DZIŚ JEST:   23   LIPCA   2019 r.

Św. Brygidy, patronki Europy
 
 
 
 

Profesor Bartyzel odpowiada Radzie Nauki: tolerancja to fałszywy bożek

Profesor Bartyzel odpowiada Radzie Nauki: tolerancja to fałszywy bożek

W swojej pracy akademickiej, tak badawczej, jak dydaktycznej, nie zamierzam otaczać „troską” – nie tylko „szczególną”, lecz w ogóle żadną – „zasad tolerancji”, tego fałszywego bożka naszych czasów, lecz przeciwnie: będę, tak jak dotąd to czyniłem, wskazywał jego asubstancjalność i miałkość – deklaruje prof. Jacek Bartyzel odnosząc się do apelu Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznała za stosowne skierować w dniu 13 czerwca b.r. „Apel… do społeczności akademickiej o szczególną troskę i działania w obronie praw obywatelskich i przestrzeganie zasad tolerancji”.

 

W Apelu tym czytamy, iż RG „deklaruje swoje przywiązanie do wartości społeczeństwa obywatelskiego oraz wartości akademickich ukształtowanych w wielowiekowej tradycji”, do katalogu których zalicza „m.in. poszanowanie  praw i wolności demokratycznych oraz zasad  zakazujących dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, region lub kraj pochodzenia, światopogląd, wyznawaną religię, preferencje w sprawach publicznych a także innych gwarantowanych praw i wolności”. Wyraża także przekonanie, iż „środowisko akademickie i naukowe musi [podkr. – JB] pozostawać wzorem respektowania i propagowania tych wartości”, a nawet „potępia przypadki naruszania tych zasad”.

 

Jako że jestem członkiem społeczności akademickiej, tym samym zaś jednym z adresatów rzeczonego Apelu, czuję się poniekąd zobligowany do wyrażenia swojego względem niego stanowiska. Oświadczam zatem, że jestem zbulwersowany jego treścią, zwłaszcza z powodu usytuowania przytoczonej enumeracji „katalogu wartości” w polu „wielowiekowej tradycji” akademickiej. Nie chciałbym posądzać moich Czcigodnych Kolegów Profesorów o ignorancję co do tradycji uniwersyteckiej, toteż muszę uznać, że świadomie, a dla sobie tylko znanych celów, ją zignorowali, przemilczając to, co w niej rdzenne i fundamentalne, a niepasujące do zaprezentowanej w Apelu wizji „wartości akademickich”. Muszę więc przypomnieć, że universitas to dzieło – jedno z najdonioślejszych – średniowiecznej Res Publica Christiana, którego powołaniem było, jest i być powinno poszukiwanie oraz zgłębianie prawdy w obszarze filozofii, teologii oraz wszelkich nauk szczegółowych; krótko mówiąc – prawdy o Bogu, świecie i człowieku. Jak podkreślał już w bliższych nam czasach bł. Jan Henryk Newman, zdobywana na uniwersytecie wiedza jest „bezużyteczna”, to znaczy, że jest ona celem samym w sobie, wynikającym z pragnienia poznania prawdy, natomiast złączenie funkcji badawczej z pedagogiczną ma na celu kształtowanie umysłów poprzez wyrobienie umiejętności logicznego i filozoficznego myślenia, właściwego osądu spraw i ludzi, rozumnego postępowania, sztuki wysławiania się, panowania nad sobą – ostatecznie wychowanie studentów na mądrych i prawych ludzi. Tak ukierunkowane dociekania uczonych pracujących na uniwersytetach europejskich od Bolonii i Padwy po Oksford i Cambridge, od Coimbry i Salamanki po Pragę i Kraków, a później także zakładanych w Nowym Świecie przez misjonarzy niosących jego ludom światło wiary i nauki, zyskały tej instytucji tak wielki autorytet, że trudno nie przychylić się do opinii wielkiego myśliciela hiszpańskiego Juana Vazqueza de Melli, iż w Christianitas uniwersytet dzierżył czwarty po suwerenności politycznej Korony, suwerenności społecznej korporacyjnego społeczeństwa oraz suwerenności duchowej Kościoła rodzaj suwerenności – intelektualnej.


A contrario, „katalog wartości” jakoby akademickich, zaprezentowany w Apelu RG, stanowi zbiór niekrytycznych mniemań, jaskrawo wręcz indyferentnych wobec obowiązku poszukiwania aletheia/veritas, ufundowanych natomiast na największym wrogu nauki, czyli na ideologii – w tym wypadku ideologii demokratyczno-liberalnej. To, że ideologia ta ma obecnie status „ortodoksji publicznej” w wytworzonym przez nią systemie demokracji liberalnej, winno skłaniać reprezentantów Akademii raczej do szczególnej czujności w obronie uniwersyteckiej wolności od wszelkiej paranaukowej gnozy (wciskającej się dziś na uczelnie coraz bezczelniej, zwłaszcza pod postacią tzw. gender studies), aniżeli do konformistycznego poddawania się temu naciskowi. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę kategoryczność sformułowań Apelu, podług którego środowisko akademickie „musi pozostawać wzorem respektowania i propagowania tych wartości”, to można się obawiać, iż uniwersytety zaczną przekształcać się w swego rodzaju „Wieczorowe Kursy Demoliberalizmu”, a pracownicy nauki staną się zwykłymi propagandystami. Konsekwencją zaś tego może być też usuwanie z uczelni niedemokratycznej „reakcyjnej profesury” – przypadek znany nie tylko z historii reżimów komunistycznych.


Wobec powyższego, z całą stanowczością oświadczam, iż w swojej pracy akademickiej, tak badawczej, jak dydaktycznej, nie zamierzam otaczać „troską” – nie tylko „szczególną”, lecz w ogóle żadną – „zasad tolerancji”, tego fałszywego bożka naszych czasów, lecz przeciwnie: będę, tak jak dotąd to czyniłem, wskazywał jego asubstancjalność i miałkość.

 

Prof. dr hab. n. społecznych Jacek Bartyzel

Kierownik Katedry Hermeneutyki Polityki

Wydział Politologii i Studiów Międzynarodowych

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu





DATA: 2016-07-03 08:23
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Skoro dopuszczasz nietolerancję jedynie jako reakcję na nietolerancję, to zaprzeczasz sam sobie odrzucając przykłady z krajów Europy. Przecież one przyjmują tylko "pokojowych" (jak naiwnie uważają) muzułmanów, którzy w momencie przybycia nie deklarują chęci czynienia komukolwiek krzywdy. Tymczasem, powtórzę, nie istnieją "pokojowi muzułmanie". Bo islam dopuszcza pokój jedynie wtedy gdy wszyscy na ziemi będą muzułmanami. Są za to muzułmanie chwilowo zachowujący się pokojowo, do chwili gdy osiągną "masę krytyczną" która pozwoli im na zrzucenie pokojowej maski i rozpoczęcie dżihadu. Nie wolno do tego dopuścić, dlatego nie wolno być tolerancyjnym wobec islamu, nawet tego który zachowuje się pokojowo. Nieliczne mniejszości muzułmańskie, które są zasiedziałe od dawna (np. Tatarzy), niestety tolerować trzeba, ale w drodze wyjątku - bo co innego z nimi zrobić? Nie wolno natomiast dopuścić do wzrostu ich siły, czyli nie wolno przyjmować nawet niby-pokojowych muzułmanów.
ponad 3 lata temu / do trooper
 
1. Nie ma tolerancji dla nietolerancji. Tolerancja kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka. 2. No całe szczęście Tatarzy dżihadu nie stosują i nie robią. Widać wyznają mniej konserwatywny islam. 3. Zgoda z pokojowymi muzułmanami.Czyli ich tolerujemy. Co do przyjmowania muzułmanów nie bierzmy przykładu z Anglii, Danii czy Szwecji. Bierzmy przykład z USA, Japonii czy Węgier.
ponad 3 lata temu / trooper
 
Słusznie chcesz zakazać muzułmanom zabijania czy przymusowego nawracania "niewiernych". Jednak tym samym stajesz się nietolerancyjny wobec ich religii. Sam więc widzisz że nie można uważać tolerancji za nadrzędną wartość. Tatarzy nas okłamują, oglądałem program z udziałem ich przedstawiciela i pani Shaded. Gdy p. Shaded celnie cytowała Koran, on twierdził że to kłamstwo i w Koranie nic takiego nie ma. Nie ma czegoś takiego jak "pokojowy islam" - albo to nie jest islam, albo tylko udaje pokojowy zgodnie z doktryną takija. Powtarzam: w każdym kraju gdzie muzułmanie osiągną wystarczającą siłę, pokażą swe prawdziwe nietolerancyjne oblicze. Nawet w USA, Australii, Japonii. A osiągną siłę choćby z powodów demograficznych, bo oni mają liczne potomstwo, a "cywilizowańcy" swe potomstwo mordują. Muzułmanów (w tym Tatarów) którzy są w Polsce i zachowują się pokojowo, nie trzeba usuwać, ale nie wolno przyjmować do Polski nowych muzułmanów, nawet takich z pozoru pokojowych.
ponad 3 lata temu / do trooper
 
Pod prześladowaniem muzułmanów rozumiem to samo co przez prześladowanie chrześcijan w krajach arabskich czy Korei Północnej. Muzułmanom jak i innym religiom należy zakazać podrzynania gardeł i nawracania siłą i przymusem. Islam okłamuje niewiernych. Może tak być. Zgoda. A czy Tatarzy od tylu wieków nas okłamują czy są zasymilowani? W USA są tylko pokojowi, bo w przeciwieństwie do UK czy Danii Ci co nawołują do pogromu niewiernych są wyrzucani z kraju, Ci co siedzą cicho i żyją po swojemu mogą być. Trzeba takie elementy usuwać. W Anglii króluje poprawność polityczna i tabuizacja i to są efekty. Jakby mieli odwagę to, by ich wyrzucili ze swojego kraju i zrobili tak jak jest w USA, Australii czy Japonii. Tam jakoś umieli sobie poradzić z muzułmanami i mimo wszystko przyjeżdżają tam i nie robią numerów jak w Anglii. To co proponujesz zrobić z Tatarami czy muzułmanami mieszkającymi w Polsce? Mamy ich wyrzucić prewencyjnie? Jak się do nich odnosić?
ponad 3 lata temu / trooper
 
Co rozumiesz przez "prześladowanie muzułmanów", czy zabranianie im realizowania nakazów ich religii, tzn. zakazywanie mordowania niewiernych i nawracania przymusem? A niby dlaczego nie można im tego zakazywać? Skoro neonazistom można zakazywać działalności, to czemu nie muzułmanom? Taktyka "wypad" wobec muzułmanów skończy się, gdy osiągną oni wystarczającą siłę w danym kraju. Czy Pakistan wyrzuca muzułmańskich oprawców chrześcijan, mimo że rząd Pakistanu oficjalnie jest "tolerancyjny"? Nie wiesz że islam dozwala okłamywanie niewiernych (doktryna takija)? Dlatego ci których nazywasz "zasymilowanymi" w USA czy Australii, albo udają pokojowo nastawionych czekając na odpowiedni moment by przejąć władzę i "zrobić porządek" z niewiernymi, albo to już od dawna nie są muzułmanie lecz ateiści którzy boją się dokonać oficjalnej apostazji. A tacy tchórze też poprą tych "zasymilowanych", gdy "zasymilowani" poderżną tobie gardło. Poprą ze strachu o własne życie.
ponad 3 lata temu / do TROOPER
 
Po pierwsze. Nie można przez to prewencyjnie prześladować muzułmanów Po drugie w USA i Australii sobie radzą, bo jak muzułmanin tam się nie umie zachować to wtedy wypad. Po trzecie może być ich nie wiem ilu ale jak nie umieją się zachować to wypad Po czwarte Anglia ich sobie nasprowadzała, dawała im socjal ale wyrzucać ich nie chce i jak coś źle na nich powiesz to jesteś rasistą. Po piąte Nie mówię, by sprowadzać ich hurtowo. Zostawić tych co się asymilują. Przykład USA, Japonia, Australia.
ponad 3 lata temu / TROOPER
 

9
9
 
 

Król Lew (1994) – to klasyka kina dziecięcego. Jak już parę razy pisano na tych łamach, jest to film mocno krytykowany przez wszelkiej maści postępowców, za to chętnie chwalony przez konserwatystów jako dzieło wręcz kontrrewolucyjne. Nic dziwnego, że omawiając ten film Krystian Kratiuk i Krzysztof Gędłek otwarcie zadawali pytanie: czy coraz ostrzej lewicująca wytwórnia Disneya dzisiaj zrealizowałaby taki film? Mamy rok 2019 i mamy nową wersję Króla Lwa z wytwórni Disneya. I… na szczęście, pod tym względem przynajmniej, jest dobrze!

 
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.