DZIŚ JEST:   02   LIPCA   2020 r.

NMP Kodeńskiej (diec. siedlecka)
NMP Licheńskiej (diec. włocławska)
Św. Bernardyna Realino
Bł. Eugenii Joubert
 
 
 
 

Pozbawieni Komunii. Czy potrafimy zatęsknić? [OPINIA]


Strona główna   >   PCH

Pozbawieni Komunii. Czy potrafimy zatęsknić? [OPINIA]

Jak przyjmować Komunię Świętą, gdy grozi nam zakażenie niebezpieczną chorobą? Czy w dyskusji na ten temat nie poczuliśmy się zagubieni? Nie ulega bowiem wątpliwości, że propozycja przyjmowania Komunii Świętej na rękę rozminęła się z potrzebą wierzących.

 

Komunia Święta na rękę – to wezwanie stało się jednym z głównych sposobów na walkę człowieka wierzącego z epidemią koronawirusa. Niektórzy duchowni, popularni w mediach społecznościowych, ruszyli nawet ze swoistą ofensywą uświadamiającą wiernych o wielkim ryzyku, jakim jest przyjmowanie Najświętszego Sakramentu do ust. Jeden z kapłanów zapałał oburzeniem, gdy podczas Mszy Świętej dla sióstr zakonnych część uczestniczących w niej tak właśnie przyjęła Komunię Świętą. Uznał, iż nie wykazały się one należytą troską o narażone na poważne powikłania w wyniku zarażenia COVID-19 starsze współsiostry. Z kolei inny kapłan oświadczył publicznie, iż przyjmowanie Komunii do ust jest… grzechem ciężkim. Wszak świadczy o braku troski o ludzkie życie.

 

Zaszokowani? I słusznie. Temperatura dyskusji, czy Komunia Święta powinna być udzielana do ust, czy na rękę pokazała wielką słabość współczesnego Kościoła: brak duszpasterskiej troski o rozwój duchowy wiernych. Jest to w jakiejś mierze skutkiem masowości instytucji, ale także zaniedbania ze strony duszpasterzy i wielu wiernych. Wszak finalnie okazało się, że polscy katolicy nie stanęli przed dylematem, w jaki sposób przyjąć Komunię Świętą, lecz co zrobić w sytuacji, gdy w ogóle nie ma do niej dostępu. Przeważająca większość katolików – zgodnie z zaleceniem episkopatu – pozostała w domach i modliła się przed telewizorami lub radioodbiornikami.

 

Polscy biskupi sami pozwolili się wciągnąć w dylemat, który okazał się obcy większości wiernych. W zaleceniach na czas zarazy hierarchowie pisali, owszem, o przyjmowaniu Komunii na rękę, ale kompletnie zapomnieli o tych, którzy do kościołów nie poszli. Czy im nie dane było doświadczyć łask płynących ze spotkania z żywym Chrystusem?

 

Świetną intuicją duszpasterską – Duchowi Świętemu niech będą dzięki! – wykazał się za to biskup Athanasius Schneider, który, zanim jeszcze pandemia rozszalała się w krajach Zachodu, zwrócił uwagę, że nie sposób w obecnych czasach i przy aktualnej masowości udzielania sakramentu Eucharystii, bezpiecznie udzielić Komunii Świętej na rękę. Opisawszy dawny rytuał przyjmowania ze czcią Chrystusa na korporał, przyznał jednak, iż nie potrafi sobie wyobrazić przeprowadzenia takiej zmiany liturgicznej w ciągu choćby kilku tygodni, a cóż dopiero dni.

 

Kościół przez wieki dojrzewał do właściwego rozumienia znaczenia Eucharystii i zmieniał sposoby jej przyjmowania przez wiernych, aby moment adoracji Chrystusa uczynić odpowiednio wzniosłym – jakim zatem sposobem miałby w ciągu paru godzin dokonać zamachu na wszystkie wypracowane i głęboko przemyślane reguły liturgiczne? Reguły służące nie bezmyślnej unifikacji, lecz pogłębianiu miłości do Trójjedynego Boga. To dlatego biskup Schneider zaproponował praktykę duchowej Eucharystii, znaną Kościołowi od wieków, choć przez większość raczej zapomnianą. A szkoda, bo praktyka ta mogła stać się dla wielu wierzących szansą na głębokie przewartościowanie postrzegania tego sakramentu.

 

Strach przed chorobą

Czy Komunia Święta zaraża? Jako święty sakrament, oczywiście nie. Wszyscy, którzy podkreślali rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, byli wyśmiewani przez tych duszpasterzy i katolików, którzy – zanim epidemia przybrała niepokojące rozmiary – zdążyli już opracować plan zmiany liturgii, by upewnić się na tysiąc procent, iż pozostają poza zasięgiem koronawirusa.

 

Trzeba jednak podkreślić, że Chrystus jest obecny w Eucharystii pod postacią chleba i wina, a najczęściej przyjmujemy Go ukrytego właśnie w chlebie. I oczywiście, ów chleb ma właściwości takie, jak każdy: jest kruchy, może się pobrudzić i może też zostać skażony. Może zatem również przenieść koronawirusa. Jednak w retoryce wielu zapiekłych zwolenników przyjmowania Komunii Świętej na rękę brakowało często prawdy o tych dwóch rzeczywistościach. Podobnie jak w dyskusji o Kościele zwykło się mówić już o „grzechach Kościoła”, co oczywiście jest niedopuszczalne, albowiem Kościół – jako Mistyczne Ciało Chrystusa – pozostaje bezgrzeszny, a grzech jest efektem działalności ludzkiej.

No dobrze, ale skoro podczas komunikowania do ust można się zarazić koronawirusem, to czy Komunia Święta na rękę jest bezpieczniejsza? Jeśli wierzyć wirusologom: absolutnie nie! Dłonie bowiem są najniebezpieczniejszym nośnikiem wirusów. Komunikant spoczywający na naszej dłoni może przenieść wirusa podobnie, jak komunikant znajdujący się w dłoni kapłana. Aby tego uniknąć, biskupi musieliby zdecydować o postawieniu przy stopniu komunijnym dezynfektora, dzięki któremu każdy wierny odkażałby dłonie przed przyjęciem Najświętszego Sakramentu. A i w tym przypadku nie byłoby pewności czy każdy wierny dokładnie zdezynfekował dłonie lub czy nie dotknął nimi jakiejś części garderoby…

 

Jeśli rozważania o kolejnych środkach bezpieczeństwa w kościołach zaczynają się nam wydawać absurdalne, to znaczy, że mimo narastającej paniki w społeczeństwie nie przestaliśmy myśleć racjonalnie. Mówiąc najkrócej: nie istnieje sposób na sterylne przyjmowanie Komunii Świętej! Przyjmowanie jej na rękę w żaden sposób nie zwiększa szansy na uniknięcie zakażenia wirusem. To raczej efekt panicznego strachu części duchownych – i zapewne także niektórych wiernych – przed chorobą COVID-19.

 

Strach ów uwidocznił się szczególnie wówczas, gdy rząd ograniczył liczbę wiernych w kościołach. Niekłamany smutek budziły komentarze wielu „katolickich” publicystów, piejących z zachwytu, że mimo początkowego ograniczenia liczby wiernych w świątyni do pięćdziesięciu, jedna czy druga świątynia została decyzją jej gospodarza w ogóle zamknięta. Brawo za tę decyzję! Bezpieczeństwo jest najważniejsze! – można było przeczytać tu i ówdzie. Bezpieczeństwo jest oczywiście ważne, ale czy faktycznie katolik powinien się cieszyć z tego, że kościół stoi zamknięty? Może, owszem, przyjąć taką decyzję ze zrozumieniem, ale cieszyć się? Niby z czego? To czysty absurd, który można wytłumaczyć tylko jednym: lękiem przed zarażeniem. A lęk – co znamy z kart Ewangelii – raczej nie prowadzi człowieka do niczego dobrego.

 

Głodni i niegodni

Troska o własne zdrowie, a nierzadko – jak w przypadku osób starszych, szczególnie zagrożonych powikłaniami COVID-19 – także życie, jest oczywiście uzasadnionym powodem, dla którego człowiek może nie przystąpić do Komunii Świętej. Co jednak wtedy zrobić? Otóż, można potraktować tę trudną sytuację jako istotne doświadczenie duchowe służące pogłębieniu rozumienia istoty Eucharystii.

Taka praktyka była udziałem dawnych chrześcijan, którzy nie mieli możliwości częstego przyjmowania Najświętszego Sakramentu. W czasach prześladowań chrześcijan praktyka duchowej Komunii Świętej pozwalała otwierać serce na Chrystusa, pomimo braku możliwości przyjęcia Go pod postacią chleba i wina.

 

W późniejszych wiekach, gdy chrześcijaństwo stało się religią masową, pojawił się inny problem: obawa przed profanacją. Zwracał na to uwagę już w VIII wieku Anastazy Synaita. Jak psy wpadali i z porwanym mistycznym chlebem wychodzili – opisywał swoje obserwacje ów mnich.

 

W nieco późniejszych czasach zwracano z kolei uwagę na niedostatek wiary u niedawno schrystianizowanych plemion. Otton z Bambergu w XIII wieku zalecał, by Pomorzanie zrezygnowali na jakiś czas z przyjmowania Eucharystii. W ich imieniu Chrystusa miał spożywać kapłan. Nie jest to bynajmniej sprzeczne z chrześcijańską wizją kapłaństwa ludu, acz można się domyślać, że takie postawienie sprawy święcie oburzyłoby wielu współczesnych katolików. To po prostu dowód, że w minionych wiekach do Eucharystii podchodzono z wielką czcią. Dlatego duchowni zachęcali do częstej adoracji Chrystusa, co miało stanowić swoisty wstęp do przyjęcia Go podczas Mszy Świętej. Zalecano też wierzącym Komunię duchową, w myśl celnego stwierdzenia świętego Augustyna, że jeśli wierzysz, już spożyłeś.

 

Troskę o godne przyjmowanie Najświętszego Sakramentu świetnie wyraził Sobór Trydencki, zalecając częste przyjmowanie Komunii Świętej, z podkreśleniem jednak, iż warunkiem dla tego powinna być chrześcijańska dojrzałość i umiejętność właściwego rozeznania gotowości przyjęcia Chrystusa.

 

Cel, a nie środek

Dopiero u progu XX wieku papież Pius X wyraził zgodę na codzienne przyjmowanie Najświętszego Sakramentu. Warto jednak zaznaczyć, że nie stało się to z dnia na dzień. Decyzja ta zapadła nie tyle na skutek presji części środowisk katolickich, co raczej stanowiła efekt także poprzednich działań papieży czy Kongregacji Nauki Wiary, która popularyzowała założenia Soboru Trydenckiego. Święty Pius X nie dokonał więc żadnej rewolucji (choć jeszcze przed objęciem Stolicy Piotrowej uchodził za zwolennika częstego przyjmowania Komunii przez wiernych), ale oficjalnie potwierdził dekretem to, o czym już wcześniej pisali Pius IX czy Leon XIII w encyklice Mirae caritatis. W dodatku, zanim Pius X zdecydował o wydaniu stosownego dekretu, zwrócił się do Kongregacji Świętego Oficjum z prośbą o ocenę tej decyzji.

 

Obecnie w Europie sakrament Eucharystii jest powszechnie dostępny, oczywiście pod określonymi warunkami. To upowszechnienie Komunii Świętej nie jest zjawiskiem negatywnym, przeciwnie – stanowi dla nas wszystkich cenną pomoc w duchowym doskonaleniu i pogłębianiu wiary. Jednak w połączeniu ze współczesną kulturą przenikniętą duchem egalitaryzmu oraz powszechnym żądaniem dostępności wszystkiego dla wszystkich sakrament ten w wielu miejscach bywa traktowany jako powszechne „lekarstwo duchowe” dla chorych. Samo w sobie brzmi to słusznie, wszak Eucharystię przyjmują ludzie grzeszni. O ile jednak przez setki lat Kościół dążył do tego, by przyjmujący Komunię Świętą faktycznie doskonalili się duchowo, o tyle współcześni duchowni często nie wymagają od wiernych żadnej dyscypliny: Komunia Święta jest po to, aby przyjmowali ją grzesznicy. Przy czym – dodajmy – stwierdzenie to wiąże się ze swoistą akceptacją grzechu jako trwałego i niezmiennego elementu natury ludzkiej.

 

Doskonale ów sposób myślenia oddał swego czasu Piotr Żyłka, redaktor naczelny jezuickiego portalu deon.pl, pytając ze zdziwieniem, dlaczego przyjmowanie Komunii Świętej nie może być powszechne, lecz musi być warunkowane sakramentem pokuty. W praktyce zaś myśl tę realizują episkopaty, które zdecydowały o udzielaniu Komunii Świętej rozwodnikom żyjącym w ponownych związkach czy – jak w Niemczech – dążą do upowszechnienia praktyki udzielania Komunii protestantom.

 

Tym samym Najświętszy Sakrament przestał być drogą prowadzącą do zbawienia – czyli głównego celu każdego człowieka wierzącego, który można osiągnąć jedynie w Kościele – ale celem samym w sobie. Swoistym znakiem przynależności do otwartej, inkluzywnej wspólnoty.

 

To przekonanie doskonale uwidoczniło się w czasie epidemii koronawirusa. Wielu duchownych i katolików skupiło się wyłącznie na sposobie komunikowania, aby się nie zarazić, zamiast na pytaniu, jak prowadzić do zbawienia tych, którzy nie będą mogli przyjść do świątyni, a szczególnie chorych i umierających w szpitalach zakaźnych.

 

Płynące z ust kapłanów ostrzeżenia przed przyjmowaniem Komunii Świętej do ust pozwalają żywić obawę, iż wierni umierający w odosobnieniu na oddziałach zakaźnych mogą pozostać zupełnie sami: bez spowiedzi i Eucharystii. Jaki kapłan bowiem zdobędzie się na odwagę, aby – jak to bywało w czasach epidemii cholery czy dżumy – wejść do pomieszczenia, w którym jest chory, i zrobić wszystko, by go wyposażyć na ostatnią i najważniejszą drogę jego życia? Trudno uwierzyć, by tak postąpił ksiądz, który zdaje się bardziej przypominać urzędnika sanepidu niż katolickiego kapłana. Miejmy nadzieję, że to błędne przypuszczenie.

 

Dni ciemności

Wobec praktycznego braku dostępności Eucharystii wielu ludzi może uratować duchowa Komunia Święta. Czy jednak katolicy zostali na to przygotowani? Czy nasi pasterze nie nazbyt pochopnie popadli w obsesję projektowania nowego, „sterylnego” sposobu komunikowania, zamiast uświadomić wiernych, iż łaskę zbawienia mogą osiągnąć także samym pragnieniem przyjęcia Chrystusa?

 

Czasy koronawirusa stały się dla wierzących widocznym znakiem Nieba: oto utraciliśmy Eucharystię – głęboko wierzymy, że tymczasowo – by ją na nowo odzyskać. To czas wielkich rekolekcji, swoistej próby. Bóg zdaje się nas pytać, jak bardzo Go pragniemy. Czy nasza Komunia Święta jest czasem autentycznego zjednoczenia z Chrystusem, czy też rytuałem z okazji świąt lub intencji mszalnej?

 

Bez wątpienia jako wierzący doświadczyliśmy swoistych dni ciemności – mistycznego zjawiska, które przeżyło wielu świętych odczuwających dojmujący brak Bożej obecności. Święty ojciec Pio nazwał je nawet grą miłości. Bóg pragnął w ten sposób obudzić w człowieku jeszcze głębsze pragnienie Jego obecności. Wielu w czasie zarazy przeżyło owo pragnienie, na które dodatkowo nałożyły się cierpienia fizyczne: strach przed chorobą i stres związany z niepewnością jutra.

 

Być może, gdybyśmy wiedzieli, jak wielką nagrodę Chrystus szykuje dla nas w Niebie, ani przez jedną sekundę nie prosilibyśmy o oddalenie tych cierpień. Czy brak Eucharystii sprawił, że spojrzeliśmy na zagrożenie epidemiczne z nowej perspektywy? Jeśli tak, to może właśnie to chciał nam powiedzieć Pan Bóg w tych trudnych dniach.

 

Krzysztof Gędłek – politolog i publicysta.

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 74. NUMERZE MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 


DATA: 2020-05-11 07:36
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
4
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.