DZIŚ JEST:   22   SIERPNIA   2019 r.

NMP Królowej
Św. Agatonika z Towarzyszami
Bł. Bernarda z Offidy
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 54  >   CYWILIZACJA

Prosta recepta na Rzeczpospolitą

Prosta recepta na Rzeczpospolitą
Źródło: Wikimedia Commons

Odpowiedź na pytanie, co robić, by w Polsce było lepiej, jest krótka i treściwa: rodzić dzieci i gromadzić broń. W tej hierarchii i kolejności.

 

Jakże często spotkania otwarte z dziennikarzami czy różnego rodzaju prawicowymi działaczami kończą się niemalże sakramentalnym pytaniem: co robić? Wszyscy chcą łatwej i – co ważniejsze – konkretnej odpowiedzi. Takiej odpowiedzi, po której będziemy mogli zakasać rękawy i w końcu wziąć się do roboty. Ponieważ wszyscy mają dość szarzyzny życia i mierzonej w latach świetlnych odległości pomiędzy ideałami, które nas rozgrzewają, a codzienną praktyką życia.

 

W Polsce nadal około czterdzieści procent społeczeństwa poważnie podchodzi do spraw wiary. Mamy znaczącą liczbę mediów określających się jako „konserwatywne”. W polityce nadal jesteśmy w stanie atakować pozycje liberalne, a nie tylko spowalniać marsz postępu przez kolejne dziedziny życia społecznego czy rodzinnego. Niestety, to nie wystarczy. Deklaracje, a nawet prawdziwe działania podejmowane w celu obrony naszej tradycji i kultury nie wystarczą. Mogą mieć znaczenie z punktu widzenia spraw bieżących, jednak nie powstrzymają trendu, który jest nieubłagany. Wymieramy.

 

Dopiero po otwartości na życie można poznać nasze nastawienie moralne – to prawdziwe, nie to deklaratywne. Cóż nam z młodych katolików przyznających się do wiary i miłości ojczyzny, z ich deklaracjami gotowości jej obrony z narażeniem życia, jeśli w praktyce nie są oni gotowi zaryzykować obniżonego standardu życia dla kolejnego potomka? Cóż nam z młodych patriotek zaczytujących się życiorysami Inki bądź innych bohaterek z okresu drugiej wojny światowej czy walki z bolszewickim okupantem, jeśli nie są one gotowe zaryzykować zdrowia czy urody dla urodzenia dziecka? Jak możemy pokładać ufność w młodych małżeństwach uczestniczących w wielu rekolekcjach lub inicjatywach duszpasterskich, jeśli wbrew swemu powołaniu wynikającemu z dobrowolnego przyjęcia sakramentu małżeństwa postanawiają one nie mieć dzieci (ewentualnie odwlekają ich poczęcie), by całkowicie poświęcić się nowej ewangelizacji?

 

Niestety, nie są to pytania retoryczne. Odnajdują w nich Państwo zapewne wielu spośród swoich, skądinąd dobrych przyjaciół czy członków rodzin. Widzimy – co gorsza – w tych pytaniach również siebie. Własne strachy i słabości.

 

Talium est regnum Dei

Mówimy o Tradycji – tej przez duże „T”. Znamy dawnych autorów, zachwycamy się błyskotliwością ich myśli. Smakujemy nasze „możności”. Bo w możności jesteśmy bohaterami, świętymi, doskonałymi politykami. Co niektórzy naprawdę uważają się za gotowych do męczeństwa. Tymczasem nie jesteśmy gotowi zaprzeć się samych siebie na tyle, by otworzyć się na dar życia.

 

Nasi babcie i dziadkowie przyjmowali dzieci z radością, jako Boże błogosławieństwo. Też mieli swoje obawy; żyli w czasie stalinizmu czy wojny. To ich jednak nie powstrzymywało. Ich normy dziś nierzadko uważa się za patologię. I to wcale nie w liberalnych mediach, lecz w naszych duszpasterstwach. Ewentualnie z łaski uznaje się ją za heroiczność cnót. Co nie jest pochwałą dobra, lecz nazbyt często własnym samousprawiedliwieniem: Wszak nie każdy jest powołany do tego stopnia heroizmu. Jak łatwo zapominamy, że Bóg powołuje nas do swego królestwa zawołaniem: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie; niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9. 23). Krzyż – nie pluszowy, jednak zarazem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11, 30). A kto nie chce swego krzyża nieść, ten często kończy, wlokąc go za sobą.

 

Sama otwartość katolików na życie zawsze przerażała wrogów Kościoła. Bóg jest życiem i miłością, i z samej swej istoty „pragnie”. Pragnie, byśmy poprzez miłość powoływali we współpracy z Nim życie na szczęśliwość wieczną.

 

Jednak samo powołanie życia nie wystarczy, byśmy mogli w dniu śmierci, ufając w Łaskę Bożą, spokojnie zamknąć oczy. Naszym zadaniem, wcale nie mniejszym, jest również kształcenie i wychowywanie. Na szczęście świadomość tego jest w Polsce duża – tu ludzie mają w zwyczaju troszczyć się o własne dzieci nie tylko materialnie. Jednakowoż to też nie wystarczy, aby utrzymać możliwość wychowywania własnych dzieci w zgodzie z Prawdą objawioną, aby utrzymać możliwość otwartego głoszenia Ewangelii i aby zachować własną państwowość nie tylko de iure, ale również de facto, gdyż jest ona niezbędna do ochrony narodu i Kościoła w tej części Europy.

Do tego potrzebna jest broń. Bez niej grozi nam we własnym kraju niewola babilońska.

 

Ultima ratio

Ktoś oburzony zapyta:

– Broń jako forma ochrony dla wiary katolickiej?

Tak! Dziś niejednego może to zdziwić. Jednak jeśli spojrzymy wstecz, łatwo zrozumiemy – wszak historia jest nauczycielką życia – że nie ma możliwości zachowania wolności Kościoła bez uzbrojonych katolików. Nie jest to żadna aberracja, tylko świadome realizowanie swojego powołania.

Kościół nie tylko nigdy nie zniechęcał do używania broni w służbie dobra, a wręcz do tego zachęcał. Wszak ojciec rodziny ma obowiązek bronić swoich dzieci i żony przed napaścią. Żołnierz ma obowiązek obrony granic kraju. Święty Jan Chrzciciel na pytanie ze strony żołnierzy: co mają czynić, by się zbawić, odrzekł, by poprzestawali na żołdzie, a nie, by zmienili profesję. Święty Piotr, gdy użył miecza noszonego za wiedzą i przyzwoleniem Pana Jezusa, nie usłyszał: Oddaj go oprawcom, tylko: Schowaj miecz do pochwy (J 18, 11). Ani w Piśmie Świętym, ani w Tradycji nie znajdziemy potępienia obrony czy walki samej w sobie. Znajdziemy obietnicę przekucia mieczy na lemiesze – jednak nie przed końcem czasów. Wręcz przeciwnie – znajdziemy Pochwałę nowego rycerstwa świętego Bernarda z Clairvaux.

 

Naszym obowiązkiem jest nie tylko dobre życie w sferze prywatnej. Naszym obowiązkiem jest również dołożenie starań, aby publiczna przestrzeń była tak ukształtowana, by przyszłe pokolenia nie płaciły naszych rachunków. Bo za błędy jednego pokolenia następne płacą krwią. W dziejach naszej ojczyzny jest to prawda aż nadto empirycznie sprawdzona. Jednakże nie wszystkich błędów możemy uniknąć. Przywiązanie do tradycji oręża może być tym wentylem bezpieczeństwa, który umożliwi następnym pokoleniom obronę przed skutkami naszych zaniechań. Tak aby w niesprzyjających okolicznościach mogły one spokojniej patrzeć w przyszłość. Wołajmy więc wspólnie do siebie nawzajem: Ad arma! (do broni), aby nasze dzieci mogły swym wrogom spokojnie odpowiedzieć na groźby: Molon labe! (przyjdź i weź).

 

Dzieci są widocznym znakiem pobożnego życia wiernych. Widoczną łaską dla rodziców i dziadków. Ci ostatni łatwiej to widzą poprzez pryzmat własnego życia. Synowie synów koroną starców – mówi Stary Testament (Prz 17, 6). Niestety, w ustach ojca, który sam nie chciał dzieci przyjąć jako Bożego daru (ślubuję przyjąć i po katolicku wychować) tylko – przepraszam za wyrażenie – zaplanował i zrobił sobie z żoną tyle, na ile miał ochotę, żadne zachęty dla syna nie będą brzmiały przekonująco.

Podobnie w ustach kapłana, który unika krzyża konfesjonału, a i resztę swojego życia kapłańskiego układa, biorąc pod uwagę swoje siły, a nie radykalizm ewangeliczny oparty na Łasce, wszelkie słowa zachęty również wypadają blado. O zgrozo, kursy przedmałżeńskie również niestety koncentrują się na „odpowiedzialnym rodzicielstwie”, jak nie przymierzając politycy na „zrównoważonym rozwoju”. Cała współczesność krzyczy przeciw licznym rodzinom – lecz nie Bóg. On nam powiedział: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię (Rdz 1, 28). Nie było mowy o samorealizacji czy o odpowiedzialnym rodzicielstwie. Więc wypełnijmy ten nakaz Boży. W przeciwnym razie spełnią go pomiędzy Odrą a Bugiem wyznawcy islamu. Tak samo, jak to czynią nad Nilem i Eufratem, nad Sekwaną i Renem.

 

Exempla trahunt

Broń stanowi widomy znak wolności społeczeństwa i jego oddania własnym ideałom. Afryka donatystów w IV–V wieku po Chrystusie była pełna gorliwych i pewnych swych racji chrześcijan. Jednak nie znaleźli oni w sobie dość siły, by walczyć w obronie Prawdy. Dlatego – trawestując lekko słowa Jacka Kowalskiego – dziś ich kościoły puste są i nikt tam do Mszy nie staje. Nasi przodkowie doskonale rozumieli, że aby mogły stać klasztory franciszkańskie, katedry czy uniwersytety, musi istnieć Antemurale Christianitatis. Musi stać Przedmurze Chrześcijaństwa, które z bronią w ręku będzie broniło wszystkiego, co ważniejsze. Ale nie kocham lśniącego miecza za ostrość jego stali – jak pięknie pisał Tolkien – nie kocham strzały za jej chyżość ani żołnierza za wojenną sławę. Kocham tylko to, czego bronią miecze, strzały i żołnierze.

 

Średniowiecze – katolicka Christianitas i Rzeczpospolita aż do trzeciego rozbioru, obfitowały w dzieci i broń. Za to wszędzie, gdzie wkraczała Rewolucja, znikały i dzieci, i broń. Zawsze pierwsze uderzenie trafiało w prywatne posiadanie broni. Później już bez oporu ze strony społeczeństwa urabiano dzieci (przynajmniej te, którym łaskawie pozwolono się urodzić) na własną, rewolucyjną modłę – na modłę Nowego Wspaniałego Świata. Właśnie dlatego prawdziwie wolna Polska powinna obfitować w dzieci, aby mogła trwać i głosić Ewangelię. W broń zaś powinna obfitować po to, by dzieci bezpiecznie mogły się wychowywać w wierze katolickiej.

 

Mam pełną świadomość, że wykład poucza, a przykład pociąga. Niestety, poprzez łamy prasowe możliwy jest tylko wykład, a dawanie przykładu to rzecz krucha, gdyż nie znamy swego końca. Na szczęście Ty, drogi Czytelniku, możesz dać przykład w swoim środowisku. Tak aby Kościół i Polska trwały na chwałę Bożą aż do końca czasów. Recepta podana powyżej ma same zalety. Jest krótka, prosta i można ją zastosować bez wielkich głosowań czy debat. Wystarczy konsensus małżeński i drobna modyfikacja planów, tak by uwzględniały one więcej radości w domu (to dzieci) oraz więcej czasu na wolnym powietrzu (to broń – na strzelnicy).

 

Cóż więc zrobić, by w Polsce było lepiej? Odpowiedź jest krótka i treściwa: dzieci i broń. W tej hierarchii i kolejności.

 

Jacek Hoga – prezes fundacji Ad Arma. Strzelec sportowy, trener szermierki historycznej, myśliwy, filister Korporacji Akademickiej Kujawja. Mąż i ojciec.

 

Tekst ukazał się w 54 numerze magazynu Polonia Christiana.

 

 

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
6
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Pan Jacek Hoga to dla mnie wzór dla naśladowania. Warto dodać, że ma już 10 dzieci w tym 9 synów. Zamierzam znaleźć żonę i zrobić pozwolenie na broń. Mieć dużo dzieci jak Bóg da chodzić na strzelnicę i na Mszę Trydencką co niedzielę. Zobaczymy czy mi się uda. Tak mi dopomóż Bóg!
ponad 1 rok temu / stoLica
 
@Widzący_z_Lublina. Słusznie prawisz. Ale jak myślisz czy te żądania zostaną spełnione? Zapewne nie. Więc samemu trzeba to wywalczyć. Ech to błędne koło. A o to moje przemyślenia: - nauczmy się normalnej samokrytyki (chodzi tu o krytykę naszych słabości czy błędów historycznych), bez przekleństw i antypolskich słów - nie traktujmy innych z wyższością tylko dlatego że ktoś jest głupszy czy brzydszy czy nie jest idealnym katolikiem - zawierajmy przyjaźnie z osobami myślącymi podobnie i z nimi się organizujmy. Zgadzam się z autorem tekstu ale problem w tym że posiadanie większej liczby dzieci zwiększa niebezpieczeństwo wzięcia pożyczki czyli wspierania lichwiarza (zazwyczaj wiadomego pochodzenia). Tu przydałaby się niezależna polska kasa spółdzielcza, wspierająca utrzymanie rodziny.
ponad 1 rok temu / koteq
 
Dzieci ? - owszem, pełna zgoda. Dodam tylko, że jeśli mówimy o dzieciach, mówmy ex aequo o ich wychowaniu, a więc hasło EDUKACJA, rzecz jasna - Katolicka edukacja (patrz też "Biblioteka '58"). Niewłaściwie wyedukowane dzieci wcześniej czy później staną się problemem danego narodu. Tak przy okazji, warto wysłuchać wykładu Ks. Jacka Bałemby pt. "Zachować wiarę" - zorganizowanego w Łomży w 2015 r przez klub Polonia Christiana. Hasło: "Narodowa Nobilitacja" - tego nam Polakom dzisiaj szczególnie potrzeba.
ponad 1 rok temu / dusza polska
 
Mamy znaczącą liczbę mediów określających się jako ?konserwatywne?. Ten wpis to jakiś kabaret ??
ponad 1 rok temu / Mirrro
 
@ @aaa Dlatego nie należy skazywać dzieci na taki los.
ponad 1 rok temu / trooper
 
no więc czekaj na lepsze państwo na pewno się doczekasz. Czytałeś dokładnie artykuł ?? "Nasi babcie i dziadkowie przyjmowali dzieci z radością, jako Boże błogosławieństwo. Też mieli swoje obawy; żyli w czasie stalinizmu czy wojny. To ich jednak nie powstrzymywało" i drugi cytat ważniejszy moim zdaniem jeszcze "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie; niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9. 23)" wiec dalej czekaj na idealne Państwo wolności które spadnie Ci samo z nieba i wtedy to Ty wszystkim pokarzesz :)
ponad 1 rok temu / @aaa
 
 

1531 – armia polska dowodzona przez hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego odniosła wspaniałe zwycięstwo nad wojskami mołdawskimi hospodara Piotra Raresza w bitwie pod Obertynem. Hospodar chciał przez zdobycie Pokucia powiększyć znaczenie swego państwa. Mimo przewagi liczebnej przeciwnika poniósł klęskę i musiał zawrzeć rozejm z Polską.

 
 

Prezydent Rosji Władimir Putin zareagował na informacje podane w poniedziałek przez Pentagon na temat przeprowadzenia testów pocisków balistycznych o zasięgu 500 km. Podkreślił, że ewentualne odpalenie pocisków rozmieszczonych w Polsce i w Rumunii spotka się z krokami odwetowymi ze strony Moskwy.

 

Wprowadzenie nowych przepisów dotyczących obowiązkowej edukacji gender we wszystkich placówkach oświatowych w Portugalii wywołało burzę. Nowe wytyczne określają m.in., że jedną z form poszanowania „indywidualnych predyspozycji seksualnych” każdego ucznia ma być, „pozwolenie mu na korzystanie z szatni i toalet takiej płci, z którą się identyfikuje”.

 

„W związku z licznymi fałszywymi informacjami na temat rzekomych apeli, wpisów i opinii wyrażanych jakoby przez Metropolitę Krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, publikowanych i powielanych między innymi w mediach społecznościowych, oświadczamy, że Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski nie posiada prywatnego profilu w żadnym medium społecznościowym ani innym w Internecie”, napisano w specjalnym oświadczeniu kurii krakowskiej w sprawie tworzenia i upowszechniania fałszywych informacji na temat rzekomych wypowiedzi, apeli i opinii przypisywanych Metropolicie Krakowskiemu Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu.

 

Od 1 września za każdą torbę foliową, oprócz tzw. zrywek, trzeba będzie zapłacić 25 groszy, w tym VAT – powiedział w środę na antenie Polskiego Radia minister środowiska Henryk Kowalczyk. Jak podkreślił, to rozwiązanie pozwoli uniknąć obchodzenia przez sklepy przepisów dotyczących tzw. opłaty recyklingowej.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.