DZIŚ JEST:   25   LUTY   2020 r.

Św. Cezarego z Nazjanzu
Św. Modesta z Trewiru
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 71  >   KOŚCIÓŁ

Męstwo – probierz wszystkich cnót

Męstwo – probierz wszystkich cnót

C. S. Lewis napisał, że bez męstwa nie można długo wytrwać w żadnej z pozostałych cnót. Autor Opowieści z Narnii ma stuprocentową rację. Tylko bowiem mężnie znosząc próbę, możemy poznać, jak niezłomna jest nasza wiara, jak bardzo ożywiona nadzieja, jak gorąca miłość, jak wytrwała pobożność i jak bardzo możemy polegać na naszej roztropności. Te próby są różne, ale zwycięskie pokonanie każdej z nich jest możliwe tylko dzięki męstwu.

 

Cnota męstwa składa się – jak przypomina ojciec Jacek Woroniecki OP w swojej Katolickiej etyce wychowawczej – z dwóch podstawowych czynników: Jeden to samo niecofanie się i wytrzymanie na stanowisku wobec grożącego zła, drugie to atakowanie tego zła. Pierwsze winno wytworzyć w duszy pewien nastrój zaufania w swe siły, a drugi – poczucie bezpieczeństwa. I jedno, i drugie winno być robione z umiarem, zależnie od okoliczności.

 

Warto tu zacytować również inną uwagę wybitnego tomisty, który podkreślał, że prawdziwe męstwo winno działać z głębszych pobudek umiłowania sprawy, której służy, i z poczucia osobistej godności, czyli honoru, który nie pozwala poświęcać najwyższych dóbr niższym, doczesnym, choćby i ratowaniu życia, jeśli ono ma być ich ceną.

 

Nic dziwnego więc, że szczytem męstwa jest męczeństwo, a więc umiłowanie najszlachetniejszej Sprawy do końca, aż do poświęcenia własnego życia. Jak wiadomo, także w naszych czasach nie brakuje tych najmężniejszych z mężnych, bestialsko mordowanych w czasie Mszy Świętych, jak zmasakrowani chrześcijanie na Sri Lance w Niedzielę Wielkanocną tego roku czy ścięci parę lat wcześniej Koptowie, którzy dla ratowania życia nie chcieli wypowiedzieć muzułmańskiego wyznania wiary – i wielu, wielu innych ginących gdzieś z dala od oczu (i tak obojętnego) świata w północnokoreańskich obozach zagłady bądź w chińskich „ośrodkach reedukacyjnych”.

 

Słowem-kluczem dla rozpoznania istoty męstwa nie tyle jest „odwaga”, co raczej „trwanie mimo przeciwności”. Zacytujmy raz jeszcze ojca Woronieckiego: Cnota męstwa dająca nam sprawność należytego zachowywania się wobec niebezpieczeństw, szczególnie tych, które zagrażają życiu, ma za zadanie ująć w karby umiaru nie tylko uczucie strachu, ale i uczucie śmiałości i odwagi.

 

Tak sformułowany wymóg męstwa dotyczy zwłaszcza tych, którym (na przykład jako dowódcom na polu bitwy) powierzony został los innych. Idąc tym tropem można powiedzieć, że męstwa z pewnością nie brakowało żołnierzom powstania warszawskiego, wątpliwe za to jednak, czy to samo można powiedzieć o wojskowych i politycznych „czynnikach”, które podjęły decyzję o jego wybuchu, a następnie tak a nie inaczej kierowały walkami.

 

Pasterz mężny, pasterz tchórzliwy

Mężne trwanie w przeciwnościach pozwala więc sprawdzić związek między naszymi słowami a czynami, między naszym powołaniem (w zależności od stanu) a jego wypełnianiem konkretami. Powyższe refleksje nasuwają się przy okazji głośnej homilii metropolity krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, który zestawił – jako rozmaite oblicza tego samego rewolucyjnego przewrotu – czerwoną i tęczową zarazę.

 

Te słowa – jakże potrzebne – wymagały z jego strony męstwa, ale z drugiej strony dzięki temu mogliśmy się przekonać, czy traktuje on na serio swoje powołanie do bycia pasterzem. Swoim postępowaniem umocnił wielu ludzi, nikogo nie zgorszył; wszak ci, którzy wyrażali w różnych „zaprzyjaźnionych” mediach swoje oburzenie słowami krakowskiego metropolity, wypisują przecież na swych ideologicznych sztandarach, że słowo „zgorszenie” jest im zupełnie obce.

 

I druga, biegunowo odmienna postawa tchórzliwego wymigiwania się i uników zaprezentowana jesienią 2016 roku przez metropolitę Monachium i Fryzyngi, kardynała Reinharda Marxa (przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec), który, przebywając na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, zdjął swój krzyż napierśny, aby nie urazić uczuć religijnych swoich muzułmańskich gospodarzy. Jakże nie przytoczyć tutaj słów ojca Woronieckiego, iż w innych zmaganiach ludzkich tchórzostwo będzie się przejawiać w formie braku odwagi cywilnej, w niestałości przekonań i ustępliwości przed każdym naciskiem, byle się na coś nie narazić. Ludzie o takim tchórzowskim nastawieniu duszy szerzą przy tym wokoło siebie nastrój bojaźliwości, który w pewnych chwilach może się przekształcić w panikę.

 

Nowy paradygmat, czyli stara bojaźliwość?

Czyż właśnie nie bojaźliwością, tym godnym pożałowania brakiem męstwa (czyli nieumiejętnością lub brakiem woli trwania w przeciwnościach) podszyte jest w wielu przypadkach – nie liczę tutaj zakamieniałych modernistów, którzy już dawno stracili wiarę – dążenie do stworzenia nowego paradygmatu Kościoła, nowego aggiornamento, dokończenia recepcji Vaticanum II?

 

Brak pasterskiego męstwa wobec plagi rozwodów rodzi ustępliwość wobec tego faktu, a to w dalszej kolejności oznacza falsyfikację trwania w innych cnotach, poczynając od tych najważniejszych. Z kolei brak męstwa pasterzy Kościoła wobec problemu przenikania seksualnych zboczeńców do grona duchowieństwa (w tym do kolegium biskupów) rodzi wielkie zgorszenie w wierze dla „maluczkich”, a w niejednym przypadku (osób narażonych na działanie takich predatorów w sutannach) nieodwracalne szkody dla zdrowia psychicznego. A cóż dopiero mówić o tchórzliwym przymilaniu się wielu biskupów (spójrzmy za naszą zachodnią granicę) do tak zwanych jednopłciowych małżeństw! To dopiero jest stress test ich wiary w sakramentalny charakter małżeństwa, ich roztropności i pobożności.

 

Potrzeba wiary żywej i mężnej

Święty Jan Paweł II, przemawiając czterdzieści lat temu z wysokości jasnogórskiego wzgórza, mówił, że nasze czasy potrzebują szczególnie wiary żywej i mężnej. W świetle tego, co do tej pory zostało powiedziane wiara mężna to wiara wytrwała. To wiara, która każe wymagać od siebie nawet wtedy, gdy inni od nas nic nie wymagają, a nawet przewagę zyskują tacy, którzy uważają, że wymaganie od siebie (czyli praca nad sobą) jest dowodem rygoryzmu niepotrzebnego w dobie rewolucji czułości i miłosierdzia.

 

Wiara mężna to wreszcie także czuwanie, aby nie dać się ugotować na wolnym ogniu, gdy pod płaszczykiem nowej troski duszpasterskiej dozowane są kolejne zmiany, które w swoich skutkach przypominają detonację bomby atomowej podłożonej pod moralne nauczanie Kościoła (profesor Josef Seifert à propos słynnych przypisów w adhortacji Amoris laetitia). Tylko tak możemy się przekonać, ile warte jest nasze przywiązanie do tradycji Kościoła, do nauczania wielkich papieży i tylu świętych. Bez męstwa (czytaj: bez wiary mężnej) będzie to tylko antykwaryzm, pławienie się w wielkiej historii Kościoła. Ale tylko historii.

 

Odwaga i rozum

Trzeba jednocześnie pamiętać, że męstwo i odwaga nie są synonimami. Jak czytamy w Katolickiej etyce wychowawczej ojca Woronieckiego, wrodzona odwaga to jeszcze, rzecz prosta, nie męstwo i może do niego nigdy nie doróść, jeśli nie zostanie przeniknięta pierwiastkiem rozumu, który jej nada umiar. Popatrzmy na sposób rządzenia Kościołem w Polsce przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, który w ciągu trzydziestu trzech lat swojej prymasowskiej posługi (1948–1981) pokazał, na czym polega bycie mężnym pasterzem. Z jednej strony twarde: Non possumus! okupione trzyletnim uwięzieniem, z drugiej rozmowy z komunistycznymi władzami, ale nie za cenę tego, co najważniejsze, czyli pracy nad uratowaniem ochrzczonego Narodu, mężnie realizowanej w programie Wielkiej Nowenny i na szlakach uroczystości milenijnych.

 

Ci, którzy bojaźliwość mylili z realizmem (tak zwani katolicy otwarci) krytykowali Prymasa Tysiąclecia za zbytnie nacjonalizowanie polskiego katolicyzmu i za uleganie ludowej pobożności pozbawionej teologicznej głębi. Byli i tacy, którzy myląc odwagę z męstwem, zarzucali Prymasowi zbytnią ustępliwość wobec komunistów (przypomnijmy sobie choćby krytyczne opinie pod adresem kardynała Wyszyńskiego wygłaszane przez Jerzego Giedroycia z paryskiej „Kultury”). A jednak z tej mężnej wiary Prymasa Tysiąclecia – jak powtarzał niejednokrotnie święty Jan Paweł II – zrodził się pontyfikat polskiego papieża.

 

Stało się tak, ponieważ męstwo Prymasa było ugruntowane na prawdzie i jej służyło. Jak uczy w encyklice Veritatis splendor (1993) papież Polak, męczennicy, którzy swoją postawą dali przykład największego męstwa, są jednocześnie ostatecznym potwierdzeniem istnienia obiektywnej prawdy – niezależnego od takich czy innych mód ładu moralnego zakorzenionego w Stwórcy. To dlatego w czasach dyktatury relatywizmu, w których obecnie żyjemy, męstwo jest w tak niskiej cenie.

 

Grzegorz Kucharczyk

 

Atykuł został opublikowany w 71. numerze magazynu "Polonia Christiana"

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
17
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Ten tekst jest świetny - nie ma możliwości zadowolenia z pozoracji, ze schowania głowy w piasek, z umniejszania własnych grzechów, tolerowania cudzych grzechów.
3 miesiące temu / Andrzej
 
wspaniały tekst
3 miesiące temu / józef
 
Dobra rzecz to męstwo. Może dobrze byłoby gdyby kobiety stały się bardziej męskie.
3 miesiące temu / trooper
 
Weźmy Eliasza mam teraz na niego fazę i jego męstwo i rozsądek. Byka akcja z "pojedynkiem ofiarnym" z prorokami Baala i wyciął ich w pień - 450 chłopa - oczywiscie przy pomocy ludu. Ale niedługo potem jak trzeba to zwyczajnie zwiewał. Kwestia oceny sytuacji.
3 miesiące temu / Jot
 
Dzieki...
3 miesiące temu / mee...
 
...ludzie w wiekszosci maja problemy sami ze soba - graja by wiekszosc ich zakceptowala...wiedza komu powiedziec dzien dobry, do kogo sie usmiechnac, do kogo mile zagaic i wiedza o tym, ze sa ulegli, nie sa soba - zdradzaja samych siebie...dlatego czlowiek wolny - wolnoscia dana mu od Boga staje sie wrogiem, to na nim wyladowaywane sa flustracje i wyzuty sumienia.
3 miesiące temu / mee...
 
 

Kolejne francuskie samorządy zawieszają współpracę z gminami, które przyjęły Samorządowe Karty Praw Rodzin, określane błędnie przez tęczowe środowiska „strefami wolnymi od LGBT”. Teraz taką decyzję podjął nawet region Centre-Val-de-Loire, który zawiesił współpracę z województwem małopolskim.

 
 

Komisja Dyscyplinarna ds. Nauczycieli Akademickich UMK uznała, że prof. Jacek Bartyzel nie dopuścił się zarzucanych mu czynów, w tym propagowania treści antysemickich. O sprawie poinformował sam naukowiec na swoim profilu na Facebooku.

 

Podczas Mszy świętej w szwajcarskiej Genewie protestanci zostali zaproszeni do Komunii świętej. Odbyło się to w ramach „gościnności eucharystycznej” – z rażącym naruszeniem nauczania Kościoła i przepisów prawa kanonicznego.

 

Cierpienie człowieka, wielkie tragedie, wojny, zarazy i epidemie dziesiątkujące ludzkość… Co je łączy? Wszystkie bywają postrzegane jako „kara za grzechy”. Niewątpliwie są one szansą na zmianę swojego postępowania – na nawrócenie. Wybór tej drogi może ocalić duszę przed wiecznym cierpieniem, a – jak pokazuje historia – przynieść może także ratunek ciału.

 

Rada Rodziny – ciało doradcze powołane przez premiera Mateusza Morawieckiego – nie podoba się TVN-owi. Stacja straszy, że gremium to będzie „nie tylko promować, ale i zwalczać. Zwalczać inne pojmowanie rodziny niż ma rada”. Przeszkadza też stawianie oporu ideologii gender i seksedukacji dzieci. Zaś wolontariat członków Rady przedstawiany jest jako trampolina do przyszłej kariery politycznej.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.