DZIŚ JEST:   30   LISTOPADA   2020 r.

Św. Andrzeja Apostoła
Bł. Jana z Vercelli
 
 
 
 

Prawdziwe zagrożenie – rozchwianie zasad i prawd

Prawdziwe zagrożenie – rozchwianie zasad i prawd
fot. vandro Inetti/ZUMA Wire/FORUM

Nie milkną głosy w sprawie adhortacji „Amoris laetitia”. W opublikowanym niedawno wywiadzie dla niemieckiego wydania Catholic News Agency do najnowszego dokumentu papieża Franciszka odniósł się prof. Robert Spaemann – jeden z najwybitniejszych współczesnych niemieckich filozofów, ceniony zarówno przez św. Jana Pawła II, jak i Benedykta XVI. Przez niektórych uważany nawet za doradcę tych dwóch Następców świętego Piotra.

 

Według Spaemanna, „Amoris laetitia” stanowi jawne porzucenie tradycyjnego nauczania Kościoła o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, które to nauczanie zawarte jest m. in. w adhortacji Jana Pawła II „Familiaris consortio”. Jak podkreśla niemiecki filozof, dokument opublikowany przez papieża Franciszka nie może być w żaden sposób uznawany za „rozwinięcie Familiaris consortio”, jak utrzymuje kardynał Walter Kasper. „Jest raczej zerwaniem w odniesieniu do istotnego antropologicznego i teologicznego nauczania o małżeństwie i ludzkiej seksualności. Kościół nie ma żadnej władzy, by aprobować nieuporządkowane seksualne relacje poprzez udzielanie sakramentów bez wcześniejszego nawrócenia, w ten sposób antycypując Bożą łaskę, bez względu na to, jak te sytuacje mają być oceniane na płaszczyźnie ludzkiej i moralnej. Drzwi ku temu, podobnie jak w kwestii wyświęcania kobiet, są zamknięte” – podkreśla dalej w wywiadzie prof. Spaemann.

 

Pod płaszczem miłosierdzia etyka sytuacyjna


Rozmówca CNA odniósł się również do pojęcia Bożego miłosierdzia, które często jest przywoływane przez zwolenników „nowego podejścia duszpasterskiego” w odniesieniu do osób rozwiedzionych, co w praktyce ma polegać na zezwoleniu by osoby te przystępowały do Komunii świętej. Jak podkreśla jednak Robert Spaemann, „Boże miłosierdzie polega na ciągłym zezwalaniu na nawrócenie się. Oczywiście nie jest ono w tym w żaden sposób ograniczone, ale Kościół ze swej strony wymaga proklamacji nawrócenia i nie ma władzy, by pominąć ustanowione granice poprzez udzielanie sakramentów [osobom rozwiedzionym oraz żyjącym w nowych, cywilnych związkach – GK] i by nadużywać Bożej łaski. To byłoby nieroztropne. Stąd też duchowieństwo, które jest posłuszne wobec istniejącego polecenia, by nikogo nie osądzać, powinno raczej wziąć pod uwagę i ogłaszać te granice wyznaczone przez Bożą świętość – zbawczą promulgację”.


W tym kontekście niemiecki filozof odniósł się również do zawartego w „Amoris laetitia” zrównania tych, którzy stoją twardo na gruncie niezmienności katolickiej doktryny w sprawie świętości i nienaruszalności sakramentalnego małżeństwa z faryzeuszami oraz uczonymi w Piśmie, którzy „zasiadają na katedrze Mojżesza”, aby „kamienować ludzkie życia” („Amoris laetitia”, 305). Spaemann zauważa, że to odniesienie do ewangelicznej perykopy jest błędne, ponieważ „Jezus rzeczywiście powiedział, iż faryzeusze i uczeni w Piśmie zasiadają na katedrze Mojżesza, ale wyraźnie podkreślił On, że uczniowie powinni zachowywać, co oni mówią, nie powinni jednak żyć tak jak oni (Mat, 23, 2)”.

 

Równie nieuprawnione w oczach Spaemanna jest powoływanie się w „Amoris laetitia” na nauczanie św. Tomasza z Akwinu. Przeoczony jest w ten sposób fakt, że „Tomasz zna obiektywnie grzeszne postępowanie, wobec którego nie ma żadnych wyjątków. Wśród tego rodzaju postępowania jest nieuporządkowane seksualne zachowanie”. Dokument papieża Franciszka – zdaniem niemieckiego filozofa – to odbicie „aktualnego problemu” trapiącego Kościół, czyli „wpływowego prądu w teologii moralnej. Prądu, który obstaje przy czysto sytuacyjnej etyce, jaką można odnaleźć już u siedemnastowiecznych jezuitów”. Takie stanowisko – przypomina niemiecki uczony – zostało uroczyście napiętnowane przez św. Jana Pawła II w encyklice „Veritatis splendor” (1993).

 

Na prośbę dziennikarza o odniesienie się do słów papieża Franciszka zawartych w jego ostatniej adhortacji o tym, że nie można zezwolić na potępianie kogoś na zawsze, Spaemann odpowiedział: „Trudno mi zrozumieć sens tych słów. To, że Kościół nie może nikogo na zawsze potępiać, jest jasne. Jednak w odniesieniu do relacji seksualnych, które obiektywnie stoją w sprzeczności z chrześcijańskim sposobem życia, chciałbym dowiedzieć się od papieża, po jakim czasie i w jakich okolicznościach to, co jest obiektywnie grzesznym postępowaniem, zamieniło się w postępowanie miłe Bogu”.


Niemieckiego filozofa nie przekonuje przy tym argument przytaczany przez tych, którzy twierdzą, że „Amoris laetitia” zawiera wiele cennych fragmentów i nie można koncentrować się tylko na jednym passusie oraz jednym przypisie. „Koncentrowanie się na tych fragmentach – odpiera Spaemann – jest w moich oczach w pełni usprawiedliwione. Nie można oczekiwać, by w papieskiej adhortacji ludzie radowali się przyjemnymi fragmentami a ignorowali decydujące zdania, które zmieniają nauczanie Kościoła. Decyzja do podjęcia to jest jednoznaczne tak albo nie – dawać Komunię [rozwiedzionym w ponownych związkach] czy nie. Nie ma nic pośrodku”.

 

Chaos w randze zasady


Według Roberta Spaemanna, „dającymi się przewidzieć skutkami” najnowszej adhortacji papieża Franciszka, będą „niepewność i zamieszanie, poczynając od konferencji episkopatów po małe parafie”. Interlokutor Catholic News Agency zwraca bowiem uwagę na to, że „według odpowiednich fragmentów „Amoris laetitia”, nie tylko osoby rozwiedzione i żyjące w nowych związkach, ale również każdy, kto żyje w pewnej „nieuregulowanej sytuacji” może w bliżej nieokreślonych „okolicznościach łagodzących” być dopuszczonym do wyznania innych grzechów i otrzymania Komunii świętej, nawet bez podjęcia próby porzucenia swojego grzesznego postępowania, a więc bez spowiedzi i nawrócenia.


Każdy kapłan, który trzymać się będzie dotychczas ważnej dyscypliny sakramentów, może być nękany przez wiernych i może być na niego wywierany nacisk przez biskupa. Rzym może teraz stawiać warunek nominowania tylko „miłosiernych” biskupów, którzy są gotowi na zmiękczenie istniejącej dyscypliny. W ten sposób za jednym pociągnięciem pióra chaos został podniesiony do rangi zasady. Papież musiał wiedzieć, że tym krokiem podzieli Kościół i poprowadzi w kierunku schizmy, schizmy – oby Bóg zachował nas od tego – która nie będzie na peryferiach, ale raczej w samym sercu Kościoła”.

 

Dalszą konsekwencją „Amoris laetitia” będzie „wzmocnienie sekularyzacji i dalszy spadek liczby kapłanów w wielu częściach świata. Od pewnego czasu można było zaobserwować, że biskupi i diecezje prezentujący jednoznaczne stanowisko w sprawach wiary i moralności odnotowują największy wzrost powołań. Musimy mieć w pamięci słowa św. Pawła z listu do Koryntian: „jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie przygotowywał się do bitwy?” (1 Kor, 14, 8)”. Zapytany o to, co robić w tej dramatycznej sytuacji, prof. Spaemann podkreśla, że „każdy kardynał, ale również każdy biskup i ksiądz jest wezwany, by zachowywać katolicką dyscyplinę sakramentów w zakresie swoich kompetencji i wyznawać to publicznie. Natomiast jeśli papież nie będzie gotowy do poczynienia korekty, będzie zadaniem przyszłego papieża oficjalnie ustawić rzeczy w należytym porządku”.

 

Warto odnotować również opinię prof. Spaemanna o stosunku papieża Franciszka do Jana Pawła II, nie tylko w kontekście jawnego zerwania z nauczaniem tego ostatniego. W swoim wywiadzie niemiecki uczony wyraża opinię, że „Franciszek wyraźnie spogląda na swojego poprzednika Jana Pawła II z krytycznego dystansu”. Jako dowód profesor przytacza kanonizację polskiego papieża dokonaną razem z kanonizacją Jana XXIII, chociaż – jak podkreśla niemiecki filozof – „w przypadku tego ostatniego nie był konieczny stwierdzony drugi cud”. Według Spaemanna, podwójna kanonizacja nie była zabiegiem przypadkowym: „wyglądało jak gdyby papież [Franciszek] chciał relatywizować znaczenie Jana Pawła II”.

 

Co usłyszą uczestnicy ŚDM?


Jakże wiele można by było napisać o przepastnych różnicach dzielących nauczanie papieża z Polski od nauczania papieża z Argentyny. Analizując dotychczasowe nauczanie Franciszka, którego pontyfikat przebiega pod dewizą „Kimże ja jestem, aby ich sądzić”, można domyślać się, co usłyszy w lipcu polska młodzież i młodzież z całego świata, która przybędzie do Krakowa. Tylko jak wytłumaczyć młodym ludziom, że warto stawiać sobie wysoko poprzeczkę moralnych wymagań, jeśli – oczywiście w imię „miłosierdzia” – zawsze można zmienić reguły gry, czy to poprzez szybką ścieżkę unieważniania małżeństw, albo zastosowanie „okoliczności łagodzących”, które sprawiają, że bez specjalnej pracy nad sobą (czyt. współdziałania z Bożą łaską) można przystąpić do Komunii świętej, nawet trwając w tzw. nieformalnym związku.

 

Lata świetlne dzielą nas od czasów, gdy Jan Paweł II spotykając się 12 czerwca 1987 roku z polską młodzieżą na Westerplatte mówił, że „zagrożeniem jest klimat relatywizmu. Zagrożeniem jest rozchwianie zasad i prawd, na których buduje się godność i rozwój człowieka. Zagrożeniem jest sączenie opinii i poglądów, które temu rozchwianiu służą”. Jako kilkunastoletni chłopak słuchałem słów Ojca Świętego kierowanych do młodych w 1983 roku z Jasnej Góry: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Któż mógłby się wtedy spodziewać, że w takich okolicznościach, jakie dzisiaj mamy w Kościele powszechnym (in capita et in membra), słowa te staną się tak bardzo aktualne.

 


Grzegorz Kucharczyk






DATA: 2016-05-18 08:06
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

cd. Taka para żyjąc razem bez ślubu gorszy wszystkich wokół. Inni ludzie widząc rozwodników w drugich związkach (którzy być może jeszcze "przykładnie" chodzą do kościoła), będą bardziej zgorszeni, bo taka sytuacja może prowokować do myślenia, że można być "dobrym katolikiem" nawet żyjąc w ciężkim grzechu. Obecnie odnosi się wrażenie, że zapanowała w Kościele zasada "grzesz, ale wierz".
ponad 4 lata temu / rst
 
@wmo- nierozerwalność małżeństwa jest zachowana tylko wówczas, gdy mąż i żona żyją RAZEM w jednym domu i realizują wzajemnie przyrzeczenia ślubne, to jest obdarzają się miłością, wiernością i uczciwością. Dlatego każde odejście od małżonka i zamieszkanie z inną osobą niż współmałżonek na pewno nie jest "formą życia niesprzeczną z nierozerwalnością małżeństwa". Wręcz przeciwnie! Zamieszkanie z inną osobą niż małżonek jest znakiem rozerwania małżeństwa. Wszyscy normalni ludzie widząc, że mąż pani A wyprowadził się z domu i zamieszkał z panią B i jeszcze ma z nią dziecko odczytają tę sytuację, jako rozbicie małżeństwa pani A. Nie ma znaczenia, czy mąż pani A aktualnie współżyje, czy nie współżyje z panią B, bo nie tylko współżycie jest istotą małżeństwa. Istotą małżeństwa jest zbudowanie WIĘZI z drugą osobą, a niewątpliwie para żyjąca razem w jednym domu buduje tę więź w sposób bezprawny, bo bez Sakramentu Małż. Taka para żyjąc razem be
ponad 4 lata temu / rst
 
Kościół nigdy przed nikim nie zamyka definitywnie dostępu do sakramentów. Są przypadki umożliwiające dopuszczenie osób żyjących w związkach niesakramentalnych do pojednania w sakramencie pokuty, które otworzyłoby im drogę do Komunii świętej. Mogą być one dopuszczone do wspomnianych sakramentów tylko wówczas, gdy: ??nie mogąc z ważnych powodów zerwać nowego związku, okazują żal z powodu naruszenia prawa Bożego o przymierzu małżeńskim, ??szczerym sercem zdecydują się na taką formę życia, która nie sprzeciwia się nierozerwalności małżeństwa, a mianowicie, kiedy mężczyzna i kobieta niemogący się zobowiązać do separacji, postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, to jest powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom, i oczywiście jeśli nie zachodzi obawa zgorszenia. Powyższe warunki muszą być spełnione łącznie. Musimy mieć jednak na uwadze fakt, że sytuacje takie są niezwykle rzadkie, ze względu na trudność w dopełnieniu tych waru
ponad 4 lata temu / wmo
 
Jan Paweł II w adhortacji Familiaris consortio potwierdził praktykę Kościoła niedopuszczania do ­Komunii Świętej osób rozwiedzionych, które zawarły ponowny związek małżeński. Pisze Papież: Nie mogą być dopuszczani do Komunii Świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa.
ponad 4 lata temu / wmo
 
Jeżeli się rzeczywiście rozumie i pragnie wcielać w życie Jezusowe przykazanie miłości braterskiej, będzie się też w stanie zrozumieć Jego jednoznaczne stanowisko, że przed Bogiem coś takiego jak rozwód nie istnieje. W oczach Boga małżeństwo zachowuje ważność tak długo, jak długo żyją oboje małżonkowie. W przypadku gdy jedno z nich jest niewierzące i chce opuścić chrześcijańskiego małżonka, Apostoł Paweł wyraził, że można na to przystać. Jednak z perspektywy Bożej nie stanowi to rozwodu, uprawniającego do powtórnego małżeństwa: przed Nim tych dwoje pozostaje nadal małżeństwem, tyle że żyją osobno.
ponad 4 lata temu / wmo
 
W tym kontekście zwraca uwagę pierwsze powojenne tłumaczenie Nowego Testamentu ks. Seweryna Kowalskiego wydane przez Pax w 1956 r.: ?A ja wam powiadam: Kto by rozwiódł się z żoną swą, nawet w wypadku nierządu, i pojąłby inną, dopuszcza się cudzołóstwa?. Refleksje w bardzo rozbudowanej formie, ale też niezwykle ciekawej i udokumentowanej szczegółowymi analizami tłumaczeń, znajdują się na stronie godnej polecenia: http://www.chrzescijanie.info.pl/rozwod-a-biblia/
ponad 4 lata temu / wmo
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.