DZIŚ JEST:   21   KWIETNIA   2019 r.

Zmartwychwstanie Pańskie
Św. Anzelma, Doktora Kościoła
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 31  >   KOŚCIÓŁ I ŚWIAT

Piotr Doerre

Raport z pola walki


 Jesteśmy jak żołnierze, których głównodowodzący, ukochany wódz ogłosił nagle, że rezygnuje z przewodzenia armii. Nie, nie zamierza jej opuścić, ale oświadcza, że nie ma już siły prowadzić do boju naszych oddziałów. Absolutnie zaskoczeni nie wiemy, co myśleć o tej decyzji.

 

Dzieje się to, być może, na chwilę przed decydującą bitwą, w niezwykle trudnej sytuacji, po długiej, pełnej niepowodzeń kampanii, podczas której siły wroga zwiększyły się tak bardzo, że nasza armia na dobre utraciła zdolność do prowadzenia działań ofensywnych. W oficjalnych ordonansach generałowie wciąż utrzymują, że strategia nakreślona przed laty przez połączone sztaby przyniesie całe pasmo sukcesów, jednak my, zwykli żołnierze, widzimy gołym okiem, jak straszliwie szeregi starych, wypróbowanych formacji przerzedziła plaga dezercji. Widzimy nagminne porzucanie broni, widzimy całe oddziały przechodzące na stronę wroga, widzimy oficerów – ba, nawet generałów! – spiskujących z nieprzyjacielem lub otwarcie się buntujących. Wielu z nich twierdzi wręcz, że wcale nie ma żadnej wojny, a z najeźdźcami nie ma potrzeby walczyć, chyba, że w razie natarcia z ich strony. Nie uchodzi przy tym naszej uwadze, że jawni agenci nieprzyjaciela w naszych szeregach nie ponoszą żadnych konsekwencji swej działalności.


Wiemy, że powodem tego stanu rzeczy jest utrata wiary w zwycięstwo i wynikające z niej powszechne lekceważenie surowych zaleceń Władcy, a nawet łagodnych uwag Jego Matki dokonanych podczas ostatnich inspekcji naszych szeregów.


Brak dyscypliny, korupcja w sztabie, gąszcz wzajemnie ze sobą sprzecznych rozkazów, zarzucenie starych, wypróbowanych technik walki i uzbrojenia na rzecz nowych, bardzo efektownych, ale – jak twierdzą stare wiarusy – zupełnie nieskutecznych, to tylko efekt wspomnianego kryzysu lojalności wobec Monarchy.

Wiemy, że nasz dowódca był atakowany ze wszystkich możliwych stron, że bardzo cierpiał, choćby z powodu oszczerstw i pomówień, jakie wróg rozpowszechniał na jego temat, co wyjątkowy posłuch znalazło, o zgrozo!, w jego macierzystej dywizji, której oficerowie dawno już przestali słuchać jego rozkazów. Wiemy, że zwłaszcza w ostatnim czasie doznał straszliwej nielojalności ze strony swoich najbliższych podwładnych. Wiemy, że bolał nad stanem armii, zwłaszcza od czasu, kiedy – jeszcze jako generał – dostrzegł, jak wiele zła dokonali w niej tępi służbiści, bezmyślnie zaprowadzający nową strategię. Wiele zrobił, by naprawić uczynione przez nich spustoszenie, ale z samej strategii nie zrezygnował – cóż, był wszak jednym z jej twórców.


Zawsze staliśmy przy nim, nie zważając na to, że jego sposób dowodzenia wydawał nam się nieporadny i nie zawsze podobała nam się jego taktyka. Teraz zaś staramy się mu współczuć i zrozumieć go. Ale obawiamy się, że dymisja, którą właśnie złożył, może jeszcze pogłębić zamęt w naszych szeregach. Chociaż wyżsi rangą oficerowie zapewniają nas, że nie stało się nic wyjątkowego, widzimy, jak niektórzy nasi towarzysze broni spuszczają oczy. To mężni ludzie, ale walczą już od tak dawna, czasem biją się samotnie, na daleko wysuniętych placówkach, przeto boją się, że kiedy dojdzie do walki wręcz, normalnie, po ludzku, zabraknie im odwagi i determinacji.


Nieustannie też sączy im w dusze jad propaganda wroga, którego hordy aż zawyły z radości, słysząc o dymisji naszego wodza. Spodziewają się, że autorytet jego następcy nie będzie już tak wielki, że bunty i chaos komunikatów jeszcze się nasilą, że poszczególne oddziały będą zmuszone walczyć na własną rękę, stąd jeszcze łatwiej niż dotychczas przyjdzie im je okrążać i odrywać od całości.


I choć z nadzieją spoglądamy na naszych nowych towarzyszy broni – tych ze świeżych zaciągów, wysyłanych prosto na front, pod zmasowany ogień nieprzyjaciela – wśród których widzimy wielu naprawdę mężnych wojowników, to przecież wiemy, że nie możemy liczyć tylko na nich. Sami wszak nie udźwigną ciężaru boju, zwłaszcza że ich niedoświadczoną kadrę zaczynają trapić te same choroby, które dotykają całą naszą armię. Mówi się, że właśnie spośród ich generałów może pochodzić nowy wódz naczelny. Mówi się, że będzie młody, silny i energiczny. Kimkolwiek będzie, my będziemy trwać przy nim, bo wierzymy głęboko, że do niesienia tego najcięższego brzemienia wyznaczy go sam Władca.


Zepchnięci do defensywy, oszukiwani, czasem opuszczani przez własnych dowódców, przecież wciąż jednak walczymy. Często dokonujemy udanych wypadów na terytorium wroga, czym prowokujemy jego wściekłe ataki. Ani nam w głowie rozmowy o kapitulacji. Chcemy bić się do ostatniego tchu.

 

Dnia 28 lutego 2013 roku.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

 

1945 - 9 Batalion 3 Dywizji Strzelców Karpackich jako pierwszy wkroczył do Bolonii i wywiesił biało-czerwone flagi. Zajęcie Bolonii wieńczyło ofensywę sprzymierzonych rozpoczętą 9 kwietnia 1945 r.

 
 

Ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan najpełniej ukazuje prawdę o człowieku jako istocie stworzonej na obraz i podobieństwo Boże. Prawdę o godności człowieka, o świętości jego życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny, o rodzinie jako podstawowej komórce społecznej – powiedział arcybiskup Marek Jędraszewski w orędziu wygłoszonym w Wielką Sobotę wieczorem na antenie TVP z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

 

Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy i Dobrodzieje portalu PCh24.pl!

 

Ile to już lat przychodzi nam obchodzić święta Zmartwychwstania Pańskiego w atmosferze wszechobecnego kryzysu, również kryzysu Kościoła!

 

Niech wyjątkowy czas pamiątki największego wydarzenia w dziejach – Zmartwychwstania Pana Jezusa – będzie dla nas nadzieją na wielki triumf Chrystusowej Owczarni, a więc Kościoła Świętego!

 

Po raz pierwszy od pięciu lat w irackim Mosulu katolicy świętują ponownie Wielki Tydzień i Wielkanoc. Nowy arcybiskup chaldejski tego miasta Michael Najeeb Moussa zaapelował w Wielki Czwartek i Wielki Piątek do „małej trzódki” chrześcijan powracających do miasta, aby „budowali mosty braterstwa, burzyli mury i siali nadzieję”.

 

Z trudem bo z trudem, ale sprawa amerykańskiej ustawy 447 i roszczeń organizacji żydowskich przebija się do medialnego głównego nurtu w Polsce. Goście sobotniej audycji Polskiego Radia byli w tej kwestii dosyć zgodni.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.