po uroczystościach koronacyjnych następcy, co jednak stało się tradycją typowo polską i mąciło radosną atmosferę pozostałych obrzędów. W czasach monarchii elekcyjnej – poczynając od Henryka Walezego – za obowiązujący uznano wariant grzebania zmarłego króla w ciągu jednego z dni poprzedzających samą koronację następcy, czyli pomiędzy uroczystym wjazdem nowego władcy do Krakowa a odbyciem przezeń sobotniej pielgrzymki ekspiacyjnej na tamtejszą Skałkę.

 

Boży pomazaniec i rycerz-obrońca

Całkiem nowy, specjalnie przeznaczony dla polskiego władcy rytuał koronacyjny opracowano w 1434 r. z okazji objęcia tronu przez Władysława Warneńczyka. Tekst ten zatytułowany „Modus coronandi regem Poloniae” („Sposób koronacji króla Polski”) wszedł na stałe do polskiej liturgii koronacyjnej i obowiązywał z niewielkimi­ ­modyfikacjami aż do wstąpienia na tron Stanisława Augusta w 1764 r. Czerpał wiele z wzorców czeskich, jednakże zupełnie nowym elementem – nieznanym wcześniej w Polsce – stało się w jego przypadku wprowadzenie swoistego obowiązku używania przez króla w czasie koronacji pontyfikalnego stroju biskupiego składającego się z: humerału, alby, „cingulum”, dalmatyki, kapy, a nawet z obuwia i rękawic. Nie zapisano tam jedynie stuły i manipularza, ale Jan Długosz i tak o nich wspomina, opisując koronacje. Podobnie, te dwie części stroju występują na pomniku nagrobnym Kazimierza Jagiellończyka w katedrze wawelskiej.

 

Taki więc strój, nawiązujący do szat biskupich, miał odwoływać się wprost do sakralności nie tylko obrzędu, ale i samej osoby koronowanego monarchy. Król udawał się na koronację właśnie w takim stroju dla podkreślenia swojego współuczestnictwa w kapłaństwie, choć sam nie był kapłanem. Otrzymywał jednak podczas uroczystości koronacyjnych szczególny mandat od Boga do sprawowania władzy nad poddanymi, a dokonywało się to poprzez namaszczenie olejami świętymi. Przeważnie jednak wkrótce po tym obrzędzie szaty duchowne zdejmowano z króla, zastępując je strojem świeckim w postaci płaszcza koronacyjnego, miecza przypasanego do pochwy, a czasami także i zbroi rycerskiej. Taka zmiana szat miała uzmysłowić zgromadzonym dwoistość królewskiej natury, na którą składała się zarówno sakralna godność pomazańca Bożego, jak i świecka funkcja rycerza-obrońcy. Zostało to doskonale przedstawione na dwóch obrazach znajdujących się obecnie w zbiorach jasnogórskich i określanych jako wizerunki dwóch kanonizowanych królów węgierskich. W istocie jednak są to dwa portrety Zygmunta III Wazy namalowanego zarówno pod postacią św. Stefana w stroju pontyfikalnym jako „rex sacerdos”, jak i pod postacią św. Władysława w stroju rycerskim jako „rex armatus”.

 

Kilkudniowa ceremonia

Z biegiem lat, a szczególnie od początku czasów nowożytnych, ustalił się ścisły porządek uroczystości koronacyjnych, które mogły trwać nawet i do 5 dni i składały się zwykle aż z sześciu etapów:

1) z uroczystego wjazdu, czyli ingresu nowego króla do Krakowa – po raz pierwszy w 1574 r., co było związane z wprowadzeniem wolnej elekcji na polach pod Warszawą; takiemu ingresowi towarzyszyło zwykle wystawianie na ulicach okolicznościowej architektury w postaci łuków triumfalnych czy obelisków oraz pokazywanie ­barokowego przepychu. Trasa ingresu do dziś pozostaje w pamięci krakowian jako „Droga Królewska” wiodąca przez Barbakan, Bramę Floriańską, Rynek oraz ulice: Grodzką, Senacką i Kanoniczą wprost na Wawel;

2) z wystawnego pogrzebu poprzednika;

3) z procesji ekspiacyjnej na krakowską Skałkę – odbywanej przez nowego króla przeważnie w sobotę na dzień przed koronacją w celu symbolicznego wynagrodzenia Bogu za zabójstwo św. Stanisława popełnione niegdyś przez króla Bolesława Śmiałego; wspomniana procesja łączyła się z odbyciem spowiedzi przez nowego władcę, ze specjalnym nabożeństwem w kościele na Skałce i z rozdawaniem jałmużny, a kończyła się odprawieniem nieszporów w katedrze wawelskiej po powrocie ze Skałki;

4) z właściwych uroczystości koronacyjnych, odbywanych w katedrze najczęściej w niedzielny poranek i łączonych zawsze z Mszą św. odprawianą wedle ustalonego z góry rytuału;

5) z uczty koronacyjnej urządzanej na zamku zaraz po zakończeniu ceremonii w katedrze; uczta była już typowo świeckim wydarzeniem, więc król zjawiał się na niej bez insygniów koronacyjnych i przebrany w skromniejszy strój;

6) z uroczystego homagium, czyli hołdu składanego nowemu władcy przez mieszczan na Rynku Głównym – następnego dnia po koronacji; wtedy to król udawał się konno z zamku na Rynek w otoczeniu dostojników świeckich, po czym odbierał od burmistrza klucze do miasta, ukazywał się całemu ludowi w stroju pontyfikalnym i ze wszystkimi insygniami. Siedząc na tronie, odbierał od delegacji magistratów największych miast hołd oraz przysięgę wierności. Na koniec uroczystości monarcha dobywał miecza i pasował nim kilku wybranych mieszczan na rycerzy Złotej Ostrogi.

 

Lud zamiast Boga

Jak więc widzimy, koronacja nie ograniczała się tylko do uroczystości sakralnych w katedrze, lecz był to cały ciąg wydarzeń rozgrywających się w różnych miejscach Krakowa, którym towarzyszył splendor, przepych, ale również nastrój świadczący o podniosłości tych chwil. Owszem, czasami koronacje odbywały się nie w Krakowie, lecz w Warszawie (jak chociażby te XVIII-wieczne: Stanisława Leszczyńskiego i Stanisława Augusta Poniatowskiego). Rolę zamku na Wawelu pełnił wtedy warszawski Zamek Królewski, katedry wawelskiej – kolegiata św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście, zaś procesję ekspiacyjną Stanisław August odprawiał nie do świątyni na Skałce, ale do kościoła św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Odbywało się nawet i homagium mieszczan, z tą tylko różnicą, że nie na krakowskim Rynku Głównym, ale – warszawskim Rynku Starego Miasta.

 

Kto dzisiaj tak dba o dopełnienie wszystkich niezbędnych szczegółów ceremonii państwowych? Nikt nie uważa ich dziś za istotne – być może dlatego, że nie mają już one, w większości przypadków, charakteru sakralnego. Nie można też już mówić o powszechnej świadomości doniosłości samego aktu przejęcia sterów nawy państwowej przez nowego władcę, tym bardziej, że głowa państwa nie składa już przysięgi przed Bogiem, lecz przed ludem reprezentowanym przez deputowanych czy posłów. To lud uważa się dziś za źródło władzy – wbrew temu, co jest zapisane na stronach Biblii.

 

Mariusz Affek

 

Tekst ukazał się w nr. 6 dwumiesięcznika "Polonia Christiana"


DATA: 2012-03-07 12:42
AUTOR: MARIUSZ AFFEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
3
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Niektórzy boga dopiero poznają na lozu śmierci a niektuzy juz poznali
ponad 3 lata temu / dominik
 
Chrystus nakazuje odróżniać Boskie od cesarskiego. Zakazuje też przysięgać. Skoro wszelka władza od Boga pochodzi to władza ludu także. Król Polski i Wielki Książę Litwy musiał składać przysięgę wierności praw narodu (wówczas oczywiście do szlachty ograniczonego)
ponad 3 lata temu / JAWA
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.