DZIŚ JEST:   17   LUTY   2019 r.

VI Niedziela zwykła
Św. Siedmiu Założycieli Zakonu Serwitów NMP
 
 
 
 

Rozbudowane państwo szkodzi rodzinie

Rozbudowane państwo szkodzi rodzinie
fot. stockers9 / sxc.hu

„Gdy państwo powiększa swoją władzę, ubywa wolności, w tym wolności życia rodzinnego i wolności wychowania” – przekonuje w rozmowie z portalem PCh24.pl profesor Michał Wojciechowski, świecki profesor teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, autor szeregu książek, m.in. „Moralna wyższość wolnej gospodarki” i „Między polityką, a religią” oraz ekspert Centrum im. Adama Smitha.

 

Silna rodzina i gospodarka rynkowa są podstawami wolnego społeczeństwa. To truizm i aksjomat. A jednak nie wszyscy go uznają.

 

Znaczenie rodziny i wolności gospodarczej wydaje się nam oczywiste. Niestety, ludzie, którzy nie doświadczyli udanych więzi rodzinnych oraz korzyści z wolnej gospodarki, nierzadko zwyczajnie go nie rozumieją. Nawet jeśli cenią rodzinę, nie rozumieją, że wolna gospodarka jest dla niej lepsza. Biorą za dobrą monetę obietnice propagandowe i wyobrażają sobie, że państwo da im i dobrą pracę, i świadczenia rodzinne. Zamiast wolności wolą bezpieczeństwo. Tymczasem gdy oddadzą wolność, nikt się z nimi nie będzie liczyć i niewiele dostaną w zamian.

 

Innym wydaje się, że od szczęścia rodzinnego lepsza jest wygoda życia w pojedynkę. Od wysiłku przedsiębiorcy wolą państwową posadę z biurkiem i komputerem. Liczą też na świadczenia zdrowotne i emerytalne. Tymczasem, jeśli nie będzie udanych rodzin, nie będzie dość dzieci i nie będzie tych, którzy później zrzucą się na leczenie i emerytury takich osób. A jeśli nie będzie wolności gospodarczej, nie będzie też wzrostu gospodarczego, zaś przyszłe świadczenia będą przymusowo mizerne.

 

W jaki sposób należy więc postrzegać zagrożenia, na które narażone są polskie rodziny ze strony państwa?

 

Płyną one najpierw z samego istnienia rozbudowanego państwa. Gdy zwiększa ono budżet, muszą maleć budżety rodzinne. Gdy powiększa swoją władzę, musi ubywać wolności, w tym wolności życia rodzinnego i wychowania.

 

Mówiąc bardziej szczegółowo: pod względem materialnym  rodziny ogranicza system fiskalny. Podatki i składki obciążają zarobki tak dalece, że tych nie starcza na utrzymanie drugiego, a tym bardziej trzeciego dziecka. VAT jako podatek od konsumpcji uderza w liczniejsze rodziny. Zeszłoroczna podwyżka VAT na artykuły dziecięce z 8 na 23 procent to akt polityki antyrodzinnej.

 

Pod względem prawnym najbardziej szkodzi jednak łatwość dokonywania rozwodów. Za rozwodem idzie z reguły przyznanie dzieci matce oraz dyskryminacja ojca, co szkodzi wychowaniu i sprawia, że przyszłe pokolenia w dużej mierze utracą wzorzec normalnej rodziny.

 

Czynniki ekonomiczne uważam za ważniejsze. Jeśli chodzi o działanie systemu prawnego, to dopiero od kilku lat jego szkodliwość się nasiliła.

 

W jaki sposób państwo ingeruje w autonomię rodziny w kontekście powstałych dość niedawno nowych przepisów prawnych? Czy „przeciwdziałanie przemocy w rodzinie” to listek figowy maskujący totalitarne zapędy, totalitarną ideologię?

 

Rządzący wierzą w siebie i uważają, że ich aparat urzędniczy zadba o to, by rodziny były lepsze. Jest to oczywiste złudzenie. Owszem, można sobie wyobrazić system doradztwa i pomocy, który słabszym rodzinom pomoże. Władza zamiast pomocy woli jednak nadzór.

 

Za ustawą dotyczącą przemocy w rodzinie stoi ideologia rodzinie niechętna. Po pierwsze, zakłada ona, że rodzina jest siedliskiem przemocy – tymczasem są nią konkubinaty, ulica i czasami szkoła. Po drugie, zakłada ona pseudopedagogikę typu permisywnego, dla której każde skarcenie dziecka to przemoc; fizyczna w przypadku klapsa, ekonomiczna w przypadku odmowy wyższego kieszonkowego, słowna w przypadku nagany za złe zachowanie itd. Są to szkodliwe bzdury i funkcjonariusze państwowi zwykle mają dość rozsądku, by ograniczyć interwencje do przypadków kryminalnych aktów przemocy, typu pobicia dziecka przez konkubenta matki. Niektórzy jednak z paranoidalną gorliwością uruchamiają machinę państwową przeciw normalnym rodzicom.

 

Przychodzi na myśl znakomita praca polskiego emigranta Jacka Kubitzkiego, jeszcze z końca lat 80., „Szwecja od środka”. Do czego może doprowadzić u nas penalizacja tzw. klapsów, „bezstresowe” wychowanie oraz ideologicznie motywowana pobłażliwość?

 

Po pierwsze, do wzrostu agresji młodocianych, jako bezkarnych od małego – w Szwecji przemoc dzieci wobec dzieci jest kilkakrotnie częstsza niż przed wprowadzeniem regulacji tego typu. Po drugie, doprowadziły one do masowego zabierania dzieci rodzicom, do dwudziestu tysięcy rocznie. Przy  ponad czterokrotnie mniejszej liczbie ludności niż w Polsce!

 

Pewna specjalistka uniwersytecka od polityki rodzinnej wyraziła w rozmowie ze mną naiwne zdziwienie, że w Szwecji małżeństwa są późne, a dzieci za mało, chociaż państwo przyznaje rodzinom ogromną pomoc materialną. Oczywiście, ludzie nie chcą się rozmnażać w warunkach totalnego nadzoru i pod groźbą odebrania im dzieci z błahego powodu.

 

Czy w kontekście podważania autorytetu rodziców wobec dzieci należy postrzegać również sukcesywne obniżanie wieku obowiązku szkolnego czy pomysłów obowiązkowego przedszkola?

 

Może nie ma tu planowego zamiaru podważenia autorytetu rodziców, ale źródłem tych koncepcji jest chorobliwe zarozumialstwo rządzących i rzekomych ekspertów, jak też ich poczucie wyższości wobec zwykłych ludzi. Na dodatek i rządzący, i eksperci kształceni byli źle i pod wpływem marksistowskiego kolektywizmu. Przecież to magistrowie sprzed ponad dwudziestu lat…

 

Niekompetentna i pewna siebie pani minister myśli więc sobie, że szkoła lepiej wychowa i nauczy niż ci głupi i zacofani rodzice. Tym bardziej, że rodzice faktycznie miewają wady. Otóż dla dzieci lepszy jest rodzic z wadami niż obca nauczycielka, choćby dobra, oraz gromada obcych dzieci. W dodatku szkoły są przeważnie kiepskie – przecież kilkanaście procent dzieci przychodzących do gimnazjum ma kłopoty ze zrozumieniem napisu na tablicy oraz z tabliczką mnożenia!

 

Co sądzić o szkole dla sześciolatków?

 

Szkodzi dzieciom, które nie są jeszcze w tym wieku gotowe do nauki. W klasach pierwszych złożonych z sześciolatków nie udaje się realizacja programu, do czego szkoły się nie przyznają, bo oberwą one, a nie twórcy chybionej reformy. Intelektualnie większość dałaby sobie może radę z programem, ale na pewno nie przy obecnej metodzie, dostosowanej do dzieci starszych. Społecznie i emocjonalnie dzieci sześcioletnie przeważnie nie nadają się do nauki systemem klasowym. Większość ma kłopoty z wymową, co upośledza naukę czytania i pisania.

 

Rzekomo naśladujemy tu wzory zachodnie. Podaje się, że w Niemczech do szkoły idą sześciolatki. Nieprawda. Po pierwsze, do wstępnej klasy idą dzieci kończące sześć lat do pierwszego lipca danego roku. To znaczy, że przeciętny wiek dziecka wynosi sześć lat i osiem miesięcy. Po drugie, program i metoda tej klasy przypomina zerówkę.

 

Wysokie podatki i koszty pracy powstrzymują część rodzin od posiadania potomstwa. Czy działania podejmowane przez polskie instytucje to faktycznie polityka prorodzinna?

 

Z tego, co się rodzinom zabiera przez system podatkowy, część oczywiście do nich wraca, ale tylko część. Świadczenia są przy tym nienajlepszej jakości, gdyż na ich poziom obywatele nie mają realnego wpływu.

 

Naprawdę istotne są dwa punkty. Po pierwsze, że nie płaci się za państwową szkołę. Niestety, jakość tej szkoły jest przeważnie marna. Są też koszty dodatkowe – za drogie podręczniki i rozmaite składki. Po drugie, pracujący w ramach swojej składki na ubezpieczenia zdrowotne ma też ubezpieczenie dzieci. Dostępność i jakość leczenia jest jednak nierówna.

 

Zniżka podatkowa na dzieci jest mała, a ponieważ nie dotyczy podatków socjalnych, zwanych składkami, biedniejsze rodziny niewielkie z niej mają korzyści. Zasiłki są znikome i dotyczą tylko zupełnych biedaków. Państwo pomaga więc mało. A za to coraz chętniej zabiera dzieci rodzinom ubogim, by je przekazać rodzinom zastępczym. Na płacenie tym zastępcom środki państwowe, o dziwo się znajdują.

 

W Polsce na statystyczną kobietę w wieku rozrodczym od circa dwudziestu lat przypada mniej niż półtora dziecka, zamiast co najmniej dwóch. To pokazuje, że polityka państwa działa antyrodzinnie. Nie chodzi tu o czynniki moralne i kulturowe. Te same kobiety deklarują w ankietach, że chciałyby mieć troje lub dwoje dzieci – a po wyjeździe na Zachód tyle faktycznie mają.

 

Rodzina słabnie nadal. Jesteśmy świadkami polityki PO-rodzinnej, a nie prorodzinnej.

 

Jaki wpływ na siłę więzi rodzinnych, międzypokoleniowych mają przymusowe ubezpieczenia społeczne, a także zaciąganie zobowiązań, m.in. galopującego długu publicznego, na poczet przyszłych pokoleń?

 

Ubezpieczenie emerytalne kosztuje, a finansowanie emerytur ze składek i podatków pracujących oznacza, że mniej im zostaje na dzieci, wskutek czego mają ich mniej. Ten sam efekt niosą za sobą wszelkie wysokie podatki, bez względu na cel. Rosnący dług publiczny oznacza, że w następnym pokoleniu sytuacja jeszcze się pogorszy, bo trzeba będzie spłacać podjęte zobowiązania.

 

Jednocześnie pracujący myślą sobie: po co wydawać na dzieci, skoro utrzymanie na starość zależy od emerytury państwowej? Wygodniej więc im teraz więcej zarobić i przejeść samemu, a przy tym zapracować na wyższą emeryturę. Jest to złuda, gdyż wobec braku dzieci na te emerytury nie będzie miał kto pracować i na pewno będą one bardzo niskie.

 

Jaką postawę powinno przyjąć państwo wobec rodziny, zarówno pod względem prawnym, jak i ekonomicznym?

 

Rodzina sobie poradzi, gdy jej państwo nie będzie niszczyć albo przeszkadzać, gdyż istniała przed państwem. Potrzeba tu zasady medycznej: „po pierwsze nie szkodzić”, primum non nocere.

 

To znaczy, po pierwsze nie zubażać przez podatki. Tu wracamy do wyjściowego tematu – wolnej gospodarki. Gdyby w Polsce zdjąć biurokratyczne kajdany z przedsiębiorczości, za parę lat bylibyśmy sporo bogatsi. Tu leży nasza ogromna i niedoceniana rezerwa. A było to w dużym stopniu możliwe na początku lat dziewięćdziesiątych. W paru krajach Europy tej wolności jest zresztą dużo więcej, niż w Polsce.

 

Jednocześnie należy skończyć z finansowaniem rozdętej trzykrotnie przez lat kilkanaście administracji, jak też skończyć z sytuacją, w której państwo wydaje dziesięć razy więcej na emerytów niż na dzieci. Znaczna część tych wydatków to nieuzasadnione emerytury: przedwczesne i te dla uprzywilejowanych. Trudne to dla politycznych tchórzy, ale trzeba powiedzieć: podwyższamy tylko emerytury minimalne, inne normujemy, a różnica pójdzie na dzieci.

 

Niestety, dzieci nie głosują… .

 

Metodą pomocy powinna być najpierw obniżka podatków. Zalecałbym ryczałtowy zwrot VAT na życiowo niezbędne wydatki na dzieci (jedzenie, ubranie). Zniżka podatkowa na dzieci powinna być wyższa i objąć składki socjalne. Do prawodawstwa należy wprowadzić zasadę praw rodziny, eliminując ułatwienia rozwodowe i bezpodstawne odbieranie dzieci. Szkoła powinna być finansowana przez czek oświatowy i elastyczna.

 

Rozmawiał Tomasz Tokarski

 

 

Prof. Michał Wojciechowski będzie gościem objętego patronatem portalu PCh24.pl Kongresu Polskiej Rodziny, który odbędzie się w Warszawie 20 kwietnia 2013 r. Nasz rozmówca wygłosi tam przemówienie nt. ekonomicznych i prawnych aspektów osłabiania instytucji rodziny przez państwo.



 


DATA: 2013-04-16 06:58
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Podam przykład. Właśnie zwolniono z pracy kolegę, który ma 3 dzieci, w tym jedno z porażeniem mózgowym. Porażenie nastąpiło podczas niedopilnowanego porodu przy ciąży bliźniaczej. Nie wykonano w porę cesarki i jedno dziecko zmarło a drugie niedotlenione urodziło się z porażeniem. Zakład pracy, to spółka z prywatnymi właścicielami. Kolega pobudował sobie domek aby było gdzie wychowywać dzieci. Nikogo nie obchodziło jak się utrzyma ta rodzina , m.in. z czego spłaci kredyt.
ponad 5 lat temu / ble
 
Oczywiście, że szkoły i szpitale muszą (znów) być nasze, to jest katolickie! Po pierwsze przejąć na własność. Po drugie przejąć ideologicznie. I żeby tam nie było ani trochę demoliberalnego ideologizowania, bo efekt jest taki, jak widać po komentarzu \'janusza\', który po prostu wierzy, że egalitaryzm zbawia świat. Prawda jest zgoła inna, nie żadna ideologia a Chrystus zbawia. Ten sam, który ustanowił prawa natury, w tym prawa popytu i podaży i in. prawa ekonomii.
ponad 5 lat temu / PK
 
Natychmiast wywalić obecny Rząd, wręcz działający na szkodę narodu. Popieram opinię p. akagi z komentarza w/w artykułu. BOŻE, CHROŃ POLSKĘ.
ponad 5 lat temu / marekb54
 
"Wolność gospodarcza" - to m.in.tak bronione przez przedsiębiorców umowy zlecenia i umowy o dzieło, zamiast umów o pracę, o które walczą związki zawodowe. Mniejsze podatki - to drugi sztandarowy postulat liberałów. A jednoczaśnie "ci dobrzy" obiecują jeszcze zwiększenie wydatków socjalnych - skąd brać pieniądze? Jaka awantura wybuchła, gdy rząd w zeszłym roku wszystkim emerytom równo zwaloryzował świadczenia, bogatsi krzyczeli, że ich okradziono, chociaż nominalne koszty utrzymania przez rok dla wszystkich wzrosły tak samo. W naszym kraju nie ma za grosz poczucia solidarności społecznej. Jak ujawnił poseł Dorn, za rządów premiera Kaczyńskiego nie podwyższono żenująco niskich zasiłków rodzinnych, chociaż sytuacja finansowa państwa była lepsza - "bo była groźba odejścia z rządu pani Zyty Gilowskiej" (!!!) Co do rozwodów - to w Polsce wcale nie jest łatwo uzyskać rozwód. A rozwiedziony zwyrodnialec dalej przeważnie mieszka z rodziną, którą katował - brak mieszkań.
ponad 5 lat temu / janusz
 
Zgadzam ale potrzeba dobrej woli rządu a tej nie ma. Nawet prezydent jeszcze nie dawno obiecał pomoc rodzinom a co zrobił- nic.Ja mając piątkę dzieci muszę się specjalnie starać żeby nie przekroczyć magicznego pułapu 540 zł na osobę bo nawet nie dostanę 70 zł na dziecko,a o książkach nie ma co wspominać 350 zł na osobę.Za to żeby zrobić ustawę pod homoseksualistów tz.związków partnerskich to można i do tego demoralizować dzieci ucząc o onaniźmie homoseksualiźmie kazirodztwie skoro rządzacy chcą takego dobra to mam propozycję niech homoseksualiści zaczną rodzić dzieci -jeśli potrafią.
ponad 5 lat temu / akagi
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.